Dodaj do ulubionych

kompleks Polaka

01.02.06, 19:21
"
Gość portalu: lu napisał(a):

> c) czyzbys mial kompleks Polaka z Ameryki? - to pytanie RETORYCZNE w
nawiazaniu
>
> do twojego ostatniego zdania


"Kompleks Polaka z Ameryki" to jeszcze jeden nieszczesny produkt
polskiej "szkoly" stosunkow miedzynarodowych, wywadzacej sie w prostej linii
od polskiej "szkoly" uprzedzen i bigoterii.
W Polsce tradycyjnie ludzie nie lubili i ciagle nie lubia prawie kazdej innej
grupy narodowo etnicznej, nie lubia Rosjan, Niemcow, Zydow, Amerykanow,
Czechow teraz jeszcze dochodzi nastepna grupa
wyobcowana z "czysto" polskiego spoleczenstwa, ktora lubia bezkarnie
oczerniac i ponizac to jest tzw "Polak z Ameryki" czy tez ogolniej "Polak
Emigrant" z USA, Kanady, Australii i wielu innych krajow
W Polsce dla wielu piewcow bigoterii, uprzedzen i nienawisci to
jeszcze “element” odpowiedzialny za wszelkie zlo w Polsce
nie wlasna ciemnota, zacofanie, lenistwo, chamstwo, pijanstwo i zlodziejstwo
Nie!
Zgodnie z polskimi tradycjami winnych nalezy szukac gdzies dalej, duzo dalej,
nawet za oceanem

Dlaczego "Polak z Ameryki"?
bo "Polacy z Ameryki"nie czuja wiecej przywiazania do ziemi polskiej jak
chlopi panszczyzniani,
bo im sie powodzi, bo sa zadowoleni z zycia, bo sa szczesliwi i sie tego nie
wstydza, bo nie placa podatkow rozkradanych przez zgraje politykow i szaro-
czarna strefe spoleczenstwa degrengolady
Tak niestety lub na szczescie, zalezy od punktu widzenia, "Polak z Ameryki"
jest po za zasiegiem wladz polskich, przyjezdza i
wyjezdza do Polski na paszporcie amerykanskim i nie plaszczy sie w polskim
konsulacie aby po kilku miesiacach pisania podan i zalatwiania "zaswiadczen"
odnowic za kilkaset dolarow polski paszport.
Czuje sie coraz bardziej obywatelem Ameryki I Swiata niz polskiej pseudo
demokracji, dla ktorej bardziej trafne okreslenie byloby chyba:
"polska demokracja zlodziejstwa i korupcji"

Emigranci, to patrzac tylko na korzenie to prawie ci sami ludzi co w Polsce,
kiedys mieszkali gdzies w jakims szarym miescie w jednym z tysiecy szarych
zakurzonych blokow, wychowali sie w atmosferze narodowej beznadziei,
romantycznej bezradnosci, spolecznej depresji ale jednak w pewnym momencie
zdecydowali sie na wyjazd.
Z roznych powodow najwazniejszy chyba aby szukac lepszego, ciekawszego zycia
za ocenem aby zaspokoic ciekawosci swiata.
I tutaj w Ameryce, Kanadzie i Australii odkryli wlasne shangri-la, w krajach
gdzie licza sie ambicje, praca i zdolnosci gdzie

wlasna praca mozna sie dorobic w ciagu jednego pokolenia, gdzie nie trzeba
placic lapowek i ponizac sie w kazdym urzedzie
aby cokolwiek zalatwic,
gdzie lekarz, profesor czy inzynier zarabiaja zgodnie z wyksztalceniem i
spolecznym zaptrzebowaniem, gdzie wlasciciel malego biznesu nie musi placic
bandyckiego haraczu panom w dresach.

