bozena_l
14.08.03, 15:11
No prosze, dostali zielone karty ale sa nieszczesliwi bo pieniadze nie leza
na ulicy i sa zdani na siebie a ta cala ameryka to mit ... straszne, nie ?
----------------------------------------------------------------
Gdzie ta Ameryka
Rząd chciał nowych obywateli i co teraz
Każdego roku tysiące Polaków bierze udział w loterii wizowej. Do wielu los
się uśmiecha i dostają wymarzoną Zieloną Kartę. Rzucają wszystko. Całe życie
przewracają do góry nogami. Zostawiają przyjaciół, bliskich, pracę, kraj.
Przylatują do Ameryki...
Szczęśliwa ręka
Państwo Renata i Józef Tutro wylosowali zieloną kartę w loterii wizowej w
2002 roku. - Papiery wysłaliśmy rok wcześniej. Wszystko wypełniliśmy w Polsce
i wysłaliśmy do kuzynki, która mieszka w Nowym Jorku i jest obywatelką -
opowiadają państwo Tutro. - Pomyśleliśmy, że skoro jej się udało, to może jej
ręka i dla nas będzie szczęśliwa.
Nasze zgłoszenie zostało więc wysłane z Nowego Jorku. Zawiadomienie o tym, że
wylosowaliśmy kartę otrzymaliśmy na początku 2002 roku. Potem załatwiliśmy
wszystkie formalności, konieczne badania i zaświadczenia. Po spełnieniu
wymogów proceduralnych i spotkaniu z konsulem w Warszawie, w ciągu 180 dni
należy opuścić kraj. Do Nowego Jorku przylecieliśmy 6 czerwca 2003 r.
W Polsce
- Wciąż nie wiemy czy zostaniemy w Stanach na stałe, czy nie. To trudna
decyzja - mówą zgodnie. W Polsce został ich syn, który w tym roku szkolnym
będzie zdawał maturę. - Powinien skończyć szkołę, zdać maturę. Gdybyśmy
zostali w Stanach, kontynuowałby naukę tutaj.
Państwo Tutro mieszkają w Bielsku Białej. Prowadzą działalność gospodarczą -
od dziewięciu lat są właścicielami agencji nieruchomości. Mają w tej branży
duże sukcesy i ugruntowaną pozycję na rynku. Pani Renata z wykształcenia jest
analitykiem medycznym, jednak nie pracowała w zawodzie, ponieważ pomagała
prowadzić działalność- dbała o księgowość.
W Nowym Jorku
- Na razie mieszkamy u kuzynki na Williamsburgu. Chciałbym pracować w
zawodzie, w nieruchomościach, ale to bardzo skomplikowane. Byłem w kilku
agencjach nieruchomości, ale rozmowy stanęły na niczym. Żona też byłaby
szczęśliwa mogąc pracować w szpitalu. Rzeczywistość jest taka, że tu mało
komu udaje się pracować w swoim zawodzie. Jesteśmy tego świadomi. Zaczynamy
tutaj wszystko od początku. Wszystkie informacje, jakie zdobyliśmy do tej
pory, nie pochodzą od organizacji polonijnych. Dobrych rad udziela nam
kuzynka i zwykli ludzie. Jak na razie wyrobiliśmy sobie numery SS i
zdawaliśmy testy na prawo jazdy - mówili państwo Tutro. - Ciągle istnieje mit
Ameryki. Wielu osób myśli, że tutaj wszystko samo z nieba leci. Praca sama
znajdzie człowieka. To są bajki opowiadane przez ludzi, którzy przyjeżdżają
do Polski tylko na moment. A w te łatwo uwierzyć. Pierwsza rzecz, jaką sobie
pomyśleliśmy po przylocie, to "gdzie ta Ameryka?". Dlatego bardzo się
zastanawiamy, co powinniśmy zrobić - opowiadali.
Sami sobie
W samolocie, którym lecieli do Nowego Jorku, było dużo osób, które wylosowały
zieloną kartę. I nie były to młode osoby. - Przylatujemy tutaj z wypchaną
kopertą z konsulatu z Polski. Przechodzimy przez "immigration", odpowiadamy
na szereg pytań, często nieprzyjemnych i zadawanych w bardzo nieuprzejmy
sposób.
Przecież loteria wizowa nie jest pomysłem jakiejś agencji, tylko rządu
amerykańskiego, który wyznacza limity przyznania kart dla poszczególnych
państw. Biorą sobie nowych obywateli, na których jest "zapotrzebowanie" -
opowiadali.
Małżeństwo z Bielska Białej ma to szczęście, że ich kuzynka mieszka długo w
Nowym Jorku długo i mogła, w miarę możliwości im pomóc. Potem wszystko
załatwia się swoimi kanałami, ktoś komuś coś. - Ciągle wiele się mówi o tym,
że Polonia powinna sobie pomagać. Trzymać się razem. Tymczasem okazuje się,
że to tylko puste słowa.
A co z osobami, które nie mają tutaj nikogo, a nie są młode? - opowiadają. -
Nikt nie decyduje się na emigrację dla własnego "widzimisię".
To są trudne decyzje. Przyjeżdżają i zarabiają na utrzymanie rodziny w
Polsce, odkładając ambicję zawodowe na bok. Państwu Tutro poszczęściło się w
loterii wizowej.
Od nich zależy jak to wykorzystają. Nie każdy ma to szczęście. Są tacy,
którzy za przylot do USA płacą ciężkie pieniądze, łamią prawo, ryzykują
życiem.
W 2003 roku 5467 Polaków wylosowało zieloną kartę. W sumie w loterii wzięło
udział 7.3 miliona osób z całego świata. Najwięcej wylosowali mieszkańcy
Afryki - Nigeryjczycy - 7145 kart, Ghana - 7040, Etiopia - 6353