xurek
11.12.02, 13:35
jako ze nie moge na Tobie polegac a bajka mi potrzebna, napisalam sobie sama:
Biegl jak zwykle nie rozgladajac sie na boki, szybkim preznym krokiem.
Kierowal sie zapachami szukajac splesnialej szynki, zjelczalego sera badz
kota do upolowania. Nagle inny zapach przykul jego uwage, stanal, odwrocil
leb w prawo, spojrzal przez sztachety plotu we wpatrzone w niego okragle
brazowe oczy i wpadl w ich glebie jak szczur do kanalu.
Nudno bylo w ogrodku, wciaz ten sam wypielegnowany trawnik, te same, teraz
juz zwiedle roze i gleboko zakorzeniona wiedza drogo nabyta, ze dziur tutaj
kopac nie wolno. Wiec przynajmniej odrobinka rozrywki, przynajmniej szczeknac
znienacka i zza krzaka na jakiegos zamyslonego i nieprzygotowanego.
Potruchtala do plotu i rozglada sie za ofiara, az nagle zobaczyla go,
biegnacego preznie i niezaleznie, bez smyczy, bez kaganca. Patrzyla jak
zahipnotyzowana, koncentrujac swa uwage tak bardzo, ze az przystanal i
odworcil leb. Jej spojrzenie spotkalo jego i spoily sie w jedna wiez
swietlna, odtad nierozerwalna.
Dingo zawsze bronil jamnika, chociaz nigdy nie bylo po temu koniecznosci.
Jamnik nigdy nie bronil dingo, chociaz proby obrony jamnika stwarzaly wiele
koniecznosci jego obrony. Ale kochali sie bardzo i mocno, chociaz nierowno.
Jamnik stawial wymagania, marudzil, sie wywyzszal, perrorowal bezustannie o
wyzszosci wypielegnowanego ogrodu tudziez zarcia z puszki nad nocnymi ulicami
i smierdzacym ochlapem szynki, nie mowiac juz o bezkresnie nudnej i trudnej
pustce Australii.
Dingo przewaznie milczal, czasem tylko dopalil jamnikowi od wynaturzonej rury
nieprzstosowanej do samodzielnego bytu, ale od razu robilo mu sie glupio, jak
oczy wlochatego parterowca zachodzily mgla lez…
Tylko nocami, na wypielegnowanym trawniku, wszystko bylo jak w krainie bajek.
Byl to czas, kiedy dingo byl zdecydowanie gora a jamnik nie marudzil, tylko
pojekiwal miekko i slodko.
A nad ranem zawsze ten sam dramat i prosby, by nie odchodzil, by zadomowil
sie na trawniku i pod fotelem i chociaz raz sporbowal Pedigree Pall. Dingo
byl nieugiety, ale coraz mniej. Odchodzil coraz pozniej, najpierw tuz przed
mleczarzem, potem po. Przestal byc niezauwazalny, ale zaslepiony nie
zauwazyl.
Afera wybuchla, jak maz z kolacji w interesach nie wrocil po raz ktorystam i
pani nie mogla zasnac. Noc byla ksiezycowa, pani stala melancholijnie przy
oknie, patrzac na wiednace roze, dostrzegajac podobienstwa i marzac o
przeszlosci. I nagle zobaczyla ich, tego preznego nieznajomego, ta pelna
wigoru i dzikosci fatamorgane pokrywajaca chmura czulosci i milosci jej tak
juz zaufana i codzienna ze niemalze niezauwazalna Pussy, ktora okazala sie
byc zupelnie nieznana. Burza kotlujacych sie ostyglych samotnych kolacji,
cienia nieznanych perfum w koszu na brudna bielizne i zmatowialych i zzartych
przez mole czasu wspomnien o goracych pocalunkach polaczona z rodzaca sie
swiadomoscia bycia niczym rowniez w zyciu Pussy zrodzila nienawisc
zdeterminowana, czysta i zimna jak krysztal.
Nastepny dzien pani spedzila przy telefonie.
Losy meza, opustoszalych kont bankowych tudziez nieoczekiwanych odwiedzin
panow w czarnych garniturach z urzedow i z nakazami nie sa istotne, wiec nie
wymagaja wzmianki.
Nastepna przedluzona noc milosna naszej nierownej pary byla ostatnia w tym
wymiarze czasoprzestrzeni. Zmeczony i zaslepiony dingo nie zdolal umknac
lapom rakarza, jamnik natychmiast pojmujacy groze sytuacji i po raz pierwszy
decydujacy sie zmienic taktyke postepowania w dziedzinie nieobrony nie zdolal
obronic ani dingo, ani siebie.
Zwloki Pussy spoczely pod wypielegnowanym trawnikiem, o dingo sluch wszelki
po prostu zaginal.
Martwisz sie dziecinko? Niepotrzebnie, to tylko metamorfoza, a nie zaden
smutny koniec. Pozbywszy sie swych bialkowo niedoskonalych powlok dingo i
jamnik, w postaci niematerialnie-nerdzewnych stalowych rur metafifzycznych
przemiezaja wspolnym krokiem przestrzen rownie niepojeta co nieosiagalna co
szczesliwa i maja nas wszystkich w dupie.
Nie ma tam ani trawnikow, ani kanalow, ani zrec nie musza, wiec nawet w ciagu
dnia (jezeli jest tam dzien) nie maja sie o co klocic. Tylko czasem, w nocy,
przystaja na chwile, wracaja tutaj i przytulaja sie milo i cieplo do boku
grzecznie spiacych dzieci. Dingo z prawej, jamnik z lewej strony. Powtarzam,
tylko do tych grzecznie spiacych dzieci, bo strasznie nie lubia ryczenia.
Ha! I co Ty na to?
Xurek