Dodaj do ulubionych

US & Kanada (na powaznie)

25.07.03, 21:36
Polityke wylaczmy. Chodzi o porownanie plusow i minusow zycia w obu krajach z
punktu widzenia przecietnego czlowieka. Nie chodzi mi o to zeby cokolwiek
udowadniac, ale na spokojnie sobie omowic. Wiem, wiem, zaraz zleca sie
polskie chlopki-roztropki i beda gledzic to co zawsze. Proponuje ignorowac, w
koncu to juz grano wiele razy.

Kogo zachecam do wypowiedzi:

- ludzi, ktorzy mieszkali dluzej w obu krajach lub czesto jezdza
- ludzi z Polski, ktorzy wiele nie wiedza, ale chca sie dowiedziec
- wszystkich innych, ktorzy cos ciekawego wniosa do tematu

Kogo nie zachecam:

- nielegalnych (malo wiedza o obydwu krajach)
- welfrowiczow (w koncu nie jestesmy specjalnie zaciekawieni, gdzie lepiej
traktuja darmozjadow (przepraszam welfrowiczow z koniecznosci, chwilowych)
- tych, ktorzy mieszkaja w jednym z tych krajow, ale nie maja zielonego
pojecia o drugim
- tych, ktorzy przed chwila przyjechali do Ameryki Pln.
- durniow wszelkiej masci

Aha, chodzi nie tylko o to gdzie mozna wiecej dularow wyszarpac.
Obserwuj wątek
    • voytek74 Re: US & Kanada (na powaznie) 25.07.03, 22:42
      soup_nazi napisał:

      > Polityke wylaczmy. Chodzi o porownanie plusow i minusow zycia w obu krajach z
      > punktu widzenia przecietnego czlowieka. Nie chodzi mi o to zeby cokolwiek
      > udowadniac, ale na spokojnie sobie omowic. Wiem, wiem, zaraz zleca sie
      > polskie chlopki-roztropki i beda gledzic to co zawsze. Proponuje ignorowac, w
      > koncu to juz grano wiele razy.
      >
      > Kogo zachecam do wypowiedzi:
      >
      > - ludzi, ktorzy mieszkali dluzej w obu krajach lub czesto jezdza
      > - ludzi z Polski, ktorzy wiele nie wiedza, ale chca sie dowiedziec
      > - wszystkich innych, ktorzy cos ciekawego wniosa do tematu
      >
      > Kogo nie zachecam:
      >
      > - nielegalnych (malo wiedza o obydwu krajach)
      > - welfrowiczow (w koncu nie jestesmy specjalnie zaciekawieni, gdzie lepiej
      > traktuja darmozjadow (przepraszam welfrowiczow z koniecznosci, chwilowych)
      > - tych, ktorzy mieszkaja w jednym z tych krajow, ale nie maja zielonego
      > pojecia o drugim
      > - tych, ktorzy przed chwila przyjechali do Ameryki Pln.
      > - durniow wszelkiej masci
      >
      > Aha, chodzi nie tylko o to gdzie mozna wiecej dularow wyszarpac.
      >

      Jezeli ktos jest:
      1)Mlody (a co za tym zdrowy)
      2)Przebojowy
      3)Bez zobowiazan (dzieci, zona)
      4)Glodny forsy (nie ma w tym chyba nic zlego)
      To tylko Stany ze wszystkich krajow na swiecie

      Jezeli ktos:
      1) Ma dzieci w wieku szkolnym (albo uniwersyteckim)
      2) Chcialby tej rodzinie poswiecic troche wiecej czasu
      To dla mnie tylko Kanada. Sa tysiace/miliony ludzi w oby krajach ktore uwazaja
      ze ich kraj jest najlepszy. I tak powinno byc. Oba sa bardzo w porzadku jezeli
      chodzi o warunki zyciowe dla ludzi myslacych.
    • Gość: grafiti Re: US & Kanada (na powaznie) IP: 216.167.186.* 25.07.03, 22:55
      Otwarte przestrzenie i szerokie drogi. W Europie nie rozumieja co to jest bo
      takich rzeczy tam nie ma.
      • Gość: Krotki Krotko i do rzeczy IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 23:24
        Gdzie mieszka osoba, ktora napisala tak:
        "Co mieli w Polsce to potracili .Tu maja niewiele ksztalca dzieci i ledwo wiaza
        koniec z koncem .Jest ich wiekszosc." W tytule:"Zlapani w pulapke imigracyjna"
        Oni nawet nie moga myslec o powrocie do Polski nie maja z czym i do czego."
        Kto powiedzil, ze w Kanadzie, zgadl.
        Czy trzeba wiec dalej ciagnac wiec te dyskusje?
        Chyba nie.
        Pozdrawiam

    • waldek.usa Re: US & Kanada (na powaznie) 25.07.03, 23:25
      Interesujaca propozycja, popieram.
      Wedlug oficjalnych statystyk w Kanadzie przypada 6 emigrantow na 1000 osob, zas
      w Stanach - 3.5/1000. Oczywiscie Kanada nie ma granicy z Meksykiem.

      www.cis.org/articles/2003/back803.html
    • trepciak today's special: nazi_soup 25.07.03, 23:45
      soup_nazi napisał:

      > Polityke wylaczmy. Chodzi o porownanie plusow i minusow zycia w obu krajach
      z
      > punktu widzenia przecietnego czlowieka. Nie chodzi mi o to zeby cokolwiek
      > udowadniac, ale na spokojnie sobie omowic. Wiem, wiem, zaraz zleca sie
      > polskie chlopki-roztropki i beda gledzic to co zawsze. Proponuje ignorowac,
      w
      > koncu to juz grano wiele razy.
      >
      > Kogo zachecam do wypowiedzi:
      >
      > - ludzi, ktorzy mieszkali dluzej w obu krajach lub czesto jezdza
      > - ludzi z Polski, ktorzy wiele nie wiedza, ale chca sie dowiedziec
      > - wszystkich innych, ktorzy cos ciekawego wniosa do tematu
      >
      > Kogo nie zachecam:
      >
      > - nielegalnych (malo wiedza o obydwu krajach)
      > - welfrowiczow (w koncu nie jestesmy specjalnie zaciekawieni, gdzie lepiej
      > traktuja darmozjadow (przepraszam welfrowiczow z koniecznosci, chwilowych)
      > - tych, ktorzy mieszkaja w jednym z tych krajow, ale nie maja zielonego
      > pojecia o drugim
      > - tych, ktorzy przed chwila przyjechali do Ameryki Pln.
      > - durniow wszelkiej masci
      >
      > Aha, chodzi nie tylko o to gdzie mozna wiecej dularow wyszarpac.
      >

      drogi nazi_soup
      powiedz mi tylko
      czy ty spelniasz te warunki upowazniajace do wypowiedzi,
      ktore z takim wysilkiem opisales?
      a moze chociaz jeden z warunkow?

      byles kiedys w USA na stale? czy tylko po benzyne w Point Roberts...
    • jankez Re: US & Kanada (na powaznie) 26.07.03, 01:16
      10 lat w Kanadzie i 3 w USA.
      Zdecydowanie USA.
      • Gość: Monika Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.56-130-66.mtl.mc.videotron.ca 26.07.03, 02:28
        No i to tez zalezy od tego, gdzie w Kanadzie sie mieszka, czy w czesci
        angielskojezycznej czy w Quebecu, bo ja mieszkam w Quebecu i chyba w przyszlym
        roku przeprowadzam sie do Toronto. Nie chodzi o to, zeby bylo tu jakos bardzo
        zle, ale po prostu inna mentalnosc i ta wlasnie mentalnosc denerwuje mnie
        najbardziej. Co do wiazania konca z koncem, chyba rzeczywiscie trzeba miec
        kiepska prace, albo duzo dzieci na utrzymaniu.
        • soup_nazi Re: US & Kanada (na powaznie) 26.07.03, 04:47
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > No i to tez zalezy od tego, gdzie w Kanadzie sie mieszka, czy w czesci
          > angielskojezycznej czy w Quebecu, bo ja mieszkam w Quebecu i chyba w
          przyszlym
          > roku przeprowadzam sie do Toronto. Nie chodzi o to, zeby bylo tu jakos
          bardzo
          > zle, ale po prostu inna mentalnosc i ta wlasnie mentalnosc denerwuje mnie
          > najbardziej.

          Ale konkretnie co z ta mentalnoscia? Zawsze mi sie zdawalo, ze ludzie bardziej
          chwalili te quebecka niz anglo. Ja nic nie wiem, zapodaj cos wiecej.

          Co do wiazania konca z koncem, chyba rzeczywiscie trzeba miec
          > kiepska prace, albo duzo dzieci na utrzymaniu.
      • soup_nazi Jankez, uzasadnij! 26.07.03, 04:44
        jankez napisał:

        > 10 lat w Kanadzie i 3 w USA.
        > Zdecydowanie USA.

        A moglbys uzasadnic co o tym decyduje w/g twojej opinii?
        • jankez Re: Jankez, uzasadnij! 26.07.03, 08:53
          Oczywiscie jest to tylko moja opinia ale co sklonilo mnie
          do wyjazdu z Kanady to klimat (mieszkam w Kalifornii) jak
          i rowniez chec poznania czegos nowego.
          Niemniej istotne sa zarobki zwlaszcza w stosunku do cen.
          Moze akurat Kalifornia nie jest najlepszym tego
          przykladem ale jednak zycie jest tutaj troche tansze niz
          w Toronto.
          Oczywiscie podatki sa duzo mniejsze. Nie ma takiego
          absurdu jak 15%. Wakacje to rowniez mniejszy koszt.
          Duzo lepsza sluzba zdrowia choc musze sam placic skladke
          ale jest to dosc mala suma. Wiekszy luz ale to specyfika
          Kalifornii.
          Acha, jestem tu z rodzina i nie bardzo rozumiem dlaczego
          jak ktos tu twierdzi ze rodzina to tylko Kanada.
          Nieprawda, tu i tam mozna doskonale dac sobie rade.

          W zasadzie poza tym co napisalem wyzej zasadniczych
          roznic nie widze. Jedno i drugie miejsce nadaje sie do
          mieszkania .
          • Gość: Monika Re: Jankez, uzasadnij! IP: *.56-130-66.mtl.mc.videotron.ca 26.07.03, 14:16
            Wydaje mi sie, ze ci angielskojezyczni sa bardziej otwarci. W Quebecu istnieje
            ta niczym nieuzasadniona duma z faktu bycia francuskojezycznym, co wiaze sie z
            totalnym brakiem akceptacji dla tych, ktorz tego jezyka nie znaja. Kiedy tu
            przyjechalam znalam tylko angielski i w kazdym prawie urzedzie pocztowym, u
            kazdego lekarza spotkalam sie z pretensjami, jak to bedac w Quebecu nie mowie
            po francusku. Odpoowiadalam wiec, jak to jest, ze wielu Quebecois mieszka w
            Kanadzie, a nie zna angielskiego i wyjezdzajac poza swoja prowincje nie umie
            sie porozumiec. Poza tym kierowcy sa tu beznadziejni, nic dziwnego, ze na
            czerwonym nie mozna skrecac w prawo.Wszyscy mili ludzie, jakich tu poznalam,
            pochodza z innych krajow, albo ich rodzice byli immigrantami i zgodnie
            dochodzimy do wniosku, ze nie ma milych Quebecois.
      • Gość: Me Re: US & Kanada (na powaznie) IP: 66.42.35.* 26.07.03, 23:48
        10 lat w Kanadzie, 11 lat w USA (2 obywatelstwa). US oczywiscie!!!!
    • anarchy Spadaj z ta zydowska ameryka. 26.07.03, 14:18
      soup_nazi napisał:

      > Polityke wylaczmy. Chodzi o porownanie plusow i minusow zycia w obu krajach z
      > punktu widzenia przecietnego czlowieka. Nie chodzi mi o to zeby cokolwiek
      > udowadniac, ale na spokojnie sobie omowic. Wiem, wiem, zaraz zleca sie
      > polskie chlopki-roztropki i beda gledzic to co zawsze. Proponuje ignorowac, w
      > koncu to juz grano wiele razy.
      >
      > Kogo zachecam do wypowiedzi:
      >
      > - ludzi, ktorzy mieszkali dluzej w obu krajach lub czesto jezdza
      > - ludzi z Polski, ktorzy wiele nie wiedza, ale chca sie dowiedziec
      > - wszystkich innych, ktorzy cos ciekawego wniosa do tematu
      >
      > Kogo nie zachecam:
      >
      > - nielegalnych (malo wiedza o obydwu krajach)
      > - welfrowiczow (w koncu nie jestesmy specjalnie zaciekawieni, gdzie lepiej
      > traktuja darmozjadow (przepraszam welfrowiczow z koniecznosci, chwilowych)
      > - tych, ktorzy mieszkaja w jednym z tych krajow, ale nie maja zielonego
      > pojecia o drugim
      > - tych, ktorzy przed chwila przyjechali do Ameryki Pln.
      > - durniow wszelkiej masci
      >
      > Aha, chodzi nie tylko o to gdzie mozna wiecej dularow wyszarpac.
      >
      • yagnieszka Spelniam twoje warunki, soup_nazi 26.07.03, 19:40
        7 lat w Kanadzie, 9 lat w Stanach, teraz znow 4 lata w Kanadzie z nadzieja, ze
        juz na zawsze ;o)
        W Stanach sie swietnie zarabia, jest Nowy Jork i Grand Canion ale poza
        tym...przeszkadza mi rasizm, homofobia, nachalny patriotyzm na kazdym kroku,
        koszty edukacji i leczenia (Jankez - obys nigdy, przenigdy nie musial leczyc
        chocby i najlagodniejszej formy raka!!!) i cos, co nazwalabym niezawinionym
        brakiem obycia wsrod wiekszosci przecietnych Amerykanow.
        W Kanadzie uwielbiam ludzi - zwlaszcza w Toronto i okolicach (mieszkam w malej
        dziurze w Ontario gdzies pomiedzy lasem, jeziorem i hodowla strusi), mala
        populacja calego kraju, liberalne idealy wiekszosci spoleczenstwa(z
        nielicznymi wyjatkami w Albercie), demonstracyjna wielokulturowosc duzych
        miast, mozliwosc ksztalcenia dzieci po angielsku i francusku nawet w wiejskiej
        szkole, relatywnie niskie koszty edukacji uniwersyteckiej, cudowna, wspaniala,
        oplacana przez podatki sluzbe zdrowia, ktora docenia sie naprawde nie wtedy,
        gdy lekarz domowy ma zapisac antybiotyk na bolace ucho ale wtedy, gdy ratuja
        czlowiekowi zycie przez miesiace super-kosztownych kuracji.
        Mam nadzieje, ze juz dotrwam do emerytury w Ontario i ze nic mnie juz nie
        zmusi do mieszkania na wschodnim czy zachodnim wybrzezu Stanow (zaliczylam
        oba).
        Mam mnostwo przyjaciol w Stanach - prawie wszyscy sa tam bardzo szczesliwi
        i nie podzialaja moich pogladow. Mysle, ze ja sie po prostu zakochalam w
        Kanadzie i jakies obiektywne rozwazania gdzie lepiej nie przemawiaja do mnie,
        bo serce nie sluga ;o)
        • Gość: Ola Canada vs USA IP: *.corp.redshift.com 26.07.03, 21:35
          Yagnieszka, co do tego raka to mam inna opinie. Znajoma z Toronto musiala
          czekac na lump biopsy w piersi 3 m-ce. Inna na podejrzany guz na tarczycy cos 6
          tyg. To jest nie do pomyslenia u mnie ( California). MRI/MRA ma sie natychmiast
          jak tego potrzeba. Cos w tym jest ze pielegniartki i lekarze uciekaja z Kanady
          do USA za lepszymi zarobkami i lepsza technologia.
          Canade bardzo lubie jako turystka. Piekne przestrzenie, lasy, wplywy brytyjskie
          w British Columbia, cudny Vancouver, spokojniejsze tempo zycia.
          Tak naprawde to trudno zauwazyc roznice miedzy USA po przekroczeniu granicy.
          Jest wiecej podobienstw niz roznic.
          Dla mnie osobiscie klimat bylby problemem. USA oferuje wszystkie klimaty.
          Dlatego tak lubie Kalifornie i tym samym USA.
          Oczywiscie tym samym zgadzam sie z wypowiedzia Jankesa.
          • Gość: Kasia Re: Canada vs USA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.03, 02:50
            Rzeczywiscie nie ma co porownywac klimatu Kaliforni do klimatu miasta Yellow
            Knife.Co do roznic miedzy USA i Kanada-podstawowa jest CZYSTOSC, dobre drogi,
            spokoj po kanadyjskiej stronie...przyznam sie ze bylam w malym szoku kiedy po
            raz pierwszy przekroczylismy granice w Niagara.Amerykanska strona wyglada jak
            Lomza w 1947.Kto byl w Buffalo czy Detroit na pewno mnie zrozumie.
            • Gość: split Re: Canada vs USA IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 27.07.03, 23:19
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Rzeczywiscie nie ma co porownywac klimatu Kaliforni do klimatu miasta Yellow
              > Knife.Co do roznic miedzy USA i Kanada-podstawowa jest CZYSTOSC, dobre drogi,
              > spokoj po kanadyjskiej stronie...przyznam sie ze bylam w malym szoku kiedy po
              > raz pierwszy przekroczylismy granice w Niagara.Amerykanska strona wyglada jak
              > Lomza w 1947.Kto byl w Buffalo czy Detroit na pewno mnie zrozumie.

              Dalej nie dojechalas ? Detroit 87 % minorities , czarni i Bliski Wchod ,
              Buffalo czarni . Proponuje skrec czasem z drogi i przejedz sie przez miasteczka
              gdzie diversity jeszcze nie dotarlo . Dam ci przyklad ; Shamokin , PA , 35 tys
              ludnosci , stara emigracja ; Polacy , Niemcy , Wlosi i Ukraincy . Jedna czarna
              rodzina dwie Azjatow . Na ulicy angielski w domu czasem slyszysz 3-4 jezyki w
              tej samej rodzinie O czystosci i uprzejmosci nawet nie wspomne , Auta bez
              alarmow niezamkniete na ulicach 24 godziny na dobe , drzwi tez otwarte .
              Kilka razy w tygodniu pod dom podjezdza ten co rozwozi mleko wchodzi jak do
              siebie zostawia zamowiona ilosc w lodowce , zabiera zuzyte kontenery bierze
              pieniadze z swojego kubka na lodowce i znika . To samo z dostawca piwa z tym ze
              ten szuka butelek po calym domu (wujek , artysta), Rzeznik , piekarz wie co ma
              przywiezc i wszyscy wiedza , ktory kubek do kogo nalezy . Liquer store odkad
              przeszedl pod zarzad stanu niestety trzeba sie pofatygowac jak chcesz dziabnac
              Starsze panie plotkuja w autach na skrzyzowaniu , reszta czeka cierpliwie ,
              nigdy nie widzialem zeby pokazal palca czy poganial , wieczorem wszyscy na
              patio od ulicy z drinkiem czy bez przekrzykuja siebie przez ulice po angielsku
              w domu metamorfoza , wszyscy rozmawiaja jezykiem ojcow .
              Jedyny minus jaki zauwazylem to ze rzeznik bral pieniadze z krysztalowej
              cukierniczki , ktora dalem cioci w prezencie jak przyjechalem do USA , a
              bursztynowe spinki do koszuli i krawatu kilka lat pozniej lezaly w krysztalowej
              popielniczce na stole (tez moj prezent) , co za holota ? smile Takich miasteczek
              nie brakuje w tym kraju i napewno po polnocnej stronie granicy gdzie diversity
              jeszcze nie dotarlo , Polak , Ukrainiec , Niemiec zyja w zgodzie dopuki rzad
              nie wetknie nosa i zacznie swoje social engineering . Detroit, Buffalo jest
              tego przykladem . Jeszcze w '77 roku polska dzielnica w Detroit byla pelnym
              zycia miejscem , dzis wiekszosc dzielnicy zniszczona , a byli mieszkancy
              wyniesli sie na przedmiescia albo dalej . Czytajac niektore posty trudno oprzec
              sie wrazeniu ze niektorzy nie tylko przesiakli komuna ale forsuja ten styl
              zycia na innych . Stany nic nie stracily po wyjezdzie yagnieszki : Baba z
              wozu ... Co jeszcze ? Zaczynam rozumiec dlaczego Pan Bog wodzil dzieci Izraela
              przez 40 lat po pustyni , w Swojej niezmierzonej madrosci wiedzial ze dopuki
              ostatni taki jak Yagnieszka nie kopnie w kalendarz to nie co zaczynac od nowa .
              Wyobraz sobie pionierow tego kontynentu z jej podejsciem do zycia , napewno
              terytorium Kanady czy Stanow nie siegalo by dalej niz dwie mile od centrum
              Montrealu czy Boston a ona siedziala by gdzies w jakiejs pipidowie na krancach
              Rzeczpospolitej czy Galicji i nie miala by takich problemow jak dzis .
              Ty ograniczylas sie do czystosci i dzieki za to bo pamietam czasy kiedy
              Hempstead , Mineola , NY byly calkiem znosnymi miasteczkami , W Kew Gardens
              (Queens) NY idealne miejsce do wyskokowej pracy na Manhattan i na Long
              Island ,
              W '86 tym roku trzeba bylo uciekac na zachod dzieki takim "Heart bleeding
              liberals" jak w/wymieniona . Liberalna , diversity supporting , do momentu
              dopuki jej corcia nie przyprowadzi czarnego amatora na ziecia , O no ! Not in
              my family , who needs a zebra for a grandchild .
              Popierajaca public education system , O Ya ! I wysylajaca dzieci do ;
              minimum , catholic school . 60 % Nauczycieli wysyla tu dzieci do prywatnych
              szkol , 68 % czarnych nauczycieli robi to samo smile They're not that stupid
              Wasi reprezentanci i nasi demokraci (senatorzy , kongressmani , dzialacze)
              wysylaja dzieci do prywatnych szkol a uniwersytety z ktorych jest taka dumna
              (bo tansze) wypuszczaja przecietnosc z racji political correctness , oprocz
              malej mniejszosci uzdolnionych ( ktorzy zazwyczaj robia Master Degree w
              Stanach) reszta lapie co sie da , zazwyczaj goverment jobs bo wszyscy na
              wyzszych stanowiskach corporacji legitymuja sie amerykanskim dyplomem a
              ostatnio coraz czesciej smietanka z Indii .
              Dopuki jeszcze ktos nas slucha i wierzy ze "free spirit" jest najlepsza
              opcja w konkurencji nikt nqam nie zagrozi , niestety czasem
              dostajemy "prezenty" z zagranicy , ktorzy glosuja i to jest nasza tragedia .


        • Gość: split Re: Spelniam twoje warunki, soup_nazi IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 27.07.03, 18:08
          yagnieszka napisała:

          > 7 lat w Kanadzie, 9 lat w Stanach, teraz znow 4 lata w Kanadzie z nadzieja,
          ze
          > juz na zawsze ;o)
          > W Stanach sie swietnie zarabia, jest Nowy Jork i Grand Canion ale poza
          > tym...przeszkadza mi rasizm, homofobia, nachalny patriotyzm na kazdym kroku,
          > koszty edukacji i leczenia (Jankez - obys nigdy, przenigdy nie musial leczyc
          > chocby i najlagodniejszej formy raka!!!) i cos, co nazwalabym niezawinionym
          > brakiem obycia wsrod wiekszosci przecietnych Amerykanow.
          > W Kanadzie uwielbiam ludzi - zwlaszcza w Toronto i okolicach (mieszkam w
          malej
          > dziurze w Ontario gdzies pomiedzy lasem, jeziorem i hodowla strusi), mala
          > populacja calego kraju, liberalne idealy wiekszosci spoleczenstwa(z
          > nielicznymi wyjatkami w Albercie), demonstracyjna wielokulturowosc duzych
          > miast, mozliwosc ksztalcenia dzieci po angielsku i francusku nawet w
          wiejskiej
          > szkole, relatywnie niskie koszty edukacji uniwersyteckiej, cudowna,
          wspaniala,
          > oplacana przez podatki sluzbe zdrowia, ktora docenia sie naprawde nie wtedy,
          > gdy lekarz domowy ma zapisac antybiotyk na bolace ucho ale wtedy, gdy ratuja
          > czlowiekowi zycie przez miesiace super-kosztownych kuracji.
          > Mam nadzieje, ze juz dotrwam do emerytury w Ontario i ze nic mnie juz nie
          > zmusi do mieszkania na wschodnim czy zachodnim wybrzezu Stanow (zaliczylam
          > oba).
          > Mam mnostwo przyjaciol w Stanach - prawie wszyscy sa tam bardzo szczesliwi
          > i nie podzialaja moich pogladow. Mysle, ze ja sie po prostu zakochalam w
          > Kanadzie i jakies obiektywne rozwazania gdzie lepiej nie przemawiaja do mnie,
          > bo serce nie sluga ;o)

          Takiej kupy bzdur dawno nie czytalem , zaloze sie ze jestes enviromental
          freak , nalezysz do PETA , kochasz Hilary (Clinton) i najlepiej by ci
          odpowiadala komuna , z braku tej niestety musisz sie zadowolic tym co
          najbardziej to przypomina
          Problem z twoimi ciagotkami uwidacznia sie tym ze jak jakis Canadyjczyk
          naprawde zachoruje i nie moze sobie pozwolic na czekanie w kolejce , ma troche
          forsy czy znosne ubezpieczenie to leczy sie w Stanach
          Daj mi jeden przyklad gdzie multiculturalism wyszedl komus na zdrowie ,w
          Toronto w polskiej dzielnicy czy na Long Island w '77 roku ludzie nie zamykali
          drzwi idac do pracy , auta staly otwarte w nocy , ludzie spacerowali w nocy po
          ulicach . Wyobrazasz to sobie . Dzisiejsze Toronto i inne miasta po obu
          stronach granicy to jeden wielki syf .
          Z krytyke jakiegos pedalka mozna trafic do wiezienia , jakakolwiek forma
          krytyki homoseksualizmu ( nawet cytat z Bibli w kosciele ) jest przestepstwem ,
          programy religijne z US sa cenzurowane zanim ida na antene , etc , etc .
          Tolerancja , liberalizm , oczywiscie ! Tylko wtedy jak jest wygodnie dla
          liberalow , dla reszty zamordyzm ktorego nie pamietam nawet za komuny . Dzis
          ludzie traca prace , sa wyrzucani z uniwersytetow za kawal , zart , komplement
          ktory nie spodoba sie jakiejs "feminazi". Dwulicowosc jest na porzadku dziennym
          ,liberal popiera Peta , homoseksualizm i Castro , ten ostatni zamyka pedalkow z
          Aids w obozach , PETA jest przeciw eksperymentom na zwierzetach ,
          homoseksualisci umieraja jak muchy czekajac na lekarstwo i glosuja na
          demokratow . Rozumiesz cos z tego ?
          Tolerancja w Stanach nie jest tak liberalna jak w Canadzie dla ;
          Nieudacznikow , darmozjadow . Stac Cie na domek pod lasem , farme strusi ,
          napewno rowniez auto , na jedno i drugie placisz ubezpieczenie mimo ze mozesz
          zyc bez tych luksusow a ubezpieczenie od ktorego zalezy twoje zdrowie i zycie
          zostawiasz dla podatnika . Widzisz swoja hipokryzje czy mam ci ja narysowac ?
          Przenies sie do Szwecji , tam jeszcze lepiej dla takich jak ty , co prawda
          zabiora ci 85 % tego co zarobisz , ale nie musisz sie martwic o trumne ,
          dzialke na cmentarzu i koszta podrozy na "drugi swiat". Prawdziwy raj smile
          • canadyjczyk Re: Spelniam twoje warunki, soup_nazi 27.07.03, 18:24
            Dosadnie i prawdziwie ale tego Kandyjczycy nie zauwazaja
            niestety. Rzad federalny to geniusze. Wyrobili sobie mase
            ktora popychaja jak chca siejac propagande gdzie tylko
            mozna a ludzie to kupuja.
            Zwykla bezkrytyczna masa. Panstwo tak horendanie
            zadluzone gdze zolnierze musza sprzedawac samochody za
            zarcie (Afganistan).

            Ale ludzie chca wierzyc i wierza bo juz taka natura
            ludzka ze jak ktos komus powie ze za darmo to uwierzy.
            Niewazne ze to za darmo jest bardzo drogie. Kogo to obchodzi?
    • Gość: myszka Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.41-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 27.07.03, 03:52
      a ja sobie nie zycze by lomza moich dziadkow byla porownywana do tych
      paskudnych miast,tez cos
      • Gość: tato Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.fastres.net 27.07.03, 03:55
        Gość portalu: myszka napisał(a):

        > a ja sobie nie zycze by lomza moich dziadkow byla porownywana do tych
        > paskudnych miast,tez cos

        .........A ja bym chcial by Polacy mieli na chleb...........
    • soup_nazi Wylaczmy sprawy klimatyczne... 27.07.03, 05:06

    • soup_nazi Jeszcze raz o klimacie - kliknelo mi sie, sorry 27.07.03, 05:15
      ... bo to za wiele sensu nie ma, prawda?. Poza tym to dziekuje za sporo
      rzeczowych wypowiedzi - niedlugo zamieszcze swoja obszerna. Prosba do
      niektorych - argumenty, a nie tylko "a ja to wole...". Jesli wolisz, powiedz
      dlaczego.

