JAK TO Z NAMI JEST ??!!

30.09.05, 22:15
Dziewczyny, słuchajcie - dziś dostałam takiego doła, ze hej... Mam problemy z
wyrobieniem sobie NIN-u, a CHB się ciągnie i ciągnie.... Ale nie to już mnie
wkurza ! Denerwuje mnie fakt, że w Polsce skończyłam studia prawnicze i muszę
tu błagać ludzi,żeby przyjęli mnie do pracy jako sprzątaczkę lub pomoc
domową...
Fakt, że mój angielski jest niski, dlatego chodzę do szkoły, by jak dzieciak
trochę urośnie ( ma teraz niecałe 2 lata) wybić się ze sprzątaczki... :smile
Co mnie tu trzyma ; zapytacie ? Mąż , który nie wyobraża sobie życia, pracy
no i oczywiscie zarobków innych niż tu sad...
A jak to jest z Wami ? Co Wy tu robicie ? Podzielcie się doświadczeniami z
nami - mamami :smile)
    • mrufkaa Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 30.09.05, 22:39
      Wanilia,
      JEZYK.
      Mozesz byc doktorem Honoris Causa a jesli jezyka nie znasz, to bedziesz
      sprzatac.
      Wez sie za jezyk naprawde ostro, wyznacz sobie ilosc artykulow do przeczytania
      na dzien, ilosc newsow do obejrzenia. Czytaj dziecku ksiazeczki po angielsku,
      dziecku nie zaszkodzi, a obie sie rozwiniecie.

      Tu na forum jest sporo mam pracujacych na sensownych stanowiskach, chociaz tu
      edukacji nie odbieraly. Wszystko jest dla ludzi, wszystko jednak zalezy od tego
      podstawowego czynnika: JEZYK.
    • balbi6 Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 01.10.05, 09:53
      Wanilia ja pracowalam jako sprzataczka ale o prace nie prosilam. Jestem tutaj
      juz kilka lat i mialam domy gdzie pracowalam po 4-5 lat. Sama sobie
      zapracowalam na naprawde dobra opinie a zaczynalam w hotelach
      przez "zlodziejska" agencje. Pewnie dalej bylabym sprzataczka gdyby nie ciaza i
      coreczka. Pracowalam do polowy stycznia a rodzilam 5/03. Teraz nastawilam sie
      na jezyk i rozne kursy. Tez wczesniej nie uczylam sie angielskiego bo dogaduje
      sie z ludzmi, ale gramatyka i pisanie wolaja o pomste.
      Jednak w przeciwienstwie do Ciebie ja nie wyobrazam sobie powrotu do Polski.
      Nie wiem co musialoby sie stac, zeby ktos mnie tam przeprowadzil. Siedze tutaj
      bo i dzieci maja lepsze zycie a syn (13 lat) jestem pewna bedzie mial
      latwiejszy start. Polska owszem na urlop i odwiedziny rodziny. Pozdrawiam.
    • suesslein Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 01.10.05, 12:34
      Witam,

      glowa do gorysmile wiem, ze to latwiej powiedziec, niz zrobic, niestety. Nie bede
      sie tu rozpisywac o moim zyciu, ale mieszkajac wiele lat poza granicami kraju
      doswiadczylam tak wiele upokorzen i nierzadko latami mialam tylko wiatr w oczy,
      ze czasem tez sie pytalam, dokad mnie ta droga zaprowadzi. Jednak jest we mnie
      jakas dziwnie niewyjasniona determinacja kroczenia do przodu. Rozumiem, co masz
      na mysli, mowiac, ze po studiach prawniczych przyszlo Ci szukac pracy
      sprzataczki...
      Ale, jak to sie mowi, zadna praca nie hanbismile
      Popieram wypowiedz innych, ze trzeba sie konsekwentnie zabrac za nauke jezyka,
      zwlaszcza, ze angielski naprawde nie jest trudny.
      O ile sie dobrze orientuje Ambasada Polska w Dublinie organizowala kiedys
      bezplatnekursy angielskiego- to tylko, gdybys chciala od czegos zaczacsmile


      Usmiechnij sie, nie jestes samasmile)))))
      pozdrawiam
      Renata
    • jvenner Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 01.10.05, 13:41
      Hej, witam was!!! jestem w Anglii dopiero od dwoch miesiecy a juz tesknie
      strasznie!!!! Do marca mam czas zeby sie zastanowic czy chce tu zostac na
      dluzej (a moze na cale zycie??) Nie wiem, co robic??? Boje sie ze nie dostane
      tu zadnej sensownej pracy i cale zycie spedze w domu wychowujac dzieci i
      czekajac na meza....
    • marafioti Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 01.10.05, 16:21
      wanilia25 napisała:

      > Dziewczyny, słuchajcie - dziś dostałam takiego doła, ze hej... Mam problemy z
      > wyrobieniem sobie NIN-u, a CHB się ciągnie i ciągnie.... Ale nie to już mnie
      > wkurza ! Denerwuje mnie fakt, że w Polsce skończyłam studia prawnicze i muszę
      > tu błagać ludzi,żeby przyjęli mnie do pracy jako sprzątaczkę lub pomoc
      > domową...


      znam to sama jestem po studiach a marzyalm jeszcze o doktoracie teraz wychowuje
      dziecko ktore jest przekonane ze mama powinna nonstop sprzatac(ciagle mi posuwa
      miotle)- zostane zawodowa baba jaga albo napisze doktorat o porzadkach
      codziennych


      > > Co mnie tu trzyma ; zapytacie ? Mąż , który nie wyobraża sobie życia, pracy
      > no i oczywiscie zarobków innych niż tu sad...

      a co mnie trzyma nie wiem chyba tylko nic (ni emowie o mezu ) ale czy warto sie
      tak sie poswiecac cala radosc zycia. brak rodziny znajomych zycia duchowego
      rozrywkowego (nie mam opiekunki i na razie sobie nie wyobrazam zeby jakas obca
      baba mowila do mojej malejj kuci kuci zjedz obiadek-jestem zazdrosna. bpoje sie
      ze obudze sie z reka w nocniku. bez niczego z 40 stka na karku i z cv zapisana
      kariera sprzataczki. glupie gadanie wyznacz sobie jakis cel, koncz kursy
      wieczorowe, uczy sie ucz sie wychodz z domu na baden fitness poznawaj ludzi to
      taki super -nic na mnie nie dziala dlatego chludne ii cierpie na depresje.
      podzr mam nadzeije ze ty masz lepiej
      > A jak to jest z Wami ? Co Wy tu robicie ? Podzielcie się doświadczeniami z
      > nami - mamami :smile)
      • wanilia25 Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 01.10.05, 20:10
        cze Dziewczyny. Bardzo Wam dziekuję za szczere i odważne odpowiedzi....
        Pragnę tylko dodać, że ja już chodzę na kurs angielskiego do CONEL`a, są to
        darmowe lekcje ESOL; więc coś robię by było lepiej ...
        Pozdrawiam Wszystkie smile
        • asica74 Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 02.10.05, 00:27
          wanila, co to jest Conel's? dzieki z gory za odp.
      • wdrodze Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 01.10.05, 20:47
        Doly to moja codziennosc.Na obczyznie jestem od ponad roku.Jestem po
        dziennikarstwie a pracuje w kuchni w Nursing Home jako ladnie brzmiacy "kitchen
        assistant".Prawie ukonczylam szkolenie na szefa ale gdy starzy angole
        dowiedzieli sie co sie swieci wybuchla taka fala zazdrosci ze
        moja "kariera"zaczela sie spowalniac krotko mowiac a poza tym na drodze stanela
        mi ciaza.Czas wiec przystopowac.Ciesze sie ze bede miala dziecko ale nie jestem
        pozbawiona obaw typu:co dalej?Jak mi przyjdzie pogodzic kariere zawodowa z
        wychowaniem dziecka?Zycie na obczyznie czesto bywa trudne,szczegolnie w pracy
        ale w Polsce nie mam do czego wracac a maz jest Anglikiem i tez taka zmiana mu
        sie "nie usmiecha".Trzeba wiec zacisnac zeby i walczyc dalej o to by bylo
        lepiej.I co sobie powtarzam moja mala kruszynka na pewno bedzie miala
        lepiej,latwiej niz ja.Pozdrawiam kolezanki na obczyznie
    • edyta.bujak Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 02.10.05, 12:52
      Hej wanilla25,
      doskonale Cię rozumiem, ja mieszkam na obczyżnie (w Austrii) od lipca 2004,
      przez ten pierwszy rok miałam straszne, niesamowite doły.
      Decyzję o wyjeżdzie podjęlismy z mężem w bardzo szybkim tempie, za szybkim...
      W maju zaczęliśmy rozmawiać o mozliwosci wyjazdu a w lipcu byliśmy już tutaj
      (zdążylismy sprzedać mieszkanie, samochód, wypisać córkę ze szkoły i przenieśc
      całe nasze życie...)
      Podjęłam tak szybką decyzję, ponieważ w Polsce straciłam wspaniała pracę (byłam
      kierownikiem działu administracji w jednej firmie, która została zamknieta), a
      na inną nie miałam nadziei z powodu bezrobocia.

      No i znależlismy sie w Austrii, na szczęście mam tutaj mamę i siostre, które
      mieszkaja tu od kilkunastu lat.
      Najbardziej sie bałam o córkę, która od wrzesnia miała zacząć nauke w nowej
      szkole, w której niestety nie było języka polskiego (tutaj nie ma polskich
      szkół), wszystko po niemiecku.
      Na szczęscie córka daje sobie rade w szkole naprawde znakomicie a z niemieckim
      nie ma żadnych problemów.
      Syn tez radzi sobie niezle, ma 3,5 roku i chodzi do przedszkola, nie mówi zbyt
      dobrze po niemiecku ale rozumie, a to najważniejsze.
      Najgorzej jest ze mną i mężem. Przez pierwszy rok mielismy niesamowite doły i
      żal, że tak ważna decyzje podjelismy tak szybko, oczywiście w pełni bylismy
      przekonani, ze zrobilismy żle przyjeżdżając tutaj...
      Straszna tęsknota, żal, rozgoryczenie i ciagłe pytanie: "co my tutaj robimy? po
      co nam to było?".

      No i najważniejsze-praca.
      Ja- w Polsce kierownik, tutaj miałam szukać pracy jako sprzątaczka.
      Było to dla mnie naprawde ponizające i okropne, na sama myśl, płakałam...
      No i dostałam oferte pracy, sprzatanie szkoły.
      Poszłam tam, dostałam paskudny fartuch i wózek sprzataczki, sprzatałam przez 3
      godziny i przez cały czas leciały mi z oczu łzy a w głowie kołatały mi się
      słowa "nie za wszelką cene", na drugi dzień juz tam nie poszłam...

      Znowu pare miesięcy bez pracy, złożyłam podania do wiekszości marketów,
      zapraszali mnie na rozmowy ale wszędzie to samo, za mało znam niemiecki...

      Przez cały czas chodziłam na kursy niemieckiego, wieczorowo, jednak mój stopień
      niemieckiego nadal nie jest zadowalający.

      W kazdym razie udało mi sie w końcu dostać do małego marketu, jestem sprzedawcą-
      kasjerem.
      Nie jest to moja wymarzona praca, ale uważam, ze i tak duzo osiągnełam (wszyscy
      mi powtarzali, ze nie mam szans na inna pracę niz sprzątanie).
      Nie rozumiem po niemiecku wszystkiego, mówie tez nie za dobrze, często zdarzaja
      mi sie gafy w rozmowach z klientami czy szefostwem, ale przestałam sie
      przejmować.
      W przyszłosci zamierzam pracować w szpitalu, ale najpierw muszę zrobić
      specjalna szkołe, mysle, ze wszystko przede mna.

      Juz teraz nie mam takich strasznych dołów, jak na poczatku, ale nadal nie
      jestem przekonana, czy podjelismy słuszną decyzję....
      Życie na obczyżnie jest naprawde niełatwe i tak naprawde chyba nigdy sie tu nie
      poczuję "u siebie"...

      Pozdrawiam
      Edyta
      • eleonorak Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 02.10.05, 22:47
        Życie na obczyźnie rzeczywiście nie jest łatwe- wymaga przeogromnej siły
        charakteru, jeśli chce się żyć godnie i w zgodzie ze swoimi zasadami.Myślę
        jednak, że jak już się " przepłacze, przeboleje i przetrawi" wszystkie swoje
        bóle i rozterki. Można podjąć decyzję - czego naprawdę chcę, gdzie chcę żyć.
        Spójrzmy jednak na swoje życie emigranta pozytywnie. Nikt nas tak naprawdę do
        tego nie zmusza,zeby życ w innym kraju. Wszystko zależy od nas. Jeśli ktoś już
        naprawdę nie wytrzymuje- droga do ojczyzny jest otwarta. Problem jednak tkwi w
        tym, że wielu chce wrócić, a niewielu starcza siły i odwagi. Ale jak to się
        mówi: " Dla chcącego nic trudnego" ewentualnie : " Do odważnych świat należy" .
        Życie jest krótkie, więc starajmy się żyć tak jak naprawdę chcemy.
        • suesslein Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 03.10.05, 11:34
          Eleonorak!

          podpisuje sie pod Twym postem obiema rekamismile))
          Jestesmy kowalami wlasnego losu.
    • gosiash Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 03.10.05, 15:14
      To ja taka mala dygresje, aczkolwiek zwiazana z tematem w pewnym sensie.
      Wlasnie wyczytalam w gazecie (chodzilo o jakies badania dotyczace poziomu
      szczescia i przyjaciol itp.), ze zadowolenie z zycia ludzi mieszkajacych poza
      Londynem jest wieksze od tych mieszkajacych w Londynie. Im dalej od Londynu tym
      lepiej!!! A i jeszcze podobno szczesliwsi sa ludzie, ktorzy rzadziej rozmawiaja
      przez komorke.
      Ja juz od dawna chcialabym sie na wies wyprowadzic, ale moj slubny rodowity
      Londynczyk jest z tych co mysla, ze na polnoc od Londynu to juz inny kraj wink i
      przez komorke tez nonstop nadaje, wiec ogolnie tragedia wink
      Ale tez jestem zdania, ze nie ma sie co meczyc. Trzeba sobie jakis termin
      wyznaczyc i jak czlowiekowi dalej zle, to trzeba jakies zmiany zaprowadzic.
      PS.CONEL - The College of North East London
      www.conel.ac.uk
      • asica74 Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 03.10.05, 18:32
        Gosiu, dzieki za Conela smile
        • yadrall Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 14.10.05, 11:51
          No, wlasnie...
          W Polsce w jednej chwili oboje z mezem zostalismy bez pracy (jedna firma, ktora
          zostala zlikwidowana). ja juz wczesniej szukalam innej pracy (chcialam zmianic)
          i przez 1,5 roku uczciwego szukacnia nic,wiec wiedzialam,ze na szybkie
          znalezienie pracy widokow brak. Wiec w chwili gdy znalezlismy prace w UK (full
          wypas-praca,prawdzie za grosze,ale z zagwarantowanym mieszkaniem) to bez
          wiekszego rozmyslania wzielismy bagaze i pojechalismy. W ogolnym rozrachunku
          finansowo wychodzi dzosc przywzoicie i czlowieka wiecznie nie stresuja
          mowiac,ze jak cos sie w pracy nie podoba to na twoje miejsce czeka ilus tam
          chetnych tylko ladnie pytaja czy zechcemy przyjsc dodatkowo do pracy w sobote.
          Zakladajac,ze jestesmy na samym dole spoleczenstwa (dla anglikow jestesmy bieda
          na pograniczu pomocy spolecznej- zarabiamy tyle,ze gdybysmy mieli o 10 funtow
          mniej na tydzien to dostalibysmy dodatek do mieszkania,wiec juz pomoc
          spoleczna),a w naszym odczuciu zyje nam sie finanasowo spokojnie. Wiec juz
          nizej jezeli chodzi o finanse spasc nie mozemy. I co wiecej gdybysmy tylko
          chicli to przy odrobinie starania bez problemu mozna znalezc inna prace (za
          podobne pieniadze) lub poszukac czegos co pozwoli dorobic w razie koniecznosci.
          Wiec glud i ubustwo (w naszym zrozumieniu) nam nie grozi. Co wiecej
          zakladajc,ze uczac sie jezyka za kilka lat mozna mysleco zmianie pracy na
          lepsza, ciekawsza, lepiej platna. Wiec jest perspektywa...
          No, tak,ale co z ta cholerna tesknota za domen w Polsce??? Tam sie jest
          sercem,ale co z tego jak tam nie ma z czego zyc???
          Jestem rozdarta. Nie wiem co obic, jak postepowac. Powinnismy podjac jakos
          decyzje i sie jej trzymac, bo bez sensu zyc jedna noga tu,a druga tam. Poza tym
          chemy myslec o dziecku,a to oznacza,ze decydujemy nie tylko o nszym losie,ale i
          o losie naszego przyszlego dziecka.
          Co wiec robic???
          • vygotsky Re: JAK TO Z NAMI JEST ??!! 14.10.05, 12:43
            No to sie dopisze. Trzeba cierpliwosci, nierozpraszania sie i oczywiscie
            jezyka. To co czesto pomaga w wejsciu o jeden szczebel wyzej na drabinie
            spolecznej to skonczenie Masters tutaj (oczywiscie jesli ma sie licencjat w
            Polsce choc nawet niekoniecznie) a w tym czasie jakies wolontariackie prace i
            robienie sobie znajomosci. Nie jest to latwe jesli sie ma male dzieci ale ja
            zrobilabym sobie taki plan - dziecko do 3-4: lat nauka jezyka, potem: Masters
            na pol etatu - 2 albo 3 lata a potem praca - na poczatek za nic albo grosze ale
            w swojej dziedzinie ale trzeba sie przylozyc i wykazac. A potem to juz cie z
            otwartymi rekami biora. Znam wiele mam (nie tylko z Polski ale tez ze
            wschodniej Europy) ktore po kilku latach tutaj pracuja w administracji, sa
            prawnikami, pracuja na uniwersytetach, firmach, NGOs, maja wlasne biznesy itp..
            Trzeba chciec i nie poddawac sie. Jesli chodzi o male dzieci to najlepiej
            chodzic do play groups, drop in etc w celu robienia kontaktow i unikniecia
            ciezkiej depresji o ktora latwo w takim okresie. Tak a propo Sure Start
            ostatnio bardzo sie stara w mojej dzielnicy - dance classes, swimming classes,
            theatre for under 4 i wszystko za darmo. Nie przegapcie okazji. Pamietam bardzo
            marne poczatki mojej kariery w UK - po ilu tam uniwersytetach, kursach itp nie
            chcieli mnie do biblioteki, recepcji, apteki - zawsze mialam zbyt wysokie
            kwalifikacje. A tam gdzie chcialam nie mialam doswiadczenia.. i tak w kolko
            macieju. Ale nie poddawalam sie i jestem tam gdzie chce. Mam nadzieje ze ten
            post raczej doda otuchy niz przybije inne poczatkujace w Uk mamy i tak na
            prawde to wydaje mi sie ze my polskie emigrantki mamy duze szanse w tym kraju i
            powinnismy sobie wzajemnie pomagac. Pozdrawiam.
Pełna wersja