peroxide
01.07.03, 00:16
Wysocy rangą funkcjonariusze policji wyłudzali pieniądze przeznaczone dla
tajnych informatorów.
Mechanizm jest prosty: funkcjonariusze pobierają honoraria dla tajnych
informatorów, którzy w rzeczywistości nie istnieją, a następnie fałszują ich
pokwitowania. Nadużycia takie ułatwia fakt, że wszelkie dane na temat
policyjnej agentury są głęboko utajnione.
Przypadek Klika jest dość osobliwy. Wiceszef małopolskiej policji opracował
oryginalny system zarabiania na "funduszu o". Pobierał kilka tysięcy złotych
na wypłaty dla informatorów i wpłacał je do banku na konto osobiste. Po
kilku miesiącach zwracał pełną sumę komendzie. Sobie zostawiał "tylko"
odsetki. Tę sprawę ujawniła sekretarka Klika, przesłuchiwana przez UOP.
Raport UOP trafił do inspektora Eugeniusza Szczerbaka, ówczesnego szefa
Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Zaraz po tej wpadce Klik złożył dymisję z funkcji wicekomendanta. A po paru
miesiącach wypłynął w... Komendzie Głównej Policji (KGP). I teraz jest
oficerem łącznikowym Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), oddelegowanym
tam przez KGP.