Dodaj do ulubionych

śmierć kliniczna

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.04.03, 06:43
Witamy,

jesteśmy studentami drugiego roku psychologii i w ramach całorocznej pracy
empirycznej poszukujemy osób, które doświadczyły śmierci
klinicznej.
Chodzi zaledwie o wypełnienie krótkiego, anonimowego kwestionariusza.

Jeżeli doświadczyłeś śmierci klinicznej i mógłbyś nam pomóc w badaniu,
napisz na adres casusbelli@poczta.onet.pl, a przyślemy Ci
kwestionariusz.
Celem badania jest pogłębienie wiedzy na temat tego unikalnego przeżycia.

Pozdrawiamy,
Izabella J. i Rafał A.

















Obserwuj wątek
    • Gość: .V. Re: śmierć kliniczna IP: 206.204.38.* 21.04.03, 07:22
      Gość portalu: Isabell napisał(a):

      > Witamy,
      >
      > jesteśmy studentami drugiego roku psychologii i w ramach całorocznej pracy
      > empirycznej poszukujemy osób, które doświadczyły śmierci
      > klinicznej.
      > Chodzi zaledwie o wypełnienie krótkiego, anonimowego kwestionariusza.
      >
      > Jeżeli doświadczyłeś śmierci klinicznej i mógłbyś nam pomóc w badaniu,
      > napisz na adres casusbelli@poczta.onet.pl, a przyślemy Ci
      > kwestionariusz.
      > Celem badania jest pogłębienie wiedzy na temat tego unikalnego przeżycia.
      >
      > Pozdrawiamy,
      > Izabella J. i Rafał A.
      >


      czy osoby, ktore doswiadczyly śmierci nieklinicznej tez sie kwalifikuja?

      pozdrawiam
    • gedeon1 Re: śmierć kliniczna 21.04.03, 11:16
      a ci co sie uchlali na smierc tez sie kwalifikuja do tego konkursu ?

      • hjot-23 Re: śmierć kliniczna 21.04.03, 13:37
        Obudzilem sie na stole operacyjnym. WIem, bo wszystko bylo na bialo a nad soba
        zauwazylem zatroskana twarz dwoch lekarzy i anestezjolozki. Bylo im przykro, az
        mi sie glupio zrobilo. Na razie nie zrozumialem ich prostych chlopskich slow:
        game's over, powiedzial ten starszy. I dodal do kolegi: wypierdol tego kota bo
        znowu nasra na zwloki. Kolega poslusznie wzial kiciusia, a wiem ze byl to
        ulubieniec roku skwapliwie dozywiany resztkami poperacyjnymi (co tam komu
        szkodzi ze jakas stara 90-letnia nerke zwinie sie z kubla, zanim wyladuje na
        smietniku miejskim, nie?). Kicius nasral mu rake mimo wszystko bo byl tak
        nauczony, pieszczoch jeden."szczescia' nie dal po sobie nic poznac i katem oka
        zauwazylem jak wytarl osrana reke o przesciradlo zostawiajac dlugie czrnawo-
        smierdzace pasemko kociedo gowna na widoku. Szef sie wsciekl: kurwa, mowilem
        wam zeby zebyscie wypierdolili tego pierdolonego kota z pokoju a nie zebyscie
        go naciskali!!! Kolega mu odszczknal: a co to ja go karmie i czemu pan kolega
        do mnie tak przez 'wy'? Dobrze wiedzial ze to rozsierdzi ordynatora, bylego
        wojskowego profesora z WAMu. Teraz to lepiej bylo uciekac, z kotem czy bez, bo
        szef tego nie daruje i albo wlasnorecznie przywali czym ma pod reka albo kopnie
        zrecznie szklanym stolkiem jak ostatnio zrobil to studentowi 5-tego roku.
        Chlopalowi sam potem zszywal noge przez siedem godzin i zabraklo mu nici. Noga
        tez okazala sie potem nie taka jak przedtem. Now wiec zdalem sobie sprawe ze
        nie zyje. Chcialem im cos powiedziec ale oni juz dlaczyli rurki, zamkneli
        powieki (uwaga -nie moglem ich juz otworzyc bo chcialo mi sie spac) i nakryli
        przescieradlem, z tym gownem kota prosto na twarz. I wyszli. Po 10u minutach
        uslyszalem skrzyp drzwi i wsliznal sie ktos do pokoju. Po chwili poczulem na
        sobie gorace calusy i pomyslalem ze byl to ordynator, ktory juz dawno mi sie
        podobal. Ale nie, katem rzesy zauwazylem ze to byla pielegniarka. Ona?! CIekawe
        co dlaej. Siegnela oczywiscie na dol i zaczela sobie uzywac do woli. Oczywiscie
        pala zagrala jak normalnemu zywemu, ja jeknalem, i strzal polecial do buzi
        kobiety. Ta stracila zmysly, niestety na dobre. Zadna tam smierc kliniczna, nie
        wytrzymala biedaczka stressu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka