Dodaj do ulubionych

czy zawsze na wynajmowanym? uk

02.02.06, 19:44
dziewczyny juz w wielu kwestiach mi pomoglyscie, a teraz przyszla mi kolejna
sprawa do glowy (im blizej wyjazdu tym wiecej mysli mam w glowiesmile)
chodzi mi o wynajmowanie mieszkan. jak sobie pomysle, ze przez cale zycie
bede musiala zyc na wynajmowanym to mina mi żednie. Wszedzie slyszy sie do
okola ze kazdy wynajmuje. moj maz mowi, ze nie tylko obcokrajowcy, ale tez
anglicy wynajmuja. wiec zastanawiam sie, czy to oznacza, ze tak strasznie
drogie sa mieszkania (domki), ze nie mozna dorobic sie wlasnego lokum?
czy wszystkie wy dziewczyny tez wynajmujecie, czy jednak mieszkacie na
wlasnym? a moze jest mozliwosc otrzymania mieszkania od panstwa za pol ceny,
albo moze kredyty? tylko ciekawe czy tak chetnie daja obcokrajowcom. a
przeciez lepsze byloby splacanie rat, niz ciagle placenie za wynajem.
napiszcie o swoich spostrzezeniach.
Dzieki
Obserwuj wątek
    • marripossa Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 02.02.06, 21:47
      a
      > przeciez lepsze byloby splacanie rat, niz ciagle placenie za wynajem.
      > napiszcie o swoich spostrzezeniach.

      Ja mam tylko spostrzeenie: wynajmowanie jest i będzie wyrzucaniem pieniędzy w
      bloto.
    • asiek1975 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 02.02.06, 22:39
      Jesli maz zarabia w miare dobrze to nie powinniscie miec problemow z kupnem
      mieszkania. Wazne jest abyscie mieli stala prace, bo splacac mortgage to jednak
      najwiekszy bwydatek w miesiacu. My kupilismy 2 bedroom flat z ogrodkiem, ja nie
      pracuje i niezle sobie radzimy. Wazne, zebyscie mili troche kasy na depozyt, bo
      im wiecej tym lepsze warunki mortgagu. Jesli bedziesz chciala jakichs porad to
      napisz a ja postaram Ci sie pomoc na ile moge. Pozdrowienia.
      P.S. Na mieszkanie od panstwa nie licz- oni daja takowe ale azylantom - nam
      nigdy nie dadza!
      • robak.rawback Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 02.02.06, 23:09
        no tak to jest ciekawa uwaga bo mnie sie tez nie usmiecha zyc w wynajmowanym po
        wsze czasy. bezsens i nie czulabym sie pewnie.
      • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 00:35
        > P.S. Na mieszkanie od panstwa nie licz- oni daja takowe ale azylantom - nam
        > nigdy nie dadza!
        Oj, zdziwiłabyś się ile Polaków mieszka w council flats. Ja znam przynajmniej 3
        rodziny.
        Ale nie ciągnę już wątku, bo się zaraz zacznie, że Polacy to tu tylko
        przyjeżdżają mieszkania wyciągać od brytyjskich podatników smile
        --
        Don't guess.
        • asiek1975 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 00:58
          Ale napisz jeszcze kiedy ci Polacy przyjechali do UK i "dostali" te mieszkania,
          bo na pewno nie w ostatnich dziesieciu latach. Poza tym to nie sa "ich"
          mieszkania,tylko je zamieszkuja- tak jak w Polsce mieszkania lokatorskie; no
          chyba, ze je po paru latach wykupili za polowe ceny od council'u- bo i ja
          takich znam.
          • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 01:27
            Wszystkie trzy rodziny przyjechały po wejściu do Unii.
            Oczywiście, że mieszkania nie są ich, tylko lokatorskie, ale ... płacą za nie
            dużo mniej niż jakby mieli wynajmować chociażby od prywatnego landlorda. A w
            kontekście wątku ma to takie znaczenie, że wtedy łatwiej jest albo takie
            mieszkanie wykupić (z tym np. w Londynie zaczyna się robić ciężko, bo właśnie
            wiele ludzi na to poszło i ... zaczęlo brakować mieszkań councilowskich), albo
            łatwiej zaoszczędzić na depozyt, jak się chce brać mortgage. Dodam jeszcze, że
            nie mam zielonego pojęcia, czy łatwo jest dostać takie mieszkanie i jakie
            warunki trzeba spełniać, ale ... odpowiedź na pytanie autorki wątku jest:
            nie,niekonieczie zawsze w wynajmowanym

            A czy myślisz, że azylanci to dostają mieszkania na własność?
            --
            Don't guess.
            • asiek1975 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 01:55
              Sluchaj czy sa to malzenstwa czy moze samotne matki? Ja mieszkam tu od prawie
              11-tu lat i dowiadywalam sie nie raz o councilowskie mieszkania ale o ile wiem
              to takie mieszkania przysluguja azylantom, kobietom z dziecmi, ktore np. bije
              maz lub Angolom ze socjalu. Jeszcze 10 lat temu to mozna bylo sciemniac,ze sie
              jest Cyganem (znam takich osobiscie) i dostac ale teraz??? Cos mi sie wierzyc
              nie chce, ze przyjezdza rodzinka z Polski, idzie do council'u i dostaje za
              jakis czas mieszkanie. To jakas niezla sciema...
              • axela syndrom Paculy!!!! 03.02.06, 12:18
                Nie wiem ile lat mieszkacie w Anglii i jak doskonala jest Wasza znajomosc
                jezyka ale czy doprawdy nie sadzicie, ze polska odmiana angielskich slow brzmi
                pretensjonalnie i zalosnie?
                Co to znaczy spalcanie mortgagu??? Przeciez mozna to chyba przetlumaczyc,
                oczywiscie jak sie zna jezyk, 2 bedroom flat???????? to chyba rowniez jest do
                przetlumaczenia.
                Nie dziwie sie ludzie smieja sie z naszych rodakow, ze przyjechali w maju 2004
                a sa bardziej angielscy niz anglicy.
                Przypomina mi sie moja znajoma, ktora tu pracuje jako kelnerka i ledwo duka
                angielskie slowka z ostrym polskim akcentem ale jak przyjedzie do siebie do
                domu, malutka wies na polnocy, to wszyscy jej zazdroszcza, ze "mowi" po
                angielsku i samolotem lecialasmile)))
                • effata Re: syndrom Paculy!!!! 03.02.06, 12:24
                  Faktkycznie wtrącanie słówek angielskich może brzmieć dziwnie, ale czasami tak
                  jest szybciej i krócej, a ci co są zainteresowani tematem na pewno zrozumieją o
                  co chodzi.
                  A jak się nazywa syndrom czepiania się nie w temacie wątku?

                  --
                  Don't guess.
                • asiek1975 Re: syndrom Paculy!!!! 03.02.06, 13:47
                  Kazdy, kto tu mieszka od jakiegos czasu- mnie niedlugo stuknie 11 lat-
                  "niestety" przyswaja sobie pewne slownictwo danego kraju,w ktorym mieszka i
                  jest to normalne. Oczywiscie jesli ktos przyjechal np. 4 mies. temu i
                  juz "zapomnial" jezyka tez jest dla mnie smieszne ale zrozum tych co mieszkaja
                  tu latami i poslugujac sie j. ang. na codzien przyswaja sobie pewne wyrazy i
                  uzywa ich automatycznie.
                  Co do 2 bedroom flat- uzywajac tego okreslenia jest o wiele mniej skomplikowane
                  niz piszac : "2 sypialnie plus pokoj goscinny". Czyz nie? A Polacy, ktorzy tu
                  przyjezdzaja na pewno nie maja z tym okresleniem ( 2 bedroom flat) klopotu, bo
                  jedna z podstawowych rzeczy jakie tu robia po przyjezdzie jest znalezienie
                  lokum i ponad 90% takich ogloszen zawiera takie wlasnie okreslenia - one
                  bedroom, 2 bedroom etc.
              • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 12:22
                To nie wierz. Myślisz, że ja nie mam w życiu co robić, tylko ci udowadniać, że
                mam rację? Małżeństwa są jak najbardziej pełne, z dziećmi, nie ściemniający (z
                tego co wiem, to musisz się najpierw spotkać z housing officer, który sprawdza
                warunki w jakich mieszkasz i różne dokumenty). Nie mówię, że takie mieszkanie
                jest łatwo dostać. Wręcz przeciwnie, trzeba mieć 'ciężkie warunki życiowe', a i
                tak przyznają tylko jak będą mieli 'na składzie'. Ale są jeszcze Housing
                Associacions, gdzie możesz też dostać mieszkanie (nie na własność oczywiście),
                ale to najczęściej jak jesteś tzw. key worker czyli takim, na którego jest
                akurat duże zapotrzebowanie w danym councilu np. kierowcą autobusu,
                nauczycielem, 'klawiszem' itp. A i to nie jest jedyny warunek. Tym nie mniej
                myślę, że są tu jakieś szanse na to, by nie mieszkać do końca życia w
                wynajmowanym mieszkaniu.
                --
                Don't guess.
                • asiek1975 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 13:38
                  Polacy- czyli znalezlismy prawdziwy raj!!!! W UK daja mieszkania Polakom, choc
                  nawet Angole czekaja po kilka lat- a tu prosze, w rok po przyjezdzie do Anglii
                  mamy swoje mieszkanko lokatorskie. Proponuje wszystkim Polakom w "ciezkiej"
                  sytuacji zglosic sie do councilu i problem z glowy. A szczegolnie tym bezdomnym
                  co spia na Victorii lub pod polskimi kosciolami , bo oni sa w najciezszej
                  sytuacji.
                  Co do tych mieszkan dla key workers to sadze, ze council lub firma, ktora go
                  zatrudnia tylko oplaca czynsz dla takich pracownikow i mieszkaja oni w takich
                  flatach na czas okreslony przez zatrudnienie w danym miejscu pracy a nie sa oni
                  typowymi lokatorami z wszelkimi prawami lokatorskimi. O takich przypadkach tez
                  slyszalam.
                  • steph13 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 14:05
                    Anglicy czekaja poniewaz raczej nie sa bez dachu nad glowa, niezaleznie jak zle
                    moga byc ich warunki mieszkaniowe. Polacy wala w slepo, z cala familia, z
                    intencja poprawy losu w oparciu o prace malzonka przy np pakowaniu kurczakow
                    no i, surprise surprise, bardzo szybko okazuje sie, ze wymagaja
                    natychmiastowej pomocy. Maz naturalnie placi smiesznie male podatki, jesli
                    placi jakiekolwiek, no ale jako nowy 'obywatel Europy' wie jak zatroszczyc sie
                    o to co mu sie 'nalezy'. Oczywiscie im wiecej ciezarnych kobiet i niemowlat
                    przytachaja ze soba tym wczesniej dostana lokum na tzw koszt panstwa, czyli moj
                    i wasz. Nie bez powodu wiecej tutaj zapytan o porody w NHS i 'co mi
                    przysluguje', niz o to jak zyc w UK o wlasnych silach. Gratisowy przeszczep
                    mentalnosci u tych nowych 'obywateli Europy' duzo by zalatwil.
                    • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 14:32
                      >z cala familia, z intencja poprawy losu w oparciu o prace malzonka przy np
                      pakowaniu kurczakow
                      No właśnie, to jest często motywacją. Przykre to ale prawdziwe. I ja się tym
                      ludziom nie dziwię. Nie dziwię się też Anglikom, że mogą być tym przerażeni/
                      wkurzeni/załamani itp.
                      Dziwię się natomiast Polakom, szczególnie takim, którzy są tu dłużej, że nie
                      chcą tego zrozumieć, że po prostu wielu ludziom się w Polsce cholernie trudno
                      żyje mimo, że przeszczep mentalności to już mieli nie jeden np. jak żyć w
                      wolnorynkowym kraju, gdzie zasady wolnego rynku są nieco zachwiane przez
                      korupcję i układy na górze.
                      Hej, Polacy - nie przyjeżdżajcie tu! No chyba, że macie mocne nerwy. Inaczej
                      wyrzuty sumienia, że okradacie angielskiego podatnika was zniszczą. Już wasi
                      (byli)ziomkowie się o to zatroszczą, żeby wam wypomnieć te ICH podatki, za
                      które wy tu sobie chcecie uwić gniazdko.
                      --
                      Don't guess.
                      • steph13 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 16:29
                        effata napisała:

                        > Dziwię się natomiast Polakom, szczególnie takim, którzy są tu dłużej

                        Owszem, jestem tutaj dluzej ale ani ja ani nikt ze znajomych o podobnym stazu,
                        nie wzial pensa od kraju dlatego z tym nowym naborem beneficiarzy nie czuje nic
                        wspolnego. Umowmy sie, mowimy o innego pokroju ludziach.

                        że nie chcą tego zrozumieć, że po prostu wielu ludziom się w Polsce cholernie
                        trudno
                        > żyje mimo, że przeszczep mentalności to już mieli nie jeden np. jak żyć w
                        > wolnorynkowym kraju, gdzie zasady wolnego rynku są nieco zachwiane przez
                        > korupcję i układy na górze.

                        Rozumiem, ze sa ludzie ktorym jest trudno, w Polsce, w Anglii i wszedzie
                        indziej ale niekoniecznie widze to jako moj problem. Dlaczego podatki placone
                        przez moja rodzine maja finansowac obcokrajowcow, ktorzy jeszcze nic od siebie
                        nie dali ale juz kalkuluja co moga dostac? Gdzie ta darowizna ma sie skonczyc?
                        Ilu Anglikow korzysta z welfare w Polsce? Dlaczego mam sie cieszyc z tak
                        jednostronnej sytuacji?
                        O ukladach na gorze, to teoretycznie przynajmniej, decyduja ci na dole, w tzw
                        demokratycznych wyborach.
                        A co powiedzieliby Polacy gdyby masa robotnikow, bez kwalifikacji ale za to z
                        bujnie rozwinietymy rodzinami i planami na wiecej, zaczelaby sie zwalac z
                        zagranicy w oczekiwaniu na panstwowa opieke?

                        > Hej, Polacy - nie przyjeżdżajcie tu! No chyba, że macie mocne nerwy. Inaczej
                        > wyrzuty sumienia, że okradacie angielskiego podatnika was zniszczą. Już wasi
                        > (byli)ziomkowie się o to zatroszczą, żeby wam wypomnieć te ICH podatki, za
                        > które wy tu sobie chcecie uwić gniazdko.

                        I wish.

                        > --
                        > Don't guess.
                        • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 17:10
                          > Ilu Anglikow korzysta z welfare w Polsce?
                          A ilu Anglików zarabia na tym, że Tesco w Posce (jak zresztą i inne
                          hipermarkety) nie płaci podatków, chociaż zarabia nieźle na tym interesie?

                          > Owszem, jestem tutaj dluzej ale ani ja ani nikt ze znajomych o podobnym
                          stazu, nie wzial pensa od kraju
                          No widzisz, jesteś TA LEPSZA smile))

                          > z tym nowym naborem beneficiarzy nie czuje nic
                          > wspolnego. Umowmy sie, mowimy o innego pokroju ludziach.
                          No tak tak, są ludzie różnego pokroju, różnej klasy itp.
                          Nie będę cię zatem frustrować pisząc, że z podatków twojej rodziny żyją też
                          beneficiarze z Litwy, Łotwy, Słowacji, Czech, oraz azylanci z połowy krajów
                          afrykańskich, arabskich, Indii itp. Oh, ciężkie życie angielskiego podatnika.
                          Ale wiesz, o prawie angielskim, o rodzaju i sposobie przyznawania zasiłków, też
                          decydują poniekąd ci na dole. I widocznie tak a nie inaczej zadecydowali, że im
                          się kalkuluje tych beneficiarzy zatrudniać, nawet jak płacą małe podatki (ale
                          np. inne państwa ich wykształciły)

                          --
                          Don't guess.
                          • steph13 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 17:34
                            effata napisała:

                            > A ilu Anglików zarabia na tym, że Tesco w Posce (jak zresztą i inne
                            > hipermarkety) nie płaci podatków, chociaż zarabia nieźle na tym interesie?
                            Nie wiedzialm, ze Polska tak charytatywnie pozwala im operowac w kraju i
                            szczerze mowiac, trudno mi jest w to uwierzyc.
                            >
                            > > Owszem, jestem tutaj dluzej ale ani ja ani nikt ze znajomych o podobnym
                            > stazu, nie wzial pensa od kraju
                            > No widzisz, jesteś TA LEPSZA smile))

                            Moze lepsza, moze poprostu inna, in more ways then one.
                            .
                            > No tak tak, są ludzie różnego pokroju, różnej klasy itp.

                            Absolutely.

                            > Nie będę cię zatem frustrować pisząc, że z podatków twojej rodziny żyją też
                            > beneficiarze z Litwy, Łotwy, Słowacji, Czech, oraz azylanci z połowy krajów
                            > afrykańskich, arabskich, Indii itp.

                            Niestety, jatem tego calkowicie swiadoma, nie wyrazam wiec postawy bezposrednio
                            anty-polskiej.

                            Oh, ciężkie życie angielskiego podatnika.

                            Nie latwe, nie latwe; ale chyba sama o tym wiesz.

                            > Ale wiesz, o prawie angielskim, o rodzaju i sposobie przyznawania zasiłków,
                            też decydują poniekąd ci na dole. I widocznie tak a nie inaczej zadecydowali,
                            że im się kalkuluje tych beneficiarzy zatrudniać, nawet jak płacą małe podatki
                            (ale np. inne państwa ich wykształciły)
                            Ta 'oplacalnosc' to dopiero wyjdzie z czasem; na razie, golym okiem, trudno
                            dostrzec korzysci dla kraju.
                            Tu na swoje usprawiedliwienie mam fakt, ze nigdy nie glosowalam, ani glosowac
                            nie bede, na Labour Gobernment. Chociaz ostatnio nawet oni zaczynaja myslec o
                            reformie benefit system, poczynajac od incapacity. Moze nie powinnam wspominac,
                            bo natychmist rzesze zalamanych i nieszczesliwych znajda nastepna
                            mozliwosc 'zarobkowa'.

                            >
                            > --
                            > Don't guess.
                            • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 04.02.06, 01:13
                              > Nie wiedzialm, ze Polska tak charytatywnie pozwala im operowac w kraju i
                              > szczerze mowiac, trudno mi jest w to uwierzyc.

                              Niestety to raczej złe prawo niż działalność charytatywna, ale zagraniczne
                              hipermarkety nie płacą w Polsce podatku gruntowego i VAT-u a i dochodowego też
                              nie, bo tak sobie sprytnie naliczają koszty, że im dochód wychodzi na zero smile))
                              (nie śledzisz tego co się dzieje w Polsce, ale to ciągle 'żywy' temat)
                              A zresztą czy myślisz, że nas też tak charytatywnie przyjęli do tego raju
                              wyśnionego - Unii? Jakby nie mieli interesu, to nie bój się, znaleźliby sposób
                              by nas nie przyjąć. I WB mogłaby tak samo narzucić okresy przejściowe na nowe
                              kraje unijne, a jednak tego nie zrobiła. Jesteśmy dobrym rynkiem zbytu, także o
                              korzyści Anglików czerpane w Polsce to ja bym się tak bardzo nie martwiła.

                              >Chociaz ostatnio nawet oni zaczynaja myslec o reformie benefit system,
                              >poczynajac od incapacity.
                              To, że ten system jest delikatnie mówiąc niedopracowany, to wiadomo i
                              rzeczywiście Anglicy nie wiedzą, jak z tego wybrnąć.
                              A co do emigracji zarobkowej to też się nie martw. Zadziała prawo rynku. Będzie
                              popyt - będą przyjeżdżać. Nie będzie pracy, to pojadą gdzie indziej.
                              Nie znam statystyk, ale wydaje mi się, że większość tych 'benefifciarzy', to
                              raczej tych benefitów nie pobiera, bo nie wie jak (ale na nieszczęście są fora
                              internetowe sad(() a raczej się cieszą z tego, że w ogóle mają pracę, za którą
                              mogą wyżyć i bez benefitów-sritów. Bo w Polsce siedzieliby w domu, albo przed,
                              na ławeczce i chlali. Co za brak klasy!
                              --
                              Don't guess.
                              • ewunia_uk Tesco - do Effaty 04.02.06, 11:57
                                effata napisała:

                                > > Niestety to raczej złe prawo niż działalność charytatywna, ale zagraniczne
                                > hipermarkety nie płacą w Polsce podatku gruntowego i VAT-u a i dochodowego
                                też
                                > nie, bo tak sobie sprytnie naliczają koszty, że im dochód wychodzi na
                                zero smile))

                                Czy moglabys to szerzej wyjasnic albo podac jakies linki - zainteresowalo mnie
                                to, co piszesz, z punktu widzenia zawodowego.

                                TESCO "nie placi VAT-u", bo takie wlasnie sa zasady operowania podatku VAT.
                                Firmy VAT-zarejestrowane, a taka jest TESCO (VAT registered - nie jestem pewna
                                jak to sie nazywa po polsku), dzialaja jako swoisty "skarbnik" rzadu danego
                                kraju tzn. pobieraja VAT w imieniu rzadu, i od tego odliczaja VAT zaplacony
                                przez siebie. Nie rozumiem, co masz na mysli mowiac, ze TESCO "nie placi
                                VAT". Tzn. pobieraja VAT i potem nie oddaja? Nie rozumiem.

                                Co do podatku dochodowego, to jest juz sprawa urzedu skarbowego, zeby im
                                audytowac rachunki. Polski Urzad Skarbowy nie potrawi sie zorientowac, ze
                                jakies przedsiebiorstwo "sprytnie" nalicza koszty, a Ty sie w jakis sposob
                                zorientowalas?

                                Nie traktuj tego powyzej jako jakiegos ataku, nie za bardzo wiem, jak to
                                zgrabnie napisac, ale zainteresowalo mnie to, co piszesz, i chetnie bym
                                poczytala wiecej na ten temat, tzn. co Tesco i temu podobne robia w Polsce, bo
                                nienawidze supermarketow.
                                • effata Re: Tesco - do Effaty 05.02.06, 04:08
                                  Ewa, absolutnie nie traktuję tego jak atak smile
                                  Sprawy aż tak szczegółowo nie znam, bo czytałam trochę ale w prasie papierowej.
                                  Niestety większość miejsc, gdzie można by to znaleźć to archiwa płatne
                                  (wyborcza, gazeta prawna, rzeczpospolita itp)
                                  Oczywiście VAT-u to supermarkety nie płaciły w świetle prawa, bo Minister
                                  Finansów zwolnił je z tego. Nie wiem, jak to dokładnie wygląda na dzień
                                  dzisiejszy (i tu nie chodziło tylko o supermarkety, ale było szereg jakichś
                                  przepisów o specjalnych strefach ekonomicznych itp. i de facto wiele
                                  supermarketów, z zagranicznym kapitałem z tego korzystło) Zwolnienia z podatku
                                  gruntowego leżą w gestii władz lokalnych i są to zdaje się całkiem niezłe sumy
                                  (i wszystko to legalnie). A te często idą 'na rękę'.
                                  Cały dowcip polega jednak na tym (i to wcale nie ja to zauważyłam smile)), że
                                  hipermarkety tak kombinują, że często przychód wychodzi im na zero (albo
                                  maaało), w związku z tym Polska na tym nie zarabia (mimo ulg, które im
                                  zaoferowała). To się niby odbywa w celu tworzenia miejsc pracy, ale ... skutki
                                  uboczne, to chyba szerszy problem i już zupełnie poza tematem wątku. Tu jest to
                                  trochę omówione. Tekst może jest trochę demagogiczny, ale nie można mu odmówić
                                  elementów prawdy
                                  www.zm.org.pl/?a=globalizacja-4
                                  Poza tym jest jeszcze zjawisko przemianowywania się, wykupywania czy
                                  przegrupowywania różnych supermarketów. Np. już nie istnieje HIT a na jego
                                  miejscu są supermarkety Tesco (więc chyba to właśnie Tesco ich wykupiło)
                                  To parę linków (mało konkretnych, przyznaję).
                                  Ten jest o tyle konkretny, że jest to odpowiedź na pytanie umieszczona na
                                  stronie rządowej, czyli rząd musi chyba znać problem smile
                                  ske.ukie.gov.pl/WWW/quest.nsf/0/88126D0C81A5B2F3C1256E860027DD8D?Open&RestrictToCategory=

                                  Tu ciekawa dyskusja (choć znowu bez konkretów – a może to ty występujesz w niej
                                  jako Xpert ? smile))))))
                                  www.zieloni.org.pl/forum.php?page=36&cmd=show&id=2936&category=19
                                  A tu nieco przestarzałe dane (z 2000 roku), ale moim zdaniem liczby są niezłe:
                                  Z zeznań podatkowych za 2000 rok, złożonych przez podmioty zagraniczne, wynika,
                                  że przychody podatkowe super- i hipermarketów wykazujących dochód wyniosły
                                  nieco ponad 7,5 mld zł, koszty podatkowe prawie 7,1 mld zł, a dochód niewiele
                                  ponad 440 mln zł.

                                  to dane ze strony rządowej smile prawie na samym dole strony
                                  www.kprm.gov.pl/1937_2241.htm
                                  --
                                  Don't guess.
                                  • ewunia_uk Re: Tesco - do Effaty 05.02.06, 10:05
                                    Dzieki, chetnie sobie poczytam w wolnej chwili. Nie, nie jestem tym wasatym
                                    ekspertem wink ale widac, ze on sie troche zna na rachunkowosci, i tez nie
                                    rozumie, jak hipermarkety moga "nie placic VAT", bo przedsiebiorstwa
                                    zarejestrowane do VAT nigdy go nie "placa", tylko posrednicza w jego zbieraniu.

                                    W ogole to forum Zielonych bardzo ciekawe.
                                    • effata Re: Tesco - do Effaty 09.02.06, 15:10
                                      Mam nadzieję, że się nie obraziłaś za te wąsy smile))
                                      Chodziło mi tylko o to, że on też żądał konkretów smile)
                                      --
                                      Don't guess.
                  • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 14:23
                    Nie napisałam, że łatwo jest takie mieszkanie dostać (a raczej podałam ten
                    przykład żeby powiedzieć,że Polacy nie są traktowani inaczej niż azylanci,
                    jeśli się kwalifikują na takie mieszkanie), ale widzę, że za wszelką cenę
                    chcesz przerysować temat.
                    Osobiście wolałabym nie mieszkać w council flat tylko mieć dobrą pracę i po
                    prostu kupić sobie mieszkanie.
                    Osoby z Victorii na pewno nie dostaną takiego mieszkania bo w takim podaniu o
                    mieszkanie jest rozpatrywane wiele czynników (między innym praca, a w
                    niektórych councilach także tzw. 'strong connection with the region' czyli np.
                    praca na jakimś kluczowym stanowisku, uprzednie mieszkanie na terenie danego
                    councilu, albo posiadanie tam rodziny, np. rodziców, którymi się trzeba
                    opiekować).
                    Nie wiem gdzie mieszkasz, ale już piasałam, że np. w Londynie dostanie council
                    flat graniczy z cudem (niemalże smile)
                    --
                    Don't guess.
                    • asiek1975 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 17:32
                      Chodzi mi o to, ze Polacy nie "dostana" tych mieszkan na zasadzie prawa
                      lokatorskiego z prawem do wykupu lecz na czas okreslony przez prace np. jako
                      kierowca dla coucilu. Mysle, ze autorce wlasnie o to chodzilo bo wspomniala
                      o "wykupie za pol ceny". Niestety, tu trzeba do wszystkiego dojsc samemu a nie
                      liczyc na panstwo.
    • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 15:14
      www.housingoptions.co.uk/
      www.yourmovenext.co.uk/buy/lcho-apply.html
      www.camden.gov.uk/ccm/content/housing/housing-options/housing-options-for-key-workers.en

      www.homeconnections.org.uk/public/xml/selfassess.asp?GUID=5D346825F7FF4DB2A54C46D7E7E5F823&PPAGE=16051850

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15108&w=25502983&v=2&s=0
      --
      Don't guess.
      • xiv Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 17:45

        i na druga nozke:

        www.housepricecrash.co.uk/
        www.firsttimebuyerhelp.co.uk/
        wink
        • tintaja Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 19:37
          joannaszym, statystyczny Brytyjczyk kupuje swoj pierwszy dom / mieszkanie dopiero w wieku 30-paru
          lat, Anglicy tez wiec musza wynajmowac mieszkania smile

          Nie wiem co bedzie robic tutaj twoj maz i ty, ale mam nadzieje ze sprawy nie przedstawiaja sie az tak
          zle ze boisz sie ze nigdy nie dorobicie sie swojego mieszkania. Pamietaj ze ceny mieszkan i domow w
          niektorych londynskich dizelnicach sa horrendalne, ale na obrzezach i wyjezdzajac poza Londyn mozna
          juz zaczac normalnie oddychac i patrzec w przyszlosc z wieksza dawka optymizmu smile. Mozna tez kupic
          dom na spolke ze znajomymi, na przyklad smile

          Nie znam sie za bardzo jak wyglada sprawa z przydzialem 'council house', ale ja rowniez spotkalam sie
          z paroma przypadkami Polakow ktorzy przyjechali tu po maju 2004 i takie mieszkania dostali, i tak jak
          pisala effata, poza Londynem masz wieksze szanse na znalezienie i dostanie council house. Moja
          znajoma Polka znalazla w Amersham (bardzo ladne miasteczko, pol godziny pociagiem do centrum
          Londynu) 3 pokojowy dom. Mieszka z mezem i malutkim dzieckiem, oboje pracuja (chociaz nieciekawie
          zarabiaja i wiem ze z racji niskich zarobkow nie musza placic calej ceny wynajmu) i wiem ze maja
          prawo wykupic ten dom z 20% znizka. Mysle ze najlepszym rozwiazaniem bedzie rozeznanie sie w
          sprawie; spotkania z housing association i odpowiednimi doradcami gdy juz bedziecie na miejscu, bo
          jak pewnie zauwazylas ilu ludzi na forum tyle opini i pewnie ci tylko namieszamy w glowie nawalem
          tych czasem wykluczajacych sie informacji smile

          A tak a propos ciagnacych sie na tym forum dyskusji na temat ludzi ktorzy przyjezdzaja i pierwsze co
          robia to sprawdzaja czy naleza im sie 'benefity' placone z naszych podatkoww; mi akurat nie
          przeszkadza ze z moich podatkow przyjezdzajacy tu Polacy dostana dofinansowanie domow i innych
          rzeczy. Pewnie ze znajdzie sie pare burakow ktorzy jada bo mysla ze Anglia to Eldorado gdzie wszystko
          dostana do reki i beda mogli lezec z dupa do gory nic nie robiac, ale wydaje mi sie ze przewazajaca
          wiekszosc to ludzie ktorzy chca zaczac tutaj normalne zycie. I ja jestem jak najbardziej za tym zeby im
          ulatwic start z moich podatkow smile Moze wtedy, zamiast harowac jak woly na dwoch etatach, beda
          pracowac na jednym, reszte poswiecac np. na doksztalcenie sie, albo beda mogli pozwolic sobie na
          satysfakcjonujaca prace za niezbyt dobre na samym poczatku pieniadze ale z szansa rozwoju i kto wie,
          ale moze za 5-10 lat to oni beda placic spore podatki ku chwale i dalszemu rozwojowi Anglii... tongue_out No i
          na moja panstowa emeryture oczywiscie, bo na razie to niezbyt ciekawie wyglada smile
          • joannaszym szczegolnie do asiek i tintaja 03.02.06, 20:30
            dzieki dziewczyny za cenne informacje. widze, ze inne dziewczyny
            troche "rozmazaly" temat i zaczely polemizowac na inny smile))
            ja w sumie nie chce oceniac innych polakow i zucac kamieniami w tych ktorzy
            naprawde tej pomocy potrzebuja i im sie nalezy. ja nie wstydze sie przyznac, ze
            rowniez jako rodzina chcemy korzystac z tych przywilejow w anglii, ktore nam
            sie naleza ( rowniez to o czym wspomnialas tintaja, czyli jakis dodatek do
            czynszu).nie widze nic w tym zlego, jesli oczywiscie nie dopuszczam sie
            oszustwa. a wlasnie o takich przypadkach slyszalam, ze polacy uciekaja sie do
            oszusta, by np. zdobyc mieszkanie, czy inne dodatki pieniezne. to jest
            rzeczywiscie niestosowne. niektorzy robia to poprostu z czystego lenistawa.
            ja do takich nie naleze. jestem osoba ambitna i nie wyobrazam sobie siedziec
            ciagle w domu a maz bedzie pracowac. niestety, jednak narazie tak bedzie, bo
            mam dwojke malych dzieci (3,5 roku i 8 miesiecy).
            tak jak tintaja wspomnialas, dzieki temu bede mogla te fundusze wykorzystac np
            na nauke. Tu w Polsce ucze matematyki a tam wiem, ze nie bedzie taka latwa
            droga. wiem jednak, ze wlasnie w Anglii mozemy z mezem wiecej osiagnac niz tu w
            Polsce.
            Ale powracajac do sprawy mieszkan.
            Faktycznie sprawa otrzymania mieszkania przez panstwo, niezbyt pachnie. poza
            tym nie odpowaida mi rola zebraczki.
            Natomiast zainteresowaly mnie te dwie opcje o ktorych piszecie.
            Asiu napisz mi, ile wasze mieszkanko Was kosztowalo i ile najlepiej powinnismy
            miec pieniazkow na depozyt. W sumie wiem, ze to nie taka latwa sprawa z
            kredytami. Maz jakis czas temu dowiadywal sie w swoim banku o kredyt, to babka
            wspominala, ze latwiej dostac jak sie jest min 5 lat anglii (maz jest ponad 2)
            i o jakis punktach mu wspomiala (w jakiejs skali od 1 do 10) w sumie nie wiem
            czy dobrze pisze, ale tak zrozumialam. Moze napisz cos wiecej.

            Tintaja napisz mi rowniez, czy ten domek twoja znajoma zalatwiala prze
            normalnie agencje nieruchomosci, czy jakos inaczej. To jest ciekawe. Napisz cos
            wiecej.

            Nie wiem czy to prawda. Moze ktos nagadal glupot mojemu mezowi, ale spytam sie.
            Dowiedzial sie, ze jak wynajmuje sie domek przez min 5 lat, to mozna go wykupic
            za jakis procent. Czy to mozliwe????

            Tak czy inaczej tintaja z pewnoscia pozytywnie patrze w przyszlosc, a wasze
            informacje naswietlily mi temat.
            Bede wdzieczna za jeszczesmile))

            P.s. Jesli jest Wam wygodnie to piszcie na joannaszm@interia.pl
            • eballieu O emigrantach i azylantach = "beneficiarzach" 03.02.06, 20:59
              Emigrant i azylant to dwie rozne bajki. Tyle sie o tym dyskutuje teraz w
              Anglii, ze az mnie razi to jak bardzo na naszych polskich forach miesza sie te
              dwa pojecia. Ale jak to na tego typu forach bywa, wszyscy z lepszego pokladu
              statku, znalezli sobie jednego wspolnego wroga - beneficiarza, emigranta i
              azylanta. Dac temu wrogowi 3 tysiace funtow i niech spada stad. Najlepiej na
              ksiezyc.
              Tak juz jest, ze decydujac sie na zycie w spoleczenstwie placi sie podatki. I
              tak juz jest, ze ci ktorzy zarabiaja najwiecej, placa tych podatkow najwiecej.
              Lepiej nikt nie wymyslil. I tu mala aluzja - nigdy nie slyszalam z ust czlonkow
              rodziny, znajomych, ktorzy palca od niemalze poczatkow swojej drogi zawodowej
              najwyzsze podatki, ze cos tu jest niesprawiedliwe. Tak jest i koniec. Oni
              poczuwaja sie do tego typu obowiazku spolecznego. Ale grupy krzykaczy, co to
              zawsze beda krzyczec, ze za duzo, ze po co na ta biedote, zawsze beda ochodzic
              glosy. Prof. Modzelewski (jeden z bylych vice Ministrow Finansow) na pytanie
              dlaczego placimy podatki, zawsze mial prosta odpowiedz "Bo tak kur.. jest"
              Dla tych, ktorzy uwazaja ze "beneficiarze" to nie ich problem zacytuje Zygmunta
              Baumana:
              "Wiadomo tylko, ze jestesmy wszyscy stloczeni na tej samej lodzi zwanej Ziemia,
              a innej lodzi najlepszym teleskopem na horyzoncie nie wypatrzysz. Albo
              pozeglujemy wspolnie, dzielac sie zapasami zywnosci, by calej zalodze, zarowno
              bosmanom, jak i majtkom, starczylo sil na wioslowanie, albo wszyscy razem
              pojdziemy na dno". A jak ktos potrzebuje jeszcze bardziej drastycznych
              obrazkow, to zajrzyjcie do "Zycia na przemial" Baumana ("Wasted Lives.
              Modernity and its Outcasts")
              Czasami zastanawiam sie czy ci krzykacze, co wypominaja innym "zycie" z
              benefitow, pomysla o tym co mowia. Chcielibyscie sie z kims takim zamienic na
              miejsca? Nie zawsze w zyciu kazdemu wychodzi. Czasami dzieje sie tak, ze trzeba
              skorzystac z pomocy panstwa. I dla takich sa wlasnie benefity. Dla tych, ktorzy
              pomocy potrzebuja, bo znalezli sie w kiepskiej sytuacji zyciaowej. I zwykle
              jest to na dobra pomoc za malo. I na prawde trzeba miec mnostwo zaciecia, aby
              sie udalo powrocic na droge zycia bez benefitow. A dla tych, ktorzy zeruja na
              benefitach - ba, dla nich bedzie to duzo. Ale blagam Was nie zakladajcie, ze
              kazdy emigrant, ktory tu doplynal, dolecial, doszedl, to ten co szuka jakby tu
              zrobic, zeby sie nie narobic i jeszcze przyjemnie bylo.
              Nie wiem czy wy znacie, ale ja znam duzo Polakow mieszkajacych w mojej
              okolicy. A mieszkam tu zaledwie od maja 2005. Sa wsrod nich lekarze, bankowcy,
              dyrektorzy i menedzerowie wyzszego szczebla. Ale sa rowniez ludzie, ktorzy
              pracuja za najnizsze stawki krajowe. Zdecydowali sie na przyjazd tu, udaje im
              sie wynajac jakis domeczek, mieszkanie, ciesza sie gdy dzieci chodza tu do
              dobrych szkol (a w okolicy panstwowych szkol dobrych, normalnych wiele),
              staraja sie byc szczesliwi. Mam do nich ogromny szacunek i podziwiam ich za
              odwage. I kiedy patrze na ich upor ,to wiem ze osiagna wiele.
              • magdapol75 Re: O emigrantach i azylantach = "beneficiarzach" 04.02.06, 13:11
                Wiesz eballieu,pewnie nikt nie mialby nic przeciwko pobieraniu benefitow przez tych naprawde potrzebujacych,ale jak sie slyszy o tym jak oszukuja i nabieraja to panstwo to sie czlowiek zaczyna wkurzac.
                Ciekawa jestem ilu z tych tysiecy ludzi ktorzy pobieraja zasilki robia to uczciwie.
                Moja znajoma ma duze mieszkanie gdzie mieszka ze swoim facetem,powiedziala ze jest samotna matka i ze nie pracuje,a dorabia sobie 3 razy w tygodniu w barze,zarabia tam £90,a panstwo placi jej bezrobotne,jej facet zarabia jakies £350 tygodniowo,panstwo splaca jej kredyt na mieszkanie i daje jej wiecej na dziecko.
                Lataja sobie do Polski British Airways bo Andrzejek Wizz Air nie poleci,na wakacje 2 razy do roku do cieplych krajow,kurna zyc nie umierac!!! i za co to, za pieniadze podatnikow.
                Inna (24 letnia kolezanka mojej kuzynki) jest alkoholiczka???,dostala council flat,placa jej za nie ,dostaje bezrobotne chociaz pracuje.
                Mozna by tak dale i dalej podawac przyklady.
                A chociazby nasi cyganie jakie cwaniaczki,podostawali tu azyl bo ich niby w Polsce strasznie gnebia i przesladuja.Podostawali od panstwa chalupy (bo przeciez cale rodziny tu pozjezdzaly) i co? i wynajmuja pokoje w tych chalupach naszym.
          • magdapol75 Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 03.02.06, 20:35
            effata ma racje,Polacy dostaja meszkania councilowskie na takich samych
            zasadach jak Anglicy, czyli z mozliwosca wykupienia po kilku latach
            zamieszkiwania.
            Znam 3 rodziny ktore takie mieszkanie dostaly,jedna z babka oszukala ze jest
            samotna matka (chociaz nie jest),musiala isc mieszkac na rok do bed&breakfast
            po tym roku dosali domek kolo Queens Parku.
            Inni dostali mieszkanie w pol roku od zlozenia podania i nawet do tego
            bed&breakfast nie musieli isc (maz pracje ona zajmuje sie dziecmi).
            Osobisce popieram steph13,ja tu mieszkam od 13lat i tez nigdy o nic nie poszlam
            i nie pojde prosic.
            • magdapol75 Re:zapomnialam dodac 03.02.06, 20:50
              Wejdz sobie na strony www.rightmove.co.uk ,albo www.findaproperty.co.uk i tam
              sie zorietujesz w jakich cenach sa domy czy mieszkania.
            • asiek1975 do magdapol175 03.02.06, 21:11
              magda, czy moglabys mi napisac z ktorego councilu ci polacy dostali mieszkanie?
              Ja tez wolalabym dostac takie mieszkanie niz swoje splacac przez lata za
              horrendalna cene. Prosze daj mi namiary- moze mnie tez sie uda. Czy
              wystarczy,ze ja (i niedlugo dziecko) bedziemy na utrzymaniu meza? Prosze daj
              znac jak to zrobic.Pisze powaznie.
              • magdapol75 Re: do magdapol175 04.02.06, 13:20
                Chyba zartujesz ze wolalabys w council flacie mieszkac niz we wlasnym mieszkaniu.
                Ci znajomi o ktorych pisalam owszem dostali council flat 3 bedroomowy,ale na 5 pietrze w paskudnym bloku,ja bym tam mieszkac nie chciala.
                Z tego co wiem zeby dostac takie mieszkanie musisz byc albo bezdomna albo miec bardzo trudne warunki mieszkaniowe.
                Ci moi znajomi przyjechali tu 10 lat temu z 5 letnim synem , mieszkali w malym pokoiku dzielac lazienke z 10 innymi lokatorami.
                Dwa lata temu urodzila im sie coreczka i dalej wszyscy czworo mieszkali w tym pokoju.
                Council strasznie ich sprawdzal zanim im to mieszkanie dal,przychodzili ogladac ich pokoj,dzwonili do rodzicow w Polsce z pytaniami,sprawdzali czy sa wlascicielami nieruchomosci i w Polsce i w Anglii.
                Oni placa za to mieszkanie £120 tygodniowo dlatego ze on pracuje,reszte doplaca im housing benefit,jakby byli na zasilkach nie placiliby nic.
                A council w ktorym sie starali to Westminster (ponoc tu najciezej,a jednac sie da)
                • asiek1975 Re: do magdapol175 04.02.06, 16:51
                  no hej, nie chodzi mi o to,zeb y tam mieszkac, ale zeby potem moc wykupic ten
                  flat za pol ceny- to niezla inwestycja. Jesli sprzedalabym swoj flat (ile mam
                  kasy na koncie chuba nie sprawdzaja-zreszta mozna ukryc), posciemniala
                  to fajnie dostac taki flat. Wkurza mnie, ze my musielismy z mezem harowac jak
                  woly,zeby cos osiagnac a inni przyjezdzaja i dostaja wszystko za free. Pamietam
                  jak maz zarabial 125£/tyg. ja 86£ i jedlismy chlebek tostowy economy z
                  cieniutka szyneczka economy. Teraz Polacy przyjezdzaja (oczywisxie nie wszyscy)
                  i chca zarabiac na poczatek £10/h. Dlatego i ja chyba zaczne kombinowac. Moj
                  maz ciezko pracuje na kredyty- dlaczego ja mam nie korzystac z "dobrodziejstwa"
                  i glupoty Blair'a?
                  Ahh... szkoda nerwy psuc...Pozdrowienia
                  tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;29/st/20060708/dt/5/k/9b26/preg.png
                  • magdapol75 Re: do magdapol175 04.02.06, 17:13
                    Zawsze mozesz sprobowac,najwyzej Ci odmowia.
        • effata Re: czy zawsze na wynajmowanym? uk 04.02.06, 01:00
          xiv napisał:

          > i na druga nozke:
          No nie ma 'letko' ale nie rozmazujmy już tematu smile)
          --
          Don't guess.
    • ewunia_uk Domy/mieszkania z gminy 05.02.06, 10:20
      Idea mieszkan gminnych jest taka, zeby zapewnic odpowiednie warunki
      mieszkanioweludziom, ktorzy sami mieliby trudnosci sobie takie warunki
      zapewnic. Jesli ktos przyjechal niedawno, z gromadka dzieci, i tloczy sie w
      jednej izbie, to niby dlaczego mialby sie nie kwalifikowac?

      Zreszta, wedlug mnie to jest bardzo pozytywne zjawisko, ze na tych osiedlach
      councilowskich pojawiaja sie ludzie, rodziny, z troche innym nastawieniem do
      zycia, z zamiarem zarabiania na siebie i polepszania swojej pozycji w
      spoleczenstwie. Mozliwie, ze wyjdzie to na dobre sasiadom, ktorzy sa do tego
      stopnia zdemoralizowani, ze awersja do pracy ciagnie sie przez pokolenia. Ja w
      ogole jestem pelna podziwu dla ludzi, ktorzy sa gotowi osiedlic sie w takich
      nieciekawych dzielnicach i powoli "robic swoje" tzn. wykrawac godne zycie dla
      siebie i rodziny.

      Nie sa to ciekawe dzielnice, ale coz taki juz urok osiedli gminnych. Jesli
      ktos ma srodki na wlasne lub nawet wynajmowanie prywatne, to ja jednak bym
      swojej rodziny na doswiadczenia council house nie wystawiala dobrowolnie (tzn.
      zeby zaoszczedzic wiecej w skarpetke). Ale rozne sa priorytety. I oczywiscie
      nie kazdy ma w/w srodki.

      A twierdzenie "przyjechalam tu X lat temu i nigdy nic nie dostalam od panstwa"
      to chyba jest powod do satysfakcji, a nie plucia sobie w brode - jesli tak nie
      jest, to mnie trudno to zrozumiec, moze mam inna mentalnosc.

      Co do "sciemniania", to oczywiscie mnie to mierzi, a klamstwo ma niestety
      (stety) krotkie nogi, mozna to nazwac Karma lub oliwa sprawiedliwa, w kazdym
      razie w zyciu "sciemniac" nie warto, nawet pominawszy strone moralna. I
      zazdroszczenie lub zawisc w stosunku do "sciemniajacych" to jest kompletnie
      destrukcyjne uczucie.
      • anitakubus123 Re: Domy/mieszkania z gminy 05.02.06, 13:12
        Zgadzam sie z Toba!
        • asiek1975 Re: Domy/mieszkania z gminy 05.02.06, 22:24
          no tak, trzeba sobie chwalic kombinatorstwo Polakow- jak to mowia"Polak
          potrafi". To nie jest zawisc czy zazdrosc ale wkurza mnie, ze to z moich
          podatkow musze urzadzac komus zycie.Wkurza mnie wygodnictwo ziomkow (oczywiscie
          nie wszyscy sa tacy!), ktorzy tu przyjechali i czekaja na gotowe. Ja na
          szczescie jestem dumna z siebie i meza, ze nie wzielismy funta za darmo,
          bylismy pracowici i uczciwie doszlismy do wszystkiego. Niestety, kombinatorstwo
          (takiego slowa nawet nie ma w jez. ang.) jest domena Polakow i wszyscy
          podatnicy musimy na takich ludzi, ktorzy "czy sie stoi czy sie lezy..."
          pracowac. My tez nie mielismy lekko ale jesli ktos z natury nie jest uczciwy to
          nie bedzie uczciwy ani w Polsce ani nigdzie indziej. A to chyba nie jest powod
          do chwaly.
          • effata Re: Domy/mieszkania z gminy 09.02.06, 15:34
            Oczywiście, że kombinator kombinatorem będzie wszędzie, ale przykre jest to
            święte oburzenie tych, co nic od państwa nie wzięli (lub nie dostali) wobec
            osób, którym to przysługuje w świetle prawa.
            Przyznam, że nie znam aż tak dobrze polityki angielskiej i nie wiem, jakie to
            może mieć długofalowe konsekwencje, ale wydaje mi się to całkiem logiczne, że
            państwo np. obniża ceny kursów dla osób na zasiłkach, do śmiesznych sum (owszem
            z podatków), ale po to by dać tym ludziom szanse na znalezienie (lepszego)
            zawodu, pracy i ... uwolnienia państwa z wypłacania im zasiłków w efekcie
            końcowym. Wydaje mi się to b. logiczne.

            A jeszcze a'propos mieszkań komunalnych - to aż się specjalnie zainteresowałam,
            jak to wygląda w naszej gminie i (żebyś już tak Asiek nie demonizowała,
            że 'Polacy, przyjeżdżajcie do eldorado mieszkaniowego!') wygląda to co najmniej
            nieciekawie. Różne gminy mają różne przepisy, ale u mnie akurat jest tak. Gmina
            wydaje gazetę z dostępnymi mieszkaniami i każdy, kto się kwalifikuje może
            głosować na 3 mieszkania raz na 2 tygodnie. Jak będzie pierwszy na liście do
            danego mieszkania, to kontaktuje się z nim landlord. A żeby być pierwszym na
            liście to ..... np. taka rodzina jak moja, czyli z jedynym warunkiem
            kwalifikującym, jakim jest 'przeludnienie' (nie napiszę 'overcrowded, żeby mi
            tu zaraz jakieś purystki językowe się nie wcinały w temat smile))) może czekać do
            7-8 lat. Bo po pierwsze takich dużych mieszkań nie ma, a po drugie jest
            tysiące innych osób w gorszych warunkach, np. angielskich
            nastolatek, 'samotnych matek' z trójką dzieci, każde z innym partnerem.
            A tak a'propos kombinowania, to moja znajoma mieszka w mieszkaniu, które
            przedtem zajmowała Angielka, która się po prostu umówiła z landlordem, że on ją
            niby wygania, bo nie płaci czynszu na czas. Landlordowi to było za jedno, kto
            mu będzie płacił za chatę, więc się zgodził. I oczywiście jako osoba zagrożona
            bezdomnością od razu dostała mieszkanko z gminy. To tak na drugą nóżkę smile))

            My złożyliśmy podanie do housing association, w gminie gdzie pracuje mąż. A
            wiesz z jakiego powodu? Bo nie mogliśmy wynająć żadnego mieszkania, bo
            właściciele nie chcą wynajmować z dziećmi! Obdzwoniliśmy naprawdę dużo ludzi.
            Owszem, moglibyśmy wynająć przez agencję, ale agencja pobiera dużo różnych
            opłat dodatkowych i nie chce na wynająć np. dwupokojowego , bo to wbrew
            przepisom. Musimy mieć minimu 4 pokojowe. A takie mieszkania, to już często są
            np. połówki domków, z garażem (którego nie potrzebujemy), z większym ogrodem,
            za który też się płaci. Krótko mówiąc ceny zaczynają się od 950 funtów
            miesięcznie wink))
            Ale żeby cię pocieszyć, że tak szybko nie będę mieszkała za twoje podatki
            powiem ci, że w tym housing associacion mają pulę ... 152 mieszkań na rok (!) i
            nie mają żadnego czeropokojowego 'na składzie' i czas oczekiwania jest do 10
            lat.

            A więc może powinnam odpowiedzieć autorce wątku - Tak, ZAWSZE w wynajmowanym,
            dziewczyno! Zdejmij klapki z oczu i się nie łudź, że sobie tu uwijesz gniazdko.
            W końcu nie każdy musi mieć swój dom. Na świecie nie ma równości.
            --
            Don't guess.
            • asiek1975 Re: Domy/mieszkania z gminy 09.02.06, 16:58
              Przyznam, że nie znam aż tak dobrze polityki angielskiej i nie wiem, jakie to
              > może mieć długofalowe konsekwencje, ale wydaje mi się to całkiem logiczne, że
              > państwo np. obniża ceny kursów dla osób na zasiłkach, do śmiesznych sum
              (owszem
              >
              > z podatków), ale po to by dać tym ludziom szanse na znalezienie (lepszego)
              > zawodu, pracy i ... uwolnienia państwa z wypłacania im zasiłków w efekcie
              > końcowym. Wydaje mi się to b. logiczne.


              Ja nie mam nic przeciwko obnizce cen kursow dla tych, ktorzy chca cos robic i
              pracowac; zle sie zrozumialysmy. Chodzi mi o te grupe ludzi, ktorzy pakuja
              toboly, przyjezdzaja i oczekuja, ze wszystko im sie nalezy- zasilki, mieszkania
              itd. a w zamian nic z siebie nie daja. Rozumiem, ze sa ludzie, ktorzy naprawde
              probuja znalezc prace i im nie wychodzi ale mialam tu na mysli takich, ktorym
              nie chce sie nic robic a wszystko chca. Moj maz bywalo,ze pracowal przez 7 dni
              w tygodniu przez 6 mies. pod rzad, bo trzeba bylo zwrocic dlugi i utrzymac sie.
              Teraz zyje nam sie o wiele lepiej ale to sprawa lat ciezkiej naszej pracy.
              Niepokoi mnie jedynie fakt, ze wiele osob przyjezdzajac tu mysli, ze pieniadze
              leza na ulicy albo, ze na "poczatek" dostana £10 na reke (moj maz zatrudnia
              chlopakow i spotkal sie z takimi cwaniaczkami).
              Podkreslam jeszcze raz- jesli ktos naprawde sie stara, szuka pracy i robi
              wszystko aby sie samemu utrzymac a niestety sie nie uda to pomoc jest
              oczywiscie potrzebna. Ale jesli ktos przyjezdza na zasadzie, ze chce to czy
              tamto bez kiwniecia palcem, to przepraszam- takich ludzi nigdy nie zrozumiem.
            • magdapol75 Re: Domy/mieszkania z gminy 09.02.06, 17:22
              effata,kazdy ma prawo do wlasnego zdania,niektorzy sa za aborcja inni
              przeciw,niektorzy za kara smierci inni nie i tak samo jest z benefitami i
              oszustwem benefitowym,Tobie sie to podoba a niektorym nie.
              • effata Re: Domy/mieszkania z gminy 09.02.06, 17:47
                Wiesz co Magdapol, jeszcze tak nikomu na forum nie napisałam, ale chyba z
                czytaniem ze zrozumieniem u ciebie krucho. Jeśli ja gdziekolwiek napisałam, że
                popieram lub propaguję oszustwo, to proszę zacytuj to. Bo ja akurat jestem
                bardzo przeciwko temu! Pisałam o tym, że jeśli Polakom w świetle prawa należą
                się mieszkania councilowskie, to dlaczego się o nie nie starać.
                Asiek, może i się nie zrozumiałyśmy, ale twoje wcześniejsze posty niestety maja
                taki wydźwięk, jakbyś miała coś przeciwko WSZYSTKIM Polakom, którzy tu
                przyjeżdżają i cokolwiek biorą od państwa.
                --
                Don't guess.
                • asiek1975 Re: Domy/mieszkania z gminy 09.02.06, 19:46
                  Nie jestem przeciwko wszystkim Polakom, tylko przeciw tym, ktorzy kosztm innych
                  chca sie dorobic. Jesli sa tu tacy, ktorzy tylko cos chca a robic im sie nie
                  chce lub zyrowac na innych- to wybacz, darmozjadow nie cierpie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka