Dodaj do ulubionych

Ogniem i Mieczem

IP: *.anonymizer.com 22.06.01, 00:00
Rok temu w Toronto odbyla sie premiera Ogniem i
Mieczem.W przeddzien czytalam recenzje, ktore
zapowiadaly nieslychane emocje, doskonala scenografie,
wspaniala gre aktorska.Calej tej imprezie towarzyszyla
ogromna gala w Toronto.Biale limuzyny, fraki itd.Film
obejrzalam.Przyzmam sie ze czegos okropniejszego dawno
nie widzialam.Gra aktorow ZERO.Najgorszy amerykanski
aktor jest lepszy od najlepszego polskiego.Oni
zupelnie nie potrafia grac.Sa tak sztuczni, ze sie
niedobrze robi.Film o tak wielkim nakladzie powinien
zachwycac.Niestety poza ladnymi kostiumami nic tam nie
ma.Sceny walki lepiej by wyrezyserowal i pokazal
niejeden przdszkolak.Zastanawiajacy jest fakt ze prasa
i telewizja tak bardzo wszystko chwali a w prywatnych
rozmowach nie uslyszalam ani jednej pozytywnej
opinii.Probowalam tez ogladac pare innych polskich
filmow (PSy - co drugie slowo to kurwa, pizda,
spierdajlaj, nowe odcinki czterdziestolatka - co
drugie slowo po rosyjsku..Zadnego nie da sie ogladac
do konca.Ze lza w oku natomiast ogladam stare
przedwojenne filmy.TO BYLI PRAWDZIWI aktorzy.Ci
dzisiejszy to dno.Smutne....Mysle ze te filmy w pelni
oddaja terazniejsza polska rzeczywistosc...smutne
doprawdy
Obserwuj wątek
    • Gość: zuza Re: Ogniem i Mieczem do zuzi IP: *.btinternet.com 22.06.01, 00:00
      podzielam Twoja opinie na 100 %
    • Gość: Maciek S Re: Ogniem i Mieczem IP: *.amdahl.com 22.06.01, 00:00
      Gość portalu: Zuzia napisał(a):

      > Rok temu w Toronto odbyla sie premiera Ogniem i
      > Mieczem.W przeddzien czytalam recenzje, ktore
      > zapowiadaly nieslychane emocje, doskonala scenografie,
      > wspaniala gre aktorska.Calej tej imprezie towarzyszyla
      > ogromna gala w Toronto.Biale limuzyny, fraki itd.Film
      > obejrzalam.Przyzmam sie ze czegos okropniejszego dawno
      > nie widzialam.Gra aktorow ZERO.Najgorszy amerykanski
      > aktor jest lepszy od najlepszego polskiego.Oni
      > zupelnie nie potrafia grac.Sa tak sztuczni, ze sie
      > niedobrze robi.Film o tak wielkim nakladzie powinien
      > zachwycac.Niestety poza ladnymi kostiumami nic tam nie
      > ma.Sceny walki lepiej by wyrezyserowal i pokazal
      > niejeden przdszkolak.Zastanawiajacy jest fakt ze prasa
      > i telewizja tak bardzo wszystko chwali a w prywatnych
      > rozmowach nie uslyszalam ani jednej pozytywnej
      > opinii.Probowalam tez ogladac pare innych polskich
      > filmow (PSy - co drugie slowo to kurwa, pizda,
      > spierdajlaj, nowe odcinki czterdziestolatka - co
      > drugie slowo po rosyjsku..Zadnego nie da sie ogladac
      > do konca.Ze lza w oku natomiast ogladam stare
      > przedwojenne filmy.TO BYLI PRAWDZIWI aktorzy.Ci
      > dzisiejszy to dno.Smutne....Mysle ze te filmy w pelni
      > oddaja terazniejsza polska rzeczywistosc...smutne
      > doprawdy

      Otoz walkii w "Ogniem i Mieczem" byly rezyserowane w
      malym stopniu. czytyalem ze w wiekszosci te walki
      wynikaly z naturalnych ruchow aktorow ktorzy zapewne
      musieli poduczyc sie operowania bronia by nawzajem nie
      zrobic sobie krzywdy. Tak przynajmniej twierdza
      materialy na DVD filmu.

      Owszem rowniez slyszalem ze "Ogniem i Mieczem" nie byl
      udany a glowni bohaterowie byli "zimni" i sztuczni
      (szczegolnie pani Iza Scorupco - "zimna ryba"). I to
      chyba prawda.

      Ja mysle ze w ogromnym stopniu wplenela na nasze opinie
      znajomosc porzednich czesci Trylogii filmowej. Chyba po
      czesci przyzwyczailismy sie do swietnej gry nasz -
      niestety w wiekszosci umarlych - wybitnych aktorow.
      Wlasnie tuz przed obejzeniem DVD "Ogniem i
      Mieczem" mialem przyjemnosc obejrzec stare nagranie
      (czarno-biale) Pana Wolodyjowskiego. No to byla
      przyjemnosc popatrzec i przypomniec sobie naszych
      swietnych aktorow starego pokolenia.

      No ale pamietacie jak przyjeto "Potop"? Pani Braunek tez
      byla "zimna" w swej roli. Nie wiem czy taki byl zamiar
      rezysera.

      Co do innych filmow to zgadzam sie ze chodzi o pokazanie
      obecnej rzeczywistosci Polskiej... Nie wiem na ile
      dobrze. Rosyjski - poniewaz w Polsce obecnie zyje duzo
      przybyszow ze wschodu. Przeklenstwa - no bo taki
      obowiazuje styl... prawdopodobnie na ulicy i wsrod
      bandziorow (zreszta "Psy" sa o tym ale polecam takze
      cos o wojsku sprzed paru lat: "Kroll").


      Dla oderwania polecam "Pana Tadeusza" - ponoc duzo
      wyzsze notowania niz "Ogniem i Mieczem"... no i jest to
      nasza epopeja narodowa.


      Pozdrawiam
      • Gość: Swiatlo Pan Tadeusz IP: *.easypower.com 23.06.01, 00:00
        Gość portalu: Maciek S napisał(a):


        > Dla oderwania polecam "Pana Tadeusza" - ponoc duzo
        > wyzsze notowania niz "Ogniem i Mieczem"... no i jest to
        > nasza epopeja narodowa.
        >
        > Pozdrawiam

        "Pan Tadeusz" mnie rozczarowal. Wprawdzie nie jestem krytykiem ani zadnym znawca,
        ale przeciez mam prawo mimo wszystko do wlasnej opinii. Film nie moze byc
        kompletna kopia ksiazki. Jezeli stara sie byc jej wierna kopia, to po co film?
        Ksiazka jest zawsze lepsza. Wajda poza scenografia nie wniosl nic od siebie
        samego do filmu. Moze to bylo jego zamierzenie, ale film to po prostu obszerne
        fragmenty ksiazki przeniesione doslownie na ekran. To tak jakby ufilmowienie
        ilustracji Androlliego. Wlasciwie, jezeli to bylo jego intencja, to moze ma to
        jakis sens. Jednak ja sie spodziewalem filmu o bogatej akcji, ktory moglbym
        pokazac moim nastoletnim dzieciom calkowicie wychowanych w Ameryce. Film sie do
        tego zupelnie nie nadaje. Dla kogos, kto nie czytal i nie przerabial Pana
        Tadeusza w szkole, film jest calkowicie niezrozumialy.
        Pan Tadeusz jest doskonalym materialem dla hollywoodzkiego filmu akcji z
        aspiracjami do Oscara. Cos takiego, jak "Crouching Dragon, Hidden Tiger",
        albo "English Patient". Ma gleboka fabule, historyczne tlo i ciekawe postacie.
        Dobrze zrobiony, z duzym budzetem, moglby by byc filmem dla calego swiata.
        Tymczasem wyszedl taki jakis dziwolag nie wiadomo dla kogo.
        Poza tym mam zal nie tyle do Wajdy, co do samego Mickiewicza, ze nie wyeksponowal
        wystarczajaco romansu pomiedzy Zosia a Tadeuszem. Nie rezygnujac zreszta z
        epickosci reszty materialu. No ale na to juz za pozno. Czy nie mozna wyslac
        przetlumaczonego Pana Tadeusza do Jamesa Camerona lub Ridleya Scotta aby moze
        zrobili jakas superprodukcje?
        Pozdrowienia
        Swiatlo
        PS. Czy ktos ogladal najnowsze "W Pustyni i w puszczy"? Czy nadaje sie dla kogos
        rozpuszczonego juz perfekcjonizmem Hollywoodu? Czy warto go sciagac do USA?


        • Gość: Maciek S Re: Pan Tadeusz IP: 129.212.11.* 25.06.01, 00:00
          Gość portalu: Swiatlo napisał(a):

          > Gość portalu: Maciek S napisał(a):
          >
          >
          > > Dla oderwania polecam "Pana Tadeusza" - ponoc duzo
          > > wyzsze notowania niz "Ogniem i Mieczem"... no i jest to
          > > nasza epopeja narodowa.
          > >
          > > Pozdrawiam
          >
          > "Pan Tadeusz" mnie rozczarowal. Wprawdzie nie jestem krytykiem ani zadnym znawc
          > a,
          > ale przeciez mam prawo mimo wszystko do wlasnej opinii. Film nie moze byc
          > kompletna kopia ksiazki. Jezeli stara sie byc jej wierna kopia, to po co film?
          > Ksiazka jest zawsze lepsza. Wajda poza scenografia nie wniosl nic od siebie
          > samego do filmu. Moze to bylo jego zamierzenie, ale film to po prostu obszerne
          > fragmenty ksiazki przeniesione doslownie na ekran. To tak jakby ufilmowienie
          > ilustracji Androlliego. Wlasciwie, jezeli to bylo jego intencja, to moze ma to
          > jakis sens. Jednak ja sie spodziewalem filmu o bogatej akcji, ktory moglbym
          > pokazac moim nastoletnim dzieciom calkowicie wychowanych w Ameryce. Film sie do
          >
          > tego zupelnie nie nadaje. Dla kogos, kto nie czytal i nie przerabial Pana
          > Tadeusza w szkole, film jest calkowicie niezrozumialy.
          > Pan Tadeusz jest doskonalym materialem dla hollywoodzkiego filmu akcji z
          > aspiracjami do Oscara. Cos takiego, jak "Crouching Dragon, Hidden Tiger",
          > albo "English Patient". Ma gleboka fabule, historyczne tlo i ciekawe postacie.
          > Dobrze zrobiony, z duzym budzetem, moglby by byc filmem dla calego swiata.
          > Tymczasem wyszedl taki jakis dziwolag nie wiadomo dla kogo.
          > Poza tym mam zal nie tyle do Wajdy, co do samego Mickiewicza, ze nie wyeksponow
          > al
          > wystarczajaco romansu pomiedzy Zosia a Tadeuszem. Nie rezygnujac zreszta z
          > epickosci reszty materialu. No ale na to juz za pozno. Czy nie mozna wyslac
          > przetlumaczonego Pana Tadeusza do Jamesa Camerona lub Ridleya Scotta aby moze
          > zrobili jakas superprodukcje?
          > Pozdrowienia
          > Swiatlo
          > PS. Czy ktos ogladal najnowsze "W Pustyni i w puszczy"? Czy nadaje sie dla kogo
          > s
          > rozpuszczonego juz perfekcjonizmem Hollywoodu? Czy warto go sciagac do USA?
          >
          >

          Mysle ze nie masz racji. "Pan Tadeusz" w zamierzeniu byl dzielem kulturowym i lokalnym a nie globalnym.
          Dlaczego wiec mialby byc zrobiony dla obcokrjowcow. Niestety nie mozna dostosowywac wlasnej kultury
          na pottrzeby obcych. To walsnie zaleta ze P"Pan Tadeusz" zostal tak zrealizowany a nie inaczej. Nie
          mozesz tracic klimatu i podloza o ktore chodzilo w historii polski. Mickiewicz dobrze wiedzial co robi (tak
          samo Wajda). To ze film nie bedzie mial globalnego zasiegu nie znaczy wiele. Tu nie chodzilo o
          wyeksponowanie Polakow czy Polski... to nie ma sensu. Tu chodzilo raczej o podkreslenie tych paru
          rzeczy ktore beda raczej tylko Polakom znajome. Mysle ze Wajdzie tez o to chodzilo i rzeczywiscie nie mogl
          on zaryzykowac luznej ekrenaizacji narodowego dziela. Owszem moze ono byc trudne dla obcokrajowca,
          ale niestety wszelkie wartosciowe dziela sa raczej trudne. Tak mi sie wydaje.

          Jesli natomiast chodzi o dokladnosc Wajdy to wlasnie to przeczy Twojemu pogladowi ze potrzeba
          przeczytac ksiazke by zrozumiec "Pana Tadeusza". Sam przecoiez twierdzisz ze Wajda probuje
          "skopiowac" ksiazke ("przeniesc obszerne fragmenty na ekran") wiec po co?


          Nistetey ja Cameronowi ani nikomu z Hollywood ekranizacji epopeji narodowej zadnego slowianskiego
          narodu bym nie powierzyl bo niestety skonczyloby sie to partactwem dla duzych pieniedzy, a film bylby
          zapomniany i tak. Zreszta "Titanic" byl wlasnie swego rodzaju szmira ktora zagrala na raczej marnych
          gustach amerykanskich. Efekty owszem niczego sobie ale reszta? Nie wiem... ja juz zapomnialem mimo
          ze wyswietlano go dziesiatki razy na HBO i niesposob bylo ominac filmu. Zreszta to byl z zalozenia nie taki
          ambitny film chociaz nawiazuje do jakiegos tam epizodu marynistycznego. Nie wierze ze Cameron
          potrafilby w jakikolwiek sposob przekazac dojrzale mysli narodowe zupelnie nieznane sobie. Zreszta czy
          kultura polska jest dla Amerykanow tak atrakcyjna? Nie wiezre by sie to udalo, a Wajda zrobil dobrze i
          wydaje mi sie ze dosc dobrze wymierzyl jak zrobic "Pana Tadeusza". Zreszta wydaje mi sie ze ma to jakis
          sens jak, kiedy i kto zrobil "Pana Tadeusza".


          Musisz pamietac ze kino amerykanskie jest bardzo inne od europejskiego i wlasnie za to sobie cenie
          wartosci kina europejskiego (niestety nie amerykanskiego). Snobizm? Otoz nie. Po prostu europejskie
          filmy polegaja na zupelnie czym innym - maja one przeslanie i glebsza mysl. Amerykanskie kino polega
          przaktycznie na plytkiej mysli, dobrze przetworzonych schematach i nawale efektow. Niewiele jest
          wartosciiowych pozycji wyprodukowanych przez kino amerykanskie (porownujac do produkcji globalnej) a
          i te szybko "znikaja" bo sa nieczytelne dla ludzi wychowanych przez tzw. "popularne kino amerykanskie" i
          niewyrobionych niestety widzow.


          Ja bym raczej nie polegal na zbytnim uatrakcyjnianiu takich filmow jak "Pan Tadeusz", ale na probie
          pokazania czegos innego (dla Polakow za granicami i to szczegolnie w USA i Kanadzie). Bardzo sobie
          cenie fakt ze mialem szanse obejrzec wiele polskich filmow z ostatnich festiwali. To wlasnie dalo mi
          niesamowita rozrywke duzo bardziej intelektualna niz w czasie ogladania filmow amerykanskich. Szkoda
          ze kopie byly nedzne bo pirackie (i fatalnie skopiowane), ale naprawde jestem wdzieczny ze i takie trafily
          do mnie na chwile wiec nie moge narzekac.


          Pozdrawiam
          • Gość: Swiatlo Re: Pan Tadeusz IP: *.easypower.com 25.06.01, 00:00
            To znaczy macie (Maciek i Ania) calkowicie racje z punktu widzenia polskiego.
            Moim zdaniem jednak film nie wyszedl do tej publicznosci, ktora Pana Tadeusza
            przedtem nie znala. Chyba sie zgodzicie ze nie ma sensu ogladac tego filmu bez
            uprzedniego przeczytania ksiazki co najmniej dwa razy. Tak samo jak nie ma
            sensu ogladania ilustracji Androlliego bez przeczytania ksiazki. W zwiazku z
            tym film jest po prostu ukolorowieniem i rozszerzeniem tych ilustracji. Ja
            uwielbiam te ilustracje, i dlatego jesli sie spojrze na film z tego punktu
            widzenia, to rzeczywiscie film spelnil swoja artystyczna role. Rzeczywiscie,
            doslownie kazdy kadr z filmu moze byc uzyty jako ilustracja do ksiazki.
            Film dlatego dobrze sie sprzedaje do tej czesci polskiej publicznosci ktora
            wyrosla na Panu Tadeuszu. Jednak ja osobiscie mialem nadzieje na przekroczenie
            naszych narodowych granic i podanie naszego narodowego dziela publicznosci
            miedzynarodowej.
            Spojrzcie na film "Crouching Tiger.." lub wiele innych. Sa to filmy na wskros
            etniczne. Jednak ogladac je moze caly swiat i sa ambasadorami ich rodzimych
            kultur. Film nie musi byc holywoodzki, aby mogl byc ogladany globalnie.
            Dlaczego Kurosawa czy Fellini sa ogladani wszedzie? Dlatego bo ich filmy sa
            bardzo etniczne, gleboko osadzone w ich wlasnej kulturze, ale jednak mowia
            jezykiem uniwersalnym. Bo ludzie sa jednakowi wszedzie i wszedzie maja takie
            same marzenia, pasje i tragedie. Czy to Amerykanie, Polacy, Rosjanie czy
            Japonczycy.
            Ja naprawde nie umniejszam jakosci Pana Tadeusza. To nie oto mi chodzi.
            Swiatlo
            • Gość: Ania Re: Pan Tadeusz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 10:02
              Pewnie masz rację, ale na takich ogólnych sprawach się nie znam, dlatego mówię
              o wartości filmu jedynie z własnej perspektywy. To trochę tak , jak z
              uczuciem - jest dla Ciebie wartością ktoś zupełnie czasem niedostrzegany przez
              innych. Czy przez to jest mniejszą miłością?
              Może troche inaczej jest ze sztuką, która jednak skierowana jest ku "masom",
              ale nie cierpię, że inne narody nie rozumieją piękna i przesłania, egoistycznie
              rozkoszuję się nim sama.
        • Gość: Ania Re: Pan Tadeusz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
          Jeśli chodzi o "W pustyni i w puszczy", to w mojej ocenie jest mizerne i
          poprzedni film nawet z jęczeniem Nel był dużo lepszy.
          Natomiast nie zgodzę się co do "Pana Tadeusza". Dzięki temu filmowi wreszcie
          zrozumiałam dzieło Mickiewicza. Pomimo, że czytałam je wielokrotnie, nie
          dostrzegłam w nim tego dowcipu i polotu, kóry dzięki grze aktorów został mi
          ujawniony. Klimat filmu wspaniały, domowy, polski - czysta poezja. Był to
          film inny, pełen odcieni, półcieni i aluzji.
    • Gość: waldek Re: Ogniem i Mieczem IP: *.*.*.* 23.06.01, 00:00
      Mysle ze najwieksza tragedja polskiego filmu jest to ze aktorzy wystepujacy tam
      sa aktorami teatralnymi a nie filmowymi.
      Patrzac na polskie filmy , nie wszystkie ale szczegolnie te historyczne,widac
      zupelnie wyraznie pewna szkole polska i teatralnosc jej wykonania.
      Tez nie jestem krytykiem ale co jest dobre na scenie teatru zupelnie nie nadaje
      sie do filmu i szkoda ze tak wspanialy temat jak Ogniem i Mieczem zostal tak
      zepsuty.
      waldek
      • Gość: Aldi Nie można przestać być Żydem" - z Jerzym Hoffmanem rozmawia ... IP: *.tnt48.det3.da.uu.net 23.06.01, 00:00
        Oto skrawek wywiwdu jaki udzoelil J.Hoffman sionistycznemu czasopismu MIDRASZ
        (kwiecien-2001):

        Gdyby zadano panu pytanie, kim pan jest, za kogo się pan uważa, kim się pan
        czuje, to co by pan odpowiedział?

        Odpowiedziałbym, że jestem niewątpliwie polskim artystą, polskim reżyserem
        filmowym wychowanym w kulturze i tradycji polskiej, a także w historii
        polskiej.
        Ale też, jak powiedział mądry angielski filozof Isaiah Berlin: "...nie można
        przestać być Żydem". Mnie bycie Polakiem, bycie polskim artystą nie przeszkadza
        być równocześnie Żydem.

        Co pan sądzi o sejmowej debacie na temat "dziękczynienia" dla WIN-u? Czy nie
        wzbudziła w panu sprzeciwu?

        I tak, i nie! Każda partyzantka, na pewnym etapie że tak powiem, bandycieje.
        Jaka by ona była - lewa czy prawa. Człowiek walczący i ukrywający się w lesie
        żyje jak zwierzę, przestaje być człowiekiem i zaczyna dziczeć. Idea była
        piękna, gorzej z jej realizacją.
        Dla mnie, na przykład, nazwa NSZ kojarzy się w zdecydowanie negatywny sposób,
        co wcale nie znaczy, że w tej organizacji nie było ludzi ideowych i prawych,
        którzy tam poszli, żeby realizować szlachetne cele. Nie wiedzieli tylko, czym
        to się skończy.
        Znam sytuację kozaków, czy też tych ludzi, jacy ramię w ramię z armią niemiecką
        walczyli z komunizmem, który zniszczył ich i ich rodzin egzystencję.
        Walczyli, bo nie mieli innego sojusznika. I tak jedni okazali się straszliwymi
        bandytami, między innymi w powstaniu warszawskim, inni znowu nie mieli z tym
        nic wspólnego.
        Wszystkich ich, nawet tych, którzy nie mieli nigdy obywatelstwa sowieckiego,
        Anglicy i Amerykanie wydali w ręce Stalina. Los tych, którzy wcześniej nie
        popełnili samobójstwa, był straszny. Niewielu w każdym razie przeżyło. Nie ma
        uczciwej polityki...


        Zostawmy te przykre tematy. Niech pan, panie Jurku, powie coś od siebie.

        No cóż, zmienię temat, ale pozostanę w atmosferze rozmowy. Gdy zdarzy
        mi się znaleźć zupełnie przypadkowo w towarzystwie ludzi, którzy mówią o
        sobie: "My, Polacy", "czystość rasy" itp., itd., lub z upodobaniem uprawiają
        narodowo--patriotyczny bełkot, mówię im wtedy: pozwólcie, że opowiem wam
        dowcip. "Przychodzi Żyd do rebego i mówi: rebe jest źle! - Co jest źle! - pyta
        rebe. - Pan hrabia żyje z moją Sarą. - To źle - mówi rebe. - Ale jest i dobrze -
        powiada Żyd. - Co jest dobrze - pyta rebe. - Ja żyję z panią hrabiną. - No, to
        jest dobrze - powiada rebe. - Jakie dobrze, rebe - mówi Żyd. - Ja im robię same
        hrabie, a on robi mi same Żydy!" I muszę panu powiedzieć, że to daje im dużo do
        myślenia.


        Panie Jerzy, ostatnie już pytanie. Jakie ma pan plany twórcze na
        najbliższą przyszłość? Czy coś pojawiło się na horyzoncie?

        W tej chwili razem z wybitnym pisarzem Józefem Henem piszemy scenariusz
        na podstawie wybranych wątków ze Starej baśni Kraszewskiego, pewnych legend z
        wplecionymi w to wątkami Makbeta. Będzie to coś w rodzaju Popiela-Makbeta u
        zarania państwowości polskiej, gdy cała otaczająca ludzi przyroda funkcjonuje
        za sprawą bóstw, od boginek leśnych począwszy, poprzez topielice, wilkołaki, do
        bóstw takich jak Światowid. A więc człowiek w tej dla niego nieodgadniętej,
        niezrozumiałej, przerażającej przyrodzie. Zobaczymy, co nam z tego wyjdzie.


        W przyszłości chciałbym zrobię jeszcze film o swojej Syberii, o Syberii
        widzianej oczyma dziecka. Zawsze byłem bardzo silny fizycznie. Jak biłem, to
        biłem bardzo mocno, a jednocześnie bardzo dobrze się uczyłem. W każdej nowej
        szkole, a zmieniałem je często, na wielkiej przerwie rzucała się na mnie, na
        nowego, cała moja syberyjska klasa, to ja często już na czwarty dzień byłem
        starostą klasy. Bo jeśli ktoś potrafił się bię, to miał autorytet, a jak się
        jeszcze przy tym dobrze uczył, to wykraczało to poza konwencję. Zawsze było
        albo-albo. Nie byłem Żydem z inteligenckiej rodziny z Leningradu, dobrze się
        uczącym, ale na którym jeżdżono wierzchem. Byłem po prostu bardzo silny.


        Wywodzę się z rodziny genetycznie długowiecznej. Matce do 100 lat
        zabrakło czterech miesięcy, ojciec dostał pierwszego zawału, oskarżony
        o "syjonizm" i usunięty z wojska przez generała "gazrurkę" Witaszewskiego, a
        zmarł po siódmym zawale w wieku 82 lat. Pracował aktywnie do 79 roku życia,
        zawsze twierdząc, że nie wolno "dać się zwariować". W Nowym Jorku spotkałem
        najmłodszego brata mojego dziadka, który miał wówczas 94 lata. Kuzyn mojego
        ojca w Kalifornii zmarł parę dni temu w wieku 97 lat.


        Z TAKIM POCHODZENIEM statuetka OSKARA JEST PEWNA !!!!
        • Gość: S. K. Re: Nie można przestać być Żydem- Do Aldi IP: *.cvx15-bradley.dialup.earthlink.net 23.06.01, 00:00
          Gość portalu: Aldi napisał(a):

          > Oto skrawek wywiwdu jaki udzoelil J.Hoffman sionistycznemu czasopismu MIDRASZ
          > (kwiecien-2001):
          >

          .
          >
          > No cóż, zmienię temat, ale pozostanę w atmosferze rozmowy. Gdy zdarzy
          > mi się znaleźć zupełnie przypadkowo w towarzystwie ludzi, którzy mówią o
          > sobie:
          "My, Polacy", "czystość rasy" itp., itd., lub z upodobaniem uprawiają
          > narodowo--patriotyczny bełkot, mówię im wtedy: pozwólcie, że opowiem wam
          > dowcip.

          "Przychodzi Żyd do rebego i mówi:
          rebe jest źle!
          - Co jest źle! - pyta rebe.
          - Pan hrabia żyje z moją Sarą.
          - To źle - mówi rebe.
          - Ale jest i dobrze -powiada Żyd.
          - Co jest dobrze - pyta rebe.
          - Ja żyję z panią hrabiną.
          - No, to jest dobrze - powiada rebe.
          - Jakie dobrze, rebe - mówi Żyd.
          - Ja im robię same hrabie, a on robi mi same Żydy!"
          I muszę panu powiedzieć, że to daje im dużo do myślenia.

          WSPANIALY DOWCIP!

          Warty to zacytowania w kazdej polsko-zydowskiej dyskusji





          > Z TAKIM POCHODZENIEM statuetka OSKARA JEST PEWNA !!!!

    • Gość: bartek Re: Ogniem i Mieczem IP: *.telia.com 25.06.01, 00:00
      Koszmarna byla Izabela Scorupka w samym slowa tego znaczeniu prawdziwa skorupka i nagle taki
      aktor jak Olbrychski nie pasowalo to wszystko do siebie. I aktorzy teatralni do tego wszystkiego,
      szkoda , ze zepsuto tak piekna powiesc.
      • Gość: KRAKEN Re: Ogniem i Mieczem DO ZUZI IP: *.100.252.64.snet.net 29.06.01, 16:03
        Calkowicie podzielam twoje zdanie-z jednym wyjatkiem-
        CALA TWORCZOSC HOFFMANA okreslilbym rzeczpownikiem D
        N O !!!Dosc przypomniec sobie jego pierwszy wyczyn
        jakim byla ekranizacja"Pana Wolodyjowskiego"-TOZ TO
        BYLA MAKABRA - i dopiero wersja telewizyjna pod
        tytulem "Przygody Pana Michala" wygenerowala prawdziwy
        obraz postaci glownych bohaterow,jak i realia
        historyczne>Drugi wyczyn Hoffmaniny "Potop"-wole
        pomilczec nad ta trumna-najbardziej udane w tym
        obrazku role to rodzina Radziwillow(Wladyslaw Hancza i
        Leszek Teleszynski)-o pieszczochu socjalizmu
        Olbrychskim nawet wspoinac nie warto(najlepiej wypada
        w obrazach socrealistycznych)
        Teraz z kolei "artysta" Hoffman uraczyl Polakow SWOJA
        wersja "ogniem i mieczem"(szkoda tylko.ze ognia w tym
        filmie bylo bardzo malo) w Zyciu nie poszedlbym na to
        cos do kina,ale tak sie zlozylo.ze zona wypozyczyla
        kasete video z tym koszmarkiem-wiec z nudow
        przelamalem sie-TUTAJ HOFFMAN PRZESZEDL SAMEGO SIEBIE
        w produkcji bubli-najbardziej udana scena rozgrywa sie
        w czehrynskiej karczmie-a caly film "trzyma" kilku
        zaledwie aktorow-WSPANIALY DOMAGAROW,ZNAKOMITY MALAJKAT
        (w roli Rzedziana) i DOSKONALY KOWALEWSKI-ZAGLOBA.
        Dziwi mnie tylko.ze Hoffamn w swych wypocinach z
        konsekwencja godna lepszej sprawy pomija tak znakomita
        postac jak Anusia Borzobohata-Krasienska(ktora w
        sienkiewiczowskiej Trylogii stanowi jedna z kluczowych
        postaci)
        Z drugiej strony nalezy przyznac Hoffanowi na plus,ze
        postac Chmielnickiego przedstawil bez otoczki
        sienkiewiczowskiej niecheci do tego badz co badz meza
        stanu nieposledniej wielkosci jednak w jego wypocinach
        zarowno konflikt polsko-szwedzki w Potopie,jak i
        polsko-kozacki zostaly przedstawione bez koniecznego w
        tych przypadkach naswietlenia przyczyn tych wojen co
        na widzu niepolskim(a wiec niezorientowanym w historii
        i stosunkacj spolecznych XVII wiecznej Polski)nie
        zrobi najmniejszego wrazenia-jednym slowem Hoffman
        nakrecil "swoja" wersje Trylogii niczym western
        bardzo kiepskigo gatunku.
        Podobnie rzecz miala sie ze sztandarowym rezyserem
        PRL-Wajda-pozazdroscil koledze reklamy,wiec wzial sie
        za "pana Tedeusza"-ktrego widzialem na tej samej
        zasadzie(zona wypozyczyla kasete)-no,tutaj Olbrychski
        zagral samego siebie-ZWYKLEGO WARCHOLA(ktorym zreszta
        jest)
        Juz w liceum zachodzilem na lekcjach literatury w
        glowe DLACZEGO "PANA TEDUSZA"(mizerote
        tematyczna,napisana tylko w niezlym poetyckim stylu)
        nazywa sie powszechnie EPOPEJA NARODOWA???TOC TO
        UKAZUJE WSZELKIE NAJGORSZE NARODOWE WADY POLAKOW(jak
        to celnie okreslila "Pszonka" po ukazaniu sie tego
        wyczynu Mickiewicza-PASKUDZTWO)Zastanawiajacy jest
        fakt nominowania tego czegos do Oskara(ale takie sa
        zasady gry-ilosc sprzedanych biletow,a nie wartosci
        artystyczne,ktorych moim zdaniem w wyczynie Wajdy PO
        PROSTU NIE MA!!!)
        zastanawiajacy jest tez ORGAZM jaki przezyli Polacy
        po otrzymaniu przez tegoz resyra Oskara- ZA
        CALOKSZTALT TWORCZOSCI(czyli za filmy,ktore krecil w
        czasach znienawidzonej ponoc przez niego komuny,a
        ktore badzmy szczerzy zadnego zachodniego widza nie
        zelektryzuja,jako,ze znow poruszaja sprawy czysto
        polskie-obce widzom amerykanskim,francuskim,czy
        angielskim-zreszta na przyklad jego "Lotna" wywolala
        na salach kinowych ryk smiechu,kiedy to Wajda ukazal
        szarze polskiej konnicy na niemieckie czolgi-a
        przeciez TAKIEJ SZARZY PODCZAS CALEJ DRUGIEJ WIJNY NIE
        BYLO)-no ale moze ten obywatel Suwalk lubuje sie w
        ukazywaniu polskieg glupoty????)
        • Gość: Swiatlo Re: Ogniem i Mieczem DO WSZYSTKICH IP: *.easypower.com 29.06.01, 19:10
          Lubie twoja wypowiedz. Pewnie sporo ludzi tutaj sie zbuntuje przeciwko, w ich
          mniemaniu, "szarganiu narodowych swietosci", ale uwazam ze twoj post mial tzw.
          nerw. Lubie kiedy ktos umie sie zdecydowanie wypowiedziec.
          Jezeli chodzie o filmy Hoffmana, to sa to po prostu zwykle filmy akcji. Bledem
          jest przypisywanie im jakiegos artyzmu. Zrobione sa technicznie na takim
          poziomie, na jakim to bylo w PRL mozliwe. Polska nie ma doswiadczenia w
          perfekcji technicznej jaka jest to zaoferowania w filmach amerykanskich. Nawet
          nasze sztandarowe filmy rozrywki jak "Seksmisja" czy "Va Bank" nie wytrzymuja
          porownania technicznego ze srednimi holywoodzkimi filmami akcji. No ale dobrze
          ze powstaja, bo dobrze obejrzec cos naszego. Nawet jesli jest to obiektywnie
          gorsze.
          W takich samych kategoriach mozna spojrzec na trylogie. Po prostu sa to filmy
          PRL-owskie, i jak na PRL to calkiem niezle. Lepszych i tak nie ma.
          Najwiekszym dla mnie niewypalem to "Pan Tadeusz". Kompletny dziwolag. Ani
          historyczny film akcji, ani film artystyczny, ani nie wiadomo co. Dla kogo on
          jest? Dla mlodziezy szkolnej aby nie musiala sie katowac czytajac wszystkie
          tomy dziela? Dla krytykow? Nie bede sie powtarzal, mozna zerknac na posty z
          tego samego watka poswiecone Panu Tadeuszowi.
          Nie zgadzam sie tylko z toba co do szmirowatosci samej ksiazki "Pan Tadeusz".
          Ma ona ciekawe tlo, ciekawe postacie i glebokie romantyczne watki. Oczywiscie
          nie lubie jak Mickiewicz sie plawi w gloryfikowaniu naszej narodowej malosci.
          Gerwazy to bydle, warchol i pieniacz. Olbrychski tak go pokazal, a nawet go
          przerysowal. I slusznie. Cala Serbia teraz to takie same Gerwaze i widac jak
          narod umiera. Cale nasze ZChN i spora czesc Kosciola to nic tylko same Gerwaze
          (jaka jest liczba mnoga do Gerwazy?).
          No dobra, wystarczy, bo sam jeszcze sie za bardzo podniece,
          Swiatlo
          • Gość: kraken Re: Ogniem i Mieczem -DO SWIATLO IP: *.100.252.64.snet.net 30.06.01, 20:31
            No coz moze znow stargam nieco "narodowe swietosci"(ktorych mamy jakby w
            nadmiarze) gdy powiem,iz moim zdaniem OLBRYCHSKI WCALE NIE MUSIAL UDAWADNIAC
            SWQEGO AKTORSTWA GRAJAC CHAMA,WARCHOLA I PIENIACZA(zagral po prostu siebie
            samego,co raczej nie wymaga zbyt wielkieg kunsztu aktorskiego-a kto pamieta
            awanture z wystawa"nazisci" ten przyzna mi racje)-co do pozostalych
            postaci"Tadeusza" to moim skromnym zdaniem nalepsza postac wykreowala
            Szapolowska(cichodajke Telimene) natomiast NAJWIEKSZYM NIEWYPALEM BYLA
            CORUSIOWO-BACHLEDOWA ZOSIENKA(przebila nawet Izke Scorupco z "Ogniem i
            Mieczem") naprawde trzeba byc calkowitym beztalenciem aby spartaczyc nawet tak
            prosta rolke.
            Co do "Seksmisji"-tu spieralbym sie z taba-jest to jedna z nalepszych komedii
            polskiej kinematografii-jednak tak scisle osadzona w polskich realiach,ze poza
            Polakiem NIKT JEJ NIE ZROZUMIE-wiec nie ma plaszczyzny odniesienia do wypocin
            Hollywood"u,ktory trzeba przyznac dysponuje bez porownania daleko
            wiekszym,wrecz OGROMNYM budzetem-ale tez nastawiony jest tylko na robienie kasy
            (chociaz polscy aktorzy i tu sie sprawdzaja-niedawno ogladalem ulubiona Joanne
            Pacule w "Virus"ie i musze przyznac,ze jej actorstwo zrobilo na mnie wieksze
            wrazenie anizeli-gwiazdy Curtis(ktora przy naszej wypadla raczej
            kopciuchowato),no ale nasi nie maja takiej publicity jak potomstwo uznanych
            gwiazd amerykanskich poprzedniej epoki-gdyby dac naszym rezyserom podobny
            budzet i reklame(za wyjatkiem hoffmana)-to kto wie???
            Srodowisko filmowe USA do dzis uwaza,ze Polankiego chciano utracicwrabiajac
            go w afere seksualna z nastolatka-byl zbyt dobry,a wiec grozny dla wielu
            miejscowych.....
        • Gość: Mag Re: Ogniem i Mieczem - do Krakena IP: *.duke-energy.com 29.06.01, 19:17
          Nie napadalabym tak bardzo na Wajde, tylko dlatego, ze tworzyl za komuny.
          Zgadzam sie co do "Lotnej", ale niedawno ogladnelam jego "Niewinnych
          Czarodziejow" z 1955 roku i bylam zaskoczona dojrzaloscoa tego filmu (przy
          okazji plejada znakomitych ludzi i swietny jazz). Oczywiscie, miewal tez flopy,
          ale kazdemu rezyserowi to sie zdaza, moze z wyjatkiem Tarkowskiego, ale on
          nakrecil tylko 8 filmow i umarl. Co do polskiej kultury, to jest bardzo
          hermetyczna, bo my wszyscy jestesmy uczeni najpierw patrzec na swiat jako
          Polacy, potem katolicy (polscy), a potem gdzies tam daleko jako ludzie (jesli
          wogole). W zwiazku z tym ten pierwistek ogolno-ludzki, ponadkulturowy jest
          niewidoczny, wiec ludzie wychowani w innych kulturach maja z tym problemy, bo
          te dziela nie mowia zadnym innym jezykiem. Po prostu "biez wodki nie
          razbierjosz". A potem mamy pretnsje, ze nas nie rozumieja. Kieslowski byl
          jednym z niewielu, ktory wyszedl poza to "polskie ghetto" , za co reszta
          filarow poskiej kultury miala do niego pretensje. To samo z Polanskim czy
          Skolimowskim. Co do polskich aktorow, to sie zgadzam, sa tragiczni w filmach,
          ale to dlatego, ze w Polsce uczy sie tylko aktorstwa teatralnego i to stara
          metoda Stanislawskiego.
          • Gość: andy Re: Ogniem i Mieczem - do Zuzia IP: *.pppool.de 29.06.01, 19:28
            zdradź mi ten numer y anonymiserem proszę
            • Gość: Stan Re: Ogniem i Mieczem IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.01, 21:21
              Piszcie dalej bo wreszcie ciekawy temat z kompetentnymi i oryginalnymi
              wypowiedziami. Ciekawie sie czyta i czegos mozna sie dowiedziec.
    • Gość: Maciek S Re: Ogniem i Mieczem - gra aktorow IP: 129.212.11.* 25.06.01, 00:00
      Gość portalu: Zuzia napisał(a):

      > Rok temu w Toronto odbyla sie premiera Ogniem i
      > Mieczem.W przeddzien czytalam recenzje, ktore
      > zapowiadaly nieslychane emocje, doskonala scenografie,
      > wspaniala gre aktorska.Calej tej imprezie towarzyszyla
      > ogromna gala w Toronto.Biale limuzyny, fraki itd.Film
      > obejrzalam.Przyzmam sie ze czegos okropniejszego dawno
      > nie widzialam.Gra aktorow ZERO.Najgorszy amerykanski
      > aktor jest lepszy od najlepszego polskiego.Oni
      > zupelnie nie potrafia grac.Sa tak sztuczni, ze sie
      > niedobrze robi.Film o tak wielkim nakladzie powinien
      > zachwycac.Niestety poza ladnymi kostiumami nic tam nie
      > ma.Sceny walki lepiej by wyrezyserowal i pokazal
      > niejeden przdszkolak.Zastanawiajacy jest fakt ze prasa
      > i telewizja tak bardzo wszystko chwali a w prywatnych
      > rozmowach nie uslyszalam ani jednej pozytywnej
      > opinii.Probowalam tez ogladac pare innych polskich
      > filmow (PSy - co drugie slowo to kurwa, pizda,
      > spierdajlaj, nowe odcinki czterdziestolatka - co
      > drugie slowo po rosyjsku..Zadnego nie da sie ogladac
      > do konca.Ze lza w oku natomiast ogladam stare
      > przedwojenne filmy.TO BYLI PRAWDZIWI aktorzy.Ci
      > dzisiejszy to dno.Smutne....Mysle ze te filmy w pelni
      > oddaja terazniejsza polska rzeczywistosc...smutne
      > doprawdy

      No ja bym tak bardzo surowo wszystkich nie ocenil. Przykladowo bardzo podobalo mi sie jak Aleksander Domagarow
      zagral Bohuna a Wiktor Zborowski Longinusa Podbipiete. Wiele charkteru obaj aktorzy oddali tym postaciom.


      Pozdrawiam
    • Gość: Lechu Re: Ogniem i Mieczem IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.01, 23:40
      Film okropny. Zgadzam sie z Krakenem co do oceny Hoffmanna: jako rezyser
      calkowite zero.
      Jedna z najokropniejszych scen: Rzedzian opowiada Zaglobie i Wolodyjowskiemu
      swoje perypetie. Cala trojka wije sie jak w konwulsjach po kadrze w czasie
      wypowiadania kwestii. Maniera teatralna do bolu. Jeden pokazuje cos na
      obiektywem, wszyscy wybaluszaja oczy w punkt ponad kamera. Zamieraja w
      bezruchu. Cut.
      Horror. Rezyseria z czasow kina niemego.

      Natomiast absolutnie nie zgadzam sie co do oceny aktorow. Niemal wszyscy
      opanowali bezblednie rzemioslo. To nie ich wina, ze sa zle prowadzeni.
      Kulminacja tego jest "Pan Tadeusz": duo Linda-Olbrychski po prostu kongenialne.

      Ale co z tego? Sam pomysl sfilmowania tego utworu, to dziwna chimera. Filmu nie
      uratuje pare swietnych pomyslow scenariusza. Wajda mial swoje wielkie czasy,
      ale teraz powinien isc na emeryture.


      • Gość: Mag Re: Pan Tadeusz IP: *.duke-energy.com 30.06.01, 00:04
        Wajda udzielil kiedys wywiadu, w ktorym powiedzial, ze bylo to zawsze jego
        marzeniem, aby nakrecic "Pana Tadeusza". Az sie dziwie, ze mu nie wyszlo, bo w
        koncu jego "Wesele" wg Wyspianskiego jest absolutnie genialne. Nie zapominajmy,
        ze jest on z wyksztalcenia malarzem, wiec jego plastycznosc symbolu jest
        niejako "zboczeniem zawodowym". Stad jego filmy bardziej "intelektualne" a
        mniej malarskie sa slabiej czytelne, ktos moze powiedziec gorsze. Nota bene,
        bardzo mi sie spodobalo, kiedy wydobyl z Mickiewicza seksualnosc zwiazku
        Telimeny z Tadeuszem. Ze tez nasze panie nauczycielki w szkole pozwolily to
        dzieciom czytac.
    • Gość: A Wajda i jego oskar - kompletna klapa IP: *.LABridge.com 30.06.01, 00:21
      Wajda mogl propagowac Polske, mogl pojsc za ciosem i zwrocic uwage
      Amerykanow na polskosc. I co? Jego "wystep" na gali oskarow byl tak
      totalna klapa, ze zadna gazeta nie zwrocila na niego najmniejszej
      uwagi. Ja rozumiem, ze mozna mowic po polsku, ale przynajmniej zdanie
      wstepu po angielsku by sie przydalo. A cale przemowienie brzmialo jak
      na wiecu partyjnym. Zenada. Widzieliscie tago chinskiego operatora,
      ktory dostal oskara za "tigera"? Tez mowil glownie po chinsku, ale
      jego spontanicznosc, radosc zwrocily uwage wszystkich.
      A co do poziomu filmow polskich, to szkoda slow. Szykujcie sie tylko na
      nowe "dzielo" - "quo vadis". to bedzie jeszcze wieksze badziewie niz
      "ogniem i mieczem" (o ile to mozliwe).
    • Gość: A-a i Quo vadis IP: *.acn.waw.pl 30.06.01, 12:47
      Quo vadis" dla papieża
      Światowa premiera filmu "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza odbędzie się 30
      sierpnia w auli Pawła VI w Watykanie. Jeszcze żaden polski film nie miał tam
      swojej premiery.

      Wczoraj reżyser za pośrednictwem współpracowników papieża zaprosił na premierę
      Jana Pawła II. - Ojciec Święty od początku swego pontyfikatu popierał powstanie
      tego filmu - mówi "Super Expressowi" Stanisław Zawiśliński, rzecznik "Quo
      vadis". - Premiera odbędzie się w bardzo odpowiednim miejscu. Aula Pawła VI,
      która może pomieścić nawet 10 tys. widzów, znajduje się bowiem dokładnie tam,
      gdzie kiedyś rozpościerały się ogrody cesarza Nerona. Tam właśnie palono
      chrześcijan, o czym pisze Sienkiewicz i co pokazuje również Kawalerowicz w
      swoim filmie - dodaje Zawiśliński.
      Papież bardzo interesuje się polskim kinem. Z wizytą we Włoszech byli także
      twórcy "Prymasa" oraz "Przedwiośnia". Ten film Ojciec Święty widział na
      specjalnej projekcji w swojej letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Bardzo
      ciepło przyjął inną polską superprodukcję - "Pana Tadeusza" Andrzeja Wajdy.
      Wzruszył się wtedy do łez. Najprawdopodobniej pojawi się więc także na
      premierze "Quo vadis" w auli Pawła VI.

      Do Watykanu poleci cała ekipa tej pierwszej polskiej ekranizacji powieści
      Henryka Sienkiewicza. Producenci zaproszą też wielu znakomitych gości, m.in.
      Sophię Loren, która w 1951 roku debiutowała we włoskiej wersji "Quo vadis".

      Polska premiera "Quo vadis" - z udziałem m.in. Bogusława Lindy, Pawła Deląga i
      Magdaleny Mielcarz - odbędzie się 9 września w Warszawie. Na ekrany kin film
      wejdzie 14 września. To najdroższa produkcja w historii polskiej
      kinematografii - kosztowała aż 18 mln dolarów.

      Poczta polska wyda serię sześciu znaczków z kadrami z "Quo vadis", a
      Telekomunikacja Polska SA - karty telefoniczne.

      KJM
      • Gość: kraken Re: i Quo vadis-do A-A IP: *.100.252.64.snet.net 30.06.01, 20:15
        I sadzisz,ze akcja reklamowa podniesie wartosc filmu???Zreszta z tym paleniem
        chrzescijan przez Nerona to juz DALEKO IDACA PRZESADA Siekiewicza(ktory byl
        znany ze swej dewocji ,a co do pozaru rzymu -no coz historycy nie sa pewni czy
        to jednak rzeczywiscie nie bylo sprawka chrzescijan)
        Ogolnie mozna zauwazyc wsrod Polakow pewne zafascynowanie literatura
        sienkiewiczowska-to bardzo dobrze-ale znacznie gorzej wyglada sprawa
        traktowania tej literatury jako pewnego rodzaju dokumentu historycznego-
        SIENKIEWICZ W ZADNEJ ZE SWYCH POWIESCI NIE MOZE BYC WIARYGODNYM ZRODLEM FAKTOW
        HISTORYCZNYCH(zreszta juz wspolczesny mu Prus zarzucal mu FALSZOWANIE historii)
        Co napadlo polskich rezyserow w przesciganiu sie w filmowaniu tej GRAMOTY-
        trudno zrozumiec,bo ze cialo pedagogiczne gania uczniow do kin-tojeszcze mozna
        pojac(mnie tez pogoniono na "potop"-ale tylko 1 czesc z 2 czesci dalem noge-
        wolalem isc do "emiku"i "odchamic" sie nieco po pierwszej randce z
        Hoffmanowym "Potopem")
        • Gość: Berg Re: i Quo vadis-do A-A IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.07.01, 00:53
          To ty mlody szczawik jestes kraken !
        • Gość: Lechu Re: i Quo vadis-do A-A IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.01, 01:23
          Oh, Kraken, skad to zadziwienie?

          Polacy uznali, ze musza odreagowac 50 lat komuny, wiec beda leciec z tym
          sfilmowaniem od kiczu do bogoojczyznianej GRAMOTY. Nic innego nie przynosi
          zyskow, bo Polacy chca tej orgii samouwielbienia, a do kina poza tym nie
          chodza. Jest jeszcze cala masa lektur szkolnych, bylych lektur szkolnych,
          trzeba poprawic historie, etc. Materialu dosyc dla poslednich rezyserow.

          • Gość: kraken Re DO LECHA IP: *.98.252.64.snet.net 02.07.01, 05:20
            Gość portalu: Lechu napisał(a):

            > Oh, Kraken, skad to zadziwienie?
            >
            > Polacy uznali, ze musza odreagowac 50 lat komuny, wiec beda leciec z tym
            > sfilmowaniem od kiczu do bogoojczyznianej GRAMOTY. Nic innego nie przynosi
            > zyskow, bo Polacy chca tej orgii samouwielbienia, a do kina poza tym nie
            > chodza. Jest jeszcze cala masa lektur szkolnych, bylych lektur szkolnych,
            > trzeba poprawic historie, etc. Materialu dosyc dla poslednich rezyserow.
            >

            DOBRZE POWIEDZIANE-ZASLUGUJE NA KILKA GLEBSZYCH!!!!

            • Gość: A-a Slodka "Zemasta"? IP: *.acn.waw.pl 07.07.01, 13:16

              Podwójna "Zemsta"?!
              Patent na realizację polskiej literatury ma w tym kraju tylko jedna osoba -
              skomentował Kazimierz Tarnas informacje, dotyczące ekranizacji "Zemsty", którą
              reżyserować będzie Andrzej Wajda.
              Wajda przedwczoraj podał nazwiska aktorów, którzy zagrają w jego "Zemście"
              główne role.
              Tymczasem 6 sierpnia zdjęcia do "Zemsty" miał rozpocząć reżyser Kazimierz
              Tarnas ("Awantura o Basię"). Tarnas ma już wybrane obiekty zdjęciowe w
              Piaskowej Skale, Oporowie i Głuchowie. Przygotowane są projekty kostiumów i
              dekoracji. W poniedziałek 9 lipca planowano rozpocząć w Wiśniczu budowę
              słynnego muru dzielącego posesje Rejenta i Cześnika.

              Kompromitacja
              - Gdy jakieś dwa miesiące temu dowiedziałem się, że Andrzej Wajda również chce
              kręcić "Zemstę", próbowałem się z nim skontaktować i porozmawiać. -
              powiedział "Super Expressowi" Kazimierz Tarnas. - Ale nie odpowiadał na moje
              telefony.

              Uważam, że taka sytuacja kompromituje nasze środowisko filmowe. Zresztą nie po
              raz pierwszy. Już dwa projekty "Krzyżaków" to kompromitacja. Przyznam, że
              jestem tym tak zniesmaczony, iż rozważam możliwość wycofania się z
              realizacji "Zemsty".

              Producentami filmu Tarnasa miały być Wytwórnia Filmów Dokumentalnych, spółka
              Maffilm oraz Monolith Films.

              Kto jest kim u kogo
              - Złożyłem w Agencji Produkcji Filmowej scenariusz z prośbą o dotację Komitetu
              Kinematografii - mówi Kazimierz Tarnas. - Gdybyśmy jej nie dostali, ekipa
              filmowa zadeklarowała nawet, że przekaże swoje honoraria na realizację filmu.

              W "Zemście" Kazimierza Tarnasa Cześnika miał grać Janusz Gajos, Rejenta - Jan
              Peszek, Dyndalskiego - Marian Opania, zaś Papkina - Wojciech Malajkat.

              - A mój Wacław to Maciej Stuhr - mówi reżyser. - To do niego właśnie dobierałem
              Klarę. Na casting zaprosiłem około 20 młodych aktorek. Najlepiej wypadła
              Dominika Figurska, absolwentka krakowskiej szkoły teatralnej i ona została
              Klarą.

              Natomiast w "Zemście" Andrzeja Wajdy Cześnika zagra Jerzy Stuhr, Rejenta -
              Andrzej Seweryn, Papkina - Wojciech Pszoniak, Dyndalskiego - Daniel Olbrychski.
              Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że Klarą będzie Agata Buzek. Nie wiadomo
              natomiast, kto zagra Wacława. Producentem filmu Wajdy jest firma Arka Film.

              Jak poinformowała nas asystentka Andrzeja Wajdy, Monika Lang, reżyser przebywa
              obecnie w Krakowie i żadnych informacji o "Zemście" nie udziela .

              • Gość: A-a "Quo vadis" na wybory IP: *.acn.waw.pl 07.07.01, 13:27
                "Quo vadis" jako reklamówka wyborcza
                Wiemy, aż za dobrze wiemy, dokąd zmierza polska kinematografia i jej dinozaury
                pod wodzą tzw. Komitetu Kinematografii. Rzeczpospolita (30.06.2001) piórem
                swojej najbardziej poprawnej politycznie autorki (od co najmniej dwu pokoleń)
                Barbary Hollender, na pierwszej stronie oznajmia: "ŤQuo vadisť w Rzymie.
                Prapremiera 30 sierpnia w Auli Pawła VI".
                Dwa lata temu na łamach Tygodnika Solidarność w artykule o prezesie
                Kwiatkowskim - niekwestionowanym Dyzmie Dekady Kwaśniewskiego, robiłem sobie
                żarty z przyszłej premiery Kawalerowiczowskiej wersji "Quo vadis". A film,
                zgodnie z marksistowskim światopoglądem mistrza i według jego medialnych
                wypowiedzi, miał skupić się na przedstawieniu wartości ponadczasowych,
                ogólnoludzkich, i ukazać dramat człowieka wobec niesprawiedliwości
                współczesnego mu świata. Słowem stara teza rodem z sowieckiego tygodnika
                wydawanego przez kilkanaście lat, w nakładzie ponad 5 mln egz., a jego tytuł
                brzmiał (Sic!) "Bezbożnik". I udowadniano w nim, że Chrystus i apostołowie
                byli "pierwszymi komunistami", tylko potem reakcyjna kasta kapłanów
                zawłaszczyła sobie idee, by wyzyskiwać chłopów i robotników, głównie w CCCP.
                Szydziłem dalekowzrocznie, iż po jednej stronie Jerzego Kawalerowicza, byłego
                zastępcy członka (albo: członka) KC PZPR, zasiądzie Prezydent Wszystkich
                Polaków, w towarzystwie ministra Marka Siwca, prezesa tv Kwiatkowskiego i
                Waldemara Dąbrowskiego - aktualnie szefa Opery Narodowej, d. Teatru Wielkiego,
                oraz Ścibora-Rylskiego, który ze społecznych pieniędzy film dofinansował, a z
                drugiej strony prymas i nuncjusz papieski. Dzisiaj rzeczywistość przerasta
                fantazję, faktycznie premiera odbędzie się w Auli Pawła VI i ktoś z dostojników
                Kościoła będzie musiał zasiąść obok reżysera, legitymizując film wobec wiernych.
                Pani redaktor Barbara Hollender swoim artykułem dobrze sobie zapracowała na
                przejazd i pobyt w Rzymie na koszt producenta. Jestem pewien, że tytuł na
                pierwszej stronie Rzeczpospolitej w dzień po premierze, 1 września, będzie
                brzmiał: "Premiera ŤQuo vadisť w Watykanie. Łzy wzruszenia tłumów",
                albo: "Watykan wstrzymał oddech. Światowy triumf Jerzego Kawalerowicza". Pod
                spodem wypowiedź Jolanty Kwaśniewskiej: "Jestem głęboko poruszona
                chrześcijańskim przesłaniem filmu, cieszę się z sukcesu pana Kawalerowicza,
                jest to sukces wszystkich Polaków" itd., itp. W komentarzach dowiemy się, że
                film Kawalerowicza to jeden z najważniejszych momentów pontyfikatu Jana Pawła
                II. A w głównym wydaniu dziennika TVP zobaczymy, jak mistrz Kawalerowicz z
                producentem i płaczącymi na zawołanie aktorami składają wieńce na Monte Cassino.
                Spece od socjotechniki w SLD nie na darmo wybrali termin premiery w Warszawie
                na 9 września, a więc w końcówce kampanii wyborczej do parlamentu. W ten sposób
                wprzęgli Sienkiewicza i jego chrześcijańskie arcydzieło do swojej kampanii
                reklamowej. "Quo vadis" jako spot wyborczy postkomunistycznej lewicy, to
                rzeczywiście rzuca na kolana! Święty Piotr pracujący dla sztabu wyborczego
                Leszka Millera!
                Czy posierpniowa prawica, AWS, NSZZ Solidarność i minister Ujazdowski mogą
                zaprezentować inne kontrwydarzenie kulturalne?
                Czy można mieć pretensje do postkomunistów, że skoro im pozwolono, to
                zagarnęli "kasę", a teraz silni i bogaci wracają, by zagarnąć władzę? A co
                będzie, jak pozostaną przy niej przez dwie kadencje, aż do czasu, gdy znów
                zmiecie ich ulica?
                Pytam, dlaczego Solidarność, AWS, obóz posierpniowy nie kiwnęły nawet palcem,
                by posiadać choć jeden własny tygodnik kulturalny? Nakręcić choć jeden
                rozrachunkowy film? Ustanowić choć jedną nagrodę literacką? Niestety, przez 4
                lata, tak jak i przez 7 poprzednich nie uczyniono nic. Mogę tu powtórzyć
                jedynie słowa ministra Talleyranda: "To więcej niż zbrodnia, to błąd!" i za ten
                błąd właśnie płacimy.

                Przepraszam za blad wpoprzednim temacie.
                A-a
                • Gość: Kraken Re: CZYM FREDRO NARAZIL SIE WAJDZIE???? IP: *.102.252.64.snet.net 07.07.01, 16:55
                  Ze ten pupilek AWS(podobno dopiero teraz jest w Polsce
                  SUPER-no pewnie-corunia zamieszana w zagadkowa smierc
                  Frykowskiego w kraju w ktorym nie jest tak "super"
                  siedzialaby do wyjasnienia w pudle)bierze sie za
                  ekranizacje kolejnej pozycji(obowiazkowej) polskiej
                  lektury szkolnej????Znowu wyjdzie mu cos w
                  rodzaju "Tadeusza"-znowu Szapolowska zagra wesola
                  Podstoline a Corusiowo-Gasienicowa pociecha Klare-
                  problem bedzie tylko z obsadzeniem roli Papkina(jednej
                  z nejlepszych postaci),bo Rejentow(niech sie dzieje
                  wola nieba) mamy az nadto.

                  Jednak moim zdaniem skoro juz Wajdzina bierze sie za
                  Frdre moze powinien zaczac od przezabawnej
                  historyjki "O KROLEWNIE PIZDOLINIE"?????
                  • Gość: PA&MA Re: CZYM FREDRO NARAZIL SIE WAJDZIE???? IP: *.pppool.de 07.07.01, 21:03
                    Sienkiewicz i Fredro obracaja sie w grobach, wspolczesni Pisarze juz sie boja
                    ze beda ich powiesci ekranizowane.
                    Jestem ciekaw ktorego z polskich pisarzy teraz beda "gwalcic"?

                    • Gość: kraken Re: CZYM FREDRO NARAZIL SIE WAJDZIE???? IP: *.96.252.64.snet.net 07.07.01, 22:34
                      Gość portalu: PA&MA napisał(a):

                      > Sienkiewicz i Fredro obracaja sie w grobach, wspolczesni Pisarze juz sie boja
                      > ze beda ich powiesci ekranizowane.
                      > Jestem ciekaw ktorego z polskich pisarzy teraz beda "gwalcic"?

                      HEHREHEHE-teraz zapewne przyjdzie kolej na nastepnego nobliste,ktorym jest
                      Reymont-BOJE SIE,ZE WAJDZINA LUB INNY HOFFMAN zechce poprawiac "Chlopow"
                      Rybkowskiego,ktory to serial jest nie do poprawienia(nic lepszego nie da sie juz
                      z tego zrobic) ale obawiam sie,ze te "gwiazdy" polskiej rezyserii o tym nie wiedza
                      (podobnie jak nie zdaja sobie sprawy,ze "ich czas" juz minal-ale to moze objaw
                      demencji starczej)
                      Ale kto wie co w tych mozgownicach zaswita-pewnie Boryne(Macieja) zrobia czyms
                      w rodzaju postkomucha tamtych czasow a Antka czyms w rodzaju managera gospodarki-
                      NO ALE JEST JESZCZE WSPANIALA ROLA DO OBSADZENIA-PROBOSZCZA(a z takiej gratki nie
                      zechca rezygnowac aby pokazac hierarchom jak to sa na czasie)
                      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka