rozwiedziony_kutafon
14.04.08, 03:54
Poniewaz widze ze wielu tutaj nie rozumie zasad ekonomii w ktorej
zdarzylo sie im zyc na mocy edyktu akceptujacego popisanych i
kryminogennych, z dobrej woili wyjasniam wam na podstawie historyjek:
Scenariusz 1: Harlista chce sobie kupic nowy drag do srania wiec
wynajmuje do pracy naziego ktory jest w tym struganiu najlepszy i
placi mu $10. Nazi, bogatszy o te upadajaca dyche, lebski facet,
pozbywa sie jej jak goracego ziemniaka i wynajmuje specjaliste z
POlski, pana Edka, zeby mu polozyl glazure w lazience. Pan Edek,
wiadomo, za kolnierz nie bedzie wylewal, kupuje sobie dwa jabole w
knajpie U Wadzi. Wadzia, cwana bestia, predko bierze te lkko
zarobione dulary i lokuje w plac pod Wrszawa ktory za sto lat ma byc
centrum tejze. Itd, wszystko byloby fajnie, duzo rzeczy jest
osiagnietych i tak to idzie dalej, kazdy cos tam ma zrobione i daje
drugiemu zarobic, lancuszek ludzie Dobrej Dychy laczy ontatiana,
polonusa, donka i hawajskiego (ten ostatni ma wdoopie dobra ale
kupuje sobie kawe z czworonoga zeby nam napsiac ze dal temu rade).
Scenario 2: Teraz wlaczamy w to fiskusa, rzadziciela. Pierwszy ktory
zaropbil $10, jmusi odpalic dzialke i zostaje mu tylko $8. Drugi
dostaje $8 ale musi odpalic $2 wiec zostaje mu $6, i tak po kilku
razach kazdy kupje mniej niz w scenariuszu 1 ale za to fiskus dostal
$6. Teraz wezmy jakies ograniczenia, np nie mozna kupowac dwa jabole
a tylko jednego, wiec Wadzia zarobi juz 2 razy mniej.
A co robi fiskus z $6? MUsi przyjac do pracy ludzi ktorzy beda
liczyli te oplaty a ktorzy nigdy by nie dostali pracy przy ukladaniu
glazury, nawet na Cyprze.