Dodaj do ulubionych

student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney -

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 07:45
Jeśli ktoś ma mozliwość zatrudnienia mnie byłbym wdzięczny. Przyjmę każdą
pracę.
Obserwuj wątek
    • Gość: przemo Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 07:50
      liczę na pomoc
    • Gość: guru Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 08:24
      Będziesz zbierał trupy misiaczków koala ?
    • Gość: parlando nie ma lekko! IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.01.02, 14:09
      Australia w obecnej chwili nie oferuje zbyt dużo - delikatnie mówiąc...

      wszystkim, którzy wybierają się tam na studia i chcą w międzyczasie pracować
      życzę dużo szczęśćia. w akcie desperacji można odwiedzić dom polonii - nawet
      raz zaproponowano mi tam "robótkę na dachu". podziękowałem (na szczęście nie
      byłem w desperacji), może więc praca jeszcze czeka na chętnych - pamiętajcie
      tylko aby dużo pić i smarować się kremem trzydziestką. szkoła chyba jednak nie
      da się z tym zgrać...

      w razie czego spróbuj uderzyć do supermarketu Franklins w Rose Bay (10 minut
      autobusem ze stacji Edgecliff)- pracowało tam mnóstwo studentów, m.in. z Polski.

      a jeśli jeszcze nie wyjechałeś i dopiero myślisz o wyprawie - czytaj:
      onfoto.republika.pl

      pozdrawiam

      parlando
      • Gość: PER Re: nie ma lekko! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 14:50
        Gość portalu: parlando napisał(a):

        > Australia w obecnej chwili nie oferuje zbyt dużo - delikatnie mówiąc...
        >
        > wszystkim, którzy wybierają się tam na studia i chcą w międzyczasie pracować
        > życzę dużo szczęśćia. w akcie desperacji można odwiedzić dom polonii - nawet
        JEŚLI NIE BYŁEŚ W DESPERACJI TO PO CO PYTAŁEŚ SIE O PRACĘ.

        raz zaproponowano mi tam "robótkę na dachu". podziękowałem (na szczęście nie
        > byłem w desperacji), może więc praca jeszcze czeka na chętnych - pamiętajcie
        > tylko aby dużo pić i smarować się kremem trzydziestką. szkoła chyba jednak nie
        > da się z tym zgrać...
        >
        > w razie czego spróbuj uderzyć do supermarketu Franklins w Rose Bay (10 minut
        > autobusem ze stacji Edgecliff)- pracowało tam mnóstwo studentów, m.in. z Polski
        > .
        >
        > a jeśli jeszcze nie wyjechałeś i dopiero myślisz o wyprawie - czytaj:
        > onfoto.republika.pl
        >
        > pozdrawiam
        >
        > parlando
        GREG - NIE PODPISUJ SIE INNYM NIKIEM - TWOJĄ STRONĘ I OPINĘ O AUSTRALII ZNAJĄ
        WSZYSCY I WSSZYSCY SIĘ Z NIEJ ŚMIEJĄ. UCIEKŁEŚ PRZED PRACĄ TY MAMISYNKU - OPINIE
        O TOBIE POTWIERDZA TWOJE OPOWIADANIE - CYT" PRZELOT DO AUSTRALII JEST BARDZO
        MĘCZĄCY" - TRZEBA BYŁO JECHAĆ DO KOLUSZEK ZDRÓJ. WSZYSCY WRACAJĄ ZADOWOLENI TYLKO
        JEDEN MATOŁ NIE. POWODZENIA W ZYCIU - BĘDZIE CI POTRZEBNE.