      Poza tym nie tyle chodzilo mi o glosowanie, ktory kraj lepszy, ile o plusy i
      minusy kazdego z nich. Dziekuje wszystkim oprocz przyglupow (na szczescie
      dotad jakos nie obrodzili w tym watku, nawet tato sie ladnie zachowuje, hehehe)
      • jankez Re: Jeszcze raz o klimacie - kliknelo mi sie, sor 27.07.03, 08:37
        Jesli chodzi o klimat to jest dosc istotne coprawda w
        indiwdualnych przypadkach. A chodzilo Ci wlasnie o
        osobiste odczucia. Znam dosc dobrze Massachusest a iwec
        klimatycznie porwownywalny stan do Ontario i tez uwazam
        ze zyje sie tam lepiej.
        O znakomitosci kanadyjskiej sluzby zdrowia bajeczki
        prosze odlozyc do lamusa. Wystarczy poczytac kanadysjka
        prase i posluchac co sie dzieje w parlamencie na ten temat.
        Jako przyklad niech posluzy moj znajomy ktory mial dosc
        burzliwa mlodosc w Polsce. Jakies dwa lata temu okazalo
        sie ze ma Hepatitis C. Zalecono mu jakies skomplikowane
        badania watroby i wizyte u specjalisty. Czas oczekiwania:
        9 miesiecy. U lekarza u ktorego umawial sie na wizyte
        podpowiedziano mu zeby zrobil te same badania w USA:
        wizyta prawie natychmiast. Ja sam 3 lata temu znlazlem
        sie na emergency i przelezalem 24 godziny podlaczony do
        kroplowek na lezance gdyz nie bylo wolnego pokoju. W
        niektorych miastach nie ma lekarzy rodzinnych. W takim
        Guelph (jest na federalnej liscie miast bez lekarzy) nie
        ma mowy o dostaniu sie do lekarza rodzinnego. Doszlo tam
        do sytuacji gdy jeden z lekarzy zamknal praktyke,
        wyjechal do US i 800 pacjentow zostalo bez szansy na nowego.
        Kanadyjczycy cale szczesie powolutko sie budza z
        oglupienia przez rzad federalny i zaczynaja dostrzegac,
        ze to co mala jest tak naprawde niewiele warte.

        Mimo wszystko uwazam, ze roznice miedzy tymi krajami nie
        sa az tak wielkie. Ktos napisal tu o in your face
        patriotyzmie Amerykanow. Ja nie widze nic w tym zlego.
        Uwazam ze jest to mimo wszystko lepsze niz sterowany z
        gory patriotyzm kanadyjski przejawiajacy sie w
        powtarzaniu na okraglo "Dumb Americans".
        Jednak cos jest lepszego w USA gdyz sporo wyksztalconych
        ludzi wyjezdza. Zwlaszcza lekarze, naukowcy czy
        inzynierowie. Termin "brain drain" powstal w Kanadzie a
        nie w USA. Prosze mnie zle nie zrozumiec: Kanada to
        fantastyczny kraj do ktoremu wiele nie dorownuje nawet do
        piet. Te zachodnioeuropejskie dziwolagi w szczegolnosci.

        Czy tu jest brudniej? ogolnie pewnie tak choc ja tego nie
        dostrzegam ale to pewnie dlatego ze mieszkam wlasnie w
        poludniowej Kalifornii gdzie dba sie oczystosc szczegolnie.

        Drogi lepsze? Hmmm zalezy gdzie. Amerykanskie freeways sa
        znakomite. Toronto jak i innne wielkie miasta gdzie jest
        zima i duzy ruch maja siec drog w podobnym stanie. Choc
        Toronto wyraznie cierpi na brak autostrad ktory nie idzie
        w parze z rozwojem miasta.

        Ludzie? Ja nie widze jakies specjalnej roznicy.
        Usmiechaja sie tak samo, wiedze o swiecie moja na
        podobnie niskim poziomie. Edukacja na podobnie niskawym
        poziomie jak twierdza wszelkie rankingi. Moje dziecko co
        prawda trafilo do duzo lepszej szkoly niz ta do ktorej
        uczeszczalo w Kanadzie ale to specyfika miasto w ktorym
        mieszkam.
        Szczesliwym i zadowolonym z zycia mozna byc tu i tam.
        Zalezy tylko od nas samych.
        • yagnieszka Indywidualne doswiadczenia 27.07.03, 16:16
          Ja jestem tym pracownikiem sluzby zdrowia, Jankez, ktory "uciekl" z Kanady po
          lepsze zarobki w USA a teraz powrocil "na kanadyjskiej Ojczyzny lono" gdy sie
          okazalo, co sie okazalo. Pechowo sie zlozylo dla naszej rodziny, ze i ja, i
          moje najstarsze dziecko musielismy korzystac w tym samym czasie z
          ubezpieczenia, ktore mialo pokrywac wszystko i bez ograniczen a w praktyce
          uslyszalam, ze "nikt nie przewiduje dwoch przypadkow choroby xyz u dwoch
          czlonkow rodziny w tym samym czasie wiec ponoszenie kosztow leczenia itd...".
          Jak sie domyslasz, pisze skrotami, bo nie miejsce tu na opisywanie szczegolow.
          Reasumujac, moge powiedziec tak: sluzba zdrowia ma swoje wzloty i upadki w obu
          krajach. Nawet w kazdej prowincji i stanie bywa roznie. Pensje pracownikow
          sluzby zdrowia sa w wiekszosci(!) przyzwoitsze w Stanach niz w Kanadzie.
          Warunki pracy, w wielu miejscach sa porownywalne aczkolwiek w Stanach bywaja
          miejsca gorsze niz prowincjonalne szpitale w Polsce, takich kanalow w Kanadzie
          jeszcze nie widzialam choc nie twierdze, ze nie ma. Jako pacjent w ciezkim
          stanie poczulam sie duzo bezpieczniej gdy nasz pozyczony U-Haul przejechal
          przez most w Windsorze i bylam znow w "cywilizowanej" Kanadzie (prosze sie nie
          obrazac za moje bardzo indywidualne odczucia!).
          Brain drain dziala w dwie strony - jestesmy czlonkami klubu amerykanskich ex-
          patriots w Toronto i moge Cie zapewnic, ze nie sa to wylacznie staruszkowie,
          ktorzy kiedys uciekli przed wojna w Wietnamie. Srednia wieku jest cos kolo 42
          i wiekszosc z nas ma wyksztalcenie uniwersyteckie lub co najmniej college.
          W ostatecznosci, soup_nazi ma racje - to, gdzie jest komu lepiej i wygodniej
          to kwestia skrajnie indywidualnych wyborow podyktowanych czasem nastrojem a
          czasem strachem a nie jakichs obiektywnych(?) wyliczen, ktory kraj ma wiecej
          do zaoferowania. Roznie bywa.
          Jak juz wspomnialam powyzej, ja w Stanach juz mieszkac nie chce choc teraz
          zarabiam sporo mniej niz mieszkajac tam. Pieniadze jednak naprawde moga
          zapewnic tylko fragment szczescia, jest duzo innych elementow, ktore caly ten
          puzzle ze szczesciem tworza.
          Obysmy tylko zdrowi byli ;o)
          • jankez Re: Indywidualne doswiadczenia 27.07.03, 17:11
            Zgadzam sie z Toba Yagnieszka. Trudno jest porownywac i
            przekonywac o wyzszosci dobrego na dobrym. Gdy robia to
            indywidulani ludzie to i porownania wychodza indywidualne.
            Jednak jako pracownik sluzby zdrowia powinnas wiedziec,
            ze ta kanadyjska jest w oplakanym stanie i mimo ze
            ubezpieczenie pokrywa wiele rzeczy to z reguly te
            bardziej skomplikowane sa niedostepne dla normalnych
            ludzi albo czas oczekiwanie jest bardzo dlugi.
            Zgadzam sie ze niektore szpitale po tej stronie sa w
            strasznym stanie ale wyposazenie niektorych a zwlaszcza
            brak lekarzy po tamtej stronie granicy tez jest zatrwazajace.

            Nie oszukujmy sie tez ze wszystko w Kanadzie jest za
            "darmo". Owszem za pobyt szpitalu nie placisz lub za
            wizyte u lekarza. Ale gdy ten lekarz przepisze Ci
            lekarstwa to nie majac ubezpieczenia z pracy musisz
            zaplacic 100% za lekarstwa. To samo dotyczy po wypisaniu
            ze szpitala. Twoje poczucie bezpieczenstwa po
            przekraczeniu granicy w Windsor bylo dosc zludne gdyz
            jako ze nie mieszkalas w Ontario przez jakis czas
            "darmowe" lecznistwo Ci nie przyslugiwalo przez 3 miesiace.

            Jak najbardziej zgadzam sie gdy piszesz o wzlotach i
            upadkach. Aczkoliwek nie zgadzam sie z Toba o "brain
            drain". Jest raczej jednostronne i jest powaznym
            problemem dla Kanady. Ale to chyba temat na inna dyskusje.

            W tych dyskusjach ktore tu prowadzimy trzeba pamietac ze
            porownujemy najbogatsza prowincje Kanady i najbogatsze
            miasto w Kanadzie.
            • dyplomata Miejsca 27.07.03, 18:09
              jankez napisał:

              > W tych dyskusjach ktore tu prowadzimy trzeba pamietac ze
              > porownujemy najbogatsza prowincje Kanady i najbogatsze
              > miasto w Kanadzie.

              Raczej mowi sie o tu o najbogatszych miejscach w USA i
              bardzo dobrych dzielnicach: Pld. California, Massachussets.

              Ktos byl w Gornym Mississippi?
              • traperzy Re: Miejsca 27.07.03, 18:13
                Jasne! A byles w polnocnej Manitobie?
                A slyszales co sie dzieje w Nowej Funlandii?
                Byles i wiesz co sie dzieje w prowincjach Atlantyckich?

                Jankez ma racje trzeba porownywac apples do apples.
    • beaver Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 16:09
      Witam...mieszkam od prawie 20 lat w Kanadzie i jakos nie ciagnie mnie na
      poludnie, mimo ze zgadzam sie z wieloma opiniami dotyczaymi roznic miedzy US a
      Canada. Wiekszosc z piszacych porownuje dwie rzeczy - zarobki i sluzbe zdrowia.
      Zgadzam sie, w wiekszosci przypadkow placa w US jest lepiej platna, zwlaszcza
      dla lekarzy czy informatykow. Co do podatkow, nie bylbym taki pewny czy sa one
      az tak duzo mniejsze w US. Generalna i chyba najwieksza roznica miedzy zyciem w
      US i w Canada jest wg mnie fakt ze US sa bardzo zroznicowane socjologicznie i
      spolecznie. Jest warstwa ludzi bardzo bogatych, zyjacych na niesamowicie
      wysokim poziomie, ale jest rowniez masa biedoty. Canada rozni sie tym ze
      najwiekszy procent spoleczenstwa przypada na tzw klase srednia. Rodziny
      zarabiajacych gdzies miedzy 50-80 tys na rok. Tych jest najwiecej i ta grupa
      determinuje obraz kraju. Jest tez warstwa bogatych, jak i biednych spedzjacych
      cale zycie na zasilku. Z innych roznic, chcialbym podreslic to co nikt do tej
      pory nie napisal. Wyglad i stan miast po obu stronach granicy. Mieszkam w
      okolicy Toronto, po US pojezdzilem dosc duzo i porownanie mam. Kanadyjskie
      miasta so nie tylko lepiej utrzmane, czystsze i ladniejsze. Dowodem niech
      bedzie chociaz fakt ze wiekszosc amerykanskich filmow powstaje w Kanadzie, a w
      centrum Toronto, prawie w kazdy weekend zamykanych jest kilka ulic. Po za tym,
      kanadyjskie miasta nie maja, typowych dla amerykanskich, tzw "mordowni" gdzie
      strach jest pokazywac sie nawet w dzien. Tego typu dzielnice posiada
      praktycznie kazde wieksze amerykanskie miasto. Ksztaltuje to nie tylko opinie o
      takim miescie ale rowniez statystyke. W Toronto notuje sie rocznie od 70 do 90
      zabojstw, morderstw. Statystyki dla tej samej wielkosci, amerykanskich miast sa
      ponad 10 krotnie wieksze. Stan drog i utrzymanie miast. Mozna porownac Toronto
      z Detroit, ale nie porownujmy kanadyjskich autostrad z autostradami w Arizonie
      czy New Mexico, gdzie nie am sniegu a deszcz pada raz na kilka lat. Dla osob,
      ktore chca zobaczyc jak wyglada roznica miedzy miastem w US a Canada, polecam
      wycieczke nad Niagara Falls, wyprawe i porownanie obu miasteczek.
      Zgadzam sie ze kanadyjska sluzba zdrowia niedomaga. Jej podstawowym problemem
      jest chyba to ze, przynajmniej, tutj w Ontario, jest ona bezplatna i dostepna
      praktycznie dla kazdego mieszkanca prowincji. Przypadki, gdzie ktos czeka
      miesiacami na jakis zabieg sa moim zdaniem sporadyczne. Jak pisalem jestem
      prawie 20 lat tutaj i przez ten okres czasu nie zdazylo mi i mojej rodzinie nic
      takiego co spowodowaloby jakakolwiek krytyke ontaryjskiej sluzby zdrowia.
      Bottom line jest, ze kazdy z mieszkajacych tutaj, ma zapewniona podstawowa
      opieke, lozko w szpitalu, wszelkiego typu zabiegi medyczne i leki, jak go nie
      stac. Jest jeszcze na pewno wiele innych roznic, plusow i minusow dla obu
      krajow, ale dla mnie tym naj bedzie zawsze Kanada.
      Pozdrawiam, Beaver
      • jankez Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 16:38
        Mieszkasz od 20 lat i dlateo porownujesz apples i oranges
        jak wiekszosc kanadyjczykow..
        Juz ktos kiedys tu pisal, bodajze j-23 ze liczba
        morderstw na Mahhattanie to okolo 50 rocznie. Liczba
        mieszkancow jest porownywalna do Toronto: troche ponad 2
        miliony.
        Jesli przejrzysz statystyki Interpolu to okazuje sie ze w
        Kanadzie latwiej stracic jest samochod i zostac okradzionym.

        Jesli chcesz pisac o statystykach musisz je nie tylko
        znac ale rowniez wiedziec co porownujesz.

        Nie ma mordowni? Idz w nocy czy nawet wieczorem na Jane i
        Finch, lub do Cabbage town. Gangi w Scarboro pomijasz
        milczeniem? Zapytaj sie tego chlopca ktory zostal
        postrzelony z wiatrowki w bialy dzien w downtown czy jest
        bezpiecznie.

        Kanada to nie tylko Toronto ktore do ktorego chcesz
        porownac Detroit i czy Buffalo slynace ze swoje brzydoty.
        Jestem ciekaw jak by wygladalo porownanie Winnipeg do
        Bostonu na przyklad. A moze Windsor do Buffalo? Wedlug
        mnie stan brzydoty bardzo podobny. Porownaj najlepsze
        miasto w Kanadzie do najlepszych w USA a nie do
        najgorzszych.

        Nie bardzo tez wiem skad Ty wziales ta biedote w USA
        kiedy to wlasnie w Kanadzie w ostatnich latach coraz
        wiecej ludzi zyje ponizej poverty limit. Poczytaj
        kanadyjska prase zwlaszcza w zimie.


        Jedno czego nie potrafie zrozumiec to jakim cudem ludzie
        wierza ze jest gdziekowliek cos bezplatnego. Bezplatna
        opieka lekarska? Czlowieku Ty za nia placisz codziennie.
        Te horendalnie wysokie podatki ktore sciagaja z Ciebie na
        kazdym kroku to wlasnie Twoja bezplatna sluzba zdrowia.

        I ja niestety ale na swoim przykladzie wiem ze nie kazdy
        Kanadyjczyk ma zapewnione lozko w szpitalu. Nieprawda,
        tak moze bylo 10 lat temu ale juz od dawna nie jest.
        Polecam rowniez poczytac troche kanadyjskiej prasy.

        Podsumowujac nie zaprzeczam, ze Kanada to naprawde
        wspanialy kraj gdzie mieszka sie znakomicie. ALE jak
        chcecie cos porownywac do USA to trzeba robic to w
        wyedukowany sposob i wiedziec o czym sie mowi.
        • beaver Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 18:14
          Odpowiadam na kilka twoich pytan, Jankez

          <<Jesli chcesz pisac o statystykach musisz je nie tylko
          znac ale rowniez wiedziec co porownujesz.>>

          Prosze bardzo. Porownaj sobie stats z ostatnich kilku lat. W Kanadzie na 100
          tys popelnia sie 1.9 morderstw. W US – 5.6 ( rok 2001). Mozesz sam sprawdzic.

          www.statcan.ca/english/Pgdb/legal02.htm
          149.101.22.40/dataonline/Search/Crime/State/statebystaterun.cfm?stateid=52

          << Nie ma mordowni? Idz w nocy czy nawet wieczorem na Jane i
          Finch, lub do Cabbage town. Gangi w Scarboro pomijasz
          milczeniem? Zapytaj sie tego chlopca ktory zostal
          postrzelony z wiatrowki w bialy dzien w downtown czy jest
          bezpiecznie.>>



          to sa jednostkowe przypadki. Nie porownujesz mam nadzieje Jane & Finch do
          Harlemu czy South-East Chicago

          <<Nie bardzo tez wiem skad Ty wziales ta biedote w USA>>

          A kto mieszka na Bronxie ??? CEO’s from IBM or Coca Cola ?

          Obudz sie …nie wszystko zloto co sie swieci….

          Pozdrawiam, Beaver
          • Gość: jot-23 Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.nyc.rr.com 27.07.03, 18:19
            beaver napisał:

            > Odpowiadam na kilka twoich pytan, Jankez
            >
            > <<Jesli chcesz pisac o statystykach musisz je nie tylko
            > znac ale rowniez wiedziec co porownujesz.>>
            >
            > Prosze bardzo. Porownaj sobie stats z ostatnich kilku lat. W Kanadzie na
            100
            > tys popelnia sie 1.9 morderstw. W US – 5.6 ( rok 2001). Mozesz sam spraw
            > dzic.

            >
            > Obudz sie …nie wszystko zloto co sie swieci….
            >
            > Pozdrawiam, Beaver


            Beaver, co do budzenia sie, pan jankes przylapal cie na lgarstwie, ale byl na
            tyle taktowny ze tego nie powiedzial w twarz , pisales bezczelnie o 10-krotnej
            roznicy w morderstwach. gdzie twoje przeprosiny (czy to za probe wprowadzenia
            publiki w blad, czy tez za oslepiajaca ignorancje, wybierz sam)
            • beaver Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 19:05
              <<<Beaver, co do budzenia sie, pan jankes przylapal cie na lgarstwie, ale byl
              na tyle taktowny ze tego nie powiedzial w twarz , pisales bezczelnie o 10-
              krotnej roznicy w morderstwach. gdzie twoje przeprosiny (czy to za probe
              wprowadzenia publiki w blad, czy tez za oslepiajaca ignorancje, wybierz sam)>>>

              10 krotna roznica dotyczyla miast Toronto i NY. Toronto - ok 70 , NY - 700.
              Dokladnych, "co do zwlok" danych nie pamietam. takze prosze nie posadzac mnie o
              wprowadzanie kogos w blad.
              Beaver
              • jankez Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 19:25
                Jak najbardziej wprowadzasz w blad. I nawet tego nie
                dostrzegasz.
                Toronto to 2.5 mln mieszkancow a Ty porownujesz do miasta
                12 milionowego. Manhattan jest wielkoscia podobny do
                Toronto a morderstw mniej.

                Ta Twoja "statystyka" wygladalaby znacznie inaczej gdybys
                dodal Mississauga, Brampton, Oakvill i wszystkie inne
                miasta oscienne. Zreszta ile tych miast i miasteczek jest
                wokol to powinienes sam wiedziec skoro tam mieszkasz. Dla
                ulatwienia podam ze od Ajax po Hamilton, pas 150 na 50 km
                mieszka 6 milionow ludzi. Czyli 3.5 miliona wiecej niz w
                Toronto. Mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe ze te 3.5
                miliona rowniez popelnia przestepstwa.
                Podawanie ilosci morderstw tylko w Toronto jest to typowa
                propaganda rzadu. Moze dlatego Ty nie wprowadzasz w blad
                tylko jestes wprowadzony w blad.
        • Gość: Ou-ais Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.sympatico.ca 27.07.03, 18:16
          Hey Jankez, czemu tak "na sile" forsujesz swoja idee o wyzszosci Stanow??
          Zaczynasz juz pomalutku byc nieco przykry dla swoich adwersarzy. Te
          przymowienia do oponentow, ze prowadza porownania w niewyedukowany sposob sa
          niskiego lotu, a sam porownujesz Manhattan z Toronto(?) Ech jankez, daj sie
          ludziom swobodnie wypowiedziec o swoich odczuciach i nie przekonuj usilnie, ze
          tam na poludniu trawa jest bardziej zielona, bo nie jest- przynajmniej dla mnie
          i dla wielu innych. Posluchaj ich glosu i sie moze troche glebiej zastanow,
          dlaczego sporo ludzi jest jednak innego zdania niz Ty. I tak na marginesie od
          siebie -porownujac amerykanskie stany przygraniczne z Ontario i Quebeckiem, to
          po poludniowej stronie to co sie widzi to bieda i bylejakosc. Drogi kiepskie,
          posesje prywatne w oplakanym stanie, brud miast (tych malych nie metropolii),
          wysokie ceny w sklepach i bylejaka obsluga (nieuprzejmosc sprzedawcow w
          porownaniu z kanadyjskimi zwrocila moja uwage w wielu stanach wschodniego
          wybrzeza- po Miami wlacznie).
          • jankez Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 18:47
            Dlaczego mamy nie porownywac Manhattanu i Toronto?
            Miasta o podobnym statusie w swoich krajach.
            Lepsze drogi to juz cokolwiek smieszny argument. Tu i tam
            sa bardzo podobne.
            Wyobraz sobie, ze ja bede pisal i udowadnial cokolwiek chce.
            Wybor miejsca zamieszkania to nie drogi i uprzejmosc uslug.
            Jestes kolejnym Kanadyjczykiem ktory porownuje
            najbogatsza prowincje Kanady do srednich stanow USA.
            Jesli porownamy najbogatszy stan USA (Kalifornia) do
            Ontario to Ontario wypada jak ubogi krewny.
            Rozmieszja mnie te "Toronto jest piekne a Buffalo brzydkie"
            A tak swoja droga to jechales kiedys I-90 do Bostonu?
            Byles moze w Thunder Bay? Rozwalajace sie domki, brud i
            ubostwo.
            Powincje Atlatyckie? Praca? Raczej malo znane slowo w
            tamtych rejonach. W Winnipeg dzielnice biedoty?
            Rozsypujace sie domy? Tez pewnie nie widziales.

            Mordertwa? Owszem w Stanach wiecej. Zapraszam jednak na
            strone Interpolu. Trzeba troche poszukac i zrobic
            research. Co sie jednak okaze to to, ze wlaman do
            mieszkan jest wiecej jak i kradziezy samochodow.
            Kanadyjczycy zakladaja kokonik zaoferowany im przez rzad
            i tak im sie zyje lepiej. Choc na cale szczescie coraz
            wiecej sie ich budzi tylko niestety jeszcze lata uplyna
            gdy cala reszta zrozumie ze mieszka w domku z kart.
          • Gość: split Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 27.07.03, 19:00
            Gość portalu: Ou-ais napisał(a):

            > Hey Jankez, czemu tak "na sile" forsujesz swoja idee o wyzszosci Stanow??
            > Zaczynasz juz pomalutku byc nieco przykry dla swoich adwersarzy. Te
            > przymowienia do oponentow, ze prowadza porownania w niewyedukowany sposob sa
            > niskiego lotu, a sam porownujesz Manhattan z Toronto(?) Ech jankez, daj sie
            > ludziom swobodnie wypowiedziec o swoich odczuciach i nie przekonuj usilnie,
            ze
            > tam na poludniu trawa jest bardziej zielona, bo nie jest- przynajmniej dla
            mnie
            >
            > i dla wielu innych. Posluchaj ich glosu i sie moze troche glebiej zastanow,
            > dlaczego sporo ludzi jest jednak innego zdania niz Ty. I tak na marginesie od
            > siebie -porownujac amerykanskie stany przygraniczne z Ontario i Quebeckiem,
            to
            > po poludniowej stronie to co sie widzi to bieda i bylejakosc. Drogi kiepskie,
            > posesje prywatne w oplakanym stanie, brud miast (tych malych nie metropolii),
            > wysokie ceny w sklepach i bylejaka obsluga (nieuprzejmosc sprzedawcow w
            > porownaniu z kanadyjskimi zwrocila moja uwage w wielu stanach wschodniego
            > wybrzeza- po Miami wlacznie).

            Efekty multiculturalism/diversity/integration co u was widac jeszcze bardziej
            Porownaj statystyki , przestepstwo wsrod bialych praktycznie nie rozni sie od
            statystyk kanadyjskich . 12 % spoleczenstwa (czarni) popelnia 58 %
            przestepstw , latynosi tez daleko nie odbiegaja .
            Na drugi raz zmien trase , moze zobaczysz lepsze drogi i ladniejsze domy smile
          • Gość: split Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 27.07.03, 19:12
            Gość portalu: Ou-ais napisał(a):

            > Hey Jankez, czemu tak "na sile" forsujesz swoja idee o wyzszosci Stanow??
            > Zaczynasz juz pomalutku byc nieco przykry dla swoich adwersarzy. Te
            > przymowienia do oponentow, ze prowadza porownania w niewyedukowany sposob sa
            > niskiego lotu, a sam porownujesz Manhattan z Toronto(?) Ech jankez, daj sie
            > ludziom swobodnie wypowiedziec o swoich odczuciach i nie przekonuj usilnie,
            ze
            > tam na poludniu trawa jest bardziej zielona, bo nie jest- przynajmniej dla
            mnie
            >
            > i dla wielu innych. Posluchaj ich glosu i sie moze troche glebiej zastanow,
            > dlaczego sporo ludzi jest jednak innego zdania niz Ty. I tak na marginesie od
            > siebie -porownujac amerykanskie stany przygraniczne z Ontario i Quebeckiem,
            to
            > po poludniowej stronie to co sie widzi to bieda i bylejakosc. Drogi kiepskie,
            > posesje prywatne w oplakanym stanie, brud miast (tych malych nie metropolii),
            > wysokie ceny w sklepach i bylejaka obsluga (nieuprzejmosc sprzedawcow w
            > porownaniu z kanadyjskimi zwrocila moja uwage w wielu stanach wschodniego
            > wybrzeza- po Miami wlacznie).

            Po wiecej odsylam do mojego postu z godziny 18.08
    • zalotnica Re: US & Kanada (na powaznie) 27.07.03, 19:40
      soup_nazi napisał:

      > Kogo zachecam do wypowiedzi:
      > - wszystkich innych, ktorzy cos ciekawego wniosa do tematu
      >
      > Kogo nie zachecam:
      >
      > - tych, ktorzy mieszkaja w jednym z tych krajow, ale nie maja zielonego
      > pojecia o drugim

      Kiedys mialam do wyboru...Kanade, Australie, USA. Wybralam USA...
      Kanade znam tylko z podrozy turystcznych , wiec sie nie wypowiadam...
      • Gość: Renka Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.home.cgocable.net 27.07.03, 22:23
        Ja mieszkam w Windsor, jest to miasto kanadyjskie, graniczne z US, wiec moze
        jest inne niz wszystkie. Ode mnie zalezy, jak wyglada moj dom i moje
        sasiedztwo, a od tego zalezy moj codzienny humor.Kiedy mijam sliczne domy
        obrosniete bluszczem, otulone kaskadami kwitnacych krzewow z pieknie
        przystrzyzona trawa jest mi milo. Kiedy wlocze sie z moim malzonkiem dobrze po
        polnocy nad rzeka czy w downtown czuje sie bezpieczna i wacham roze, ktore tu
        rosna.Ale mnie zawsze zastanawia,dlaczego niektorzy ludzie lubia zyc w
        smieciach i wachac gowno ze smietnika zamiast roz. Dlaczego??? Zastanawia mnie
        dlaczego, posiadajac jakies male nawet pieniazki nie kupia farby w sklepie z
        uzywanymi rzeczami(inni oddaja tam cale galony niezuzytej farby) i nie
        pomaluja sobie domu,nie strzyga trawy, tylko siedza na werandzie i chlaja piwo
        ( na to maja pieniadze). Zreszta jak ktos ogladal film "8 mile", albo mieszka
        w okolicy, to wie o czym mowie.
        A co do Toronto, to osobiscie draznia mnie drewniane slupy wysokiego napiecia
        z tysiacami kabli na nich, ledwo sie nie zawala. W dodatku to jest w samym
        centrum, ktore uwaza sie za super(hahahahaha). Prawde mowiac wole warszawskiesmile
        Z wycieczek i opowiadan wycieczkowych to naprawde nie moge sobie wyobrazic,
        jak mozna udawac, ze wszystko jest cacy, pijac zolta wode o smaku zelaza
        (Orlando), albo cieszyc sie, ze w Kaliforni jest pieknie i dlatego chce sie
        TAM zyc. Swiat w ogole jest piekny, tylko trzeba to zauwazyc, a to, jak
        wyglada okolica zalezy od nas. Szwedzkie miasteczka tez sa piekne a ludzie
        stamtad emigruja do Windsorsmile Warunki zycia, w tym opieka zdrowotna , dostep
        do rynku pracy, ceny zakwaterowania, jakosc edukacji (czy gwarantuje
        zatrudnienie) sa rozne w roznych miejscach Stanow i Kanady. Czesto bywa tak,
        ze sie urodzil w A, wyjechal do B do szkoly, a potem szuka pracy i laduje
        gdzies w C. To normalka tutaj, w obu krajach.
        • Gość: Renka Re: a zlodzieje sa wszedzie IP: *.home.cgocable.net 27.07.03, 23:01
          Jak pisalam ten tekst powyzej ktos mi ukradl kosiarke, nowiutka. Pewnie sobie
          chcial skosic trawe.KURDE. Ludzie dlaczego jestescie tacy pazerni??????
          • Gość: split Re: a zlodzieje sa wszedzie IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 27.07.03, 23:42
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Jak pisalam ten tekst powyzej ktos mi ukradl kosiarke, nowiutka. Pewnie
            sobie
            > chcial skosic trawe.KURDE. Ludzie dlaczego jestescie tacy pazerni??????

