crz4u
03.09.06, 03:16
Sobotnie popołudnie. Po zakupach zostawiam przez roztargnienie parasolkę na
wózku i odjeżdżam. Parking na którym ma miejsce to zdarzenie jest ogromny,
tłumy ludzi pomimo że sobota ale może dlatego że nikt specjalnie nie wyjechał
na przedłużony weekend Labor Day bo pogoda po Ernesto jest kiepska.
Parasola, niby nic, pare dolców. Wieczorem żona pyta mnie czy zabrałem z
wózka parasolkę, zmieszany mówię o kur...! Nie.
Robię test, jadę na parking sprawdzić pomimo że od zakupów minęło 6 godzin.
Na miejsce gdzie parkowałem rozglądam się, milion wózków dookoła na 5
hektarach ale nic oczywiście nie ma, wózek który miałem pewnie z 10 razy
zmienił właściciela.
Idę do Customer Service. Kobitka wręcza mi moja parasolkę i życzy miłego
weekendu.
Reszty komentowac nie muszę. God bless America!