Gość: zybi
IP: 130.68.2.*
02.01.02, 04:11
Pojechalem z zonka do parku. Zonka zaczepila sie o mnie na jednym ramieniu. Na
drugim ramieniu zawiesilem Minolte 700si- no tak dla szpanu.
I zapychamy alejka parkowa. zimno jak djabli malo uszy nie odpadna, zaponialem
zabrac serwetek z kuchni i nie mam czym nosa wytrzec. Wiec wycieram rekawem.
Patrze, a tu jakas stara baba z kundlem na sznurku mowi do mnie,
"Happy New Year" i jeszcze sie usmiecha .
Pewnie widziala jak wycieralem nos rekawem.
Co za wstretna baba i ten PLASTYKOWY USMIECH.
Nabralem sliny co by jej napluc w twarz , ale z drugiej strony pojawili sie
ludzie , wiec sie pochamowalem. Obrzucilem to wredna amerykanke tylko wstretnym
spojrzeniem.
Niech wie , jutro przyjde do parku znowu , to jej dokopie.
Popamieta ze nie wolno zaczepiac porzadnych ludzi.
Czy ktos mial tez podobne spotkania z gamoniami. czkam na listy
ZYBI