undocumented.alien
28.01.09, 16:27
Wczoraj wieczorem słuchałem BBC 1 i była audycja o obywatelach USA i
Australii, którzy chcieli znaleźć schronienie w Anglii. Przylecieli, dostali
pieczątki na 6 miesięcy i nie maja zamiaru wracać. Reporter BBC był w jakims
pubie w Londynie gdzie tacy się spotykają i opowiadali, dlaczego właśnie
Anglia. Większość przyjechała do Anglii, bo nie mieli pracy u siebie, skończył
się im zasiłek i nie mieli wyjścia. Kupili bilety do Anglii.Ale kryzys dopadł
też Anglię. Boją się, bo wszyscy pracują tu nielegalnie, a niektórym skończyl
się pobyt. Ale chwalą sobie dziurawy system angielski, gdzie nikt niczym się
nie interesuje i idzie się ukryć, tym bardziej, że język ten sam. Poźniej
reporter BBC rozmawiał z urzędnikiem Immigration na lotnisku Heathrow. Ten
powiedział, że w byc może zjawisko nasiliło się ostatnio, ale bardzo trudno
ocenić podstawy tego, bo to dopiero początek. Również Anglicy zaczęli
wyjeżdżać do Australii w poszukiwaniu nowego życia, tak że interes kręci się
coraz bardziej. Codziennie z kierunku USA przylatuje kilka tysięcy obywateli
USA i bardzo trudno ocenić, ilu wyjedzie w przepisowym terminie, a ilu
pozostanie na dłużej.
Natomiast urzędniczka jakiegoś ministerstwa pytana o takie zjawisko,
potwierdziła, że w ostatnich tygodniach idzie zaobserwować wzrost migracji, na
kierunku UK-Australia oraz UK-USA, ale jest to w obydwie strony i dodała, że
zawsze w razie kryzysu takie coś przybierało na sile, ale trzeba poczekać
dłużej, bo ten kryzys w Anglii dopiero sie zaczął i nikt nie wie jakie będą
skutki za kilka miesięcy czy nawet lat. Problem w tym, że ten kryzys pogłębia
sie jednocześnie w tych krajach, i po przylocie okazuje się, że nowi imigranci
trafili z desczu pod rynnę...