Bonjour i Dzien dobry
Ponad rok staralam sie o karte pobytu w prefekturze Val-de-Marne (94).
Interesuje mnie, czy i jakie "ciekawostki" spotykaja ludzi w innych
prefekturach. Dla wyjasnienia: nie staralam sie o karte pobytu, ani dla
studentow, ani dla pracownikow. Choc slyszalam, ze i tych spotykaja sytuacje
paradoksalne. Dla przykladu: poproszono mnie o zaswiadczenie iz place
rachunki za prad, gaz, telefon itp. OD ROKU!!! Tylko, ze legalny pobyt bez
karty pobytu to tzw. trzymiesieczna wiza turystyczna. Wynikaloby z tego, ze
prafektura wymaga "nielegalnych" dokumentow. Co prawda moge jezdzic co trzy
miesiace do Polski, ale jak nie mam takich mozliwosci?
Ponadto za kazdym razem kiedy bylam na prefekturze rozmawialam z inna osoba,
i od kazdej slyszalam cos innego, czesto sprzecznego ze slowami poprzedniej
osoby. Co po np. 6 godzinach czekania (z czego przynajmniej 4h. przed
otwarciem prefektury, gdyz zawsze jest duzo ludzi i nie wiadomo czy sie
czlowiek dostanie) moze przyprawic o lekki atak nerwowy.
Zdarzyc sie moze rowniez, ze na prefekturze "gina" Twoje dokumenty, i to jest
Twoj, a nie ich problem.
Zastanawiam sie, czy tak jest wszedzie, czy ja mialam pecha. Chetnie
poczytalabym inne "przygody" z francuska biurokracja.
Pozdrawiam