Dodaj do ulubionych

Rozkosze podniebienia

IP: *.sympatico.ca 27.10.01, 21:33
Od jakiegos czasu nurtuje mnie pytanie: co jecie tam gdzie zyjecie?
Czy Wasze podniebienia nie tesknia za miekkoscia i sliskoscia marynowanego
grzybka?
Moze Wasze kubki smakowe pragna zetkniecia z soczysta wedlinka a brzucho marzy
o bialym barszczyku?
Na deser wspomnienie szrlotki z bita smietana. Rozkosz dla jezyka.

Zapomnialam, jeszcze kiszony ogoras na zagryche smile))))

Majac powyzsze na uwadze z gory dziekuje za tresciwe informacje z calego swiata.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kliken Re: Rozkosze podniebienia IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.10.01, 22:05
      no nie, TY i kiszony ogoras??? ):
      • Gość: Biala Re: Rozkosze podniebienia IP: *.sympatico.ca 27.10.01, 23:10
        Kiszone ogorasy dla degustatorow. Osobiscie wole kieliszek dobrego wina lub
        pywko.
        • Gość: STYRO Re: Rozkosze podniebienia IP: *.uc.nombres.ttd.es 27.10.01, 23:51
          Mimo, iz kuchnia hiszpanska jest swietna i nawet przypadla mi do gustu, to
          oczywiscie brakuje polskiego jedzenia. szczegolnie marynowanych grzybkow,
          pierogow - obojetnie z czym, barszczu itp... Wiecie nawet za czym tesknie- za
          zwyklymi zapiekankami, z serem, pieczarkami, ktore sprzedawane byly z budek po
          8000 mala i 14000 duzasmile)))))
          • Gość: Biala Re: Rozkosze podniebienia - do Styro IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 00:19
            Takich budek juz dawno nie ma. Nie wiem czy dostaniesz jeszcze gdzies opisywana
            przez Ciebie zapiekanke. Mozesz za to kupic kanape u OSKARA w metrze.
            Czy nie macie tam dostepu do polskich produktow?
            • Gość: Kliken Re: Rozkosze podniebienia - do Styro IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.10.01, 01:32
              Krolem wszystkich dan jest STEK.Najlepszy w Outback..nie wiem tylko czy w
              Yellowknive maja te siec? (:
              • Gość: ........ Re: Rozkosze podniebienia - do Styro IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 02:00
                A ja tesknie za dobra wiejska kielbasa (jalowcowka), bimbrem co
                glowa nie boli, slonina z beczki jako zakaska wraz z
                beczkowanym ogorkiem. Do tego tez najlepiej podchodzi swojski
                zytni chleb, z wiejskiego pieca na rozczynie robiony.
                Czasami chce mi sie zjesc dobrej kaszy gryczanej i wielu
                innych rzeczy. I co z tego ze polki sie uginaja i portfel
                pelny gdy tak naprawde odzywiam sie marnie ( wszystko z
                prochami) Pozdrawiam wszystkich ceniacych swoje podniebienia
            • Gość: Ewi Re: Rozkosze podniebienia - do Styro IP: *.nc.us.prserv.net 01.11.01, 17:49
              Gość portalu: Biala napisał(a):

              > Takich budek juz dawno nie ma. Nie wiem czy dostaniesz jeszcze gdzies opisywana
              >
              > przez Ciebie zapiekanke. Mozesz za to kupic kanape u OSKARA w metrze.
              > Czy nie macie tam dostepu do polskich produktow?

              O przepraszam bardzo! Opisywane zapiekanki mozna kupic na pewno w Krakowie! Wiem
              bo bylam (marzec 2001) i jadlam.... PYCHA!!! Ja tez za nimi tesknie!

    • Gość: Senin Re: Rozkosze podniebienia IP: *.mega.tmns.net.au 28.10.01, 02:25
      Ales mnie rozmarzyla. Najpierw napisze czego tu nie jem a chcialabym.
      Po pierwsze chlebus. Polski, najlepszy na swiecie. Jak odwiedzalam Polske pare
      lat temu to przez pierwsze 2 tygodnie tylko swiezy chleb, bez omasty wcinalam.
      Moja mama podejrzliwie na to patrzyla: To tam az tak zle, w tej Australii??
      Polska wieprzowina jest tez znacznie lepsza niz tutejsza, Nie ma tego"krwawego"
      zapaszku.Brakuje mi kielbasy. Tutejsze sa kiepski, a jakoze mieszkam na polnocy
      Australii i Polonia niewielka to polskich sklepow nie uswiadczysz.
      No i kwasnego mleka tu nie ma. Jogurt tego nie zastapi. Probowałam zrobic sama,
      ale albo pasteryzacja tak dziala, albo bakterie tu w tropikach inne. Wychodzi
      cos paskudnego.

      A tak poza tym to sobie dogadzam, oj dogadzam. Przestawiłam sie na wschodnie
      kuchnie. "Łatwiejsze w uzyciu", baardzo smaczne, no i ze składnikami nie ma
      kłopotow.
      Uwielbiam malajskie przysmaki zasmazane makarony, ryz, nasi lemak z suszona
      ryba, laksa.
      Nauczylam sie też gotowac curry (to przez meża , jego korzenie w Indiach)
      Gotuje wiele po chinsku, lubie potrawy z Indonezji.
      Lubie tez słowo "rozkosze" mysle, że jedzenie na tym wlasnie polega. Sadze
      też, że nic tak nie podlega temu okresleniu jak przecudne mieszanki przypraw z
      regionow dalekiego wschodu i, oczywiscie, Indii.

      Regionalnego jedzenia nowych, anglosaskich tubylcow unikam. Tak, zreszta, jak i
      jedzenia tych starszych, aborygenskich.

      Ależ to bedzie rozkoszny wątek!!!!

      Pozdrawiam
    • Gość: renka Re: Rozkosze podniebienia IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 06:30
      W Kanadzie jest wszystko, co potrzebne wyrafinowanemu zoladkowi
      polskiemu.Polskie restauracje, polskie sklepy i polskie towary.Biale
      barszczyki z kielbaska i jajkiem na naturalnych zakwasach, bigosiki
      mysliwskie, flaczki importowane z Polski lub robione na miejscu przez
      wspaniale polskie masarnie. Ja sama jestem smakoszem , tudziez cala moja
      rodzinka wychowana na tradycyjnym polskim rosolku, kurczaczku z nadzieniem,
      szarlotce i serniczku wiedenskim itd nie wspominajac o zrazikach zawijanych i
      klopsie z jajkiem...wszystko to jest do nabycia w polskich restauracjach,
      gdzie takze kroluja pierogi z przeroznym nadzieniem, niektore robione recznie
      inne z hurtowni(polskiej)oraz golabki z ryzem i miesem.A co na temat plackow
      ziemniaczanych z kotletem schabowym, a polska kielbaska z grilla z kiszona
      kapusta ?W Kanadzie jest naprawde wszystko o czym marzymy, kwestia tylko
      pieniedzy i czasu na zakupy czy pojscie do pobliskiej polskiej restauracji!
      POLACY POPIERAJCIE POLSKIE BIZNESY!
    • Gość: ts Re: Rozkosze podniebienia IP: *.dnvr.uswest.net 28.10.01, 08:57
      ja lubie orientalna kuchnie: chinska, tajska, japonska, wietnamska. prawdziwa,
      nie z budek w warszawie...
      z amerykanskiej: club sandwitch i ruben sandwich. steki sa ok, chociaz nie
      jestem zagozalym wielbicielem. jesli juz to ny strip.
      poslkiego chleba zytniego to bym zjadl, nie powiem. bigosu tez. i pierogow z
      kapusta i grzybami.


      • Gość: ts Re: Rozkosze podniebienia IP: *.dnvr.uswest.net 30.10.01, 08:46
        zapomnialem dodac kuchnie indyjska!

        ts duke
    • Gość: TYP Re: Rozkosze podniebienia IP: *.we.mediaone.net 28.10.01, 11:43
      Gość portalu: Biala napisał(a):

      > Od jakiegos czasu nurtuje mnie pytanie: co jecie tam gdzie zyjecie?
      > Czy Wasze podniebienia nie tesknia za miekkoscia i sliskoscia marynowanego
      > grzybka?
      > Moze Wasze kubki smakowe pragna zetkniecia z soczysta wedlinka a brzucho marzy
      > o bialym barszczyku?
      > Na deser wspomnienie szrlotki z bita smietana. Rozkosz dla jezyka.
      >
      > Zapomnialam, jeszcze kiszony ogoras na zagryche smile))))
      >
      > Majac powyzsze na uwadze z gory dziekuje za tresciwe informacje z calego swiata
      > .


      Nic polskiego nie jadlem od wielu lat (tylko kabanos i polskie piwko) i
      niesamowicie tesknie za polskim jezdzeniem co sie samo przez siebie rozumie bo
      polskie jedzenie jest niesamowite.

      Osobiscie bardzo lubie kraby i homary i to jem jak najczesciej moge (jestem w
      Kalifornii). Moje ulubione jedzenie jednak to POLSKI WEGORZ WEDZONY z POLSKIM
      CHLEBEM !!!!
    • Gość: Stary Re: Rozkosze podniebienia IP: *.clover.com.au 28.10.01, 11:53
      Gość portalu: Biala napisał(a):

      > Od jakiegos czasu nurtuje mnie pytanie: co jecie tam gdzie zyjecie?
      > Czy Wasze podniebienia nie tesknia za miekkoscia i sliskoscia marynowanego
      > grzybka?
      > Moze Wasze kubki smakowe pragna zetkniecia z soczysta wedlinka a brzucho marzy
      > o bialym barszczyku?
      > Na deser wspomnienie szarlotki z bita smietana. Rozkosz dla jezyka.
      >
      > Zapomnialam, jeszcze kiszony ogoras na zagryche smile))))
      >
      > Majac powyzsze na uwadze z gory dziekuje za tresciwe informacje z calego swiata
      > .

      Wszystko z powyzszego wyboru jest do nabycia droga kupna w moim miescie (Sydney).
      Jak poszukac, to znakomitej jakosci. A poza tym dowolna kuchnia dowolnego kraju
      robiona ze znakomitych produktow tutejszych i importowanych przypraw. Do tego
      znakomite wina, piwa lokalnego kilkadziesiat gatunkow plus drugie tyle
      importowanych; jesli ktos juz konieczne musi wode pod kiszony ogorek, to jest
      polska, rosyjska, finska, szwedzka i cholera wie jeszcze jaka.

      Osobiscie chetnie kuchnie tajska, np. zielone curry z kurczecia duszonego w mleku
      kokosowym, na ostro. Z ryzem i salatka, do tego piwo Hahn Premium, i zycie
      nabiera wdzieku.

    • Gość: karelia Re: Rozkosze podniebienia IP: *.pnu.com 28.10.01, 12:44
      moj ranking: polski chlebus, na zakwasku, wedlina najlepsza na swiecie,
      smalcyk niam niam, ogooooras kiszony, kapustka takaz, flaczki , rosolek,
      gryczana , polskie ZUPKI grzybawa, zalewajka, barszczyk czerwony, bialy,
      krupniczek, warzywna, fasolowka, barszzcyk z uszkami, owocowe.....kaszanka z
      chrupiaca skorka, auuuuuuuuuuuuuu jesc!!!!!!!!!!sernik z bakaliami, makowiec,
      pierniczek, auuuuuuuuu
    • Gość: Doki Re: Rozkosze podniebienia IP: *.turboline.skynet.be 28.10.01, 15:48
      Belgowie uwazaja sie za smakoszy i za lubiacych dobrze zjesc. trzeba im
      przyznac, ze dobrych lokali jest tu mnostwo i ze oferta znaczna, a miejscowa
      kuchnia wiecej niz zadowalajaca, no i cokolwiek zdrowsza od zasmazki.
      Bedac tak blisko Polski mam w zasadzie wszystko, co z polskiego jedzonka lubie,
      albo przywiezione, albo zrobione wlasnorecznie z miejscowych materialow.
      Niektore rzeczy sa nawet lepsze niz w Polsce, np matiasy.
      Czego nie mozna dostac za zadne pieniadze? Kwasnego mleka. Do tego mlode
      ziemniaczki, posypane koperkiem.
      • Gość: ........ Re: Rozkosze podniebienia/ Do Doki i Senin IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 20:20
        Jako ze odczuwacie brak kwasnego mleka postanowilem napisac
        Wam swoja znana i sprawdzona recepte jak go zrobic samemu.
        Rzeczywiscie nic dobrego nie mozna otrzymac z samego mleka
        kupionego w sklepie. Ja swoje kwasne mleko robie czasami w
        lecie. Moja recepta jest nastepujaca: kupuje mozliwie
        najtlusciejsze mleko ( tutaj w Kanadzie 3.25%), nastepnie dodaje
        do tego smietane ( na 4l mleka okolo 0.5l smietany). Smietany
        oczywiscie mozna dodac wiecej - nigdy nie zaszkodzi. Oczywiscie
        trzeba pamietac by trzymac swoje mleko w cieple, przykryte
        lekko np. papierem lub plotnem, w pokojowej temperaturze,
        nigdy w lodowce ( w lodowce mozna pozniej, gdy juz sie
        zrobi). U mnie to dziala, nawet jest bardzo smaczne mleko.
        Mozliwe ze macie inne mleka w sprzedazy, chociaz nie sadze
        by nie nadawalo sie na kwasne mleko. Smacznego. Pozdrawiam
        • Gość: Biala Re: Rozkosze podniebienia/ Do Doki i Senin IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 21:05
          Inna receptura:
          litr mleka wlac do glinianego lub szklanego naczynia. Pozostawic
          do "skwaszenia". Wylac zawartosc po 4-5 dniach, nie pic - okropnie gorzkie i
          niesmaczne. W ten sam pojemnik wlac znowu swieze mleko. Powinno byc gotowe po
          ok. 2 dniach. Receptura sprawdzona we Wloszech.
          • Gość: Doki Re: Rozkosze podniebienia/ Do Doki i Senin IP: *.turboline.skynet.be 28.10.01, 22:00
            Niestety, z mlekiem UHT nie wychodzi to dobrze. Najlepszy sposob, jaki odkrylem
            byl taki: idzie sie do zaprzyjaznionej mleczarni i prosi o puste pojemniki po
            podpuszczce. W nich mleko kisi sie idealnie, prawdopodobnie dlatego, ze nawet
            po kilkukrotnym myciu sladowe ilosci podpuszczki zostaja na sciankach.
            • Gość: ........ Re: Rozkosze podniebienia/ Do Doki i Senin IP: *.sympatico.ca 28.10.01, 22:19
              Dodam jeszcze ze smietane trzeba dobrze wymieszac z mlekiem
              (tutejsza zreszta jest bardzo gesta). Na drugi dzien trzeba
              znowu troche przemieszac w sloju lub dzbanie. Po dwoch
              dniach jest gotowe do spozycia.
              • Gość: Lynn Serk bialu i budka z zapiekankami... IP: *.proxy.aol.com 28.10.01, 22:32
                A ja bym zjadla serek bialy, placki ziemniaczane i knedle ze sliwkami smile Leci
                wam slinka? No i kefirek!

                Biala, a tak budka z zapiekankami to jest w Warszawie przy Centralnym!!! Czynna
                cala dobe!!! A w wekendy po polnocy to jest tam tak kolejka jak kiedys do
                miesnego!!! Warto poczekac bo zapiekanek lepszych nigdzie nie zjecie!

                Smacznego,

                Lynn

                • Gość: Doki Re: Serk bialu i budka z zapiekankami... IP: *.unknown.uunet.be 29.10.01, 18:37
                  Moj Boze, co to sie porobilo! Zapiekanki, ktore sa nawet nie mala gastronomia,
                  a raczej antygastronomia, trafily do rubryki "rozkosze podniebienia".
                  Dla rownowagi zrobie sobie jutro lososia z rusztu z podpiekanymi platkami
                  migdalow, a do tego flaszeczka kalifornijskiego Chardonnay. A nie jakies tam
                  zapiekanki.
              • Gość: Senin Re: Rozkosze podniebienia/ Do Doki i Senin IP: *.mega.tmns.net.au 28.10.01, 23:38
                Dzieki, kochani za te przepisy. Na pewno sprobuje. Probowalam juz kiedys sposob
                ze smietana, ale jakos nie wyszlo. Moze dlatego ze ogolnie nabial tutejszy(
                zwlaszcza od krowek w tropikach wypasanych) jest inny niz w zimniejszych
                klimatach. Moj brat, ktory odwiedzil mnie tutaj a poprzednio spedzil pare lat w
                Kanadzie stwoerdzil, ze mleko w kanadzie jest jednym z najlepszych jakie pil.
                Moze stad ten Wasz sukces z kwaszniem.
                Pzdrawiam i zasuwam do kuchni.
                Senin
      • Gość: renka Re: kwasne mleko-przepis dla kazdego IP: *.sympatico.ca 31.10.01, 04:29
        Widze, ze niektorzy tesknia za kwasnym mleczkiem. Ja robie je i zawsze mi sie
        udaje.Potrzebna jest KWASNA, GESTA SMIETANA (sour cream 14%) i MLEKO TLUSTE
        3.5% . Na 1 litr mleka potrzeba pol kubka(szklanka lub 250 ml)tej
        smietany.Nalezy po prostu BARDZO DOBRZE wymieszac smietane z mlekiem.Nastawic
        w kamionce, porcelanie itp fajansie w temp okolo 25C, blisko grzejnika,czy
        kuchenki. W ciagu 24-48 godzin mleko gotowe. Wierzcie mi, im wiecej smietany
        tym lepsze. Prawdziwe wiejskie mleko ma nawet okolo 7% tluszczu.Do tego
        ziemniaczki tluczone z koperkiem i skwarkami z boczku...smacznego
    • bf Re: Rozkosze podniebienia 29.10.01, 22:55
      Witaj Biala!

      Mam szczescie byc duzo blizej Polski (Szwajcaria).
      Wiec raz na jakis czas ktos ze znajomych jedzie do kraju i przemyca dla nas kabanosy i bialy ser.
      Kabanosy - no jasne, ze ich tutaj nie ma. Ale z tym bialym serem to jest kabaret. Szwajcaria ma dziesiatki
      SUPER serow. Ale naszego bialego twarogu tu nie uswiadczysz...
      Wiec przemycamy z Polski twarog pakowany prozniowo i przechowujemy w zamrazarkach, az do
      wielkiego dnia, gdy bedzie sernik (albo ruskie pierogi).

      Zas tutejsze rozkosze podniebienia to:
      1. roesti - zasmazane na patelni gotowane ziemniaki - mnie szczegolnie rajcuje wersja z boczkiem,
      2. sery - ale to chyba dosc pospolicie oczyswiste - Szwajcaria+sery...

      Jest tez biala kielbasa, ktora do zludzenia przypomina nasza, polska biala kielbase, wiec na Wielkanoc
      jest jak znalazl. Z pewnym wysilkiem znalezlismy tez chrzan, dobrze przyrzadzony i smaczny.

      Jednak pobyt w Szwajcarii wprowadzil na nasz stol kuchnie... wloska. Duzo tu bowiem Wlochow (mimo iz
      jestesmy w niemieckim kantonie). A kuchnia Wloska - lzejsza i zdrowsza - przypadla nam do gustu
      rownie dobrze jak smakowita lecz tlusta szwajcarska patelnia.
      • Gość: maryla Re: Rozkosze podniebienia - twarog IP: *.tamu.edu 30.10.01, 23:32
        bf napisał(a):

        Ale naszego bialego twarogu tu nie uswiadczysz...
        > Wiec przemycamy z Polski twarog pakowany prozniowo i przechowujemy w zamrazarka
        > ch, az do
        > wielkiego dnia, gdy bedzie sernik (albo ruskie pierogi).

        Ja jestem wegetarianka i zawsze pasjami jadalam bialy twarog. Moja tesciowa kupuje najlepszy, w Krakowie na
        Placu Kleparskim, 20 lat u jednej kobiety. Latwo sobie wyobrazic jak trudno bylo sie bez tego obejsc. W jednym ze
        sklepow mozna bylo kupic tzw. friendship cheese ale to nie bylo dokladnie to. Okolo rok temu moi przyjaciele
        zakupili przez Internet "kefir grains." W ciagu 24 godzin powstaje super kwasne mleko, a z tego mleka po podgrzaniu
        super twarog. Inne sposoby zakwaszania mleka nie dawaly takich dobrych rezultatow.
        W domu pieke takze chrupiacy chleb i bulki, po 14 latach na emigracji moge konkurowac z najlepszymi krakowskimi
        piekarzamismile Niemniej jednak zawsze milo jest byc w Polscesmile) Najwieksze moje tesknoty to lesnie poziomki, borowki
        (po krakowsku, po warszawsku jagody) i swieze czarne porzeczki.
        Pozrawiam serdecznie wszystkich serojadowsmile)),
        maryla



        • Gość: Anna26 pasztet drobiowy z Drosedu IP: *.157.53.240.Dial1.Washington1.Level3.net 31.10.01, 02:29
          Chociaz z reguly uwazam sie za wegetarianke najbrdziej tesknie za pasztetem
          belgijskim z puszki robionym przez Drosed. Pycha. Wspaniale dzialal na moje
          biodra. He HE!!!
          Zamiast pasztetu wcinam hummus albo eggplant dip. Na pumpernikiel. Albo
          na 'Thin Wheats' Co jak co ale te karakersow u mnie dostatek.
          Polski wiejski chleb to koljna tesknota.
          Jak mnie calkiem zmorzy to matka mi z Chicago podsyla polskie przysmaki.
          Ostanio mi przyslala marynowana przez siebie papryke. No mowie Wam pycha!!!!
          I batoniki Prince Polo!!!!!!!!!!Kurde, ale sie rozmarzylam.
      • Gość: Bartek Re: Rozkosze podniebienia IP: *.jpmorgan.com 01.11.01, 17:14
        bf napisał(a):

        > et. Szwajcaria ma dziesiatki
        > SUPER serow. Ale naszego bialego twarogu tu nie uswiadczysz...

        To fakt! Te ichnie niebieskie smierdziele ostatnio zaczalem nawet topic na patelni z odrobina bialego
        wina i robic na tym jajecznice! To takie Founde a'la scrambled egg, rewelka!
        Gdzie jestes(cie) - w Genewie?

        Pozdro!
        • bf Re: Rozkosze podniebienia 04.11.01, 11:59
          Gość portalu: Bartek napisał(a):

          > Gdzie jestes(cie) - w Genewie?

          Kolo Luzerny (dokladnie: w Stans)

          Bernard
    • Gość: Iwona Re: Rozkosze podniebienia IP: *.proxy.aol.com 01.11.01, 09:18
      Dla rodakow w USA, teskniacych za kwasnym mlekiem, mialabym rade, zeby kupili
      sobie BUTTERMILK, ktorego nie nalezy brac za nasza maslanke,jakby to nazwa
      mogla sugerowac.
      Jest to calkiem przyzwoite kwasne mleczko,dostepne wszedzie wokol.-Mieszkam w
      Kaliforni,ale nie sadze, zeby to byl tylko lokalny smakolyk.
      Ja kupuje low fat 1%, choc sa i tlustsze.

      Przyznam,ze specjalnie za polskimi frykasami nie tesknie.W sumie wszystko
      moznaby dostac, jakby trafilo na upartego.No i praktykujacego polska kuchnie.
      Robie czasem dla sportu golabki, pierogi nie, choc i to nic trudnego.
      Wiem,ze tutejsi Polacy placa po 45centow za pieroga,ale nie jestem specjalnie
      zainteresowana.
      Z kasza gryczana-co innego.Kupuje znakomita kasze,zreszta tak jak i czerwony
      barszcz, zupe szczawiowa, kwasna kapuste i ogorki w dzialach z koszerna
      (czyt.zydowska)zywnoscia w kazdym z wiekszych marketow.
      Jesli mialabym odpowiedziec za czym zdarza mi sie tesknic, to wymienilabym
      bulke kajzerke-taka prawdziwa,z mojego dziecinstwa.
      Acha, i jeszcze metke-taka rozowa, miesna paste do rozsmarowywania na chlebie.
      Bardzo smaczna i tu chyba(?) nieobecna.
      No,dobra-jeszcze ten chleb,na prawdziwym zakwasie,a nie z czyms kwasnym w
      zamian.
      Probowalam juz niemieckiego,rosyjskiego czy zydowskiego chleba-nic z tego!
      [podobno tutejsze przepisy sanitarne nie dozwalaja na wypiek naszego chleba z
      tzw.zaczynu].
      Za to tyle tu innych pysznosci,ze nostalgia kulinarna dopada mnie wyjatkowo
      rzadko i nietrudno mi zapomniec o malej,chrupiacej buleczce z rozetka na
      wierzchu...


      • Gość: maryla Re: Rozkosze podniebienia - chleb IP: *.tamu.edu 01.11.01, 17:02
        Iwono,

        W Kalifornii macie naprawde niezle pieczywo i wyroby cukiernicze. Ptysie z bita smietana, ktore
        jadlam w La Jolla byly jeszcze lepsze niz w Polsce.

        Przy pieczeniu chleba z dodatkiem maki zytniej zostawiam kulke ciasta i ja wkladam ja do
        porcelanowego garnuszka, ktory trzeba trzymac w temperaturze pokojowej. Ja wkladam do szafki
        kuchennej. Nie nalezy przykrywac folia, chodzi o dostep powietrza. W srodku garnuszka ciasto sie
        zakwasza a na wierzchu robi sie wypukla skorupka. Po 3 dniach mozna wlozyc to do lodowki, aby
        zakwas sie nie popsul. Na kilka godzin przed pieczeniem chleba skruszyc skorupke do wewnatrz i
        wszystko zalac letnia woda i wymieszac. Gdy zakwas rozmoknie wlac do miski, dodac tyzke
        suszonych drozdzy, wode, make pszenna i zytnia. Rozczyn przykryty sciereczka zostawiony na kilka
        godzin mocniej sie zakwasi, ja czesto zostawiam na noc z piatku na sobote.

        Ta mala kulka ciasta pozostawiana z pieczenia na pieczenia naprawde robi roznice. To nie moj
        wlasny przepis, wiec ktos moze miec lepszy.

        Jezel chodzi o buttermilk, to jednak jest to dla mnie zbyt plynne i nie takie smaczne jak domowe.
        Kefir firmy Lifeway jest niezly.

        Pozdrowienia,
        maryla

      • Gość: ........ Re: Rozkosze podniebienia IP: *.sympatico.ca 01.11.01, 22:27
        Gość portalu: Iwona napisał(a):

        > Dla rodakow w USA, teskniacych za kwasnym mlekiem, mialabym rade, zeby kupili
        >
        > sobie BUTTERMILK, ktorego nie nalezy brac za nasza maslanke,jakby to nazwa
        > mogla sugerowac.
        > Jest to calkiem przyzwoite kwasne mleczko,dostepne wszedzie wokol.-Mieszkam w
        > Kaliforni,ale nie sadze, zeby to byl tylko lokalny smakolyk.
        > Ja kupuje low fat 1%, choc sa i tlustsze.
        >
        > Przyznam,ze specjalnie za polskimi frykasami nie tesknie.W sumie wszystko
        > moznaby dostac, jakby trafilo na upartego.No i praktykujacego polska kuchnie.
        > Robie czasem dla sportu golabki, pierogi nie, choc i to nic trudnego.
        > Wiem,ze tutejsi Polacy placa po 45centow za pieroga,ale nie jestem specjalnie
        > zainteresowana.
        > Z kasza gryczana-co innego.Kupuje znakomita kasze,zreszta tak jak i czerwony
        > barszcz, zupe szczawiowa, kwasna kapuste i ogorki w dzialach z koszerna
        > (czyt.zydowska)zywnoscia w kazdym z wiekszych marketow.
        > Jesli mialabym odpowiedziec za czym zdarza mi sie tesknic, to wymienilabym
        > bulke kajzerke-taka prawdziwa,z mojego dziecinstwa.
        > Acha, i jeszcze metke-taka rozowa, miesna paste do rozsmarowywania na chlebie.
        > Bardzo smaczna i tu chyba(?) nieobecna.
        > No,dobra-jeszcze ten chleb,na prawdziwym zakwasie,a nie z czyms kwasnym w
        > zamian.
        > Probowalam juz niemieckiego,rosyjskiego czy zydowskiego chleba-nic z tego!
        > [podobno tutejsze przepisy sanitarne nie dozwalaja na wypiek naszego chleba z
        > tzw.zaczynu].
        > Za to tyle tu innych pysznosci,ze nostalgia kulinarna dopada mnie wyjatkowo
        > rzadko i nietrudno mi zapomniec o malej,chrupiacej buleczce z rozetka na
        > wierzchu...
        >
        >
        10 lat temu mieszkalem wlasnie w Kalifornii (Bay area). Bylo
        strasznie jezeli chodzi o zywnosc, szczegolnie o "watowaty" chleb.
        Slodkie ich szynki tez mi nigdy nie smakowaly jak i reszta
        produktow. Moze dlatego mnie juz nie ciagnie do Ameryki nawet
        na krotki czas. Znam Ameryke bardzo dobrze. Jedynie w Nowym
        Jorku i Chicago jest stosunkowo dobrze pod tym wzgledem.
        Wspomnialas pierogi. Oczywiscie ze je maja, ale one zamykaja sie
        raczej w wygladzie pieroga. Zupelnie inaczej na podniebieniu.
        Wlasnie brak dobrej zywnosci byl jedna z glownych moich
        (naszych) przyczyn ze zamieszkalismy w kanadyjskim Vancouver.
        Tutaj tez nie jest oczywiscie najlepiej i duzo rzeczy chcialoby
        sie zjesc ale szczerze powiem ze w Kalifornii pomimo dobrych
        zarobkow i klimatu trudno by mnie bylo powiedziec ze zyje jak
        czlowiek. Moze dzisiaj jest tam lepiej, wzystko sie przeciez
        zmienia. Pozdrawiam.
      • Gość: Doki Re: Rozkosze podniebienia IP: *.turboline.skynet.be 01.11.01, 22:34
        Jeszcze tylko dodam: chleb to pieczemy w domu. Taniej, zawsze na czas, no i
        lepszy niz z piekarni.
    • Gość: Iwona Re: Rozkosze podniebienia IP: *.proxy.aol.com 02.11.01, 02:54
      Do Maryli-dziekuje za wyczerpujacy przepis na przechowywanie
      zaczynu.Zaintrygowal mnie na tyle, ze moze kiedys odwaze sie na eksperyment.
      Pytanie tylko, skad wziac te pierwsza "kulke"?
      Pamietaj,ze dostepne tu sa prawie wszystkie rodzaje pieczywa jedzonego na kuli
      ziemskiej, pod warunkiem,ze spelniaja surowe przepisy sanitarne.Zatem te
      pierwsza porcje powinnam pewnie przemycic z Polski, ryzykujac powazna awanture
      na lotnisku,bo Amerykanie sa pod tym wzgledem b.zasadniczy.Czy rzeczywiscie
      mialas na mysli zaczyn z polskiego chleba?
      A propos slodkosci--czy probowalas tutejszych sernikow?A co mowisz o pecan pie?

      A teraz do ......
      Nie bylo mnie tu 10 lat temu,ale moge przysiadz, ze jedzenie jest tu przepyszne.
      Przekonuje sie o tym od nowa,dzien po dniu.Slodka szynka? Oczywiscie,jesli taka
      lubisz.Jesli jednak wolisz cos bardziej w tradycji srodkowo-europejskiej,masz
      wybor!
      Jedzenie jest generalnie niedrogie, i z ogromnej jego roznorodnosci i obfitosci
      mozna zawsze wybrac to,czego szukasz.To czasem kwestia czasu,jesli prowadzisz
      poszukiwania na wlasna reke,ale przy okazji mozesz odkryc zupelnie mimochodem
      wspanialosci,o ktorych nawet nie sniles!
      Np.pierogi. Szukajac ich trafiasz po drodze na chinskie,
      kolumbijskie,koreanskie, meksykanskie,peruwianskie,nie wspominajac o
      rosyjskich...Bywa,ze po skosztowaniu ktorys z rzedu,musisz przyznac,ze nasze
      rodzime ,choc niezle,to jednak mizerota przy tych nowopoznanych.(Mnie podeszly
      najbardziej kolumbijskiez miesem)


      Oto dlaczego,miedzy innymi, kocham Kalifornie.Mozesz jesc zdrowo i niezdrowo
      (to twoj wybor),ale zawsze smacznie!
      Niestety, sprawa staje sie ponura,jesli poza schabowym z kapusta nie przyjmuje
      sie niczego do swej kulinarnej wiadomosci.Ale wtedy najlepiej nie ruszac sie z
      Polski i zasuwac swojego schaboszczaka przez cale zycie.To tez wybor!




      • Gość: maryla Re: Rozkosze podniebienia IP: *.rns.tamu.edu 02.11.01, 05:04
        Gość portalu: Iwona napisał(a):
        > Do Maryli-dziekuje za wyczerpujacy przepis na przechowywanie
        > zaczynu.Zaintrygowal mnie na tyle, ze moze kiedys odwaze sie na eksperyment.
        > Pytanie tylko, skad wziac te pierwsza "kulke"?
        > Pamietaj,ze dostepne tu sa prawie wszystkie rodzaje pieczywa jedzonego na kuli
        > ziemskiej, pod warunkiem,ze spelniaja surowe przepisy sanitarne.Zatem te
        > pierwsza porcje powinnam pewnie przemycic z Polski, ryzykujac powazna awanture
        > na lotnisku,bo Amerykanie sa pod tym wzgledem b.zasadniczy.Czy rzeczywiscie
        > mialas na mysli zaczyn z polskiego chleba?
        > A propos slodkosci--czy probowalas tutejszych sernikow?A co mowisz o pecan pie

        Przepraszam, ze od razu nie wyjasnilam. Pierwszy chleb pieczesz bez zakwasu i zostawiasz kulke z ciasta
        chlebowego, ktore sie w ciagu 48-72 godzin zakwasi. Z czasem jak lubisz kwasny chleb i bedziesz trzymala
        rozczyn dluzej, to zakwas bedzie mocniejszy. Zawsze pieke dwa bochenki i po wystygnieciu dziele je na polowy i
        jedna polowke zostawiam, a trzy wkladam do zamrazalnika. Z bulkami natomiast robie w ten sposob, ze wyrabiam
        dwa razy wiecej ciasta, pieke tyle bulek ile potrzebujemy, a reszte ciasta wkladam w szczelnym plastikowym
        woreczku na dolna polke lodowki. Za dzien czy dwa, na trzy godziny przed pieczeniem wyjmuje ciesto, aby sie
        ogrzalo do temperatury pokojowej i znowu mam gorace buleczki, ale bez nadmiaru pracy.

        Pecan pie lubie, i o tej porze roku zawsze go pieke. Musze wtedy zaprosic gosci, bo reszta mojej rodziny nie
        przepada za slodkim. Co do sernikow, to w niektorych kawiarniach czy restauracjach sa bardzo dobre. Ale nawet
        w tej samej firmie np. La Madeleine, wszystko w Nowym Orleanie smakuje wysmienicie,w kiku innych miejscach torty
        i serniki o tych samych nazwach to nie bylo to samo.

        Ogolnie chetnie wszytko probuje, moj maz jest jeszcze odwazniejszy, ale zdarzaja sie niewypaly. Kiedys spodobalo
        mi sie koreanskie ciasto. Okazalo sie, ze nie bylo ani troche slodkie, a to co wzielam za orzechy, okazalo sie fasola.
        Teoretycznie zdrowe i malo kaloryczne, ale rozkoszy podniebienia zero.

        Lubie kuchnie indyjska, ale najbardziej meksykanska.

        Mam nadzieje, ze chleb dobrze sie uda.
        Pozdrowienia,
        jak cos to napisz:
        marilla_k@hotmail.com

        • Gość: Iwona Re: Rozkosze podniebienia-do Maryli IP: *.proxy.aol.com 02.11.01, 08:34
          Dziekuje za uzupelnienie przepisu o tak istotny fragment.Mysle, ze jest Ci
          wdzieczna wcale liczna grupka rodakow, steskniona za smakiem chleba naszego
          powszedniego.

          A opowiastka o koreanskich fasolowych specjalach--o malo nie udusilam sie ze
          smiechu.
          Nota bene-chyba kiedys to jadlam,i bylo nawet calkiem ciekawe, choc bez
          entuzjazmu, rzeczywiscie.
          Dziekuje wobec tego i pozdrawiam.Masz pewnie w tym swoim Nowym Orleanie jakies
          francuskie frykasy.Yum-yum!
          A wiec-smakosze wszystkich krajow-laczmy sie i wspierajmy!
          • texanka Re: Rozkosze podniebienia-zupy 02.11.01, 23:56
            Gość portalu: Iwona napisał(a):

            >.Masz pewnie w tym swoim Nowym Orleanie jakies
            > francuskie frykasy.Yum-yum!

            Do Nowego Orleanu mam 8 godzin jazdy, wiec nie bywam tam czesto. Louisianskie specjaly to gumbo,
            krewetki w roznych postaciach i aligator.

            Gumbo lubie, ale nie wiecej niz dwa razy do roku. Nie ma to jak grzybowa i pomidorowa wg. swojskiego
            przepisu. We mnie najwieksza groze wzbudzila zupa z meduzy.

            Od mowienia o jedzeniu sie nie grubnie. Napiszcie jakie macie ulubione zupy i jakich nie cierpicie.

            Pozdrowienia dla Iwony i wszytkich milosnikow kuchni polskiej i nie tylkosmile
            maryla

            • Gość: Biala Re: Rozkosze podniebienia-zupy IP: *.sympatico.ca 03.11.01, 00:58
              texanka napisał(a):

              > Do Nowego Orleanu mam 8 godzin jazdy, wiec nie bywam tam czesto. Louisianski
              > e specjaly to gumbo,
              > krewetki w roznych postaciach i aligator.
              >
              > Gumbo lubie, ale nie wiecej niz dwa razy do roku. Nie ma to jak grzybowa i pom
              > idorowa wg. swojskiego
              > przepisu. We mnie najwieksza groze wzbudzila zupa z meduzy.
              >
              > Od mowienia o jedzeniu sie nie grubnie. Napiszcie jakie macie ulubione zupy i j
              > akich nie cierpicie.
              >
              > Pozdrowienia dla Iwony i wszytkich milosnikow kuchni polskiej i nie tylkosmile
              > maryla
              >

              Nigdy nie bede w stanie zjesc czerniny (tylko dlatego ze wiem z czego jest
              robiona). Zupy polubilam dopiero jak zabraklo babci. Byla wspaniala kuchareczka.
              Tak nam dogadzala, ze bedac jeszcze niesforna nastolatka potrafilam odmowic
              jedzenia zeby przyznala sie, ze upichcila cos dobrego. Cos dobrego to byly zawsze
              slodkie wypieki. Pyyyycha. Uwielbialam jej ozorki z migdalami i rodzynkami w
              sosie karmelowym. Ach, te sosy... Do tego byly pyzy. Fantastycznie piekla miesa w
              czosnku i majranku, a schab w srodku mial suszone sliwki. A jakie robila flaki!
              I placek wegierski. Nie chciala tylko brac sie za surowki i salatki pozostawiajac
              reszcie domownikow pole do popisu.
              Acha, zapomnialam o tych zupach. Dlaczego tak pozno je polubilam? Babcia byla
              kobieta stanowcza. Twierdzila, ze zupa to podstawa i codziennie musialam zjesc.
              Przymus spowodowal moja niechec. Pozniej odkrylam jaka to frajda wsunac talerz
              cieplego barszczu czy jarzynowej u rodzicow (tryb zycia nie pozwalal mi na
              zwracanie uwagi co jem i czy w ogole jem). Dzieki temu Tata mogl powiedziec do
              Mamy: "Patrz jakie to nasze dziecko zaglodzone. Nie ma to jak u mamy". Gdy bylam
              chora jedyne lekarstwo jakie mi pomagalo to byl (oklepany a jaki smaczny) rosol.
              Lubie chlodniki, w tym klimacie gdzie lato jest bardzo gorace - rewelacja.
              Korzystam tez czasami z ksiazki "Zupy swiata" i gotuje zupy rybne.
              Ide cos zjesc.
              • civic_vtec Re: Rozkosze podniebienia-zupy 03.11.01, 01:15
                Gość portalu: Biala napisał(a):

                > Nigdy nie bede w stanie zjesc czerniny (tylko dlatego ze wiem z czego jest
                > robiona).

                Zdanie to skojarzylo mi sie z pewna anegdotka. Otoz pewna anglosaska mloda
                Amerykanka poznawala w Polsce arkana naszego jezyka. W trakcie lektury "Pana
                Tadusza" natknela sie na czarna polewke. Zapytala o to kogos i otrzymala
                informacje o tym jak powstaje czernina.
                Niedlugo pozniej osoba ta zostala zaproszona na polska Wigilie. Podano barszcz z
                uszkami. Czerwona barwa plynu w talerzu wzbudzila w niej natychmiastowe
                skojarzenia. Zapytala jeszcze co jest w tej zupie. Odpowiedz - uszka -
                doprowadzila do absolutnej odmowy konsumpcji.

                A ja tez nie znosze czerniny - ze wzgledu na jej kwasny smak. Przeciez rosol,
                ktory jest podstawa tej zupy jest taki wspanialy! Po co te krwawe dodatki?

                Pozdrawiam
                Vtec
                • Gość: Biala Re: Rozkosze podniebienia-zupy IP: *.sympatico.ca 03.11.01, 01:50
                  civic_vtec napisał(a):

                  > Zdanie to skojarzylo mi sie z pewna anegdotka. Otoz pewna anglosaska mloda
                  > Amerykanka poznawala w Polsce arkana naszego jezyka. W trakcie lektury "Pana
                  > Tadusza" natknela sie na czarna polewke. Zapytala o to kogos i otrzymala
                  > informacje o tym jak powstaje czernina.
                  > Niedlugo pozniej osoba ta zostala zaproszona na polska Wigilie. Podano barszcz
                  > z
                  > uszkami. Czerwona barwa plynu w talerzu wzbudzila w niej natychmiastowe
                  > skojarzenia. Zapytala jeszcze co jest w tej zupie. Odpowiedz - uszka -
                  > doprowadzila do absolutnej odmowy konsumpcji.
                  >
                  > A ja tez nie znosze czerniny - ze wzgledu na jej kwasny smak. Przeciez rosol,
                  > ktory jest podstawa tej zupy jest taki wspanialy! Po co te krwawe dodatki?
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > Vtec

                  Anegdota jest swietna, ubawilam sie. Mam nadzieje, ze nie bedziesz miala nic
                  przeciwko temu, ze ja bede powtarzac
                  • civic_vtec Re: Rozkosze podniebienia-zupy 03.11.01, 16:45
                    Gość portalu: Biala napisał(a):

                    > Anegdota jest swietna, ubawilam sie. Mam nadzieje, ze nie bedziesz miala nic
                    > przeciwko temu, ze ja bede powtarzac

                    Nic nie bede mial przeciwko smile powtarzaj do woli.

                    Pozdrawiam
                    Vtec czyli Witek
              • Gość: maryla Re: Rozkosze podniebienia-zupy IP: *.chem.tamu.edu 03.11.01, 17:04
                Gość portalu: Biala napisał(a):

                > Nigdy nie bede w stanie zjesc czerniny (tylko dlatego ze wiem z czego jest
                > robiona).

                W Krakowie, ani na nigdzie na poludniu Polski o tym daniu nie slyszalam. Jedyny raz w zyciu poczestowano mnie
                czernina w USA . Spotkalismy tu Amerykanina polskiego pochodzenia, ktory zajmuje sie genealogia swojej rodziny,
                ktora zreszta wywodzila z dobrze mi znanych okolic Limanowej. Otoz chcac sie zrewanzowac za tlumaczenia
                dokumentow i listow zaprosil nas do swojego domu na obiad. Urodzil sie w Detroit i czernina byla chyba tym czym dla
                nas bigos. Na szczescie czernina byla bez krwi, kupil normalna kaczke, ale smak tej zupy byl dla mnie okropny, nie
                wiem czym zakwasil te zupe....

                >Zupy polubilam dopiero jak zabraklo babci. Byla wspaniala kuchareczka

                Ach, te babcie, szkoda, ze ta szybko odchodza.... My tez tesknimi za nasza babunia i jej zapalem do dogodzenia
                naszym podniebieniom. To nie tylko jakosc wysoka jakosc potraw przez nie sporzadzanych, ale serce w to
                wkladane...

                Co do kalorycznosci zupek, to je jadam zwykle na lunch i nie czesciej niz raz na tydzien. Nie jestem w stanie zjesc
                dwoch dan, ale deser zawsze!

                Iwonko, narobilas mi smaku. Zaraz pedze po porysmile
                A poza tym bedzie nadziewana papryka.

                Duzo zabawy przy kucharzeniusmile
                Maryla

        • Gość: Senin Re: Rozkosze podniebienia IP: *.prem.tmns.net.au 02.11.01, 09:06
          gosc portalu: maryla napisal(a)
          Lubie kuchnie indyjska, ale najbardziej meksykanska.

          Co do indyjskiej, to jak najbardziej, najzupelniej, bez zastrzezen. Dla mnie
          meksykanska, choc tak samo ostra jak indyjska nie ma tego wyrafinowanego
          smaczku roznych przypraw. Takie np. vindaloo, czy zwykla curry, czy tez lamb
          pasanda to jakby to samo a jakze inne. Kuchnia meksykanska natomiast nie
          proponuje smakow tylko "ostrosc" Tak ja to odbieram. moze jednak nie znam jej
          zbyt dobrze.

          Przepis na chleb sie przyda. Naan jest jednak czyms zupelnie innym dla nas.
          Pozdr
          • Gość: Iwona Na zamowienie Maryli--o ukochanych zupach IP: *.proxy.aol.com 03.11.01, 05:24
            Od pewnego czasu, z oczywistych wzgledow przestalam je jadac.
            Coz-trzeba sie zdecydowac: zupa albo figura!
            Niemniej idea jest mi bliska do dzis. Pomarzyc zawsze mozna.
            Oto moje typy:
            -porowa zaprawiana zoltkami, ze smietana, z grzankami. Gesta, zielona pycha z
            odrobina galki muszkatolowej.

            -zupa grzybowa z lazankami-komentarz zbedny.

            -barsz czerwony,czysty z uszkami albo zabielany z kartoflami. No,cudo!

            kartoflanka, ale na baranich kostkach-ma szczegolny smaczek.

            zupa rybna-tez z muszkatolowa, zabielana slodka smietanka z grzankami.Dla tej
            zupy robie wyjatek,bo czasem ja tutaj robie, korzystajac z mnostwa ryb.

            Rozmarzylam sie moze zbytnio-a tu jeszcze stoja w kolejce koperkowa z lanymi
            kluseczkami, kapusniak z kminkiem, zur wielkanocny z szynka, chlebem,jajkiem i
            swiezym chrzanem,no i mozna by tak wymieniac bez konca...
            Coz za okrucienstwo,ze maja AZ tak duzo tych kalorii!

            Nie wiem,czy sie ze mna, Kochani, zgodzicie,ale to wlasnie swietne zupy
            stanowia esencje i wyroznik polskiej kuchni.Marylko-good shot!
            Pozdrawiam z melancholia.
            • Gość: aniutek Re: Na zamowienie Maryli--o ukochanych zupach IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 03.11.01, 16:39
              a ja najbardziej lubie krupnik z koperkiem hmmmm pycha i nie
              zgadzam sie , ze to jest jedzenie ogromnie kaloryczne np taka
              pomidoorowa dopoki nie zalejesz jej smietana- jak to robi moj Tata wink jest
              calkiem chuda zupa.

              a co do wielkosci polskiej kuchni w oparciu o zupy - zgadzam sie w 100%
              no bo wyobrazcie sobie taki zur z biala kielbasa i suszonymi
              prawdziwkami pyyyycha, albo grochowke z boczkiem wink, czy tez zupelnie
              niewinny rosol z malymi oczkami, domowa kluska posypany natka ech
              wszystkie chorobska uciekaja...... taaaa uwielbiam zupy smile
    • civic_vtec Do wszystkich rozkosznych smakoszy 02.11.01, 09:35
      Jakis czas temu na forum Informacje Dnia istnial watek "Qchnia polska".
      Rozmawialo sie tam przy rozgrzanej kuchni weglowej z czajnikem ustawionym na
      fajerkach o polskich smakach (i nie tylko). Pojawil sie szereg wspanialych i
      wspaniale napisanych przepisow.
      Zrobilem sobie wyciag z tego watku (Word). Jezeli kogos to interesuje prosze o
      emilki na moj adres. Podesle.

      Pozdrawiam
      Vtec
      • Gość: ........ Re: Do wszystkich rozkosznych smakoszy/do Iwony IP: *.sympatico.ca 02.11.01, 23:01
        Cieszy mnie to ze jestes zadowolona z tego co jesz w
        Kalifornii. Ja w swoim czasie narzekalem tam ze nie ma co
        dobrego zjesc prawie ze wszystkimi mieszkajacymi tam Polakami
        ktorych znalem. Widocznie mocno przyzwyczailem sie w Polsce
        do tych dobrych potraw i rzeczywiscie trudno mi jest
        zmienic podniebienie. Kuchnia meksykanska, kolumbijska i cala reszta
        Ameryki Poludniowej byla dobra do probowania ( w moim przypadku)
        ale nigdy do zycia na niej. Co do wyboru - ja juz go
        zrobilem, 10 lat temu, z czego do dzis jestem w miare
        zadowolony. Pozdrawiam.
    • Gość: karol w. przesada z tymi polskimi potrawami IP: 65.93.161.* 03.11.01, 03:54
      ludzie, mieszkacie w roznych zamorskich krajach a snia wam sie pierogi ? jest
      tyle ciekawszych potraw niz kaszanka, tyle lepszych kuchni niz ta oparta na
      kwasnym mleku i kaszy gryczanej.

      idzcie do chinskiej restauracji na dim sam, sprobujcie ichnie pierozki - z
      wieprzowina mielona, zielona cebulka i imbirem, z krewetkami w przezroczystm
      ryzowym ciescie, kawalki osmiornicy w sosie ostrym, itp. idzcie do laotanskiej
      na delikatne zielone curry z kurczakiem i mango.

      wyznam jednak, ze mam ochote na jedna rzecz jaka jadlem we wroclawiu w lokalu o
      nazwie piwnica swidnicka trzydziesci lat temu - babke ziemniaczana, zrobiona z
      tartych pyrow ze skwarkami i pieczona w glebokiej brytfannie (ortografia ?).

      co zmusza mnie do wspomnienia jak trzydziesci lat temu smialem sie z mojego
      ojca, ktory lata pozniej wspominal bigos ze swinskim ryjem jaki gotowala jego
      matka. zwracam honor, leonie !
      • Gość: Senin Re: przesada z tymi polskimi potrawami IP: *.prem.tmns.net.au 03.11.01, 04:36
        Podpisuje sie pod glowna twoja teza. Ale z tym tesknieniem z kaszanka to nie
        takie proste. Mysle ze w dziecinstwie ustalaja sie nasze gusty i upodobania i
        tego co smakowalo w domu nie da sie tak latwo zapomniec.
        Pewnie, gdyby nam przyszlo byc skazanym na tylko polskie jedzenie,
        tesknilibysmy do bardziej egzotycznych przysmakow.Tak to juz jest..."grass is
        greener..."
        Pozdrawiam
        Senin (opetana kuchnia Azji)

        PS. U nas na dim sum mowi sie Yam Cha.
        • Gość: renka Re: polska tradycja IP: *.sympatico.ca 03.11.01, 06:44
          Jemy co chcemy. Jednak w propagowaniu polskiej kuchni jest PROPAGOWANIE
          POLSKOSCI.To czesc naszej kultury.Dlatego, mimo, ze czasem zdarza sie nam
          popierac azjatow w ich wysilkach propagowania ICH kuchni, nie zapominajmy o
          NASZEJ,bo kazdy narod "wchodzi" innym najpierw przez zoladek. Polska kuchnia o
          nas swiadczy. Jest bogata, wykwintna i zasluguje na to, aby ja pielegnowac,
          propagowac i upowszechniac.My, Polacy nie jestesmy znani z jedzenia jak np
          Francuzi, a dlaczego by nie ? Dlaczego Wlosi propaguja, robiac na tym kokosowe
          pieniadze swoje jedzenie? To jest reklama.Dzieki temu ludzie wala do wloskich
          restauracji i zazeraja sie kluskami z jajkiem i boczkiem.Skad my to znamy?Toc
          to nasze , polskie tez.Badzmy dumni z polskiej kuchni. Bo naprawde mamy z
          czego, porownujac innych.Natomiast w innych dziedzinach nie jestesmy orlami,
          niestety, moze raz na 100 lat sie jaki Polak trafi o miedzynarodowej slawie, a
          i tez szybko Francuza z niego zrobia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka