zmylek_oczajduszny
12.10.06, 16:50
Ojciec moj, emeryt, nie doslyszy. Poszedl sobie kupic aparat sluchowy. Wrocil
na tarczy, bo najtanszy aparat kosztuje 1800 zl. Przy jego emeryturze 1000 zl
nie stac go na to, wiec niech sobie chodzi gluchy. O refundacji, chocby w
malej czesci nikt nie slyszal. Niech se kupi. Ojciec ma szczescie w formie
corki w Kanadzie i ta corka mu ten aparat kupi, chocby i na karte kredytowa.
Co maja czynic mniej szczesliwi emeryci? Przystapic do klepania sobie aparatu
sluchowego z puszki po Mirindzie? Tow. nadau odrzeklby zapewne, ze trzeba miec
jaja. Do zarzucenia sobie na uszy in lieu aparatu sluchowego? I co maja poczac
niewiasty? Kupic sobie dildo z worami i tez zawiesic na uszach? Czekamy na
porady tow. nadau. W Polsce jest dobrze.
Dziecko mojej znajomej urodzilo sie kilka lat temu z uszkodzonym sluchem.
Uszkodzonym w 99%. W wieku lat 2 otrzymalo implant slimakowy i stosowny
aparat. Koszt operacji i aparatu - $25,000 - 30,000. Koszt pokryl calkowicie OHIP.
W Polsce jest dobrze.