            Zwyla nieuczciwosc , jesli znikla przed zachodem slonca to nie win
            przypadkiem muzulmana , po zachodzie co innego , jest ciemno i Allah nie widzi .
            Windsor ? Wow , Ja jeszcze moge zapomniec kosiarke i rano jest tam gdzie
            zostawilem . Okolice Seattle smile
            • yagnieszka No i sie nie udalo, jaka szkoda 28.07.03, 01:25
              No i widzisz Split, udalo Ci sie zaprzepascic bezpowrotnie szanse na rozsadna
              dyskusje bez wycieczek osobistych i wywyzszania sie jednych nad drugimi.
              Szkoda, ze Ci sie udalo, bo tak fajnie szlo. Mozna bylo jak ludzie pogadac ale
              nie mogles sie powstrzymac, naprawde szkoda.
              Renka - masz swieta racje - wszystko zalezy od kazdego z nas a zlodzieje sa
              wszedzie. Osobiscie mialam pecha zostac okradziona w Indiach(!) przez... braci
              Polakow. I to byl ten jeden, jedyny raz (poki co) kiedy ukradziono mi cos
              naprawde wartosciowego. Szlag trafil wiare w rodaka ale coz...
              Ja tam mieszkam na wsi i nigdy niczego nie zamykam, jakos nawet wakacyjni
              przyjezdni z cottages potrafia to uszanowac. A do Windsor to sie syn moich
              sasiadow wybiera na studia - bedziemy Go odwiedzac, moze nas nikt nie
              okradnie ;o)
              • Gość: split Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 28.07.03, 02:29
                yagnieszka napisała:

                > No i widzisz Split, udalo Ci sie zaprzepascic bezpowrotnie szanse na rozsadna
                > dyskusje bez wycieczek osobistych i wywyzszania sie jednych nad drugimi.
                > Szkoda, ze Ci sie udalo, bo tak fajnie szlo. Mozna bylo jak ludzie pogadac
                ale
                > nie mogles sie powstrzymac, naprawde szkoda.
                > Renka - masz swieta racje - wszystko zalezy od kazdego z nas a zlodzieje sa
                > wszedzie. Osobiscie mialam pecha zostac okradziona w Indiach(!) przez...
                braci
                > Polakow. I to byl ten jeden, jedyny raz (poki co) kiedy ukradziono mi cos
                > naprawde wartosciowego. Szlag trafil wiare w rodaka ale coz...
                > Ja tam mieszkam na wsi i nigdy niczego nie zamykam, jakos nawet wakacyjni
                > przyjezdni z cottages potrafia to uszanowac. A do Windsor to sie syn moich
                > sasiadow wybiera na studia - bedziemy Go odwiedzac, moze nas nikt nie
                > okradnie ;o)

                Moja droga ! Chcesz mnie "zgnoic", zrob to punkt po punkcie i masz racje ;
                Bez wycieczek , daj mi konkretne przyklady , prosze przekonaj mnie dlaczgo
                przcietny Kanadyjczyk (mama z trojgiem dzieci,ktora po nocach sprzata biurowce)
                powinna tobie , osobie mieszkajacej na farmie ze strusiami placic
                ubezpieczenie ? Te farme oczywiscie kupilas z oszczednosci pracujac w USA .
                • yagnieszka Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda 28.07.03, 15:00
                  Gość portalu: split napisał(a):

                  >
                  > Moja droga ! Chcesz mnie "zgnoic", zrob to punkt po punkcie i masz
                  racje ;
                  > Bez wycieczek , daj mi konkretne przyklady , prosze przekonaj mnie dlaczgo
                  > przcietny Kanadyjczyk (mama z trojgiem dzieci,ktora po nocach sprzata
                  biurowce)
                  > powinna tobie , osobie mieszkajacej na farmie ze strusiami placic
                  > ubezpieczenie ? Te farme oczywiscie kupilas z oszczednosci pracujac w USA .

                  W zadnym wypadku nie jest moim zamiarem "gnojenie" kogokolwiek! Uwazne
                  czytanie jest sztuka, ktorej czlowiek uczy sie cale zycie. JA NIE MIESZKAM NA
                  FARMIE, mieszkam na wsi KOLO farm - juz nie wiem jak to wyrazniej napisac. Nie
                  pracuje tez jako farmerka, jesli uwaznie przeczytasz moje poprzednie
                  wypowiedzi, to bedziesz przynajmniej wiedzial w jakiej dziedzinie jestem
                  zatrudniona.
                  To, co kupowalam i kupuje w roznych czesciach swiata, place z pieniedzy
                  zarobionych czesto BARDZO ciezka praca - w Polsce, w Kanadzie, w Stanach. I na
                  dodatek jestem na tyle praworzadna, ze ZAWSZE place podatki. Twoje insynuacje
                  sa conajmniej nieeleganckie a przede wszystkim wynikaja z blednej przeslanki,
                  ze TY, SPLIT, WIESZ LEPIEJ... Nie bierzesz pod uwage, ze moze byc inny obraz
                  swiata niz Twoj wlasny a nawet jesli obraz bywa inny to TYLKO TWOJA
                  INTERPRETACJA tego obrazu jest prawdziwa i warta uwagi. Bardzo trudno
                  dyskutowac z kims takim, bo zalozenie, ze Ty wiesz wszystko a ja nic zniecheca
                  do jakiejkolwiek wymiany zdan. Pozwoliles sobie powyzej na uwagi dotyczace
                  moje swiatopogladu, ktory opisujesz wylacznie na podstawie kilku zdan jakimi
                  sie podzielilam na Forum i... Twojej wlasnej wyobrazni. Tym sposobem sam sie
                  pozbawiasz mozliwosci potraktowania Cie powaznie, bo dopoki wiesz o swoim
                  wspoldyskutancie tylko to, co sobie SAM WYOBRAZISZ, o wymianie pogladow nie ma
                  mowy!
                  Tematem watku mialy byc plusy i minusy zycia w Stanach i Kanadzie. Dzielimy
                  sie tu swoimi spostrzezeniami ale byloby porzadane gdybysmy umieli unikac ocen
                  poszczegolnych dyskutantow. Ja Cie, Split, w zadnym razie nie namawiam do
                  zamieszkania w Kanadzie i ciesze sie, ze jest Ci dobrze w Seattle. Skoro
                  zabierasz tu glos, miales zapewne szanse pomieszkac iles czasu w Kanadzie i
                  dokonales swojego wyboru. Ja dokonalam swojego. Oczekuje dla niego rownego
                  szacunku niezaleznie od tego, co sobie mozesz na moj temat wyobrazac.

                  I jeszcze dwa slowa do Jankeza - mylisz sie na temat ubezpieczenia - po 3
                  miesiacach zwracane sa wszystkie koszty poniesione na leczenie zanim otrzymalo
                  sie dokument, w moim przypadku - leczenie trwalo zdecydowanie dluzej i zanim
                  dostalam rachunek, OHIP juz wszystko pokrywal. Co do 100% odplatnosci za
                  lekarstwa, nie probujesz chyba sugerowac, ze nieubezpieczeni Amerykanie maja
                  lekarstwa za darmo? Przygraniczne miejscowosci maja nieustajace wycieczki
                  szczegolnie starych Amerykanow kupujacych lekarstwa na recepte w kanadyjskich
                  pharmacies, bo Ich to kosztuje o polowe taniej - tym sposobem
                  ta "beznadziejna" Kanada wspomaga sasiadow z poludnia ;o)
                  O amerykanskich ex-patriots nie chcesz dyskutowac, szkoda - ludzie
                  przemieszczaja sie w obie strony i dla wielu warunki klimatyczne czy
                  ekonomiczne sa mniej istotne niz wiele innych "factors".
                  Mnie sie zdaje, ze na pewnym etapie rowoju spolecznego, dla wielu z nas wybor
                  pomiedzy Kanada i Stanami to kwestia swiatopogladu lub uczuc bardziej niz
                  wymiernych, obiektywnych elementow rzeczywistosci.
                  • jankez Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda 28.07.03, 16:53
                    > I jeszcze dwa slowa do Jankeza - mylisz sie na temat
                    ubezpieczenia - po 3
                    > miesiacach zwracane sa wszystkie koszty poniesione na
                    leczenie zanim otrzymalo
                    > sie dokument, w moim przypadku - leczenie trwalo
                    zdecydowanie dluzej i zanim
                    > dostalam rachunek, OHIP juz wszystko pokrywal.

                    Ok, o tym nie wiedzialem ale nie bylem nigdy w takiej
                    sytuacji. Powrotu znaczy sie.

                    Co do 100% odplatnosci za
                    > lekarstwa, nie probujesz chyba sugerowac, ze
                    nieubezpieczeni Amerykanie maja
                    > lekarstwa za darmo? Przygraniczne miejscowosci maja
                    nieustajace wycieczki
                    > szczegolnie starych Amerykanow kupujacych lekarstwa na
                    recepte w kanadyjskich
                    > pharmacies, bo Ich to kosztuje o polowe taniej - tym
                    sposobem
                    > ta "beznadziejna" Kanada wspomaga sasiadow z poludnia ;o)

                    To akurat nie jest zadna nowina. Od kilku lat dolar
                    kanadyjski jest niewiele wart wiec nie ma sie co dziwic.
                    Tak samo kupuje sie lakarstwa w Meksyku.
                    Nie wiem czy wiesz ale na poczatku lat dziewiedziesiatych
                    gdy kanadysjki dolar stal bardzo wysoko codziennym
                    zjawikiem byly jednodniowe wycieczki do USA po zywnosc,
                    odziez czy benzyne. Nadal alkohol lepiej kupowac w USA.
                    Czy to swiadczy o tym ze w USA jest lepiej? Oczywiscie ze
                    nie. To tylko ekonomia. To samo jest z lekarstwami.

                    > O amerykanskich ex-patriots nie chcesz dyskutowac,
                    szkoda - ludzie
                    > przemieszczaja sie w obie strony i dla wielu warunki
                    klimatyczne czy
                    > ekonomiczne sa mniej istotne niz wiele innych "factors".

                    Co tu jest do dyskusji? Po prostu napisalas ze znasz
                    ludzi ktorzy wrocili a ja przyjalem do wiadomosci.
                    Zreszta ostatnio sporo ludzi wrocilo gdyz potracili prace
                    w USA.
                    Prob lem brain drain istanieje i jest bardzo realny.
                    Dyskutowanie go na podstawie obserwacji wlasnego
                    otoczenia mija sie z celem.

                    > Mnie sie zdaje, ze na pewnym etapie rowoju spolecznego,
                    dla wielu z nas wybor
                    > pomiedzy Kanada i Stanami to kwestia swiatopogladu lub
                    uczuc bardziej niz
                    > wymiernych, obiektywnych elementow rzeczywistosci.

                    I masz racje w tym. Moj wyjazd do USA to po pierwsze byla
                    chec zmiany klimatu jak i chec poznania nowego. Jednak
                    jako obserwator i uczestnik kanadyjskiego zycia przez
                    tyle lat mam swoj poglad i wiedze na niektore sprawy.
                    Zwykle balwochwalstwo i powtarzanie za propaganda nie
                    lezy w mojej naturze. Zreszta coraz czesciej problem
                    klopotow sluzby zdrowia jest coraz czesciej dyskutowany w
                    parlemencie gdyz niektorzy zaczynaja sie budzic z letargu
                    i dostrzegac potrzebe zasadniczych zmian. Wybieranie
                    kraju zamieszkania na podstawie drog, uprzejmosci uslug
                    itp jest dla mnie infantylne. Tak na dobra sprawe Kanada
                    i USA sa dosc podobnymi krajami i zamieszkanie w jednym
                    czy drugim to kwestia osobistych preferencji. No i
                    oczywiscie mozliwosci gdyz nie kazdy ot tak po prostu
                    moze sobie do USA wyjechac. Kanada jest bardziej
                    socjalistyczna wiec i roznice spoleczne nie sa az takie
                    wielkie jak w USA. Ale ja rowniez nie wyjechalem biedowac
                    wiec tak bardzo mnie to nie interesuje. Rowniez raczej
                    niewielkie zainteresowanie wzbudzaja we mnie slumsy
                    Detroit czy Chicago od ktorych dzieli mnie kilka tysiecy
                    kilometrow.
                    Jesli chodzi o sobiste wrazenia to mozna sie ze mna
                    zgodzic albo i nie. To tylko moje zdanie. Jesli chodzi o
                    sprawy bardziej ogolne trzeba zainteresowac sie tzw big
                    picture. Bez tego bedziemy mieli takie wtrety jak 8 mile
                    w Detroit czy Buffalo albo jakosc wody w hotelu w Orlando
                    czy slupy elektryczne.

                    Jeszcze na zakonczenie chcialbym dodac ze, wedlug mnie,
                    najlepszym rozwiazaniem problemow sluzby zdrowia jest
                    wprowadzenia podwojnego systemu. Tzn zostawic to co jest
                    dla mas a tym ktorzy chca i ich stac pozwolic na prywatna
                    opieke. Za jednym zamachem rozwiaze to problem wyjazdu
                    lekarzy i pielegniarek do USA jak i inne. Glosow w tej
                    sprawie jest coraz wiecej, niestety z reguly sa utracane
                    przez komuno-chorych debili, ktorzy na sile probuja
                    ujednolicic spoleczenstwo.
                    • Gość: Ou-ais Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda IP: *.sympatico.ca 29.07.03, 01:10
                      jankez napisala

                      << Wybieranie
                      kraju zamieszkania na podstawie drog, uprzejmosci uslug
                      itp jest dla mnie infantylne.>>

                      A pare linijek wczesniej:
                      <<Moj wyjazd do USA to po pierwsze byla
                      chec zmiany klimatu jak i chec poznania nowego.>>

                      Wedlug kolegi jankeza zmiana miejsca zamieszkania za wzgledu na pogode jest,
                      jak to sam okreslil "big picture". Natomiast znalezienie sobie miejsca na
                      ziemi, gdzie jest czysto, bezpiecznie, pewien dosc wysoki standard zycia i
                      uprzejmosc- to juz jest infantylizm. Tylko pogratulowac dobrego samopoczucia.

                      To juz nie jest infantylne, To juz jest infantylna obluda i zaklamanie.

                      <<Tak na dobra sprawe Kanada
                      i USA sa dosc podobnymi krajami i zamieszkanie w jednym
                      czy drugim to kwestia osobistych preferencji. No i
                      oczywiscie mozliwosci gdyz nie kazdy ot tak po prostu
                      moze sobie do USA wyjechac.>>

                      Wyobraz sobie kolego, ze tak samo moze kazdy "od tak sobie" wyjechac z Kanady
                      do Stanow, jak i ze Stanow do Kanady. Te same przywileje i obowiazki w prawie
                      do osiedlenia dla jednych jak i dla drugich, wiec bez sensu jest
                      podkreslanie "tych Stanow" jako czegos trudno osiagalnego. Czyzby kolega sie w
                      ten sposob dowartosciowywal i musial co chwile upewniac, ze jednak dobrze
                      zrobil przenoszac sie z infantylnych powodow do USA?

                      <<Kanada jest bardziej
                      socjalistyczna wiec i roznice spoleczne nie sa az takie
                      wielkie jak w USA.>>

                      Czyzby slowo "socjalistyczna" mialo w jakis sposob juz na wstepie dyskredytowac
                      ten kraj wobec USA?
                      I jeszcze jedno drogi kolego, to wlasnie ta pogoda, stan drog, czystosc
                      dookola, bezpieczenstwo, pewien stabilny standard zycia, ten mily sprzedawca sa
                      wlasnie wskaznikiem jakosci zycia dla takiego szaraczka jak Ty, ja, czy miliony
                      innych. To wlasnie droga, ktora zapieprzasz rano do roboty i wracasz do domu ma
                      wplyw na twoje samopoczucie, to pewna "kultura pracy" powoduje, ze nie musisz
                      lykac prochow na wrzody zoladka. To mily sprzedawca w sklepie za rogiem ma
                      wiekszy wplyw na to, czy wracajac po zrobieniu zakupow do domu jestes
                      usmiechniety, czy wkurwiony i potrzysz komu tu przypieprzyc. I pitolenie o "big
                      picture" zostaw politykom do ich rozgrywek, bo dla Ciebie szaraczka sa inne
                      wyznaczniki standardu zycia. No chyba ze jestes kontrkandydatem Arniego do
                      fotela gubernatora.
                      • canadyjczyk Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda 29.07.03, 01:21
                        Wyobraz sobie kolego, ze tak samo moze kazdy "od tak
                        sobie" wyjechac z Kanady
                        do Stanow, jak i ze Stanow do Kanady. Te same przywileje
                        i obowiazki w prawie
                        do osiedlenia dla jednych jak i dla drugich,
                        ****************

                        Mozesz wyjasnic w jaki sposob na przyklad zwykly
                        pracownik fabryki cukierkow moze wyjechac i osiedlic sie
                        w USA z Kanady?
                        • Gość: Ou-ais Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda IP: *.sympatico.ca 29.07.03, 01:53
                          canadyjczyk napisał:



                          >
                          > Mozesz wyjasnic w jaki sposob na przyklad zwykly
                          > pracownik fabryki cukierkow moze wyjechac i osiedlic sie
                          > w USA z Kanady?

                          W taki sam sposob, w jaki zwykly pracownik fabryki cukierkow w USA, moze
                          wyjechac i osiedlic sie w Kanadzie.
                          • canadyjczyk Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda 29.07.03, 01:59
                            No to bzdury koles piszesz bo nie moze.
                            Trzeba spelniac pewne ale za to dosc wysokie wymogi.
                            • Gość: Ou-ais Re: No i sie nie udalo, jaka szkoda IP: *.sympatico.ca 29.07.03, 03:06
                              A ktory z zawijaczy cukierkow ma wyzsze wymogi do spelnienia; amerykanski czy
                              kanadyjski?
    • luiza-w-ogrodzie Fajny watek. 28.07.03, 02:21
      Nie jestem wlascie upowazniona do zabierania glosu, bo mieszkam w Australii, do
      Kanady latalam tylko na delegacje (Toronto) a do Stanow regularnie na wakacje
      (Seattle i okolice), wiec niewiele wiem o tamtejszym codziennym zyciu poza
      komentarzami ludzi, ktorych spotkalam. Chcialam tylko zwrocic uwage, ze po
      pierwsze, nasze osobiste preferencje wplywaja na to, jaki kraj sie nam podoba.
      A po drugie: wiekszosc ludzi zazarcie broni wyidealizowanego obrazu kraju, w
      ktorym sie osiedlili (w marketingu to sie nazywa "post-purchase internal
      reinforcement" - czyli jesli sie cos kupilo, to po fakcie wmawia sie sobie ze
      to jest naprawde dobra rzecz) i ciezko sie z nimi obiektywnie dyskutuje.

      Pozdrawiam i splywam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: split Re: Fajny watek. IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 28.07.03, 02:37
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Nie jestem wlascie upowazniona do zabierania glosu, bo mieszkam w Australii,
        do
        >
        > Kanady latalam tylko na delegacje (Toronto) a do Stanow regularnie na wakacje
        > (Seattle i okolice), wiec niewiele wiem o tamtejszym codziennym zyciu poza
        > komentarzami ludzi, ktorych spotkalam. Chcialam tylko zwrocic uwage, ze po
        > pierwsze, nasze osobiste preferencje wplywaja na to, jaki kraj sie nam
        podoba.
        > A po drugie: wiekszosc ludzi zazarcie broni wyidealizowanego obrazu kraju, w
        > ktorym sie osiedlili (w marketingu to sie nazywa "post-purchase internal
        > reinforcement" - czyli jesli sie cos kupilo, to po fakcie wmawia sie sobie ze
        > to jest naprawde dobra rzecz) i ciezko sie z nimi obiektywnie dyskutuje.
        >
        > Pozdrawiam i splywam
        > Luiza-w-Ogrodzie
        >
        > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((&ord
        > m;>¸.
        > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`
        > ·.¸.·´¯`·...¸><((((º Jeszce jedna madra , what to hell are you talking
        about ? Or , what the hell are you smoking now ?
        • Gość: Renka Re:powrot marnotrawnej kosiarki IP: *.home.cgocable.net 28.07.03, 04:35
          Wyglada na to,ze kosiarka SAMA pojechala na backyard 5 domow dalej i stanela
          przy back alley. Tam ja, zolze, znalazl moj wierny towarzysz i przywlokl
          wywloke na miejsce. Teraz jest uwiazana na szyfr.
          A w krzakach znowu fruwaja motylki i unosi sie zapach hamburgerow z
          barbeque..smile
          Pieknie jest w Windsor.
          • Gość: Biala Re:powrot marnotrawnej kosiarki IP: *.sympatico.ca 31.07.03, 03:58
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Wyglada na to,ze kosiarka SAMA pojechala na backyard 5 domow dalej i stanela
            > przy back alley. Tam ja, zolze, znalazl moj wierny towarzysz i przywlokl
            > wywloke na miejsce. Teraz jest uwiazana na szyfr.
            > A w krzakach znowu fruwaja motylki i unosi sie zapach hamburgerow z
            > barbeque..smile
            > Pieknie jest w Windsor.

            Czesc Renka
            Nie bylo mnie tutaj chyba rok. Nadal laczy nas miasto, ktore opisujesz a jednak
            wydaje mi sie, ze kazda z nas mieszka w innym. Windsor jest piekne? Gdzie Ty
            kupujesz rozowe okulary? wink
            Pozdr
        • luiza-w-ogrodzie split 28.07.03, 04:38
          Przetlumacze Tobie na polski co napisalam w poprzednim poscie:

          1.ci, ktorzy maja rodziny, patrza gdzie bezpieczniej, ci, co szukaja pieniedzy,
          patrza gdzie lepiej placa itd, itp
          2. kazda pliszka swoj ogonek chwali

          A wogole to zrelaksuj sie, idz popatrz na Rainiera, wyplyn na Puget Sound, idz
          do biblioteki King County i wypozycz sobie cos Wajdy...

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          PS nie pale. niczego

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
          • Gość: fox.ca@gazeta.pl Re: Ilosc mordertw w calym kraju IP: *.sympatico.ca 28.07.03, 05:41
            Spojrzcie na statystyki ile jest morderstw w obu krajach, niezaleznie od
            powodow.

            Micheal Moores napisal ksiazke i nakrecil film o USA i porownuje dane z obu
            krajow podajac w skali rocznej:

            1) USA morderstwa - 11,200 +
            2) Cnada morderstwa - 256
            3) Francja morderstwa - 77
            4) Niemcy moredrstwa - 67
            5) Szwecja - 26

            Porownajcie liczbe mieszkancow w kazdym z tych krajow.

            Cyfry podaje z pamieci wiec moga byc jakies drobne pomylki ale w krajach
            europejskich.
            • Gość: Renka Re: agresja zycia IP: *.home.cgocable.net 28.07.03, 05:55
              Ja mysle, ze US sa na pierwszym miejscu w tej smutnej statystyce, bo zwiazane
              jest to z agresywnoscia zycia, ktora nie ma sobie rownych gdzies na swiecie.
              "Zjesc lunch albo byc lunchem"to powiedzonko mowi samo za siebie.
              • i.p.freely Re: agresja zycia 28.07.03, 15:33
                nawiazujac do statystyki fox-a.ca renka napisala
                "Ja mysle, ze US sa na pierwszym miejscu w tej smutnej statystyce, bo zwiazane
                jest to z agresywnoscia zycia, ktora nie ma sobie rownych gdzies na swiecie.
                "Zjesc lunch albo byc lunchem" to powiedzonko mowi samo za siebie."
                --------------------

                "zjesc lunch albo byc lunchem"....
                Moze ma to jakis sens jesli chodzi o tzw. 'corporate life' bo jesli chodzi o
                codzienne zycie zwyklego zjadacza chleba to nic takiego nie odczuwalam i nie
                odzczuwam. Zyje sobie 'powolutku' w malej miescine. Cisza, spokoj, wszyscy sie
                znaja i pomagaja nawzajem.... Za nic nie mieszkalbym juz w duzym miescie!!!!
                inni ludzie, inna mentalnosc, wszyscy sie gdzies 'pchaj' a wiec i agresja...

                Jesli chodzi o 'smutne statystyki', no coz, zloto na ulicach nie lezy, nawet
                tutaj. Wielu pracowac sie nie chce ale chec posiadania tego czy owego nie
                maleje tylko dlatego, ze nie ma sie srodkow do ich nabycia. Bron palna jest
                latwo dostepna ..... Poco wiec kalac sie praca.
                Nie wiem czy ktos w tych statystych zauwazyl, ze przestepczosc z 'bronia palna'
                nie jest zjawiskiem ogolnym jesli chodzi o spoleczenstwo. Czy ma to jakies
                znaczenie? Napewno.










            • jot-23 Re: Ilosc mordertw w calym kraju 28.07.03, 15:25
              Gość portalu: fox.ca@gazeta.pl napisał(a):

              > Spojrzcie na statystyki ile jest morderstw w obu krajach, niezaleznie od
              > powodow.
              >
              > Micheal Moores napisal ksiazke i nakrecil film o USA i porownuje dane z obu
              > krajow podajac w skali rocznej:
              >
              > 1) USA morderstwa - 11,200 +
              > 2) Cnada morderstwa - 256
              > 3) Francja morderstwa - 77
              > 4) Niemcy moredrstwa - 67
              > 5) Szwecja - 26
              >
              > Porownajcie liczbe mieszkancow w kazdym z tych krajow.
              >
              > Cyfry podaje z pamieci wiec moga byc jakies drobne pomylki ale w krajach
              > europejskich.


              hehe... "Last year, there were 582 homicides reported nationally" to o
              kanadzie. to co cytujesz "z pamieci" , grubas przytacza statystyki morderstw
              przy uzyciu broni palnej.

              oczywiscie, jak to na forum, nie spodziewam sie zebys nawet baknal cos w
              rodzaju sprostowania, czy nawet przeprosin hehehe.
              • Gość: fox.ca@gazeta.pl Re: Ilosc mordertw w calym kraju IP: *.sympatico.ca 29.07.03, 04:32
                jot-23 napisał:

                > hehe... "Last year, there were 582 homicides reported nationally" to o
                > kanadzie. to co cytujesz "z pamieci" , grubas przytacza statystyki morderstw
                > przy uzyciu broni palnej.
                >
                > oczywiscie, jak to na forum, nie spodziewam sie zebys nawet baknal cos w
                > rodzaju sprostowania, czy nawet przeprosin hehehe.

                Powiedz mi "uprzejmy j-23" czy poczules sie obrazony, ze te cyfry, ktore
                podalem z pamieci nie odbiegaja od rzeczywistosci? Ja nie bawie sie w
                prowadzenie statystyk, zeby kogos do czegos przekonac. Intencja tego co podalem
                nie bylo "ciebie" obrazac i potem przepraszac, bo niby za co - te dane sa jak
                najbardziej udokumentowane, opublikowane i nie powinny wprowadzac cie w blad.

                Faktem jest, ze Kanada jest 10 razy mniesza a ma blisko 40 razy mniej
                morderstw - czyli jest nieco spokojniej - moze klimat na to wplywa lub mniej
                broni palnej w rekach obywateli.

                To ze w ubieglym roku bylo wiecej morderstw, to poprzednich danych nie zmieni -
                widocznie mielismy zly rok.

                Co ty jestes taki wrazliwy na imformacje, ktore nie byly adresowane specjalnie
                do ciebie tylko do kazdego, kto sie interesuje zyciem w obu krajach. Ja nawet
                nie komentowalem ani jednym slowem gdzie jest lepiej i dlaczego. Poza tym to
                komentuj problem albo temat a nie nie piszacego.

                Mam nadzieje, ze juz ci przeszlo, wiec badz zdrow.

                • Gość: jot-23 Re: Ilosc mordertw w calym kraju IP: *.nyc.rr.com 29.07.03, 04:41
                  Gość portalu: fox.ca@gazeta.pl napisał(a):

                  > Mam nadzieje, ze juz ci przeszlo, wiec badz zdrow.

                  chlopie, mi sie jeszcze nie zaczelo. moze jak drugi raz napisze to dojdzie do
                  ciebie, bez epitetow i powoli

                  statystyki
                  ktore
                  podales
                  to
                  liczba
                  morderstw
                  przy
                  UWAGA nadchodzi!
                  uzyciu
                  broni
                  palnej
                  WYLACZNIE

                  wiec ich przytaczanie nie ma najmniejszego sensu , bo nie rozmawiamy o
                  pizdoletach. jedyny merytoryczny sens mialoby danie statystyk o ogolnej
                  liczbie morderstw.

                  pozdrawiam "cieplutko"!



                • traperzy Re: Ilosc mordertw w calym kraju 29.07.03, 04:49
                  I znowu bzdury.
                  W Kanadzie na glowe mieszkanca przypada wiecej broni
                  palnej niz w USA.
          • Gość: split Re: split IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 28.07.03, 14:29
            Teraz wierze ze tu bylas smile Nareszcie cos rozumie z tego co piszesz . U nas
            Australia , od 3 tyg okolo 90 st . Jestem na wodzie ale nie na Sound , na
            rampach kolejki , trzeba wyjechac o 2 giej w nocy zeby byc na wodzie o 7 mej ,
            mam awersje do kolejek jeszcze z kraju . Na jeziorze mniej tloczno i nie trzeba
            myc lajby po powrocie . Teskno za deszczem - Uwierzysz ?
            • luiza-w-ogrodzie Re: split 29.07.03, 00:04
              Gość portalu: split napisał(a):

              > Teraz wierze ze tu bylas smile

              Mnie sie zawsze oplaca wierzyc ;oD
              Bywalam i bede bywac w Seattle. Lubie to miasto i okolice, gory, ocean,
              jeziora. Seattle ma fajne knajpy, zycie jazzowe i dosc duza Polonie. A
              biblioteka w King County jest dobrze zaopatrzona, bo samo county jest bogate
              (podatki z Microsoftu...).

              >Nareszcie cos rozumie z tego co piszesz .

              Gratulacje ;oD

              >U nas Australia , od 3 tyg okolo 90 st .

              Eee, to jeszcze nie Australia. Sprobuj 35-40 celsjuszy przy wilgotnosci 70% i
              sloneczku stojacym niemal w zenicie, ktore czujesz przez dach samochodu.

              Jestem na wodzie ale nie na Sound , na
              > rampach kolejki , trzeba wyjechac o 2 giej w nocy zeby byc na wodzie o 7
              mej ,
              > mam awersje do kolejek jeszcze z kraju . Na jeziorze mniej tloczno i nie
              trzeba
              >
              > myc lajby po powrocie .

              Na ktorym jeziorze? Washington? Podgladasz Gatesa przez lornetke?

              >Teskno za deszczem - Uwierzysz ?

              Uwierze... Twoja tesknote za deszczem doskonale rozumiem - do marca tego roku
              mielismy w Sydney prawie poltora roku bez deszczu. Cos tam popadalao ze trzy
              razy w tym czasie, ale poza tym susza. Za to jak juz zaczelo padac, to moj
              ogrod prawie splynal do strumienia. W Seattle tak nie pada - tam glownie siapi
              i kropi, ale nie ma takich pokazowych oberwan chmury jak u nas.

              Pozdrawiam i proponuje powrot do glownego tematu watku.
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
              .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • waldek.usa Re: Rodowity Kanadyjczyk 28.07.03, 16:37
      ma offshore consulting w Kanadzie, USA i Barbados. Wiele lat spedzil w Kanadzie
      i pare lat temu przeprowadzil sie do Bostonu. Ma dosc konserwatywne
      zapatrywania i woli USA. Entrepreneurial spirit jest lepszy tutaj, powiada,
      Boston bardzo Mu sie podoba, z wyjatkiem tego durnia Menino, ktorego mamy za
      mayora. Jesli o Kanade, to we francuskojezycznej "they hate Americans" - Jego
      slowa.
    • Gość: Andrew , Canada. Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.home.cgocable.net 28.07.03, 20:49
      -Na powaznie- mozna porozmawiac na powaznym forum a nie tutaj gdzie 90%
      dyskutantow z Ameryki to nielegalni dla ktorych jest to jedyna mozliwosc
      dowartosciowania sie . Wirtualnie mozna byc kazdym , byc znawca , doradca ,
      posiadac co sie chce a realna rzeczywistosc tychze "amerykanow ???" jest
      diametralnie inna .
      Wirtualny "american" jest bardziej amerykanski od amerykanow , nie przyjmuje
      zadnych slow krytyki , na kazdym kroku powtaza ...my amerykanie i wewnetrznie
      szuka slow podziwu , pochwaly w wirtualnym swiecie.
      • Gość: split Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 28.07.03, 22:19
        Gość portalu: Andrew , Canada. napisał(a):

        > -Na powaznie- mozna porozmawiac na powaznym forum a nie tutaj gdzie 90%
        > dyskutantow z Ameryki to nielegalni dla ktorych jest to jedyna mozliwosc
        > dowartosciowania sie . Wirtualnie mozna byc kazdym , byc znawca , doradca ,
        > posiadac co sie chce a realna rzeczywistosc tychze "amerykanow ???" jest
        > diametralnie inna .
        > Wirtualny "american" jest bardziej amerykanski od amerykanow , nie przyjmuje
        > zadnych slow krytyki , na kazdym kroku powtaza ...my amerykanie i wewnetrznie
        > szuka slow podziwu , pochwaly w wirtualnym swiecie.

        Zobaczmy jak by to wygladalo odwracajac role : My poddani Jej krolewskiej
        mosci , Queen Elisabeth , bla bla bla - Musisz przyznac ze niezbyt imponujaco .

        Przynaleznosc narodowa i duma z tego jeszcze tolerowane w tym kraju , czego
        nie mozesz powiedziec o swoim . Political correctness pozwala ci jeszcze na
        bezkarne "American bashing", ale to sa tylko zlewki i nauczylismy sie to
        tolerowac . Zrob to samo publicznie w stosunku do jakiegos homo czy jakiejs
        innej mniejszosci i po karierze

        Uwazaj , nielegalni w Canada to "nieudokumentowani". Mozesz sie wirtualnie
        narazic i poniesc calkiem realne konsekwencje smile
        • Gość: Andrew , Canada Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.home.cgocable.net 29.07.03, 00:55
          Pan(-ni) Split pisze:

          Zobaczmy jak by to wygladalo odwracajac role : My poddani Jej krolewskiej
          mosci , Queen Elisabeth , bla bla bla - Musisz przyznac ze niezbyt imponujaco .

          Przynaleznosc narodowa i duma z tego jeszcze tolerowane w tym kraju , czego
          nie mozesz powiedziec o swoim . Political correctness pozwala ci jeszcze na
          bezkarne "American bashing", ale to sa tylko zlewki i nauczylismy sie to
          tolerowac . Zrob to samo publicznie w stosunku do jakiegos homo czy jakiejs
          innej mniejszosci i po karierze

          Uwazaj , nielegalni w Canada to "nieudokumentowani". Mozesz sie wirtualnie
          narazic i poniesc calkiem realne konsekwencje smile
          ===============================================================================

          Niewiedzialem ze polakow ktozy zostali troszke dluzej poza termin okreslony w
          wizie ( jezeli razi okreslenie nielegalni i ktorej to grupy dotyczyl moj
          poprzedni komentarz ) zalicza sie w Ameryce do mniejszosci ktorej absolutnie
          nie wolno krytykowac .

          P.S. W US i Kanadzie niema mniejszosci.
          • luiza-w-ogrodzie Re: US & Kanada (na niepowaznie) 29.07.03, 01:18
            Gość portalu: Andrew , Canada napisał(a):

            > P.S. W US i Kanadzie niema mniejszosci.

            W US bialych jest juz mniej niz 50% - to chyba jest mniejszosc?
            ;oD

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
            • Gość: split Re: US & Kanada (na niepowaznie) IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 29.07.03, 02:17
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > Gość portalu: Andrew , Canada napisał(a):
              >
              > > P.S. W US i Kanadzie niema mniejszosci.
              >
              > W US bialych jest juz mniej niz 50% - to chyba jest mniejszosc?
              > ;oD
              >
              > Pozdrawiam
              > Luiza-w-Ogrodzie
              >
              > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((&ord
              > m;>¸.
              > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`
              > ·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
              Myslisz o poludniowej Californii , ostatni spis wykazal ok 76% bialych
              • luiza-w-ogrodzie Re: US & Kanada (na niepowaznie) 29.07.03, 02:22
                Mysle o US - wszystkie stany. Ta wiadomosc pochodzi z zeszlego roku.

                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie

                ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
                .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
                • traperzy Re: US & Kanada (na niepowaznie) 29.07.03, 02:28
                  To zle myslisz.
                  Split ma racje.
          • Gość: split Re: US & Kanada (na powaznie) IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 29.07.03, 02:12
            Gość portalu: Andrew , Canada napisał(a):

            > Pan(-ni) Split pisze:
            >
            > Zobaczmy jak by to wygladalo odwracajac role : My poddani Jej krolewskiej
            > mosci , Queen Elisabeth , bla bla bla - Musisz przyznac ze niezbyt
            imponujaco .
            >
            > Przynaleznosc narodowa i duma z tego jeszcze tolerowane w tym kraju , czego
            > nie mozesz powiedziec o swoim . Political correctness pozwala ci jeszcze na
            > bezkarne "American bashing", ale to sa tylko zlewki i nauczylismy sie to
            > tolerowac . Zrob to samo publicznie w stosunku do jakiegos homo czy jakiejs
            > innej mniejszosci i po karierze
            >
            > Uwazaj , nielegalni w Canada to "nieudokumentowani". Mozesz sie wirtualnie
            > narazic i poniesc calkiem realne konsekwencje smile
            >
            ===============================================================================
            >
            > Niewiedzialem ze polakow ktozy zostali troszke dluzej poza termin okreslony
            w
            > wizie ( jezeli razi okreslenie nielegalni i ktorej to grupy dotyczyl moj
            > poprzedni komentarz ) zalicza sie w Ameryce do mniejszosci ktorej absolutnie
            > nie wolno krytykowac .
            >
            > P.S. W US i Kanadzie niema mniejszosci.


            Ustosunkuj sie do "My Amerykanie" bo na ten temat ci odpisalem , w
            politically correct slowniku Canadian juz nie istnieje , zeby przypadkiem nie
            urazic selfesteem jakiegos chinka czy raghead . Jako subgect of de Crown nie
            mozesz sie wychylac ,ja jestem obywatelem Republiki wiec sobie pozwalam .

            Jak sie tak uparles z ta mniejszosciami czy istnieja czy nie to ocen sam ;


            Racial minority , slyszales ? Kiedys ; Niggers , chinks , wetbacks
            Ethnic minority , kiedys ; Poles , Jews , Italians etc.
            alternative life style , czytaj ; queers , dikes i reszta screw-ups , zwlaszcza
            ci ostatni sa "pod ochrona" co ci zostalo to mozesz sobie jeszcze poskakac
            po "ugly American", czym udowadniasz ze jestes zakompleksiony little subgect ,
            nic wiecej ,

            Ide powiesic flage smile
      • traperzy Re: US & Kanada (na powaznie) 29.07.03, 00:43
        -Na powaznie- mozna porozmawiac na powaznym forum a nie
        tutaj gdzie 90% dyskutantow z Kanady dla ktorych jest to
        jedyna mozliwosc dowartosciowania sie . Wirtualnie mozna
        byc kazdym , byc znawca , doradca , posiadac co sie chce
        a realna rzeczywistosc tychze "kanadyjczykow ???" jest
        diametralnie inna .
        Wirtualny "kanadyjczyk" jest bardziej kanadysjki od
        kanadyjczykow , nie przyjmuje zadnych slow krytyki , na
        kazdym kroku powtaza ...my kanadyjczycy i glupki
        amrykanie i wewnetrznie szuka slow podziwu , pochwaly w
        wirtualnym swiecie.
    • canadyjczyk Szpitale w Ontario na progu bankructwa 29.07.03, 02:01
      Ach, jaka ta sluzba zdrowia wspaniala:

      On Saturday, the Ontario Hospital Association reported
      that the province's 161 hospitals had not received the
      $484 million promised in this year's provincial budgets.

      The hospitals are so cash-strapped, the OHA said, that
      many have exhausted their lines of credit just to pay
      employees and banks are beginning to threaten to stop the
      cash flow.

      www.canada.com/toronto/story.asp?id=862D05AC-B814-45BD-99BE-EDE75C8DAD61
    • canadyjczyk Szpitale: jest "dobrze" 29.07.03, 02:08
      Doskonale te lecznictwo w Kanadzie:


      A survey of the association's members found that without
      any additional funding this year, hospitals would be
      forced to cut up to 11,500 staff positions and 2,600
      hospital beds.

      As many as 92,000 in-patients would not receive
      treatment, including the cancellation of 29,000
      surgeries, suggests the survey, conducted from July 4 to 10.

      About 40 per cent of hospitals would not be unable to
      meet payroll and 50 per cent of hospitals are considering
      plans to lay off employees by early fall, said the
      association.

      www.canada.com/toronto/story.asp?id=716102A7-42B2-441E-887F-A6578BAF8A6B
      • canadyjczyk Re: Szpitale: jest 'dobrze', jest "wspaniale" 29.07.03, 02:16
        A survey to be released this week will have the numbers
        to back up the hospitals' case for more funding, Ms.
        Short said. The study by the Ontario Health Association
        reveals that 40 per cent of Ontario hospitals find it
        difficult to meet their payrolls, and the remainder are
        considering cutting staff and services before the end of
        the year, she said.


        www.theglobeandmail.com/servlet/ArticleNews/TPStory/LAC/20030728/UHOSPM_2/TPHealth/
    • canadyjczyk Szpitale: jest "wspaniale" w Kanadzie 29.07.03, 02:10
      HALIFAX (CP) - The waiting times for important elective
      surgery in Nova Scotia is growing longer, the NDP said
      Monday.

      The party released an unpublished study by the Fraser
      Institute that says the wait time for heart surgery is
      three weeks, four times longer than it was two years ago.
      The same report also said the waiting list for medical
      oncology and cancer surgery are also longer.

      www.canada.com/news/story.asp?id=91FA6EDC-D76D-44D4-B7B0-236369B5718B
    • canadyjczyk Uwaga kradna samochody! 29.07.03, 02:14
      The rate of car thefts in Canada has increased by 71 per
      cent since 1998, according to Statistics Canada data. In
      2001, 170,000 vehicles were stolen in Canada, Statscan said.

      www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20030728.wtheft0728/BNStory/National/
      • Gość: split Re: Uwaga kradna samochody! IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 29.07.03, 02:29
        canadyjczyk napisał:

        > The rate of car thefts in Canada has increased by 71 per
        > cent since 1998, according to Statistics Canada data. In
        > 2001, 170,000 vehicles were stolen in Canada, Statscan said.
        >
        > www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20030728.wtheft0728/BNStory/National/


        Nie pisze gdzies przypadkiem ze Quebeck sie uniezaleznia ? ludzie z B.C. i
        Alberta czekaja bo chca sie przylaczyc do nas smile
        • traperzy Re: Uwaga kradna samochody! 29.07.03, 02:38
          Najbardziej chca sie przylaczyc ci znad Atlantyku.
          • Gość: split Re: Uwaga kradna samochody! IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 29.07.03, 02:52
            traperzy napisał:

            > Najbardziej chca sie przylaczyc ci znad Atlantyku.

            Wystarczy na dzisiaj bo tym "pomiedzy" wpadnie cos na do glowy i nawarzymy
            sobie piwa smile
      • strach_w_oczach Re: Uwaga kradna samochody! 29.07.03, 14:58
        canadyjczyk napisał:

        > The rate of car thefts in Canada has increased by 71 per
        > cent since 1998, according to Statistics Canada data. In
        > 2001, 170,000 vehicles were stolen in Canada, Statscan said.
        >
        > www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20030728.wtheft0728/BNStory/National/


        Canada: 5.02/1000
        USA: 4.09/1000
    • soup_nazi A ja to bym zaryzykowal takie stwierdzenie... 29.07.03, 17:47
      ..., ze jak sie zsumuje wszystkie plusy i minusy obu krajow, to bilans wyjdzie
      na zero +/- 5%, wiec kazdy moze sobie wybrac zaleznie od tego co dla niego w
      zyciu wazniejsze.
      • soup_nazi Re: A ja to bym zaryzykowal takie stwierdzenie... 29.07.03, 17:54
        soup_nazi napisał:

        > ..., ze jak sie zsumuje wszystkie plusy i minusy obu krajow, to bilans
        wyjdzie
        > na zero +/- 5%, wiec kazdy moze sobie wybrac zaleznie od tego co dla niego w
        > zyciu wazniejsze.
        >

        Do tego towarzystwa dorzucilbym AU, ktore moze ma odrobinke gorzej finansowo,
        ale za to ma klimat i wspaniale egzotyczne krajobrazy, przyrode, etc. co
        powinno skompensowac.
        • canadyjczyk Re: A ja to bym zaryzykowal takie stwierdzenie... 29.07.03, 20:34
          Ale zes sie wysilil...
          Chyba tyle samo ile przy wymysleniu ksywki carramba.
          • soup_nazi Przeciez wspominalem o durniach wszelkiej masci 29.07.03, 20:44

            • canadyjczyk Re: Przeciez wspominalem o durniach wszelkiej mas 29.07.03, 20:45
              eee tam
              Zaczales ciekawy temat to mozna sie bylo spodziewac ze
              masz jakies swoje przemyslenia. A Ty tylko podsumowales i
              to byle jak.
              Jestem zawiedziony.
              • soup_nazi Re: Przeciez wspominalem o durniach wszelkiej mas 29.07.03, 20:53
                canadyjczyk napisał:

                > eee tam
                > Zaczales ciekawy temat to mozna sie bylo spodziewac ze
                > masz jakies swoje przemyslenia. A Ty tylko podsumowales i
                > to byle jak.
                > Jestem zawiedziony.

                Po co mialbym pisac, zeby mnie malpoludy obskoczyly, hehehe? Obiecaj, ze
                bedziesz grzeczny to napisze.
                • canadyjczyk Re: Przeciez wspominalem o durniach wszelkiej mas 29.07.03, 20:59
                  A rob co chcesz.
                  Ja juz swoje napisalem.
                  • soup_nazi Re: Przeciez wspominalem o durniach wszelkiej mas 29.07.03, 21:09
                    canadyjczyk napisał:

                    > A rob co chcesz.
                    > Ja juz swoje napisalem.

                    Alisci na wiecej nie liczylem, hehehe
        • luiza-w-ogrodzie Re: A ja to bym zaryzykowal takie stwierdzenie... 30.07.03, 00:00
          soup_nazi napisał:

          > Do tego towarzystwa dorzucilbym AU, ktore moze ma odrobinke gorzej finansowo,
          > ale za to ma klimat i wspaniale egzotyczne krajobrazy, przyrode, etc. co
          > powinno skompensowac.

          Zaraz, zaraz, mialo byc o porownaniu US i CAN, prosze nie dodawac AU na
          doczepke zamiast probowac doglebnej analizy.

          AU ma nie tylko nietypowy klimat, ale bardzo mieszana ludnosc ( i malo tej
          ludnosci - 19 mln), zupelnie inny stosunek do zycia niz w US/CAN, zasciankowa
          polityke, ktora nikt sie nie przejmuje. No i jedzenie jest niesamowite. Jak
          mozna porownywac AU i US/CAN?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
          • traperzy Re: A ja to bym zaryzykowal takie stwierdzenie... 30.07.03, 00:11
            Takich bzdur jakie ty czasem piszesz to rzadko kto robi.
          • soup_nazi Re: A ja to bym zaryzykowal takie stwierdzenie... 30.07.03, 15:14
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > soup_nazi napisał:
            >
            > > Do tego towarzystwa dorzucilbym AU, ktore moze ma odrobinke gorzej finanso
            > wo,
            > > ale za to ma klimat i wspaniale egzotyczne krajobrazy, przyrode, etc. co
            > > powinno skompensowac.
            >
            > Zaraz, zaraz, mialo byc o porownaniu US i CAN, prosze nie dodawac AU na
            > doczepke zamiast probowac doglebnej analizy.

            Zgadza sie, to dygresja. To po prostu liga krajow najbardziej przyjaznych dla
            imigrantow i w ogole najlepszych do zycia. Gardzisz komplementem?
            >
            > AU ma nie tylko nietypowy klimat

            E, tam zaraz nietypowy. Jedz na poludnie Stanow i bedziesz miala klimat
            Australii w roznych miejscach.

            , ale bardzo mieszana ludnosc

            E, tam, tu juz zalas. Dobrze, ze w US/CA ludnosc b. jednorodna etnicznie.

            ( i malo tej
            > ludnosci - 19 mln)

            A to juz nie moja wina, hehehe. Albo wpusccie wiecej imigrantow albo wyrzuccie
            srodki antykoncepcyjne.

            , zupelnie inny stosunek do zycia niz w US/CAN

            Nie wiem ile wiesz o zyciu w US, ale jesli chodzi o CA to uleglas popularnemu
            stereotypowi o CA. Aczkolwiek styl zycia b. podobny w wielu wzgledach, to
            jednak rowniez wiele roznic, czasem in plus, czasem in minus. Natomiast
            rozmawialem kilkakrotnie z Aussies w Kanadzie i Kanadyjczykami, ktorzy byli tam
            i jedni i drudzy zgodnie twierdzili, ze gdyby te dwa kraje (i ludzi) zamienic
            miejscami to trudno byloby zauwazyc roznice. Sydney bodajze ma spora
            spolecznosc kanadyjskich expatriates, ktorzy twierdza, ze czuja sie jak w domu,
            oprocz tego, ze jest cieplo.

            , zasciankowa
            > polityke, ktora nikt sie nie przejmuje.

            A to w CA tez tak mamy, hehe

            No i jedzenie jest niesamowite.

            W czym to sie przejawia? Polewacie hamburgery sokiem eukaliptusa, hehe?

            Jak
            > mozna porownywac AU i US/CAN?

            Nie przekonalas mnie. Pokaz mi dlaczego nie mozna.

            >
            > Pozdrawiam
            > Luiza-w-Ogrodzie
            >
            > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((&ord
            > m;>¸.
            > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`
            > ·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
            • luiza-w-ogrodzie Australi pachnaca zywica 31.07.03, 04:11
              soup_nazi napisał:

              > Zgadza sie, to dygresja. To po prostu liga krajow najbardziej przyjaznych dla
              > imigrantow i w ogole najlepszych do zycia. Gardzisz komplementem?

              Prawda ze Australia przyjazna, ale trudno ja porownac do tak duzego panstwa jak
              US.

              > , ale bardzo mieszana ludnosc
              >
              > E, tam, tu juz zalas. Dobrze, ze w US/CA ludnosc b. jednorodna etnicznie.

              :oD u nas biali to juz chyba mniejszosc ;oD

              > ( i malo tej
              > > ludnosci - 19 mln)
              >
              > A to juz nie moja wina, hehehe. Albo wpusccie wiecej imigrantow albo
              wyrzuccie srodki antykoncepcyjne.

              Wpuszczamy 100 tysiecy rocznie, ale nie dla wszystkich wystarczy miejsca.

              > , zupelnie inny stosunek do zycia niz w US/CAN
              >
              > Nie wiem ile wiesz o zyciu w US, ale jesli chodzi o CA to uleglas popularnemu
              > stereotypowi o CA. Aczkolwiek styl zycia b. podobny w wielu wzgledach, to
              > jednak rowniez wiele roznic, czasem in plus, czasem in minus. Natomiast
              > rozmawialem kilkakrotnie z Aussies w Kanadzie i Kanadyjczykami, ktorzy byli
              tam i jedni i drudzy zgodnie twierdzili, ze gdyby te dwa kraje (i ludzi)
              zamienic miejscami to trudno byloby zauwazyc roznice. Sydney bodajze ma spora
              > spolecznosc kanadyjskich expatriates, ktorzy twierdza, ze czuja sie jak w
              domu, oprocz tego, ze jest cieplo.

              Faktycznie z Kanada troche przesadzilam. Rzeczywiscie Au i CAN sa podobne
              oprocz klimatu. I ludzie tez maja podobne podejscie do zycia. Pamietam, jak w
              Toronto pewien Kanadyjczyk tlumaczyl mi ze Kanada to taka zimna Australia i ze
              zamiast goracych pustyn sa tam pustynie lodowe.

              > W czym to sie przejawia? Polewacie hamburgery sokiem eukaliptusa, hehe?

              Oj, Bydle, sok z eukaliptusa jest trujacy.
              Mialam na mysli wspaniala roznorodnosc dostepnych owocow i kuchni etnicznych.

              Pozdrawiam i spadam na lunch
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
              .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
              • Gość: Renka Re: kuchnia kanadyjska IP: *.home.cgocable.net 31.07.03, 05:37
                Ja uwazam, ze jest tutaj niesamowity wybor potraw z calego swiata. W takim
                malym Windsor jest ponad 600 restauracji na 200 tys ludzi, no ale moze ta
                przelotowosc z powodu granicy powoduje ze faktycznie codziennie przebywa
                pewnie ze dwa razy tyle a moze i wiecej.Mnie osobiscie kuchnia kanadyjska
                kojarzy sie z baaaardzo dooobrym a podawane do kazdej potrawy, od salatek
                zaczyna sie kazdy posilek, wiec juz o ich rozmaitosci nie wspomnesmile)
                Amerykanskie warzywa sa tu owszem popularne, ale pomidory sa okropne, no i te
                winogrona co to wygladaja jak z krzaka na polu, a smakuja jak fasola..
                • waldek.usa Re: kuchnia kanadyjska 31.07.03, 15:22
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > Ja uwazam, ze jest tutaj niesamowity wybor potraw z calego swiata. W takim
                  > malym Windsor jest ponad 600 restauracji na 200 tys ludzi, no ale moze ta
                  > przelotowosc z powodu granicy powoduje ze faktycznie codziennie przebywa
                  > pewnie ze dwa razy tyle a moze i wiecej.Mnie osobiscie kuchnia kanadyjska
                  > kojarzy sie z baaaardzo dooobrym a podawane do kazdej potrawy, od salatek
                  > zaczyna sie kazdy posilek, wiec juz o ich rozmaitosci nie wspomnesmile)
                  > Amerykanskie warzywa sa tu owszem popularne, ale pomidory sa okropne, no i te
                  > winogrona co to wygladaja jak z krzaka na polu, a smakuja jak fasola..


                  Renka, amerykanskie warzywa sa do d..y, ani smaku, ani zapachu. Jezeli masz
                  wtyczke do farmy, to owszem...
                  pzdr.
                  • jot-23 Re: kuchnia kanadyjska 31.07.03, 16:09
                    waldek.usa napisał:

                    >
                    > Renka, amerykanskie warzywa sa do d..y, ani smaku, ani zapachu. Jezeli masz
                    > wtyczke do farmy, to owszem...
                    > pzdr.

                    Waldek,

                    sprawa smaku i zapachu. jezeli przechowujesz cos w chlodni przez tydzien,
                    zanim trafi na lade, to nic nie bedzie mialo ani smaku ani zapachu. najlepszym
                    przykladem sa te pomidory. holenderskie, wszystkie sa pieknego koloru i
                    identycznego ksztaltu, i tez nie maja smaku (zapachu pomidory wogole nie za
                    bardzo maja, zapach sie bierze z badyla, stad wydaje sie ze te "on a vine"
                    pachna lepiej). Warzywa bulwiaste, jak te buraki, ziemniaki, marchew itd nie
                    traca swoich wlasciwosci w ten sam sposob. wiec te mozna i z supermarketu. ale
                    ogolnie regola jest ze natury nie da sie oszukac. u nas najlepsze pomidory sa
                    te lokalne z NJ, jak jest sezon. nie ma roznicy miedzy nimi a polskimi. i tak
                    jest z wiekszoscia innych wazyw. czy owocow.. truskawki tez beda smaczne tylko
                    w sezonie, i kiedy zostana zerwane po tym jak dojrzeja, a nie zaraz po tym jak
                    WYGLADAJA dobrze, co jest nagminna praktyka supermarketowa. jest pelno farmers
                    markets.... trzeba tylko wybrac miedzy wygoda robienia wszystkich zakupow za
                    jednym zamachem , a mekami oddzielnego i czesto pare razy w tygodniu, tripu po
                    zielone.
                    • waldek.usa Re: kuchnia kanadyjska 31.07.03, 16:47
                      jot-23 napisał:

                      > waldek.usa napisał:
                      >
                      > >
                      > > Renka, amerykanskie warzywa sa do d..y, ani smaku, ani zapachu. Jezeli mas
                      > z
                      > > wtyczke do farmy, to owszem...
                      > > pzdr.
                      >
                      > Waldek,
                      >
                      > sprawa smaku i zapachu. jezeli przechowujesz cos w chlodni przez tydzien,
                      > zanim trafi na lade, to nic nie bedzie mialo ani smaku ani zapachu.
                      najlepszym
                      > przykladem sa te pomidory. holenderskie, wszystkie sa pieknego koloru i
                      > identycznego ksztaltu, i tez nie maja smaku (zapachu pomidory wogole nie za
                      > bardzo maja, zapach sie bierze z badyla, stad wydaje sie ze te "on a vine"
                      > pachna lepiej). Warzywa bulwiaste, jak te buraki, ziemniaki, marchew itd nie
                      > traca swoich wlasciwosci w ten sam sposob. wiec te mozna i z supermarketu.
                      ale
                      > ogolnie regola jest ze natury nie da sie oszukac. u nas najlepsze pomidory sa
                      > te lokalne z NJ, jak jest sezon. nie ma roznicy miedzy nimi a polskimi. i tak
                      > jest z wiekszoscia innych wazyw. czy owocow.. truskawki tez beda smaczne
                      tylko
                      > w sezonie, i kiedy zostana zerwane po tym jak dojrzeja, a nie zaraz po tym
                      jak
                      > WYGLADAJA dobrze, co jest nagminna praktyka supermarketowa. jest pelno
                      farmers
                      > markets.... trzeba tylko wybrac miedzy wygoda robienia wszystkich zakupow za
                      > jednym zamachem , a mekami oddzielnego i czesto pare razy w tygodniu, tripu
                      po
                      > zielone.
                      >
                      >
                      >

                      I owszem. U mnie w Bostonie farmerzy maja stragany w kilku miejscach i towar
                      jest znakomity, swieze ryby prosto z lajby na fish pier, no i Trader Joe's.
                      Jest calkiem fajnie, tylko trzeba troche poszukac i nie lenic sie wink
                      Ps. I duzo taniej niz w supermarkiecie, jezeli ktos jest frugal.
                      Pzdr.
                • jankez Re: kuchnia kanadyjska 31.07.03, 18:19
                  Calkiem smieszne jest Renka to co piszesz.
                  Windsor jest jednym z najbrzydszych miast Kanady a Ty
                  piszesz o nim jak o Paryzu. Trzeba byc totalnym
                  bezgusciem zeby tak uwazac.
                  Nie bardzo rozumiem po co kupjesz te amerykanskie
                  pomidory w sklepie. Wystarczy pojechac w strone
                  Lemmington i na straganach mozna kupic co sie chce i
                  wszystko swiezutkie.
                  Jedne z najwiekszych upraw pomidorow w tej okolicy.
                  Jesli jednak kupujesz w sklepie to znaczy ze jestes po
                  prostu leniwa a narzekac najlepiej.
                  Zreszta nie dziwie sie gdy sie mieszka w takiej
                  brzydocie. I to po jednej i drugiej stronie granicy.
                  Poza tym prawdziwa Polka mialaby pomidory w ogrodku. Ale
                  pewnie go nie masz.
                • Gość: split Re: kuchnia kanadyjska IP: *.nas25.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 31.07.03, 19:53
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > Ja uwazam, ze jest tutaj niesamowity wybor potraw z calego swiata. W takim
                  > malym Windsor jest ponad 600 restauracji na 200 tys ludzi, no ale moze ta
                  > przelotowosc z powodu granicy powoduje ze faktycznie codziennie przebywa
                  > pewnie ze dwa razy tyle a moze i wiecej.Mnie osobiscie kuchnia kanadyjska
                  > kojarzy sie z baaaardzo dooobrym a podawane do kazdej potrawy, od salatek
                  > zaczyna sie kazdy posilek, wiec juz o ich rozmaitosci nie wspomnesmile)
                  > Amerykanskie warzywa sa tu owszem popularne, ale pomidory sa okropne, no i te
                  > winogrona co to wygladaja jak z krzaka na polu, a smakuja jak fasola..



                  Tak samo jak smakuja wasze tutaj (w zime) Zerwane z krzaka niedojrzale ,
                  przedwczesnie mozna porownac tylko z przedwczesnym orgazmem smile Niezaleznie
                  gdzie !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka