Gość: Wanka Twardochleb
IP: 207.61.17.*
13.06.03, 20:01
Polacy na Białorusi obawiają się wprowadzenia wiz do Polski
Cezary Goliński, Grodno 11-06-2003, ostatnia aktualizacja 11-06-2003 18:10
Białoruscy Polacy boją się wprowadzenia wiz na wjazd do Polski. Ale też wielu
z tej okazji przypomniało sobie o swojej polskości
czytaj dalej »
r e k l a m a
W minionym referendum unijnym w ambasadzie RP w Mińsku oraz konsulatach
generalnych w Grodnie i Brześciu dorównano do średniej krajowej z ogólną
frekwencją 59,9 proc. i 86,8 proc głosów za wejściem do Unii. - Przekrój
społeczny głosujących jest ten sam od lat. Przychodzą przede wszystkim
przedstawiciele polskich firm, księża i zakonnice - potwierdzają szefowie
komisji referendalnych. W tym roku listy uzupełnili jeszcze budowlańcy
remontujący konsulaty w Grodnie i Mińsku. Obie placówki pośpiesznie
dostosowuje się do planowanego wprowadzenia wiz dla sąsiadów ze Wschodu,
czego wymaga od nas UE.
Wizy to niemal jedyny aspekt wejścia naszego kraju do UE powszechnie
komentowany na Białorusi. Co myślą o tym miejscowi Polacy, których według
ostatniego spisu ludności jest na Białorusi ok. 400 tys., a polskie źródła
mówią nawet o milionie?
Co roku z jedynej w Grodnie szkoły z polskim językiem nauczania około
dwudziestu absolwentów wyjeżdża na studia do Polski. Jej dyrektorka Regina
Gulecka nie przypuszcza, żeby po wejściu Polski do Unii coś miało się zmienić
w ich życiu, bo konsul RP w Grodnie obiecał im bezpłatne wizy, a sponsorzy w
Polsce - stypendia. Prezes ponaddwudziestotysięcznego Związku Polaków Tadeusz
Kruczkowski nie ukrywa eurosceptycyzmu. - Jeśli Polska nie ma innego wyjścia,
to popieramy jej przystąpienie do UE. Jednak wizy to ogromny problem. My,
Polacy z Białorusi, mamy wpisaną narodowość polską do paszportów, a i tak
będziemy musieli kupować wizy? - powiedział "Gazecie".
Wizy nie będą tanie. Jednokrotna będzie kosztować 10 euro, a ważna rok
wielokrotna - aż 50. - Stajemy się Polakami drugiej kategorii - mówił prezes
Kruczkowski.
W pierwszych dniach czerwca ilość petentów składających wnioski o wizy w
Mińsku wzrosła dwukrotnie, w Grodnie zaś aż pięciokrotnie. Ale to polski MSZ
proponował stronie białoruskiej tzw. asymetrię wizową, nazywaną
też "wariantem ukraińskim" - my jeździlibyśmy na Białoruś bez wiz, a
obywatele Białorusi (a więc i miejscowi Polacy) - z wizami, ale bezpłatnymi.
Mińsk odrzucił to rozwiązanie, domagając się wprowadzenia "powszechnie
uznanej w dyplomacji zasady wzajemności".
Aleksander Dworeckow, przewodniczący Towarzystwa Młodzieży Polskiej z Grodna,
nie obawia się jednak ani Unii, ani wiz do Polski. Wejście Polski do UE jest
dla niego aktem historycznej sprawiedliwości. - Gdybym ja mógł głosować, to
oczywiście głosowałbym "za" - powiedział "Gazecie".
- Chociażby dlatego, żeby Polska ostatecznie zorientowała się na Zachód, a
nie na Wschód - dodaje Andrzej Pejc, który pracuje w grodzieńskiej
pozarządowej organizacji białoruskiej "Ratusza".
Pejc uważa, że problemu wiz nie należy wyolbrzymiać. - Bo z tymi białoruskimi
Polakami jest różnie. Jak pracowałem jeszcze w ZPB, to organizowaliśmy
pikiety w obronie polskich szkół. Wtedy tych Polaków nie było prawie wcale. A
teraz, jak można sobie poprzez tę polskość pomóc z wyjazdem, to zrobiło się
ich całe mnóstwo... Jak będzie trzeba, to po prostu kupię wizę za te 10 euro.
A ci, co teraz najgłośniej krzyczą, że ojczyzna robi z nich Polaków drugiej
kategorii, i tak dostaną wizę za darmo w konsulacie.