Dodaj do ulubionych

Pensja w US i inne pytania... :)

29.08.05, 11:50
Witam wszystkich. Jestem tu pierwszy raz i liczylam na to, ze ktos z Panstwa
mieszkajacych w US moglby udzielic mi kilku informacji dot. zycia w Stanach.

Konkretnie chodzi o propozycje pracy, jaka maz dostal w NY. Chcielibysmy
dowiedziec sie, czy warunki zawarte w kontrakcie sa OK, aby w NY przezyc jako
tako. Przede wszystkim pytanie, czy pensja w wysokosci 55K rocznie jest w
miare wystarczajaca aby jedna osoba mogla spokojnie w NY zyc, wynajac
mieszkanie, wyzywic sie i wyjsc czasem do kina? Po drugie, ile wynosi normalna
liczba dni urlopu jaka dostaja pracownicy amerykanscy? Slyszalam, ze to zalezy
od konkretnych ustalen z pracodawca. Maz dostal 20 platnych dni w roku. To
chyba dobrze?

No i podstawowe pytanie. Gdzie najlepiej wynajac mieszkanie w NY? Z jakimi
kosztami miesiecznie nalezy sie liczyc, jezeli mieszkanie mialoby byc z jedna
sypialnia? Gdzie szukac ofert? Czy raczej szukac wspollokatora?

Jakie sa w ogole koszty zycia w Stanach, w porownaniu z Warszawa? Slyszalam,
ze benzyna tansza (to chyba wszyscy wiedza smile), ale rowniez, ze tansze jest
jedzenie. Natomiast wynajecie mieszkania to juz spory wydatek...?

Aha, czy ktos sie moze orientuje jakiego rodzaju wize dostanie maz?

Bede wdzieczna za wszystkie odpowiedzi smile Przepraszam za trywialnosc pytan,
ale dla osob, ktore Ameryke znaja tylko z amerykanskich filmow, te sprawy
wcale nie sa taka oczywistoscia smile

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • polak_z_melbourne Re: Pensja w US i inne pytania... :) 29.08.05, 12:31
      Za 55K rocznie w NY nie wyzyjesz, chyba ze w slumsach Bronxu. Co innego na
      prowincji. Ja w roku 1996 zarabialem w Minneapolis ponad 60K rocznie, i ledwo
      mi starczalo na splate rat za samochod i wynajecie mieszkania oraz na jedzenie,
      prad, benzyne itd. Zarcie w USA jest tanie, jaki masz tzw. food stamps, stad
      ten mit o taniej zywnosci w USA. Oczywiscie, gdybym jezdzil, jak 99% Polonii
      starym trupem i mieszkal w slumsach, to bym mogl odlozyc i 40K (podatki w USA
      sa wysokie, wbrew powszechnej opinii, bo do federalnego dochodzi stanowy,
      lokalny i od sprzedazy), ale wtedy zyl bym gorzej niz nedzarz, a na dodatek na
      obczyznie... Dla mnie NYC to najgorsze miasto swiata, istna kamienna pustynia,
      z niemilymi, wiecznie zagonionymi i szukajacymi tylko $$$ mieszkancami. A 20
      dni platnego urlopu to w USA ma chyba tylko prezydent Bush. W Minneapolis
      pracowac musialem (w prywatnej firmie) nawet w Martin Luther King Day. W USA
      nie masz prawa do urlopu, mozesz go dostac, ale nie musisz, na dodatek
      Amerykanie boja sie brac urlopy, bo mozna wrocic po nim do pracy i odkryc, ze
      twoj "job" zostal skasowany, "outsorced" albo ze znalezli bardziej
      dyspozycyjnego kandydata, ktory nie bierze urlopow... Nie moze twoj maz znalezc
      pracy w UE, gdzie nie bedzie traktowany jako OBCY (ALIEN): niby legalny, ale
      zawszec ALIEN czyli OBCY?
      • d.o.s.i.a Re: Pensja w US i inne pytania... :) 29.08.05, 12:42
        To troche przerazajace co piszesz sad Ale tez troche dziwne. Popatrzylam wlasnie
        na stronie www.salary.com jak ksztaltuja sie zarobki roznych grup zawodowych w
        NY i wychodzi mi, ze 55K to wcale nie az tak strasznie malo...? Rozumiem, ze
        chirurg zarabia 250K, ale na przyklad roznego rodzaju clerk juz tylko 24K-35K.
        Sekretarka zarabia 35K, a executive assistant 49K. I Ci ludzie chyba jakos zyja,
        nie? Wiec chyba 55K to nie AZ TAK zle?

        Mimo wszystko jestem troche zmartwiona sad

        Co do urlopu, taka ilosc dni wpisana jest do kontraktu.

        Dzieki za odpowiedz!
        • ontarian hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 29.08.05, 13:19
          nie zwracaj na niego uwagi, to chory czlowiek
          poczekaj troche, moze ktos z NYC cos konkretniejszego napisze
          z grubsza, z tego co wiem to 55k dla singla, nawet w niu jorku jest o'k.
          nie poszaleje, ale na zycie wystarczy
          • kaganowski Re: hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 30.08.05, 12:37
            Na zycie na pewno wystarczy, nawet na lozku w calkiem porzadnym pokoju ("twin
            share" z innym Polakiem). Tylko po co sie tak meczyc w USA?
          • kaganowski Re: hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 30.08.05, 12:46
            Kagan chory? Na co moze? Moze bys go chial, sowiecka metoda, uznac za dysydenta
            a wiec psychicznie chorego i zamknac w szpitalu psychiartycznym?
            • ontarian Re: hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 30.08.05, 13:53
              kaganowski napisał:

              > Kagan chory? Na co moze?
              idz do psychiatry, to ci powie na co

              > Moze bys go chial, sowiecka metoda, uznac za dysydenta
              nie, nie, na dysydenta to ty za glupi jestes

              > a wiec psychicznie chorego i zamknac w szpitalu psychiartycznym?
              wiesz, ze to nieglupi pomysl?
              • polak_z_melbourne Re: hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 30.08.05, 15:06
                A skad ta pewnosc, ze to mnie zamkna, a nie ciebie? Jest tyle definicji chorego
                psychicznie, ze do kazdego da sie ja dobrac i dostosowac. A wiec lepiej uwazaj
                na karetki, ktore do ciebie podjezdzaja (na sygnale lub bez)... wink
              • polak_z_melbourne Re: hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 30.08.05, 15:07
                PS: Psychiatra u kazdego znajdzie chorobe psychiczna, bo jego interes jest w
                tym, aby miec jak najwiecej pacjentow... wink
              • polak_z_melbourne Re: hehehe, kaganiec zawsze tak pisze 30.08.05, 15:08
                I jeszcze jedno PS: jak i czym mierzysz glupote, a wiec i madrosc, i jaka jest
                twoja definicja dysydenta?
        • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 12:36
          Urzednik, ktory w NYC zarabia oficjalnie 24-35K zyje glownie z lapowek. Tyle,
          ze w USA lapowki biora tylko "by appointment": musisz najpierw udac sie do
          lokalnego polityka, dac mu pare tys. $ jako datek na jego partie, i dopiero
          wtedy poleca cie wlasciwym urzednikom... $55K jest nieco powyzej minimum
          egzystencji, ale nic wiecej. Nie oczekuj, ze za te pieniadze bedziesz zyc w NYC
          lepiej niz w Polsce. W NYC aby utrzymac rodzine trzeba miec $100K na rok na
          czysto, czyli 2 osoby musza zarabiac dobrze ponad $50K aby zyc lepiej niz w
          Polsce! Pomysl o innym miescie, jak juz musisz do US of A!
          • d.o.s.i.a Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 13:43
            Troche sobie przeczysz. Piszesz, ze aby utrzymac rodzine trzeba miec 100K na rok
            - masz na mysli rodzine dwuosobowa? Nie lepiej w takim razie napisac, ze jedna
            osoba potrzebuje 50K na rok? Z drugiej strony piszesz dosc pogardliwie, ze 55K
            to nieco powyzej minimum egzystencji... Raz tak, raz tak.

            Zyc lepiej niz w Polsce. Trudna sprawa. Czy wiesz jak teraz zyjemy? Czy np.
            oboje mamy prace? A moze zyjemy ponizej tego minimum egzystencji, o ktorym
            mowisz? W takim razie 55K dla jednej osoby to chyba nie tak zle.

            I przykro mi. Firma miesci sie w NY, wiec nie mozemy myslec o innym miescie - to
            jeszcze nie te czasy kiedy mozemy sobie dowolnie wybrac miejsce pracy w Stanach...

            A propos, na stronach oficjalnych rzadowych wcale nie podaja jakis
            astronomicznych kwot wynagrodzenia amerykanow w NY... Srednia to 49K... Ale
            rozumiem, ze kazdy Polak, ktory tam jedzie od razu dostaje 100K lekka reka...?
            • polak_z_melbourne Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 15:19
              Mam na mysli rodzine (FAMILY) z dzieckiem albo dwoma, a nie pare (COUPLE). I
              niestety, ale w NYC $55K to nawet dla "singla" ledwo powyzej socjalnego
              minimum. Murzyn na zasilku czesto lepiej zyje w NYC niz ten co zarabia ok.
              $50K, bo nie masz pojecia o podatkach, oplatach za czynsz, tzw. utilites (prad,
              telefon itp.) i ile kosztuja dojazdy, nawet tym dosc podlym nowojorskim metrem,
              ktore wyglada jak radziecka fabryka broni z czasow II Wojny Swiatowej (siec
              brudnych, paskudnych tuneli), plus mnostwo murzynow i latynosow... I po co wam
              biedowac w USA? Nie lepiej biedowac u siebie niz na wygnaniu? A co do srednich:
              widac, ze macie olbrzymie braki w edukacji. Srednia nic nie mowi, jesli nie
              znasz rozkladu populacji, czyli nmdiany, dominanty, wariancji i miar
              skosnosci... Nic dziwnego, ze dajesz sie tak latwo nabrac na mit "Hameryki"...
              sad Pamietaj, ja ciebie przestrzegalem. Reszta nalezy do was, ale za $55K na rok
              nie ryzykowalbym zycia w NYC, chyba, ze macie tam zamozna rodzine, chetna do
              pomocy. Bo ja np. mam niby rodzinke w NJ blisko Newark, ale tylko zamozna, zas
              b. niechetna do pomocy. Stad tez (m. in.) zawsze "stalem" krotko w NYC...
    • blotniarka.stawowa Re: Pensja w US i inne pytania... :) 29.08.05, 13:28
      D.o.s.i.u,
      jestes na tym forum po raz pierwszy, nie mozesz wiec wiedziec, ze postow osoby,
      ktora ci jako pierwsza odpowiedziala nie traktuje sie powaznie. Ten pan pisze
      pod wieloma nickami, ale "przeslanie" jest to samo - wszedzie poza Bialorusia i
      Kuba jest zgnily kapitalizm, slumsy, glod i bieda. To juz taki forumowy folkor smile

      Nie moge udzielic Ci szczegolowszych informacji, bo mieszkam w Kanadzie,
      jednakze wydaje mi sie, ze ze maz sobie z powodzeniem poradzi. Co do wynajmu
      mieszkania, to oczywiscie zalezy od miasta i dzielnicy (rozumiem, ze piszac NY
      masz na mysli NYC - New York City, a nie stan New York). Znajomy lekarz,
      otrzymawszy dopiero pierwszy w zyciu "internship" w szpitalu w NYC za niewiele
      wiecej niz opiewa kontrakt Twojego meza, wynajal mieszkanie za $2700
      miesiecznie, ale juz widzi, ze to bylo na wyrost i jest dla niego za drogie,
      bedzie szukal czegos tanszego.
      Mysle, ze nowojorczycy dodadza tu swoje uwagi.
      Tymczasem pozdrawiam i gratuluje mezowi kontraktu.
    • keily Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 29.08.05, 14:13
      Kontrakt za 55 K?
      Jesli firma podpisala kontrakt z gosciem z zagranicy, to zakladam ze facet jest
      specjalista.
      55K dla specjalisty to raczej oszustwo w bialy dzien, chyba ze to starting
      salary z klauzula w kontrakcie, ze po okreslonym czasie dostanie wiecej.
      Chyba ze to kontrakt na uniwersytecie lub college, to wtedy moze jest to OK,
      chociaz moj szwagroszczak mial 10K wiecej 4 lata temu i poza NY.

      Sprawdzilbym to dokladnie....
      20 dni urlopu- super. Na ogol tyle dostaje sie po 10 latach w jednej firmie.

      55K.
      Dla jednej osoby 55K jest do wytrzymania, skromnie i bez szalenstw.
      We dwojke za 55K - granica ubostwa w NY. Zapomnij o samochodzie raczej i
      wychodzeniu out. Chyba, ze i Ty czym predzej znajdziesz prace.
      Mieszkanie- rent- 1000 miesiac minimum, subway 2 dol za przejazd. benzyna
      niedlugo $5 za gallon (kwestia 2-3 miesiecy) , drink/piwko w barze 4-9 dol.,
      wyjscie out na kolacje dla 2 osob- $ 80.00- 150.00.
      • szopen_cn Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 29.08.05, 14:15
        Czyz czasem nie jest na tym forum po prostu milo?
        (pomijajac wypowiedz kagana).

        Bardzo zdziwiony.

        Szopen
        • viper39 dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia z 29.08.05, 14:53
          melbourne i paru innych ktorzy zasmiecaja to forum, jedni nie maja pojecia o
          tym jak jest w USA inni poprostu sa zlosliwi i chcieliby aby kazdy mial tak jak
          oni...

          55k nie jest wcale zla pensja, benzyna w NYC wczoraj tankowalem $2.61 za galon,
          zarcie w sumie tanie, mieszkania nie sa tanie, jesli wynajmie na brooklynie to
          bedzie taniej niz na manhattanie ceny ksztaltuja sie w granicach 1000$$ za
          miesiac (mozna tez taniej jesli sie wezmi mieszkanie z kims), do tego dojdzie
          gaz (jakies 30$ za miesiac mniej wiecej oraz elektrycznosc w zaleznosci od
          sezonu latem jesli ma AC w oknie to wiecej zima mniej) dojazdy do pracy to
          metro lub autobus $2/ za przejazd kupujac metro karte miesieczna napewno duzo
          taniej
          20 dni urlopu rocznie to bardzo duzo przewaznie startuje sie z 10 dni rocznie
          po 5 latach 15 dni, ale jesli tak podpisano umowe to swietnie.
          jak masz konkretne pytania to moge Ci odpowiedziec na niec
          bilet do kina to 12$ (tam gdzie ja chodze) cena mniej wiecej podoban wszedzie,

          a wiec jak mowilem zadasz konkretne pytanie dostaniesz odpowiedz

          powodzenia
          • d.o.s.i.a Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 15:05
            viper39 napisał:

            > 55k nie jest wcale zla pensja, benzyna w NYC wczoraj tankowalem $2.61 za galon,
            >

            samochod odpada wiec i wydatki na niego tez.

            > zarcie w sumie tanie, mieszkania nie sa tanie, jesli wynajmie na brooklynie to
            > bedzie taniej niz na manhattanie ceny ksztaltuja sie w granicach 1000$$ za
            > miesiac

            Sporo smile Czy Brooklyn to dobre miejsce? Jakie jeszcze dzielnice wchodza w
            rachube? Manhattan to moze za pare lat smile Znasz jakies agencje on-line, gdzie
            moznaby podpatrzyc jakie mieszkania sa w ofercie? Czy tyle kosztuje mieszkanie
            duze/male? Czy da sie za to wynajac jakies mieszkanie typu: mala sypialnia +
            maly salon z kuchnia?

            W zasadzie to chyba na razie najwazniejsza sprawa - znalezc mieszkanie. A reszta
            sie jakos ulozy.

            Aha. Czy citibank w NY to jest dobry bank?
            • viper39 Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 17:36
              d.o.s.i.a napisała:

              > viper39 napisał:
              >
              > > 55k nie jest wcale zla pensja, benzyna w NYC wczoraj tankowalem $2.61 za
              > galon,
              > >
              >
              > samochod odpada wiec i wydatki na niego tez.

              ok

              >
              > > zarcie w sumie tanie, mieszkania nie sa tanie, jesli wynajmie na brooklyn
              > ie to
              > > bedzie taniej niz na manhattanie ceny ksztaltuja sie w granicach 1000$$ z
              > a
              > > miesiac
              >
              > Sporo smile Czy Brooklyn to dobre miejsce?

              brooklyn to dosc duza dzielnica ma ponad 4 miliony mieszkancow, wiec i sa
              miejsca i lepsze i gorsze, polecam cos w okolicach bensonhurst lub bay ridge,
              spokojnie okolice

              > Jakie jeszcze dzielnice wchodza w
              > rachube? Manhattan to moze za pare lat smile

              jak wyzej

              > Znasz jakies agencje on-line, gdzie
              > moznaby podpatrzyc jakie mieszkania sa w ofercie?

              nie znam, ale jest ich duzo, ja nigdy nie szukalem mieszkania wiec nie mam
              takiego doswiadczenia w tym wiem ile znajomi placa

              > Czy tyle kosztuje mieszkanie
              > duze/male?

              mieszkanie jedno-sypialniowe

              > Czy da sie za to wynajac jakies mieszkanie typu: mala sypialnia +
              > maly salon z kuchnia?

              jak wyzej

              >
              > W zasadzie to chyba na razie najwazniejsza sprawa - znalezc mieszkanie. A
              reszta sie jakos ulozy.
              >

              ja nie widze problemow, napewno wszystko sie wam uda

              > Aha. Czy citibank w NY to jest dobry bank?

              jak kazdy inny, tu nie ma gorszych czy lepszych bankow wszystkie takie same.
              polecalbym poszukanie takiego ktory jest blisko was.
              • kaganowski Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 30.08.05, 12:45
                Znasz jakis dobry bank w USA? Bo ja nie. A co do "reszta sie jakos ulozy" to
                tylko dodam, ze nadzieja jet na ogol matka glupich i naiwnych...
                • d.o.s.i.a Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 30.08.05, 13:44
                  kaganowski napisał:

                  > Znasz jakis dobry bank w USA? Bo ja nie. A co do "reszta sie jakos ulozy" to
                  > tylko dodam, ze nadzieja jet na ogol matka glupich i naiwnych...

                  Hmmm. To w takim razie poradze mezowi, zeby trzymal kase w skarpecie smile
                  • kaganowski Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 31.08.05, 10:06
                    Niekoniecznie w skarpetce. Moze tam sa juz europejskie banki, np. HSBC?
            • kaganowski Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 30.08.05, 12:43
              Brooklyn to coraz bardziej slums murzynsko-latynoski, wiec jak chesz byc
              zgwlacona, to czemu nie? Tyle, ze zaraza cie przy okazji adidasem! I naszykuj
              sie na dlugie sprzatanie mieszkania po poprzednim lokatorze, szczegolnie na
              Brooklynie!
              • d.o.s.i.a Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 30.08.05, 13:45
                Po pierwsze, nie ja tam jade, wiec nie mnie zgwalca. Po drugie - z Twojej
                wypowiedzi nie wynika, zadna sensowna konkluzja i.e. gdzie w takim razie szukac
                mieszkania.
                • polak_z_melbourne Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 30.08.05, 15:20
                  Jak nie jedziesz, to po co sie pytasz? Mieszkania szukaj zas lepiej w Polsce!
            • der_knoblauch na razie najwazniejsza sprawa - znalezc mieszkanie 30.08.05, 13:53
              www.google.com/search?q=brooklyn+ny+apartment+for+rent
              • der_knoblauch Re: na razie najwazniejsza sprawa - znalezc miesz 30.08.05, 14:00
                der_knoblauch napisał:

                > mieszkania po angielsku

                www.google.com/search?as_q=brooklyn+ny+apartment+for+rent&as_eq=&lr=lang_pl
              • polak_z_melbourne Re: na razie najwazniejsza sprawa - znalezc miesz 30.08.05, 15:09
                Na zdjeciu to i najgorsza nore z Bronxu da sie cyfrowo wyretuszowac...
          • keily Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 15:29
            No widzisz jaki ty geniusz.
            Skopiowales praktycznie moj post i udajesz madrale. A debil jestes niestety.
            Co do 55K to sie zgadza- to duzo. Dla ciebie, bo to dla ciebie nieosaigalne
            marzenie.
            • ontarian Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 15:30
              rozumiem, ze dla ciebie 55k to pocket change
              • keily Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 15:33
                Nie, to mniej wiecej polowa tego co zarabiam po 11 latach w jednej firmie.
                Pozdrawiam.
                • ontarian Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 15:48
                  po jedenastu latach
                  a on dostaje 55k na start
                  to chyba nie jest tak zle
                  • keily Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 16:22
                    Nie zwrociles uwago na slowo "polowa".
                    Nie wiesz co to jest?
                    Polowa to pol ,tak jak pol litra czyli to co pijesz co wieczor do poduchy.
                    • ontarian Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 29.08.05, 19:50
                      keily napisala:

                      > Nie zwrociles uwago na slowo "polowa".
                      a ty chyba nie zwrociles uwagi na 'po 11 latach'

                      > Nie wiesz co to jest?
                      niech zgadne, to tyle ile ty w swym baniaku
                      masz brunona rozumku
                      zgadza sie?

                      > Polowa to pol ,tak jak pol litra czyli to co pijesz co wieczor do poduchy.
                      jak goraco to i ze dwa pifka se strzele
                      a to troche wiecej niz pol litra
                      ale moze pol litra to tyle ile ty bimbru spijasz?
          • kaganowski Re: dosia, nie czytaj postow kagan, keily, goscia 30.08.05, 12:41
            Czyli ze przyznajesz, ze za $55K to sie w NYC zyje w tzw. kolchozie, ze wspolna
            lazienka i ubikacja ORAZ WSPOLNA KUCHNIA. Po co w takim razie leciec do USA,
            jak podobne luksusy mozna miec taniej w PL?
        • kaganowski Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 30.08.05, 12:39
          A co Kagan takiego niemilego napisal? Prawde?
      • ontarian ty chyba u kaganca lekcje pobierales 29.08.05, 14:45
        keily napisała:

        > 55K dla specjalisty to raczej oszustwo w bialy dzien,
        moze nie przesadzaj, nawet nie wiesz co to za praca
        a juz bys chcial widziec min. $100k

        > chyba ze to starting
        > salary z klauzula w kontrakcie, ze po okreslonym czasie dostanie wiecej.
        skor prace dopiero zaczyna, to raczej starting salary
        doswiadczenia z PL raczej nie uznaja

        > chociaz moj szwagroszczak mial 10K wiecej 4 lata temu i poza NY.
        no i co z tego? a moj szwafroszak szwagroszczaka mial 20k wiecej
        czy to znaczy, ze kazdy od razu tyle musi miec?

        > Sprawdzilbym to dokladnie....
        > 20 dni urlopu- super. Na ogol tyle dostaje sie po 10 latach w jednej firmie.
        zalezy w jakiej firmie
        na przyklad w mojej jest 15 dni na dzien dobry

        > 55K.
        > Dla jednej osoby 55K jest do wytrzymania, skromnie i bez szalenstw.
        > We dwojke za 55K - granica ubostwa w NY. Zapomnij o samochodzie raczej i
        tak? a ile drozej kosztuje utrzymanie drugiej osoby?
        nie zapominaj, ze ciuchow na poczatku kupowac nie musza

        > niedlugo $5 za gallon (kwestia 2-3 miesiecy)
        jakbym kaganca czytal, hehehe

        > drink/piwko w barze 4-9 dol.,
        1. nie musi chodzic tam gdzie browar po $9 sprzedaja

        > wyjscie out na kolacje dla 2 osob- $ 80.00- 150.00.
        moze tez byc i za $40
        i wcale nie w spelunie
      • d.o.s.i.a Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 29.08.05, 14:56
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi dot. wynagrodzenia. Coz, pewnie na miejscu
        wszystko sie wyjasni - czy to duzo czy malo smile Na to juz wplywu nie mamy.
        Zreszta maz jedzie sam, wiec moze jakos to bedzie...

        Mam nadzieje, ze odezwie sie ktos z porada gdzie zaczac szukac mieszkania
        (jakies agencje w internecie, gdzie mozna by juz cos podpatrzyc?).
        • ontarian Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 29.08.05, 15:03
          d.o.s.i.a napisała:

          > Zreszta maz jedzie sam, wiec moze jakos to bedzie...
          hmm, tez mysle, ze jakos to bedzie
          nie zebym twego meza o jakies niekczymnosci podejrzewal, ale ....
          • d.o.s.i.a Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 29.08.05, 15:06
            Bez zartow prosze! smile
        • majenkir Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 29.08.05, 15:14
          Popatrz tutaj:
          www.polishclassifieds.com/index.php?page=see&k=10
        • kaganowski Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 30.08.05, 12:47
          Dobrze ze jedzie sam. Mam nadzieje, ze szybko i calo wroci!
      • kaganowski Re: Podejrzewam, ze Twego meza oszukano. 31.08.05, 10:05
        Widzisz, keily, jak piszesz prawde o USA czy Australii na tym forum, to chca
        sie ciebie pozbyc, bo psujesz naiwnym krapolom ich wyidealizowany obraz tych
        krajow...
        Pozdr. smile
    • aniabos Re: Pensja w US i inne pytania... :) 29.08.05, 15:36
      Dosiu,

      Nic sie nie martw. Maz da sobie rade. To, co znalazlas na stronie salary.com, jak najbardziej odpowiada
      prawdzie. 55 tys dla samotnej osoby to nie sa kokosy (zwlaszcza w NYC), ale mozna zupelnie wygodnie
      urzadzic sie za taka sume. Wiele bedzie zalezec od gospodarnosci meza. Wazne zeby: 1. nie przeplacic
      za mieszkanie; 2. nie wydawac na jedzenie w knajpach, a jak najwiecej pichcic sobie w domu (nawet
      robic kanapki do pracy!), zwlaszcza na poczatku, zanim sie nie zorientuje, gdzie mozna cos tanio zjesc
      na miescie. Maz powinien szukac mieszkania raczej na Brooklynie (zakladam, ze bedzie pracowac na
      Manhattanie). Wtedy $1000-$1200 za przyzwoite jednosypialniowe mieszkanie to calkiem realna cena.
      Nie bedzie to mieszkanie ladne, ale moze byc calkiem wygodne. Mieszkajac w Nowym Yorku nie ma
      sensu na poczatku rozgladac sie za samochodem - komunikacja miejska jest O.K., a samochod bylby
      tylko obciazeniem, bo do pracy i tak by nim nie dojezdzal.

      Folklorem tego forum nie przejmuj sie smile.
      • flipflap Re: Pensja w US i inne pytania... :) 29.08.05, 17:11
        55k na rok przedstawia się mniej więcej w ten sposób.

        Jeden tydzień pracuje na mieszkanie (oczywiście nie na Manhattanie), drugi
        tydzień na życie i opłaty a reszta ....
        • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 12:50
          Tydzien to sie pracuje w NYC na klitke w slumsach, a nie na mieszkanie! Na
          mieszkanie zarabiajac $55K BRUTTO, pracuje sie tam ponad 2 tygodnie, a tydzien
          na TAX OFFICE! Reszte sie pracuje na rachunki za prad, telefon, gaz, zarcie i
          dojazdy do pracy!
          • d.o.s.i.a Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 13:47
            A w Polsce pracuje sie caly miesiac na syfiasta kawalerke. Za reszte: prad, gaz,
            ubranie i jedzenie placa rodzice.
            • polak_z_melbourne Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 14:54
              W USA nie bedziesz miec rodzicow, a mieszkanie nawet bardziej syfiaste niz w
              Polsce, zakladajac 2 osoby za znacznie mniej niz $50K rocznie (PODATKI!)... W
              NYC musisz zarabiac "trzycyfrowo", czyli ponad $100K rocznie, inaczej
              wegetujesz, a nie zyjesz, na dodatek na obczyznie, w kraju gdzie Polacy sa
              zdecydowanie podludzmi... sad
              • polak_z_melbourne Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 15:03
                PS: Pislaem ci chyba, ze prawie 10 lat temu w Mineapolis, a wiec miescie
                znacznie tanszym niz NYC, zarabialem brutto ponad $60K na rok, i tez mnie nie
                bylo stac na zadne specjalne luxusy. Tyle, ze moglem splacac MIESZKANIE I
                SAMOCHOD I ZOSTAWALO TROCHE NA ZARCIE I BEMZYNE), a zasuwac musialem nawet w
                swieta (np. w Martin Luther Day), i czesto budzono mnie w nocy jak sie cos w
                tych hamerykanskich komputerach popsulo... A jak sie dowiedzialem, ze za studia
                corki musialbym placic (na stanowym, ale w tym przypadku b. dobrym uniwerku)
                pol mego zarobku netto, to zwinalem manele, wrocilem do Australii, gdzie za
                moje podatki i niewielki HECS (student's contribution: mniej niz 10% kosztow
                studiow) me dzieci pokonczyly studia... Ameryka wydaje sie atrakcyjna tylko z
                dala. Lepiej pojedz tam najpierw na zwiady, zanim sie zdecydujesz na emigracje!
                A jak cie nie stac na taki zwiad, to znaczy, ze sobie w USA nie poradzisz, i
                bedziesz do koca zycia wegetowac na marginesie spoleczenstwa USA! W US of A nie
                ma miejsca dla nieznajacych realiow USA! I nie bedziesz mogla, jak ja, wrocic
                do Australii...
                • viper39 Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 18:01
                  polak_z_melbourne napisał:

                  > PS: Pislaem ci chyba, ze prawie 10 lat temu w Mineapolis, a wiec miescie
                  > znacznie tanszym niz NYC, zarabialem brutto ponad $60K na rok, i tez mnie nie
                  > bylo stac na zadne specjalne luxusy. Tyle, ze moglem splacac MIESZKANIE I
                  > SAMOCHOD I ZOSTAWALO TROCHE NA ZARCIE I BEMZYNE), a zasuwac musialem nawet w
                  > swieta (np. w Martin Luther Day), i czesto budzono mnie w nocy jak sie cos w
                  > tych hamerykanskich komputerach popsulo... A jak sie dowiedzialem, ze za
                  studia
                  >
                  > corki musialbym placic (na stanowym, ale w tym przypadku b. dobrym uniwerku)
                  > pol mego zarobku netto, to zwinalem manele, wrocilem do Australii, gdzie za
                  > moje podatki i niewielki HECS (student's contribution: mniej niz 10% kosztow
                  > studiow) me dzieci pokonczyly studia... Ameryka wydaje sie atrakcyjna tylko z
                  > dala. Lepiej pojedz tam najpierw na zwiady, zanim sie zdecydujesz na
                  emigracje!
                  >
                  > A jak cie nie stac na taki zwiad, to znaczy, ze sobie w USA nie poradzisz, i
                  > bedziesz do koca zycia wegetowac na marginesie spoleczenstwa USA! W US of A
                  nie
                  > ma miejsca dla nieznajacych realiow USA! I nie bedziesz mogla, jak ja, wrocic
                  > do Australii...

                  kagan czy ty wierzysz w to ze byles w USA i tyle zarabiales? przeciez nie
                  pomoze ci to ze zmienic nick piszesz te same bzdury. takich idiotow jak ty nie
                  zatrudniaja w USA.

                  dosia jak mowilem nie przejmuj sie co niektorymi to nadworni trefnisie (czytaj
                  idioci) ktorzy nie pomoga ale probuja zaszkodzic
                  masz pytania wyslij je na maila. uwierz mi dacie sobie rade bez problemu.
                  • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 09:47
                    Widzisz "viper", ja juz w roku 1996 zarabialem ponad $60K rocznie w USA, a de
                    facto wiecej w Australii... Nic dziwnego, ze cie krew zalewa z zazdrosci... sad
                • d.o.s.i.a Re: Pensja w US i inne pytania... :) 30.08.05, 23:00
                  Polaku z Melbourne. Masz chyba trudnosci w czytaniu tekstu pisanego...

                  To nie ja jade do NY tylko moj maz. SAM. I to dla niego bedzie to 55K, a nie na
                  rodzine z dziecmi.

                  Mieszkania ani samochodu splacac nie bedzie, bo samochodu miec nie bedzie, a
                  mieszkanie bedzie wynajmowal. Odpadaja wiec wydatki na benzyne, prawda?

                  Na zadna emigracje sie nie decyduje. Maz jedzie na konktrakt. Ja zostaje tutaj.
                  Na marginesie - marzy mi sie wlasnie Australia, ale niestety maz dostal oferte
                  pracy "tylko" w NY...

                  Na reszte Twojej wypowiedzi spuszcze zaslone litosciwego milczenia.
                  • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 09:52
                    To znaczy, ze bedzicie musieli prowadzic 2 gospdarstwa domowe za te 55K BRUTTO:
                    jedno w slumsach NYC, a drugie w Polsce... Mowa byla o wydatkach na metro,
                    autobusy i taksowki, bo czesto bedzie musial twoj maz jechac do pracy w nocy
                    czy w niebezpiecznych godzinach (takie sa realia pracowania w US of A). O
                    Australii lepiej zapomnij, bo jesli USA to dla Polakow na ogol pieklo, to
                    Australia jest pieklem nawet dla doswiadczonych Diablow! I mysl sobie dalej
                    zyczeniowo, az ci rzeczywistosc da porzadnego kopniaka i moze wytrzewiejesz,
                    ale wtedy moze byc juz za pozno!
                    • d.o.s.i.a Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 11:15
                      Po pierwsze. Drugie gospodarstwo to ja sobie prowadze sama. W Polsce. Maz nie
                      jedzie po to, aby mi pomagac, tylko po to aby zdobyc nowe doswiadczenia.

                      Po drugie praca meza nie wymaga jezdzenia do pracy w nocy, ani w niebezpiecznych
                      godzinach. Skad ten pomysl??? Jezeli masz przykre doswiadczenia ze Stanow tj.
                      wykorzystywano Cie i jezdzono po Tobie jak po lysej kobyle, coz - nie kazdemu
                      sie to musi zdarzac.

                      Zreszta, dziekuje serdecznie za slowa otuchy. Teraz chyba powiem mezowi, zeby
                      siadl i zaczal plakac na to nieszczescie, ktore go spotkalo smile))
                      • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 14:17
                        W USA jak sie zarabia ponad $50K na miesiac, to sie musi byc w 100%
                        dyspozycyjnym! I jak pisalem, nikt mnie w US of A ponad norme nie wyzyskiwal, a
                        wrocilem do Australii glownie ze wzgledu na bardzo wysokie koszta nauki w USA.
                        Owszem, jezdzilem w nocy do pracy, ale firma mi kupila do tego celu samochod
                        (3.5 l) i zwracala za takie dojazdy. I jesli sobie radzicie w PL, to po sie
                        pchacie do USA na tak marnych warunkach? Ja jezdzilem w nocy nowym samochodem,
                        twoj maz bedzie musial jezdzic transportem publicznym, ktory w NYC nigdy nie
                        nalezal do bezpiecznych, szczegolnie poza godzinami szcytu i w nocy! Wiesz, kto
                        mieszka w NYC? Miliony murzynow, portorykanczykow i tzw. uchodzcow (na ogol
                        nielegalnych, z III swiata, dla ktorych "violence" czyli przemoc to normalka.
                        Dla nich przejechac po kims nozem, to jak dla nas zabic muche... sad
    • jot-23 Re: Pensja w US i inne pytania... :) 29.08.05, 17:24
      sprawdz skrzynke (pocztowa)
    • jp.hi Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 00:14
      Mam nadzieje ze zdarzylas sie zorientowac kto tu pisze z sensem a kto tylko aby
      mieszac i macic.

      Dyskusje na tenat czy $55tys/rok jest duzo czy malo mozna bardzo szybko uciac.
      Wystarczy wziac kalkulator i policzyc.
      $55,000 to jest jak rozumiem suma kontraktu czyli brutto. Od tego maz musi
      placic podatek. Moze w USA lub Polsce. Lepiej jednak w USA bo jest on duzo
      nizszy. Tak wiec zaplaci 20% podatku federalnego. Nie licze 15.5% Social
      Security bo nie musi tego placic, chociaz moze. Jezeli planujecie osiedlic sie
      USA to warto go placic juz teraz.
      Po odliczeniu podatku zostanie mu $44tys. To jest blisko $3,700 na miesiac.
      Za ladne jednosypialniowe, samodzielne mieszkanie zaplaci $1,200. Za pozostale
      swiadczenia, prad, kablowke (jezeli nie jest w rencie), telefony, DSL, itd
      zaplaci $500. Pozostanie mu na zycie $2tys. Zaleznie od tego gdzie bedzie jadal
      wyda na jedzenie $500 do $1000. Zalozmy ze $1000 z ubraniem i zakupem srodkow
      czystosci. Zostaje mu $1,000 oszczednosci co miesiac.
      Ja na jego miejscu kupilbym ladny nowy samochod i placil w granicach $400/m a
      $600 wysylal tobie. Zadowolona?

      Moje wyliczenie jest bardzo raw i jezeli twoj maz jest roztropny to zaoszczedzi
      latwo wiecej.
      Nie martw sie zupelnie o wynajecie mieszkania bo to w USA bardzo latwe. Zawsze
      jest nadmiar domow i mieszkan. Tu jest rynek klienta.
      • jp.hi Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 00:31
        I jeszcze rada co do tego forum. Kliknij na gorze "Moje forum". W
        pozycji "Dodaj nieprzyjaciela" wpisz nicki: kaganowski, polak_z_melbourne,
        keily.
        Ponizej zahacz "Nie pokazuj watkow i postow nieprzyjaciol" i OK

        Zobaczysz jakie to forum przyjemne, przyjazdne i chetne do rzeczowej pomocy.
        Pozdrawiam, JP
        • kaganowski Strusia polityka 31.08.05, 10:03
          Dobra rada jak chowac glowe w piasek... Tyle, ze konczy sie to daniem ze
          strusia! wink
      • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 09:58
        Czemnu nie liczysz podatku stanowego i lokalnego (nie wszedzie jest on wlaczony
        w czynsz). Jesli pracuje legalnie, to musi placic na Social Security, mimo ze
        najpewniej nigdy z niego nie skorzysta... Tylko illegal aliens i dyplomaci nie
        maja Social Seurity Number! I gdzie masz te ladne 1 bedroom mieszkania w NYC za
        USD1200 z miesiac? W jakim stanie, bo przeciez ani w NY ani w NJ w rozsadnej
        odleglosci! Za te pieniadze w NYC ma sie raczej brudna nore w slumsach!
      • d.o.s.i.a Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 11:23
        Dzieki za odpowiedz jp.hi.

        Niestety maz bedzie musial miec Social Security Number, takze pensja sie troszke
        kurczy. Wychodzi jakies 3 tys. na miesiac... Ale mysle, ze sobie poradzi, zawsze
        mozna wynajac mieszkanie z kims smile Tu w Polsce kokosow nie zarabiamy a jakos
        normalnie zyjemy.

        Mam pytanie, czy orientujesz sie moze czy z wiza L1 mozna legalnie pracowac poza
        ta praca, do ktorej sie jedzie?

        I oczywiscie - dobra rada, chyba rzeczywiscie wygasze sobie posty tych paru
        Panow, bo niestety lapie sie na tym, ze mam ochote z nimi polemizowac smile

        • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 14:10
          Jak bedzie mieszkac w jakiejs brudnej norze z kilkoma nielegalnymi imigrantami
          z Polski albo lepiej z III swiata, to sie zmiesci i w $500 na mies. Jesli
          opracuje system jezdzenia metrem i autobusami na gape, i bedzie jadl glownie
          przeterminowane zarcie albo te ze smietnikow, to moze zaoszczedzic do $2 tys.
          na miesiac. Tylko po co tak zyc, na dodatek za "Wielka Woda"? Jak sie przylozy
          do roboty, to i w Polsce tyle wyciagnie np. na budowach, zasuwajac, np. jako
          operator dzwigu i innych maszyn, po 12 godzin na dobe przez 7 dni w tygodniu. A
          jak nie ma do takiej roboty zdrowia, to nie ma czego szukac w US of A...
        • jp.hi Re: Pensja w US i inne pytania... :) 31.08.05, 20:43
          d.o.s.i.a napisała:

          > Dzieki za odpowiedz jp.hi.
          >
          > Niestety maz bedzie musial miec Social Security Number, takze pensja sie
          troszke kurczy. Wychodzi jakies 3 tys. na miesiac... Ale mysle, ze sobie
          poradzi, zawsze mozna wynajac mieszkanie z kims smile Tu w Polsce kokosow nie
          zarabiamy a jakos normalnie zyjemy.
          >
          > Mam pytanie, czy orientujesz sie moze czy z wiza L1 mozna legalnie pracowac
          poza ta praca, do ktorej sie jedzie?



          Tak. Nie mam najmniejszych watpliwosci ze sobie swietnie poradzi i bedziecie
          bardzo zadowoleni. Osobiscie widze tylko jeden problem. On wyjezdza sam bez
          ciebie. Jezeli planujecie szybko tam sie spotkac to dobrze a jak nie to
          statystycznie 80% malzenstw sie rozpada po roku, dwoch.

          Co do L1 nie znam szczegolow. Jednak na work authorization nie jest napisane ze
          wazne tylko w jednej firmie. Podobnie na SSN Card. Napewno bedzie mogl pracowac
          gdzie indziej. Oczywiscie firma ktora go sponsoruje nie moze o tym wiedziec.
          Chociaz... I w tym mozna sie dogadac.
          • kaganowski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 01.09.05, 08:45
            O ile wiem, to jak sie w USA zarabia ponad 50K, to pracodawca zastrzega sobie w
            kontrakcie, ze pracownik nie moze podjac pracy dodatkowej bez zgody pierwszego
            pracodawcy. Oni potrzebuja ludzi dyspozycyjnych i wydajnych, a nie takich, co
            odsypiaja przepracowane w innej firmie noce, na koszt tej pierwszej firmy... I
            zgoda: wyjazd chlopa do USA, szczegolnie jak zarabia nieco powyzej minimum
            socjalnego, to prawie 100% rozwod, bo dla kogos kto wyciaga $10K (nawet netto,
            a takie sa realnie zarobki Polakow w US of A), taki co ma ponad $50K brutto
            wydaje sie milionerem...
        • aniabos wiza L-1 31.08.05, 21:38
          d.o.s.i.a napisała:
          > Mam pytanie, czy orientujesz sie moze czy z wiza L1 mozna legalnie pracowac poz
          > a
          > ta praca, do ktorej sie jedzie?

          Wiza L-1 jest "przypisana" do firmy i nie wolno z taka wiza zmienic pracodawcy (trzeba by wtedy
          wystapic o zmiane statusu, np. z L-1na H-1B). Nie wolno tez majac wize L-1 sponsorowana przez
          jedna firme, pracowac dodatkowo dla innej firmy.
          Pod kazdym innym wzgledem to jest bardzo korzystna wiza (dlugi limit czasowy, stosunkowo latwo
          przejsc na green card, poza tym wspolmalzonek moze pracowac na L-2).
          • kaganowski Re: wiza L-1 01.09.05, 08:46
            O ile wiem, to H1B (taka mialem) tez nie wolno pracowac dla innego pracodawcy
            niz ten, ktory ja sponsorowal. Tyle ze z H1B latwo jest przejsc na permanent
            residence...
            • aniabos Re: wiza L-1 01.09.05, 12:38
              kaganowski napisał:

              > O ile wiem, to H1B (taka mialem) tez nie wolno pracowac dla innego pracodawcy
              > niz ten, ktory ja sponsorowal. Tyle ze z H1B latwo jest przejsc na permanent
              > residence...

              Zgadza sie. Chodzi mi o to, ze jesli chce sie przejsc do nowego pracodawcy bedac na L-1, trzeba
              zalatwic nowa wize i bedzie to raczej H-1 niz L-1. Wizy L-1 sa zarezerwowane dla firm, ktore sciagaja
              wlasnych pracownikow ze swoich oddzialow za granica. Wize H1 moze sponsorowac praktycznie kazda
              firma.
              Przejscie na GC jest nawet latwiejsze z L-1, zwlaszcza jesli sie jest na "managerial track". (Z tym, ze za
              55 tys rocznie to chyba chodzi o tzw. wykwalifikowanego specjaliste, a nie managera).
              • monsieur_pierre_dolinski Re: wiza L-1 01.09.05, 14:46
                Czyli ze maz doski pracuje dla filii amerykanskego koncernu, i teraz chca
                zwolnic w USA Amerykanina, aby na jego miejsce zatrudnic o wiele tanszego
                Polaka... IBM tak robi. Ostanio zwonili oni wszystkich programistow w
                Niemczech, a na ich miejsce zatrudnili o wiele tanszych Wegrow. Taniej juz
                tylko w Bangladesz, ale tam powodzie sa jeszcze czestsze niz w Nowym Orleanie...
          • d.o.s.i.a Re: wiza L-1 01.09.05, 10:53
            Dzieki smile
    • ontarian tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest nic 31.08.05, 13:21
      wiadro swojej sprzataczce wiecej placi
      • d.o.s.i.a Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest n 31.08.05, 14:04
        Ale zlosliwiec smile

        Moj maz nie jest az takim fachowcem... Jedzie pierwszy raz. Wszystko przed nim.
        • ontarian Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest n 31.08.05, 14:07
          to nie bylo skierowane ani do ciebie ani do twojego meza
          zgadnij do kogo?
        • kaganowski tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest NIC! 31.08.05, 14:11
          Jak nie jest fachowcem, to po co sie pcha do USA? Do czarnych robot maja tam
          tanszych niz twoj malzonek imigrantow z "czarnego", czyli III swiata!
          • ontarian Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest N 31.08.05, 14:18
            kaganowski napisał:

            > Jak nie jest fachowcem, to po co sie pcha do USA?
            a po cos ty sie pchal, skoro ze swoja wiedza
            nawet spluczki w klozecie naprawic nie potrafisz?
            • kaganowski Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest N 31.08.05, 16:32
              ontarian napisał: a po cos ty sie pchal, skoro ze swoja wiedza nawet spluczki w
              klozecie naprawic nie potrafisz?
              - A dla tego, ze w USA takim co nie umieja naprawiac klozetowych spluczek
              placili 10 lat temu ponad $60k za rok, a takim co je naprawiali od $5K do $10K,
              brutto, a to w zaleznosci od stopnia gotowosci do zanurzania rak w goovnie... wink
              • ontarian Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest N 31.08.05, 17:02
                kaganowski napisał:

                > brutto, a to w zaleznosci od stopnia gotowosci do zanurzania rak w
                goovnie... ;
                > )
                wyglada na to, ze ty caly zes sie w nim zanurzyl
                az do lba ci nalecialo, hehehe
                • kaganowski Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest N 01.09.05, 08:40
                  Nie masz nic do powiedzenia na temat, to siedz cicho, gowniarzu
                  (DOSLOWNIE!)... sad
                  • ontarian Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest N 01.09.05, 12:55
                    a ty stary ramolu co masz do powiedzenia?
                    juz nikt nie ma ochoty czytac tych pie..
                    co twoj chory mozdzek plodzi tu codziennie
                    • monsieur_pierre_dolinski Re: tak po prawdzie te 55k dla fachowca to jest N 01.09.05, 14:43
                      Z toba "otarian" w tych slumsach Toronto to coraz gorzej! Czyzby juz sie
                      zaczely w Kanadzie przymrozki? Moze ci koc podeslac i kuchenke turystyczna na
                      spirytus (nafta za droga dla ciebie)?
        • aniabos Dosiu 31.08.05, 15:35
          Zadaj te same pytania na forum Kobieca Polonia:

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16726

          Dostaniesz zyczliwe i rzeczowe odpowiedzi i nikt Cie nie bedzie pouczal na temat zawodowych planow
          Twojego meza smile.
          • kaganowski Re: Dosiu 31.08.05, 16:33
            Taak. Tam to ci dopiero dadza wiarygodne informacje... wink
    • kaganowski Tym razem na serio 01.09.05, 08:50
      Przemyslalem twa sytuacje i widze to tak: jesli twoj maz jedzie do NYC na staz
      typu "postdoctoral" albo na staz po studiach do duzej firmy typu IBM czy GE, to
      warto nawet za te nedzne $55K, bo sie to mu bedzie liczyc w CV. Ale jesli
      jedzie do jakiejs malej firmy, ktora, jak to w USA, stoi na krawedzi bankructwa
      i ratuje sie sciagjac tania sile robocza z zagranicy, m. in. z Polski, to
      naprawde nie warto...
      Pozdr. smile
      Kagan
      • jp.hi Re: Tym razem na serio 01.09.05, 08:53
        Przemyslal smile))))
        • polak_z_melbourne Re: Tym razem na serio 01.09.05, 11:30
          I co w tym zlego, ze przemyslal? Dosia podala po prostu za malo danych, aby
          mozna bylo udzielic dokladnej odpowiedzi!
      • d.o.s.i.a Re: Tym razem na serio 01.09.05, 10:51
        Jest dokladnie jak piszesz na poczatku postu. Firma b. duza i raczej nie na
        krawedzi bankructwa. Ale z drugiej strony, pamietacie przypadek Arthura
        Andersena? smile Nie zna czlowiek dnia ani godziny...
        • polak_z_melbourne Re: Tym razem na serio 01.09.05, 11:36
          Arthur Andersen uczyl mnie (przez swych pracownikow) tzw. auditu. Dobrze, ze
          nie wzialem tych nauk na serio. Pracowalem w Digital, ktore zostalo polkniete
          przez Compaq. Przenioslem sie pozniej do Tandem, ktory tez zostal polkniety
          przez Compaq. Bylem jednym z ostanich b. pracownikow Tandem, ktorych Compaq
          zwolnil po polaczeniu z HP, kiedy zrezygnowano z systemu operacyjnego Guardian.
          Takie jest zycie na zachodzie: nie znasz dnia ani godziny, a to ze dobrze i
          wydajnie pracujesz wclae nie chroni cie przez utrata pracy...
          No ale wielkosc i reputacja firmy to dopiero poczatek. Czy twoj maz bedzie
          wykladal ekonomie czy inna fizyke ex cathedra, czy tez kafelki w ubikacjach na
          uniwersytecie?
          • ontarian Re: Tym razem na serio 01.09.05, 12:59
            polak_z_melbourne napisał:

            > wykladal ekonomie czy inna fizyke ex cathedra, czy tez kafelki w ubikacjach
            na
            > uniwersytecie?
            to zdaje sie co ty robiles
            nawet doktorat w tym wykladaniu uzyskales, hehehe
            • viper39 Re: Tym razem na serio, bardzo serio! 01.09.05, 13:57
              ontarian napisał:

              > polak_z_melbourne napisał:
              >
              > > wykladal ekonomie czy inna fizyke ex cathedra, czy tez kafelki w ubikacja
              > ch
              > na
              > > uniwersytecie?
              > to zdaje sie co ty robiles
              > nawet doktorat w tym wykladaniu uzyskales, hehehe

              dosia, polak z melbourne czy kagan i inne wcielenia to ta sama osoba, on sam do
              siebie pisze i sam sobie czasami odpisuje, uwierz mi jesli chcesz cos sie
              dowiedziec trzymaj sie od tych kilku z daleka, bo nie dostaniesz informacji
              zadnej, oni nigdy nie pracowali w USA legalnie, te informacje o swoich niby
              zarobkach i miejscach pracy ktore tobie podaja to tez bzdura...

              niestety szkoda ze mamy takich ludzi ktorym zalezy aby dezinformowac swoich
              rodakow ale oni maja tutaj swoje komunistyczne zadanie opluwac zachod aby
              Polacy w Polsce mysleli ze wszedzie jest tak samo i nie warto wyjezdzac.
              wiesz ktos musi przeciez pracowac na darmozjadow z SLD/PSL/SDPL/PD itd... stara
              komuna walczy o przetrwanie jedna z metod jest dezinformacja na forach,
              szczegolnie Polonijnych.
              • monsieur_pierre_dolinski Re: Tym razem na serio, bardzo serio! 01.09.05, 14:41
                OK! Wyjedz sam, a zobaczysz jak to jest fajnie Polakom na tym zgnilym (na
                serio - np. Nowy Orlean) zachodzie. Wiekszosc by z checia wrocila, tyle ze im
                wstyd ze poniesli porazke i czesto tez nie maja po prostu na bilet... sad
            • monsieur_pierre_dolinski Re: Tym razem na serio 01.09.05, 14:39
              Prawie ze w 10ke trafiles! Kagan zrobil doktorat z nauk spolecznych, a ekonomia
              to tez nauka spoleczna. Zazdroscisz mu? wink
              • ontarian Re: Tym razem na serio 01.09.05, 14:43
                a wykladanie kafelkow to jaka nauka?
                • monsieur_pierre_dolinski Re: Tym razem na serio 01.09.05, 14:48
                  Stosowana. Znasz teorie klejow i wytrzymalosci ceramiki z glazura? Pewnie nie,
                  wiec siedz cicho nieuku!
                  • ontarian Re: Tym razem na serio 01.09.05, 16:35
                    to juz wiem kaganiec z czego doktorat zrobiliscie
                    • kaganowski Re: Tym razem na serio 02.09.05, 08:03
                      Twe "zarty" sa denne. Z doktoratem z klejow albo ceramiki mozesz lekko zarobic
                      na zachodzie od $100 rocznie, i to NETTO! wink
                      • kaganowski Oczywiscie mialo byc $100K 02.09.05, 08:04
                        kaganowski napisał: Twe "zarty" sa denne. Z doktoratem z klejow albo ceramiki
                        mozesz lekko zarobic na zachodzie od $100K (sto tysiecy) rocznie, i to NETTO! wink
        • xjkw Podatki 02.09.05, 01:44
          Ktos tu wczesniej wspomnial o podatkach.

          Pare miesiecy temu czytalem gdzies ("Polityka"?), ze zarobki w USA sa opodatkowane
          w Polsce: przelicza $55K na zlotowki, oblicza podatek wg polskich stawek, odejma
          podatek zaplacony w USA i kaza doplacic roznice.
          • jp.hi Re: Podatki 02.09.05, 02:44
            xjkw napisał:

            > Ktos tu wczesniej wspomnial o podatkach.
            >
            > Pare miesiecy temu czytalem gdzies ("Polityka"?), ze zarobki w USA sa
            opodatkowane w Polsce: przelicza $55K na zlotowki, oblicza podatek wg polskich
            stawek, odejma podatek zaplacony w USA i kaza doplacic roznice


            I to jest wlasnie przyklad nieuczciwego traktowania Polakow mieszkajacych za
            granica. Przeciez ten Polak mieszka, pracuje i wydaje te zarobione pieniadze za
            granica, nie w Polsce. Wiadomo, ze tu koszty zycia sa wyzsze. W USA poza moze
            benzyna wszytsko jest drozsze niz w Polsce. Swiadczenia medyczne sa
            wileokrotnie wyzsze.

            Zastanawiam sie czemu sluza w takim razie umowy miedzynarodowe o unikaniu
            podwojnego opodatkowania? Taka umowa zawarla Polska z USA.

            Uwazam, ze jest to przyklad cwaniactwa rzadowego. Podobnie jak wymagania
            paszportowe i wiele innych.

            Podatek winien placic ten kto korzysta z dobr jakie tworza sie z tych podatkow.
            Mieszkajac za granica z polskich sie nie korzysta.
            Ktos tu moze powie ze osoba taka korzysta z pomocy konsularnej. Wszyscy wiemy
            jaka ona jest.
            • keily Gowno prawda 02.09.05, 05:25
              Osoba na stale zamieszkala za granica placi podatki w miejscu zaieszkania a w
              Polsce tylko w przypadku, jesli pracuje za granica czasowo i legalnie .
              Osoba wymeldowana z adresu w Polsce i posiadajaca np. w USA prawo stalego
              pobytu - GC lub obywatelstwo, nie jest zobowaizana do placenia ZADNYCH podatkow
              w Polsce.Obawiac moga sie osoby na wizach pracowniczych, pracujacy studenci lub
              nielegalni, ktorzy zawioza do Polski znaczna kase.
              Sprawdzalem to bardzo dokladnie, bo sam wracam w niedalekiej przyszlosci do
              Polski na stale i nie zycze sobie by ktokolwiek kiedykolwiek dowalil mi
              jakis ""domiar"".
              • keily Re: Gowno prawda 02.09.05, 05:31
                keily napisała:

                > Osoba na stale zamieszkala za granica placi podatki w miejscu zaieszkania a w
                > Polsce tylko w przypadku, jesli pracuje za granica czasowo i legalnie .


                To oczywiscie dotyczy krajow , ktore maja z Polska umowe o unikaniu podwojnego
                opodatkowania, np USA lub kraje UE.
              • jp.hi Re: Gowno prawda 02.09.05, 07:10
                A o czym jest ten watek? Wiza L1 mowi ci to cos?
                • kaganowski Re: Gowno prawda 02.09.05, 08:08
                  Wize L1 to dosc latwo mozna zmienic na inna, jak jest ona prawdziwa i sie zna
                  American English... wink Nie dotyczy to wiec, niestety, 99% Polonii z US of A! wink
    • kaganowski Zanim pojedziesz do USA! 02.09.05, 08:05
      Poczytaj co sie tam dzieje:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2897009.html
      • jp.hi Re: Zanim pojedziesz do USA! 02.09.05, 08:17
        kaganowski napisał:

        > Poczytaj co sie tam dzieje:

        Gdzie? W Nowym Jorku?
        U mnie jak dawniej. Spokoj cisza, sielanka. Turystow coraz wiecej, benzyny nie
        brakuje, zadnych kolejek. A u ciebie?
    • mcov Employers added 169,000 jobs 02.09.05, 22:31
      Employers added 169,000 jobs to U.S. nonfarm payrolls in August, shy of
      expectations, but hiring in June and July was revised upward by 44,000 jobs. The
      unemployment rate slipped to a four-year low of 4.9%.
      • monsieur_pierre_dolinski How many jobs were lost? 03.09.05, 08:33
        Wierzysz w rezymowa propagande? Slyszales o np. hedonistic accounting i owners-
        uccupies rent, co tak "pieknie", ale sztucznie podnosza PKB w US of A? I czemu
        nie napiszesz, ile osob w tym samym czasie stracilo prace, i jaka jest w USA
        definicja bezrobotnego (jak pracujesz godzine w tygodniu albo twa rodzina ma
        farme albo sklepik, to nigdy nie bedziesz w USA zakwalifikowany jako
        bezrobotny, chocbys z glodu zdychal)... sad
        • jp.hi Re: How many jobs were lost? 03.09.05, 09:10
          Ubawic sie mozna. mcov pisze ile realnie miejsc pracy przybylo a ten kagan pyta
          a ile ubylo.
          Czasami mam wrazenie ze tu pisuja 9-cio letni chlopcy.
          • monsieur_pierre_dolinski Re: How many jobs were lost? 04.09.05, 10:40
            Co to znaczy "realnie przybylo"? Realnie, czyli w przeliczeniu na FULL TIME
            jobs, czy tez mial byc to przyrost netto, ktory ty sugerujesz? Nie widzisz tez
            roznicy miedzy "jobs", ktore USA traci, a ktore zyskuje! Tracone sa w USA prace
            wysokoplatne: np. przy programowaniu komputerow (uciekaja one np. do Indii) czy
            tez w duzych zakladach przemyslowych, ktore przenosza sie z kolei do Chin.
            Powstaja zas marnie platne, czesto part time "jobs" w Mc Donalds czy Wal Mart.
            Ale ty nie widzisz roznicy miedzy strata 100 jobs po srednio 100K rocznie w
            IBM, a w powstaniu na ich miejsce 110 jobs w Wall Mart, srednio po 20-25K
            rocznie... Statystyki sa bardzo mylace, szczegolnie dla tych, co sie zdaja na
            rezymowa propagande! sad
            • mcov brednie, brednie, brednie 04.09.05, 10:53
              jak jest taki wielki outsourcing to czemu bezrobocie na rynku IT spadlo ponizej
              poziomu bezrobocia naturalnego do 3.7%?

              "A recent analysis by InformationWeek of BLS (Bureau of Labor Statistics)
              numbers revealed that unemployment among IT workers was just 3.7% for the four
              quarters ending March 31, 2005."

              zrodlo:
              marketing.dice.com/pdf/resources/Dice_Finding_Top_Tech_Talent_in_a_Tightening_Market_61605.pdf
              McOv
              • monsieur_pierre_dolinski Re: brednie, brednie, brednie 04.09.05, 10:56
                Znow wierzysz w oficjalne statystyki. Sproboj dostac wize imigracyjna do USA
                jako programista, a zobaczysz, jaka jest prawda! BLS ma za glowne zadanie
                zatajac prawdziwy poziom bezrobocia i inflacji, czyli zanizac oba te wskazniki!
                • mcov a ziemia jest plaska 04.09.05, 14:15
                  Wiem, ze bardzo was socjalisci boli, ze w najbardziej liberalnych gospodarkach
                  swiata prawdziwe bezrobocie NIE ISTNIEJE: USA, Wielka Brytania, Irlandia.
                  A socjalne Niemcy, Francja, Polska to zrodla taniej wyksztalconej sily roboczej,
                  ktora przenosi sie tam w poszukiwaniu pracy.

                  I sam sobie przeczysz piszac, ze jest outsourcing a jedoczesnie programisci
                  walcza o wizy pracownicze.

                  McOv
    • monsieur_pierre_dolinski Re: Pensja w US i inne pytania... :) 03.09.05, 08:33
      Dobrze, ze nie masz oferty z Luizjany:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2898368.html
      • mcov !? jechac, zalozyc biz budowlany i miec cos z $10b 03.09.05, 16:00
        • monsieur_pierre_dolinski Re: !? jechac, zalozyc biz budowlany i miec cos z 04.09.05, 10:35
          W Luizjanie? Tam cie zaraz okradna i obrabuja. Mlotkiem przed spluwa sie nie
          obronisz!
          • jp.hi Re: !? jechac, zalozyc biz budowlany i miec cos z 04.09.05, 12:33
            Kompromitujesz sie kaganowski. Juz zadnych argumentow. Moze dlatego dales sobie
            dolinski?
            • aussie_scholar Re: !? jechac, zalozyc biz budowlany i miec cos z 04.09.05, 12:38
              Znow ad personam? Cy dla ciebie bardziej sie liczy kto pisze, niz co pisze?
              Tego ciebie w USA nauczyli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka