leszek_g2003
09.08.06, 10:40
Nie wiem czy to dobre forum ale nie znam innego. Watek troche lamerski ale
naprawde jestem ciekaw jak to jest.
Rozne zawirowania zyciowe spowodowaly ze trafilem do malej Ameryki-czyli
pracuje w jednej z amerykanskich baz wojskowych w Europie, a scislej w
Niemczech. Nie byłem w stanach, wiec ciekaw jestem czy zycie wyglada tam
podobnie: szerokie ulice, skrzyzowania 4way stop (to jest dopiero zonk!)
mnostwo amerykanskich samochodow, nikt nie chodzi na piechote chyba ze
uprawia jogging. Sa tu McDonnaldsy, Popeye, Taco Belle itp., itd. kina,
biblioteki, pralnie, stacje obslugi samochodow. Można wszystko zalatwic bez
wychodzenia poza teren bazy. Wlacznie z robieniem zakupow. Nigdy wczesniej
nie spotkalem się z produktami takich marek jak Dockers, S.Oliver, Columbia,
Nautica, DKNY, ciuchy czy buty takich firm wisza sobie obok dobrze znanych
na swiecie Levi’sow, Lee, Calvin Kline czy Tommy Hilfinger. Nie wiem czy to
sa dobrej jakosci wyroby, znane i cenione w stanach, ale na pewno sa bardzo
tanie. Czy może to sa jakies marki-podrobki. Bardzo mnie dziwi, ze spodnie
Levisa 501 kosztuja 31$, a rzeczy CK na czestych przecenach można kupic za
50% ich wartosci poczatkowej. Zyje się im niesamowicie lekko, niczym się nie
martwia, wloka się tymi swoimi katamaranami ledwo 100km/h na autostradzie,
spod swiatel na zielonym ruszaja jak muly. Wyluzowani na maxa. Zupelnie
inaczej niż nasz Europejski pospiech. Zakupy robia raz w tygodniu po
wyplacie, zwykle w weekend. Laduja w wozki do pelna, az się wysypuje,
rachuneczek jakies 200-300$. W sklepie z elektronika laptopiki za 1000$
które u nas w kraju bylyby chyba dwokrotnie drozsze, plazmy od 42” nie
mniejsze w powalajacych cenach, w domach często sprzety Bose lub inny z
wyzszej polki. Grilluja sobie tak często jak pozwala pogoda, ale zwykle
kupuja jedzenie na wynos. Zyja sobie lekko i z usmiechem. I tu mam pytanko,
czy tak tez jest w Stanach? Czy wszystko im przychodzi tak bez wysilku? Nie
jest to jakas zawisc ale na pewno jestem zasdrosny. Jak to jest naprawde,
powiedzcie...