        PER

        • Gość: parlando Nie krzycz PER - bo się oplujesz... IP: *.elblag.dialog.net.pl 09.01.02, 10:49
          Tak się składa, że greg nie pisał tamtej wypowiedzi.. Może dotrze do Twojej
          główki, że kilka osób może korzystać z jednego kompa, ale nie bardzo w to
          wierzę..

          tak się składa, że ja również byłem w Sydney (nawet nieco dłużej) i w pełni
          zgadzam się z treściami zawartymi na stronie grega!
          powiedz mi może, gdzie spotykasz tych wszystkich zadowolonych z pobytu w Oz?!
          może ja rzeczywiście mam pecha? ale chyba tylko do tego kraju, bo w innych
          (wliczając w to Polskę)udaje mi się jak dotąd wyśmienicie!

          za to Tobie chyba nieszczególnie, skoro musisz szukać okazji, aby się
          wykrzyczeć na forum. cóż, rozumiem - pewnie rodzina dysfunkcyjna albo coś
          podobnego..

          mimo to pozdrawiam

          parlando
    • Gość: przemo Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 09:30
      jeszcze raz
      • Gość: greg! Franklins Rose Bay - rzeczywiscie istnieje IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.01.02, 15:10
        Przemo!

        parlando napisal Ci prawde - rzeczywiscie jest taki sklep w Rose Bay!!!

        Wysiadz z pociagu na stacji Edgecliff (idz na przystanek autobusowy na
        platforme nad stacja) i wsiadz w autobus jadacy w strone Rose Bay. jesli
        zapytasz kierowcy w autobusie - na pewno wskaze Ci wlasciwy przystanek, na
        ktorym powinienes wysiasc. w sklepie tym pracuje cale mnostwo Polakow i byc
        moze bedzie jakies wolne miejsce! byc moze nawet ktorys z naszych rodakow
        zdolal juz mocno awansowac i bedzie w stanie samodzielnie podjac decyzje o
        zatrudnieniu Twojej osoby. probuj, bo warto!!! radze Ci probowac dostac sie na
        stanowisko floor person. bedziesz sobie spokojnie stawial sloiki na polkach..
        znacznie gorzej jest byc kasjerem - narzucaja normy szybkosci, ktore sa tak
        wysrubowane, ze casuals z reguly nie sa w stanie ich spelnic.


        a co do per (fect)a:

        drogi perfect, naprawde przepraszam, ze z mojego powodu cierpisz na manie
        przesladowcza.... facet, nawet sie jeszcze nie odezwalem - a juz zdazyles mnie
        zwyzywac kilka razy!... szybki z ciebie Lopez

        ja tam nie musze wiele pisac. jestem wystarczajaco dowartosciowany - pare razy
        w tygodniu dostaje list od kogos, kto potwierdza moje opinie.

        jestem ci bardzo wdzieczny za sprawdzenie w szkole, ze rok temu nie odrobilem
        pracy domowej... gdybys jeszcze tylko mogl sprawdzic, czy usprawiedliwili mi
        nieobecnosci w szkolnej swietlicy - bede bardzo zobowiazany! dyplom jednak mi
        dali, wiec pewnie ten straszny fakt przeoczyli. ach ci Australijczycy - gdybys
        ty byl na miejscu, na pewno zalatwilbys to inaczej!
        szkoda tylko, ze nie wykazywales tej troski w stosunku do studentow, kiedy ja
        uczeszczalem do szkoly i wynajmowalem mieszkanie z twoja pomoca...

        tymczasem moja strona onfoto.republika.pl zyskala nowy wizerunek -
        umiescilem na niej troche zdjec, opisy podrozy i kilka porad... zapraszam
        wszystkich zainteresowanych. a tobie perfect powiem jeszcze tylko, ze strona
        fajnie wyskakuje na niektorych wyszukiwarkach - zdaje sie, ze jest dosc czesto
        odwiedzana! wink))
      • Gość: alka Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 08:43
        czesc!

        ja takze moge potwierdzic slowa parlando - jest taki sklep w Rose Bay -
        niedaleko przystanku (jakies 100 metrow! - ludzie ci na pewno wytlumacza).
        mialam tam kolege Czecha, ktory opowiadal, ze Polacy i Rosjanie tworza niezla
        ekipe na miejscu.

        jesli chodzi o reszte - no coz, takze musze sie zgodzic...

        Z praca w Sydney nie jest za ciekawie - zdecydowanie lepiej jest w Londynie, a
        Australe nie przepadaja za zagranicznymi studentami jako pracownikami.
        przygotuj sie wiec na branie, co popadnie. przygotuj sie tez, ze proponowana
        placa moze ledwo wystarczyc na biezace wydatki.

        ja mialam to szczescie, ze zalatwialam sobie szkole juz na miejscu (wakacje u
        rodzinki!), ale nie spotkalam zadowolonego studenta wyslanego przez wymieniany
        tutaj perfect. Za kazdym razem wspomnienie o firmie podnosilo temperature
        obecnym...

        Wlasciciel firmy, ktory wypowiada sie na tym forum - jak widac z samego tonu
        wypowiedzi (cham do potegi!) nie za bardzo zasluguje na zaufanie. Moze ma
        kompleks malego ptaszka i musi sie pokazac jako macho..

        Raczej nie licz na to, ze ktos da ci prace przez internet. Musza cie zobaczy,
        porozmawiac itd. Miej oszczednosci na przynajmniej miesiac zycia..
    • Gość: PER Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 12:12
      parlando - biedaku raczej nie dajesz sobie rady. Tak cię zrobic w konia. Nabić
      w butelkę. Wysłać do Australii - a to tak daleko i męcząco i po co - zebyś miał
      o czym płakać na forum. Gdybym był tak naiwny jak ty - myslał że dostaniesz
      inną pracę jak pracę fizyczną bez znajomości języka to nie opuszczałbym na
      twoim miejscu Polski na krok. A jeśli miałeś wystarczające środki do życia to
      czemu pracy szukałeś aż u poloni. A ty dajesz sobie radę wszędzie - jak Greg w
      USA, Anglii- na kierowniczych stanowiskach. Wszyscy się z ciebie Greg śmieją.
      Jeszcze raz i ucz się bo nie będę powtażał- emigracja i praca jest dla ludzi
      twardych - cieniasy zostaja w domu. Nie pisz komentaży bo przemo szuka naprawdę
      pracy a nie opinii rozchisteryzowanej cioty. Proponuję żebyś pojechał naprawdę
      do USA i poszukał kierowniczej pracy na Mnchatanie - bedziesz rozrywany od
      śmiechu obywateli, ale skończysz bez znajomości języka na azbestach.


      GREG - WSPÓŁCZUJĘ TWOIM RODZICOM BO GDYBY WIEDZIELI CO ZROBIĄ POSZLI BY
      ZASMIAST SEXU POD ZIMNY PRYSZNIC. TY TEŻ MUSISZ GO ZAŻYC.

      • mondo PER = PERFECT! Poddaj się - zostałeś zdemaskowany! 09.01.02, 15:59
        PER = PERFECT! Poddaj się - zostałeś zdemaskowany!

        Ale jaja!

        witam ozięble PER, a raczej panie Perfect!

        Ale może by tak lepiej przestać kantować ludzi i zacząć świadczyć prawdziwe
        USŁUGI?! Jakoś nie zauważyłem zbyt wielu postów zachwalających pod niebiosa
        zalety Oz po podróży z twoją pomocą...

        Ha! Ja też poznałem Australię z twoją prfekcyjnie wątpliwą asystą - kraj
        widziany z takiej perspektywy moze wydac sie nieciekawy. Zajrzałem sobie na
        stronę grega - zgadzam się z nim całkowicie. Pospisuję się rękami i nogami pod
        jego opiniami! Faktycznie - nie ma tam za dużo pracy, a szkoły, które polecasz
        można sobie o kant d... rozbić. I nie pomaga nawet bdb znajomość języka, bo jak
        pracy nie ma to nic nie mozna zrobic.

        "PRZELOT DO AUSTRALII JEST BARDZO MĘCZĄCY" - wyrwałeś to zdanie z kontekstu i
        wymachujesz nim niczym sztandarem, a do tego jeszcze to "TWOJĄ STRONĘ I OPINĘ O
        AUSTRALII ZNAJĄ WSZYSCY" - a wszyscy to kto?! Chyba głównie ty. Takich
        argumentów używa sie w podstawówce. Przyczepiłeś się niczym rzep, a niewiele
        masz do powiedzenia. No bo co tu mówić skoro ludzie są nabijani w butelkę, a
        kasa na koncie stale rośnie. tylko się cieszyć.

        nie wiem, czy greg zna angielski - nie wynika to z jego strony. poszukałbyś
        może mniej wydumanych powodów do czepiania się - to już naprawdę prawdziwe dno
        nawet jak na tak żałosnego typa, jak ty. chociaz chwileczke, przeciez on mial z
        toba kontakt przed wyjazdem - noo tak, stad sie byc moze znacie!..

        Jesteś tanim demagogiem, który w dodatku także i mnie drogo kosztował!! twoje
        szczescie, że Polska to taki popieprzony kraj, gdzie trudno jest wytoczyć komuś
        sprawę - inaczej już byś wyskoczyl z ukradzionej kasy.

        wkurza mnie, że znów muszę mieć z tobą - PERFECT kontakt - brzydzę się tobą i
        tylko przez wrodzoną grzeczność nie podaję twojego nazwiska. Wszyscy
        zainteresowani i tak znają je aż nazbyt dobrze!

        pozdrawiam grega i parlando - tak trzymac chlopaki! oszustow trzeba piętnować!
        • Gość: PER Re: PER = PERFECT! Poddaj się - zostałeś zdemaskowany! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 18:22
          Nie jestem pracownikiem PERFECTU. A ty jełopie nie możesz podawać nazwiska bo
          za te brednie możesz zostać pozwany do sądu. Specjalnie na stronie forum gazety
          wyborczej opublikowałem negatywne opinie o Australii nie bedą tam a greg
          umieścił je na stronie jako wzór opini. Możesz sprawdzić greg - nic ci nie da
          że zalogowałeś sie. Jesteś przegrany - a wyjazd był jedyną możliwością
          zrobienia z ciebie faceta z tchórzliwej cioty. Siedz w Polsce - na Warmii masz
          25 % bezrobocie. Na pewno jest tam więcej pracy niż w Australii.

          Według opini studiujacych tam 95 % ludzi chce na stałe zostać w Australii -
          faktycznie ty tam nie pasujesz

          A co do Perfectu - zapytałem się o opinię o tobie szkoły w Australii -
          przynajmniej mógłbyś oddawać prace - jeśli nie pracujesz z idioty nic się nie
          zrobi. A imię Grzesiu po tym jak zastraszyłeś pracownice o ubezbieczenie
          medyczne wywołuje u niej palpitacje serca. Siedz wieśniaku w Polsce


    • Gość: Majki Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.netcom.ca 09.01.02, 16:36
      Uwazaj na pedryli w klubie przy Beverly Square. Tam co prawda mozna
      sie troche odkuc, ale nie nalezy sie do tego przyzwyczajac, bo opinia
      bedzie sie wlec przez lata ... Ponadto w porcie przy weglu mozna tez
      dobrze zarobic. Polamania lopaty!
    • Gość: Kangur Do studentow IP: *.dialup.optusnet.com.au 14.01.02, 01:58
      Nie znam Grega ani PER lub podobnych.Jedno jest pewne wszyscy posrednicy w
      Polsce sa sobie nabic kase,wiekszosc spraw zwiazanych z sama nauka
      ,podroza i zamieszkaniem mozna sobie samemu zalatwic.Pozatym,ludzie!Jak swiat
      swiatem na calym swiecie studenci myja gary i sprzataja!O co chodz?Ja tez
      jezdzilem po Europie i marzylem o pracy doraznej,gdziekolwiek za marne
      pieniadze aby do jutra.Dlaczego na stronie Grega cytuje sie,ze student
      azjatycki przezyje za $15 a polski musi miec zaraz $60.Gdzie sa ci dawni
      studenci co sie uczyli,pracowali i jeszcze mieli kaca nastepnego dnia?Mysle
      Greg,ze ktos slusznie zauwazyl,ze jestes mieczak i raczej przy mamusi.Pozatym
      angielskiego trzeba sie uczyc w Anglii,chyba taniej i zdecydowanie blizej do
      mamuski.Australia jest raczej dla twardszych ludzi i o wiekszosci spraw w
      Australii nie masz raczej pojecia a juz napewno o dyskryminacjii,
      pozdrawiam
      • circa8 chyba sie zakocham 21.01.02, 13:28
        kangur, jestes taki meski, ze w tapczanie strzelaja mi sprezyny... W dodatku
        potrafisz wszystko - balujesz, pracujesz, uczysz sie i jeszcze zyjesz za 15
        dolcow na tydzien! no, no...

        Ale to jeszcze nie wszystko - ty sie nadzwyczaj szybko asymilujesz! Prawdziwy
        Asutralijczyk-ignorant (w Polsce tez takich mamy - nazywamy to Liga Polskich
        Rodzin) z ciebie. Twierdzisz, ze nie ma dyskryminacji. Oczywiscie, a Aborygeni
        do dzisiaj dziekuja Anglikom, ze zechcieli przyplynac do Australii i pogonic im
        kota (sami dawno doszli do wniosku, ze sa leniwi i w ogole, ale nie mogli sie
        jakos zabrac za siebie...wink)

        A premier Howard wg ciebie ma racje odmawiajac udzialu w narodowym marszu
        pojedniania z Aborygenami (jego slowa: "nie mamy ich za co przepraszac")?
        Gratuluje - teraz to juz tylko wziac do reki miejscowy paszport. Taka jestem z
        ciebie dumna. kochana owieczko australijska z rozumkiem tycim...
        • Gość: Kangur Re: chyba sie zakocham IP: *.dialup.optusnet.com.au 24.01.02, 14:02
          Nie mysle abysmy stanowili udana pare wiec sie zastanow.O sytuacji w Australii
          nie bedziemy raczej dyskutowac gdyz znasz ja raczej z prasy(polskiej chyba)
          dosc dobrze.See you.
          • circa8 Re: chyba sie zakocham 12.02.02, 14:59
            Chyba nie za bardzo jestes na ty z ironia, ale juz tlumacze - moja wypowiedz
            miala taki wlasnie charakter.

            Sprawy australijskiej tolerancji znam z obserwacji wlasnej - zdarzylo mi sie
            bujac po Antypodach. Doswiadczenie jest dosc jednoznaczne - przemila
            powierzchownosc miejscowych to tylko tandetna maska i aliens nie maja latwego
            startu (podobnie tania sila robocza w postaci "zagramanicznych" studentow).
            A szkoda wielka bo kraj taki ladny...
    • Gość: Kangur Do Przemka IP: *.dialup.optusnet.com.au 14.01.02, 02:16
      O ile wiem pozwolenia na legalna prace studenci tego typu juz nie otrzymuja
      ale i tak przedtem bylo to bardzo trudne bo pomysl sobie realnie:kto Cie
      zatrudni na niewielka ilosc godz.,po poludniu,ze slaba znajomoscia angielskiego?
      Ubezpieczenia,rejestracja itp.Tylko na czarno a tego jest do oporu,trzeba tylko
      poszukac,pomalu,kontakty z polonia,trzeba brac kazda prace a nie czekac na
      kierownicze stanowiska lub te zwiazane ze swoim wyksztalceniem.Tutaj tysiace
      ludzi tak zyje.Polonusy-emeryci chetnie odstapia pokoj za niewielka oplata
      (oczywiscie tez na czarno).Tu nie uniwersytet-tu trzeba myslec!A narzekac kazdy
      potrafi i to jest najlatwiejsze.Kiedys kazdy Polak za granica zawsze sobie
      znalazl to co chcial,co stalo sie z tymi obrotnymi ludzmi?
      Pozdrowienia z kangurowa.
    • Gość: . Re: student- od 1 lutego szukam pracy w Sydney - IP: *.proxy.aol.com 11.02.02, 22:22

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka