bo ja mianowicie nie mam najlepszego zdania-ogólnie to tandeta.
Nie mówie o takich tanich pierdółkach (co mi się wydaje amerykanie lubią) tylko
np. ja kupiłem sobie , rok temu, cd walkmen SONY for car za 150$ i po paru
miesiącach, niezbyt częstego używania, pękło to kółeczko co trzyma cd, poza tym
włączają się niekiedy jakieś funkcje samoczynnie, np. powtórka utworu.
Kupiłem sobie też fajną bluze sportową Nike za 35 $. Na metce jest made in USA
ale też jest nike de mexico??, i po 3 praniach zwieracze, znaczy ściągacze
poluzowały

.
w OLD NAVY kupiłem kamizelke-bezrękawnik puchowy (30$)i kuźwa nie chodze w nim
bo się pióra sypią jak cholera (chociaż kumpela kupiła taki sam, też czarny i
to samo, ale w innym kolorze był OK).
buty też kupiłem i sznurówki się rozwiązują

,
czy mój przypadek to jakieś fatum czy tak też macie, przecież nie były to tanie
rzeczy a jednak, "kicz amerykański" i tandeta.
i pytanie, czy kupować w USA kamere cyfrową czy w Polsce, tu takie spoko
kosztują około 4000-4500 zł, takie super od 6000zl-10000. Po ile teraz w NYC
stoją takie cacka?