Ciekawe, ze w Polsce tak duzo czasu ludzie "poswiecaja" Ameryce, dla odmiany,
tutaj w Ameryce bardzo niewiele czasu poswieca sie Polsce i to moze jeszcze
jeden powod niezadowolenia w kRaju.
W globalnym rozrachunku patrzac jako obserwator z Ameryki czy nawet Europy
Polska jest nic nie znaczacym krajem.
Pod prawie kazdym wzgledem gospodaczym, politycznym, wojskowym, kulturalnym
Polska i Polacy sa niezauwazalni, sa powietrzem, wyszli z mody, nobody cares.
Ale chyba trudno sobie z tego zdac sprawe jak sie siedzi w Polsce
gdzie istnieje tradycyjne przekonanie, ze Polska jest krajem i narodem
doskonalym
jest wpajane od pierwszej klasy:
najlepsze edukacja??? (hehe, wystarczy poczytac
wpisy na tym forum typu "studjuje na uniwersytecie"smile)))))))))
najlepsza nauka??? , (90% publikowanych prac naukowych to
bezczelne plagiaty, nieudolne tlumaczenia ze swiatowego dorobku nauki,
glownie z USA)
najlepsza kultura??? z bardzo malymi i sporadycznymi wyjatkami filmy
polski to oplakana amatorszczyzna nieudolnie nasladujace 3-rzedne filmy
amerykanskie,
ci co soba cos przedstawiaja uciekaja za granice jak najszybciej moga
druga Japonia, Korea, Irlandia??? hehe, "no comments" wink)

Jest oczywiscie w Polsce wielu ludzi madrych, wybitnych i inteligentnych ale
niestety to nie oni nadaja ton obecnej rzeczywistosci w Polsce,
niewiele o nich sie slyszy i nieczesto sie ich widzi
Ton nadaja roznego rodzaju polityczne, finansowe i kryminalne uklady, sitwy,
szajki i gangi
gleboka zakorzenione, silne, pewne siebie i pelne wiary w idealogie
niezniszczalnych
i ewolucyjnie prawie doskonalych pasozytow.
W mediach slyszy sie glownie o ludziach typu Peczak, Rydzyk, Rywin, lowcy
skor, lodzka osmiornica, podwarszawskie gangi itd

Dlaczego tak jest?
chyba historycznie rzecz biorac nie mozna lub bardzo trudno przeskoczyc
zacofanie, ciemnote i biede w ktorej Polska tak dlugo tkwila
tym razem nie mozna winy zwalic na obce mocarstwa na inne grupy etniczne
tym razem geopolitycznie i etnicznie Polska jest pierwszy raz od wiekow
w oczywistej sytuacji samostanowienia i
na Polakow w Polsce spada cala odpowiedzialnosc za to co sie tam dzieje,
to oni wybrali politykow to oni zadaja i daja lapowki to oni godza sie
bezwolnie na codzienna dawke ponizenia i beznadziei.
Polacy w Ameryce moga tylko ze pewnym melancholicznym smutkiem przygladac sie
i
starac sie pojac te polskie chroniczne przewlekle choroby spoleczne, ktore z
dystansu, z pozycji coraz mniej zaangazowanego obserwatora jest
duzo latwiej zauwazyc ale wcale nie latwiej zrozumiec i zaakceptowac.


Tak wiec bardzo prosze zostaw w spokoju "Polakow z Ameryki" bo to nie oni sa
odpowiedzialni za obecna degrengolade w Polsce,
jezeli czujesz sie niezadowolona, niedowartosciowana, czujesz frustracje to
lepiej spojrz dookola siebie i w lustro,
moze to pomoze ci znalezc kmopleksy i syndromy bardziej bliskie twojej duszy
i ciala

pzdr
Obserwuj wątek
    • flapflip Polak z Ameryki 01.02.06, 19:43
      >Dlaczego "Polak z Ameryki"?
      >bo "Polacy z Ameryki"nie czuja wiecej przywiazania do ziemi polskiej jak
      >chlopi panszczyzniani,
      >bo im sie powodzi, bo sa zadowoleni z zycia, bo sa szczesliwi i sie tego nie
      >wstydza,

      Czy przyklady tych "szczesliwych Polakow" w USA to : soup.nazi, flipflap,
      nedusa, kup_pan_paszport, ontarian,waldek.usa, warcholski ?
      Bo tacy tu pisza o swojej "szczesliwosci", tylko ze z tego co pisza trudno
      zwnioskowac, ze sa szczesliwi....raczej zahukani, zdolowani i przepelnieni
      gleboka nienawiscia do wszystkiego wokolo.

      • ontarian znowu gliniak pracy domowej nie odrobiliscie 01.02.06, 19:57
        i nie wiecie kto jest skad
        za takie niedociagniecia w pracy
        to ci sie opi...e...rdol od naczalstwa zbierze
      • debunker Tylko się gliniak nie popłacz hehehe 02.02.06, 01:17
        podszywka "flapflip" napisało "zwnioskowac":

        > >Dlaczego "Polak z Ameryki"?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=11067621&v=2&s=0
        w wypadku Polski, rozbiory kraju mialy miejsce nie dlatego,ze Polacy byli tacy
        dobrzy a sasiedzi zli. Wynikaly one ze sprzedajnosci Polakow, kolaboracji z
        sasiadami za pieniadze i inne korzysci. Rezultatem byly rozbiory Polski,
        Pomyslcie,ze takich Kulczykow bylo przed rozbiorami Polski duzo wiecej.
        Popatrzcie na tzw. polska arystokracje. Ci wszyscy ksiazeta, ksiezniczki,
        hrabiowie itd. nie sa wymyslem polskim, malo tego na palcach jednej reki mozna
        policzyc arystokratow, ktorzy, tytuly dostali od polskiego krola Piasta czy
        Jagiellona, badz Sejmu. Cala reszta to sprzedawczyki, ktorzy zasluzyli sie albo
        carowi albo Niemcom czy Austriakom, za to ze spiskowali przeciw wlasnemu
        krajowi dostawali tytuly.
        Tradycja zdrady i sprzedawania kraju jest w Polsce dluga. Sam krol August
        Poniatowski byl kochankiem carycy Katarzyny II i mial z nia corke, za swoje
        uslugi dostal tytul krolewski (wiec nie ma co narzekac na to ,ze Polki sa
        dziwkami, panowie nie sa wcale lepsi!)

        Indywidualizm wegetacyjny jako cecha polskiego charakteru narodowego
        jest przejawem najgłębszego schorzenia gatunku ludzkiego. To nie są wcale
        jakieś "wady", lecz konsekwentnie rozwinięty i uformowany stosunek do bytu
        człowieka, który uległ wspakulturowemu wykolejeniu.
        • bercik48 Re: Tylko się gliniak nie popłacz hehehe 02.02.06, 01:21
          a pamietacie gliniak takie dziwy
          puscic gliniaka do biura to klawiature zarzyga
          • filipek.us Re: Tylko się gliniak nie popłacz hehehe 02.02.06, 07:55
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10739018&a=10789878
            Rządzenie a panowanie

            Każdy, kto ma za sobą przynajmniej parę lat życia w PRL jako człowiek dorosły,
            rozpozna bez trudu w demonizacji emigrantów sztancę propagandy buraczanej,
            znanej również pod nazwą "propaganda sukcesu". Polska klasa polityczna nie może
            żyć bez buraczanego prop-agitu i socjotechniki, pozwalających na ręczne
            sterowanie wszystkim.

            Politykierzy krajowi nie mają osobistego doświadczenia państwa opartego na
            jakichkolwiek innych zasadach, zatem uważają, że tak właśnie sprawuje się
            władzę wszędzie: do rządzonych uwiązuje się sznurki, a rządzący za nie ciągną,
            kiedy im przyjdzie ochota, i tak, a nie inaczej, zawsze być powinno.
            Anglosaskie pojęcie "checks and balances", esencja samolimitującej się władzy,
            jest w Polsce kulturowo obce i całkowicie niezrozumiałe. Rozkosz rządzenia i
            posiadania władzy absolutnej polega w Polsce na czym innym.

            Politykom i propagandzistom Rzeczypospolitej nigdy nie udało się opanować
            różnicy konceptualnej pomiędzy rządzeniem (governance), a panowaniem (reign).
            Już w piaskownicy nauczyli się, że rządzenie polega na tym, że Józio rozkazuje,
            a Zenek wsadza mordę w kubełek i wykonuje, a jak nie, to się Zenka bije łopatką
            po głowie.

            Rządzenie, czyli panowanie, przybiera w Polsce tradycyjną feudalną postać
            manipulacji narzędziami przymusu państwowego, czyli zabawy małpy brzytwą dla
            osobistej korzyści i orgazmicznej satysfakcji małpy. Celem panowania jest nie
            tyle osiagnięcie czegokolwiek, co pokazanie czyje na wierzchu, poprzez
            czynienie wszystkim innym tego, co sobie niemiło; przy okazji, ubocznie,
            panowanie cenione jest jako okazja do nabicia kabzy panującym, ich krewnym,
            kumplom i dworzanom.

            Naturalnym skutkiem takiego stanu rzeczy jest budowa coraz większych i lepszych
            wiosek potiomkinowskich przy akompaniamencie gigantofonów telewizji publicznej
            nadających pieśń masową "rosną domy z lewa, z prawa, rośnie tysiąc wsi i miast!"

            Żeby ktokolwiek mógł się w kraju czuć wygrany z powodu udanej transformacji
            ustrojowej, oraz mądrych i łagodnych rządów El Presidente de Todos Polacos,
            trzeba mu wykreować standard odniesienia. To znaczy, trzeba każdemu Polakowi
            krajowemu pokazać Polaków poważnie przegranych, w stosunku do których wygranym
            i moralnie wyższym może się czuć każdy menel. Do tego celu emigrant
            szczuropolak, dachowiec, azbestowiec - lub przeciwnie: bogaty i skąpy renegat,
            co wszak powinien Macierzy dawać, a nie daje - jak raz się nadadzą.

            Jak się wytłumaczy elektoratowi, że emigranci to szczury albo renegaci, to
            elektorat zaraz się czuje przyjemniej, bo wyciąga prawidłowy (dla tej
            przesłanki) wniosek, że skoro ci za granicą to szczury i renegaci, no to ci w
            kraju automatycznie patrioci i Tygrysy Europy. No, a jak nie tygrysy, to
            przynajmniej jakieś inne sprytne i zaradne zwierzątka o giętkim kręgosłupie
            (norka, fretka, wydra, kuna, tchórz, łasica), co to ładne futro mają i w każdą
            dziurę się wcisną.

            Wniosek jest jednak fałszywy, z powodu fundamentalnej wady przesłanki.
            Elektorat krajowy biega po akurat takim samym labiryncie jak podtykani mu pod
            nos nieudacznicy polonijni, tyle że po węższych uliczkach, w zimniejszym
            deszczu, i za mniejszy kawałek gorszego jakościowo sera. Nieudacznicy z
            Greenpointu są akurat tak samo reprezentatywni dla Polonii, jak menel grzebiący
            w śmietniku dla Polski. Ale jak się w kraju ma nos tuż przy ścianie, to dość
            trudno to dostrzec.

            Dodatkowo wykonuje się, przy okazji, podgotowkę propagandową do ewentualnej
            przyszłej próby opodatkowania szczurów, którym sie za dobrze powodzi, ponieważ
            apetyt Najjaśniejszej Rzeczypospolitej na kasę, za którą nic nie trzeba dawać w
            zamian, jest taki sam jak nieboszczki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, czyli
            nieograniczony.

            Kreuje się zatem warunki społeczne, w których można będzie na jakimś
            (nieokreślonym na razie) przyszłym etapie ogłosić, że Ojczyzna-Macierz oczekuje
            od każdego urodzonego w Polsce lub z polskich rodziców, gdziekolwiek na swiecie
            by nie mieszkał, jego dzieci, wnuków i prawnuków etc. dorocznej daniny w
            wysokości, powiedzmy, 10% dochodu brutto. Aby Polska rosła w siłę, a jej 600
            000 urzędników, pięć pięter struktury samorządów lokalnych, młodzieżówka PZPR,
            oraz faszyzujący populiści żyli dostatniej. No i żeby, broń Panie Boże, niczego
            nie trzeba było w kraju zmieniać czy reformować, bo jest tak, jak być powinno.

            Już dzisiaj taka deklaracja wywołałaby powszechną aklamację i wiwaty
            szalejących z radości tłumów na polskich ulicach. To, co Tygrysy Europy lubią
            najbardziej, to kasa za darmo, strzyżenie jelenia i dojenie leszcza. Praca
            interesuje Tygrysy znacznie mniej. Że taki pomysł wywołałby również prawie
            wojnę światową Polaków z Polakami, to nikomu w Polsce nie wadzi.

            Smutne to. Pomalowaliście PRL cienką warstwą importowanej farby na wesołe
            kolory, i już myślicie o sobie jak o stuletniej demokracji Zachodu, co wszystko
            może i wszystko się jej uda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka