Gość: swiatlo
IP: *.sympatico.ca
19.05.03, 17:42
45 lat na karku, seksu juz sie powoli odechciewa, nic tylko sie nazrec,
usiasc przy telewizji i miec swiety spokoj. Straszne czasy nastaja.
Aby zapobiec jakos tej postepujacej degrengoladzie od czasu do czasu
rzucam sie na jakies cwiczenia. Probowalem silownie, ale za kazdym
razem jak sobie wykupie jakis membership, to pochodze tam ze
trzy-cztery razy i koniec. Usilowalem chodzic na basen przed praca, albo
po pracy, i tez po jakims czasie wszystko sie rozlazi w nicosc. Staram
sie biegac, ale po paru razach znowu sie odechciewa. Bieganie wydaje
mi sie najnudniejsza rzecza jaka istnieje. Podobnie zreszta jak plywanie.
Spacery szybkosciowe sa OK czasami, ale nie daja za duzo korzysci.
Tenis moze byc, ale tez nic nie daje jak sie to robi raz na miesiac.
Cholera, co zrobic? Wiem ze towarzystwo tutaj jest mniej wiecej wlasnie
w tym srednim wieku, wiec pewnie macie te same problemy. Czy jest
jakas metoda na zapobiezenie degrengoladzie?
Zakladawszy postepujace z wiekiem lenistwo i "busy life", ta aktywnosc
musi spelniac nastepujace warunki: musi byc ciekawa, zdrowa,
przyjemna i tania. Prosze o podzielenie sie doswiadczeniami.