Dodaj do ulubionych

Proszę o analizę, o pomoc

03.05.08, 07:53
Są trzy lata po rozwodzie - małżeństwo z ponad 20-letnim stażem.
Była już żona, bardzo inteligentna, pasjonująca się literaturą
psychologiczno-psychiatryczną. Wielokrotnie mówiła, iż każdego
psychiatrę można okłamać, udając określone chorobowe zachowanie.
Wystąpiła o rozwód. Następnie wpływała na uczucia ich wspólnych
dzieci, nastawiała ich przeciw ojcu, próbowała wykorzystać rodzinę
byłego już męża, jego przyjaciół. Zależąło jej na tym, aby wyrzucić
go z wspólnie zajmowanego mieszkania i w tym celu nasłała policję,
wystąpiła do sądu, przegrała sprawę, a także popełniła wiele innych
niegodziwych czynów.
Pod wpływem ich młodszego dziecka kobieta wycofała pozew
rozwodowy. Następne jej posunięcia były już starannie zaplanowane. Z
powtórnym pozwem rozwodowym kobieta wystąpiła w przeddzień dłuższej
przerwy w pracy byłego męża. Wymusiła na nim, w ramach "ratowania"
małżeństwa,aby z jednej z posad zrezygnował, co też uczynił. 20.06.
dał wypowiedzenie, a dwa dni póżniej usłyszał o złożeniu przez nią
pozwu rozwodowego, podziale majątku i jej wyprowadzce. Nie
interesowało ją to, że rezygnując z tej posady, pozbawi dzieci
większej sumy pieniędzy. Wiedziała jednak, że sama po rozwodzie
będzie dobrze zabezpieczona materialnie.
Gdy wyprowadzała się do kupionego dla niej mieszkania, który
sama wybrała, przez kilka nastepnych tygodni, gdy przychodziła do
byłego męża, na małżeńskim łóżku pozostawiała swoje rzeczy osobiste
w kolorze czarnym, powtarzając przy tym każdorazowo: "ja tutaj
wrócę".
I drążące tego mężczyznę pytania: po pierwsze - czy jest
możliwe celowe manipulowanie emocjami i zachowaniami dorosłego
człowieka; czy można go np. popchnąć do samobójstwa? Wymieniona
kobieta wiedziała, że jej mąż, już po złożeniu pierwszego wniosku
rozwodowego, był w depresji, a potem leczył się u kilku
specjalistów, a także próbował targnąć się na swoje życie. Wiedziała
także, że jego dziadek, w podobnej sytuacji, powiesił się. Po
drugie - czy ktoś mógłby objaśnić, co znaczyły te rzeczy
pozostawiane na łóżku i towarzysząće temu słowa? Czy mogło jej
chodzić o to, że wróci po jego śmierci? Gdy to czyniła, gdy jej mąż
jeszcze wierzył, że wycofa drugi wnioskem rozwodowy, budowała już
swoje nowe życie. Fakty z tym związane, wyszły na jaw niedawno.
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 08:28
      1.Jaki cel ma mieć ta analiza?
      Czy chodzi o sprawe w sądzie o nękanie?
      2. Czy ten "on" taki zupełnie nieporadny był w czasie małżeństwa i rozwodu, że bezwolnie pozwalał sobą sterować? Jak małe dziecko?
      3. Moim zdaniem wszystko jest możliwe, wszak przemoc psychiczna nie jest zarezerwowana tylko dla wybrańców, tylko nie słyszałam, by ukarano kogokolwiek za doprowadzenie np. żony do samobójstwa przez wieloletnią przemoc. Raczej mówi się-depresja z próbami samobójczymi i jedną udaną.
      W świetle obecnych przepisów pacjent musi wyrazić zgodę na leczenie, czyli uznaje się, że ma świadomość wyboru: tkwię w depresji lub się leczę. (Osobiście uważam, że to nie zawsze łatwy wybór-ale gdyby leczenie było " z urzędu" kolejki do psychiatry byłyby wieloletnie.)
      • akacjax p.s. 03.05.08, 08:32
        W ogóle niejasny jest dla mnie fragment:

        Gdy wyprowadzała się do kupionego dla niej mieszkania, który
        sama wybrała, przez kilka nastepnych tygodni, gdy przychodziła do
        byłego męża

        Mój ex od momentu wyprowadzki nie ma wstępu do mnie. Nie wyobrażam sobie dlaczego miałbym pozwalać na wracanie, do tego przez tygodnie?
        Poza tym albo ta pani miała plan, albo potrzebuje leczenia-dobrego.
      • kasper254 Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 08:57
        Ta analiza nie ma żadnego celu "zewnętrznego". Po prostu chodzi o
        zrozumienie przeszłości, o np. zamknięcie drzwi, o rozrachunek, o
        ujęcie w jakichś racjonalnych formach zaistniałych w trakcie rozwodu
        aktów agresji, wrogości, podłości. Dla byłego męża jest to
        absolutnie niejasne w świetle przecież tylu lat wspólnego życia.
        Dla psychologa czy psychiatry opisywane przeze mnie sytuacje
        będą pewnym studium przypadku - ale tylko wyalienowanym, pozbawionym
        mocnych fundamentów konstruktem. Będą je oglądać,
        mierzyć "szkiełkiem i okiem" jak coś, do czego, tak naprawdę, nie
        mają stosunku emocjonalnego. Dla ludzi z forum, głęboko
        doświadczonych przez los, mądrych,głęboko myślących także/ i aż
        przez głębię swoich przeżyć, to, co napisałem, stanowi istotną
        treść. Tak myślę, tak wierzę.
        • tricolour Opowiadanie nie ma żadnej trerści... 03.05.08, 09:18
          ... gdy nie ma w nim ludzi. Opowieść w trzeciej osobie zniechęca do
          zastanawiania się nad teoretyczną sytuacją - która nigdy mogła nie mieć miejsca.
          • akacjax Re: Opowiadanie nie ma żadnej trerści... 03.05.08, 09:27
            Na forum mamy tyle ludzkich scenariuszy, może czasem poteoretyzujemy? Jak nie do ludzi(bo ich nie ma)-to z mniejszą odpowiedzialnościąsmile

            Żartuję.
            Też wolę jak pisze się wprost. Ale rozumiem, że to może być niełatwe. Może to ktoś bliski cierpi i podanie tego faktu do naszej wiedzy może wpływaćna ocene piszącego. A ktoś tego chce uniknąć-czasem zupełnie słusznie.
            • tricolour Ocena i tak będzie... 03.05.08, 09:31
              ... bo facet, który miał inteligentną żoną, sam też powinien być inteligentny.

              Po co kupowali żonie drugie mieszkanie? Dlaczego nie pytał po co zostawia mu
              bieliznę na łóżku... itp?

              Ogólnie dlaczego facet ma wątpliwości po rozwodzie, a jakoś nie miał w trakcie
              małżeństwa, bo z opisu wynika, że tylko żona podła była...
              • kasper254 Re: Ocena i tak będzie... 03.05.08, 09:42
                Czy ty udajesz głupiego, tri? To wszystko,o czym piszę, zdarzyło się
                naprawdę. I nie chodzi tutaj o wątpliwości co do przeszłości, ale o
                zrozumienie tego, co nastąpiło, co w jakiejś mierze kształtuje
                przyszłość.
                Co cię obchodzi, czy i dlaczego wypowiada się ten, czy inny.
                Dlaczego teraz tego dociekasz, a nie w każdym innym przypadku?
                Przecież każda z forumowych opowieści może być opowieścią o kim
                innym, a nie o sobie?
                Wytęż, człowieku, mózgownicę i po prostu staraj się pomóc.
                Oprzyj się na materii a nie formie, jak często robisz. Ktoś
                przychodzi do ciebie, cierpi, opowiada, prosi o pomoc. I gdzie, u
                diabła,wyczytałeś, że tą kobietę ocenia, jako podłą? Nie rozumie
                tylko świata, który minął, po omacku szuka sensu.
                • tricolour Spokojnie, kolego... 03.05.08, 09:51
                  ... przede wszystkim prawie wszystkie opowieści na forum, to osobiste opowieści.
                  Wiadomo, że autor przeżył co opisuje więc wiadomo, że odpowiedź jest skierowana
                  do niego.

                  Jeśli piszesz w trzeciej osobie, to utrudniasz sytuację, bo tracę
                  zainteresowanie teoretyczną historyjką. Nie wiem, czy odpowiadam Tobie, czy tak
                  sobie nawijam makaron na uszy dla zabicia czasu - dla mnie dużym utrudnieniem w
                  kontakcie z opowiadaniem jest fakt, że jest ona napisana w trzeciej osobie.

                  "Ktoś przychodzi do ciebie, cierpi, opowiada, prosi o pomoc" - jeśli ktoś
                  przychodzi i opowiada o jakimś facecie, to nie prosi o pomoc dla siebie tylko
                  dla tego faceta. W takim przypadku zachęciłbym go do osobistego spotkania z
                  zainteresowanym.

                  Bez urazy, Kasper - mnie taka 3 osoba utrudnia zainteresowanie sprawą. Nic więcej.
                • tricolour A co do oceny żony... 03.05.08, 09:54
                  ... osoba dopuszczająca się "wielu niegodziwości" włącznie z popychaniem do
                  samobójstwa jest - w moim rozumieniu - podła.
        • akacjax Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 09:23
          Aby zamknąć sytuację należy skupić się na swoich uczuciach.
          Przyjąć ktoś tak postąpił( zdarzenie takie, czy inne-średno ważne-istota- jakie uczucia to wywoływało)-a ja czułem się tak i tak.
          Można zamykać prostym sposobem: napisać wszystkie żale w postaci listu. A potem rytualnie odciąć przeszłość, spalić list np.(niektórzy proponują podrzeć, zatopić..ale da mnie forma spalenia jest najlepsza.

          Ludzie z forum emocjonalnie podejdą do sytuacji, tylko wtedy, gdy sami coś podobnego przeszli. i poruszą się ich uczucia.
          Gdy mają temat zamknięty napiszą-też to czułem, ale to za mną, zająłem się sobą, życie jest tu i teraz i przede mną. Szkoda za długo tkwić w żalach itd.(to ci, którzy normalnie przeszli etapy od rozstania przez żal do odzyskania siebie na nowo)

          Osoby, którym żal się przedłużył w depresję bez leczenia-będą grzebać w detalach doszukiwać się znaczeń..w sumie teraz nieistotnych. i nadal będą cierpieć.
          • sbelatka Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 09:27
            wiesz, tym razem zgadzam sie z Tri.. nie wiem kim jesteś? Mężem?
            dzieckiem tej kobiety? Z jakiegos powodu wydalo mi sie to ważne żeby
            to wiedziec...A może nowym partnerem? ktorejś ze stron? albo
            jakiegos dziecka.. każdy z aktorów tego dramatu - takze
            drugoplanowych - może miec powody żeby sie przyglądac tej sytuacji i
            chciec zrozumiec..
          • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 09:52
            akacjax napisała:

            >>
            > Ludzie z forum emocjonalnie podejdą do sytuacji, tylko wtedy, gdy
            sami coś podo
            > bnego przeszli. i poruszą się ich uczucia.
            > Gdy mają temat zamknięty napiszą-też to czułem, ale to za mną,
            zająłem się sobą
            > , życie jest tu i teraz i przede mną. Szkoda za długo tkwić w
            żalach itd.(to ci
            > , którzy normalnie przeszli etapy od rozstania przez żal do
            odzyskania siebie n
            > a nowo)
            >
            > Osoby, którym żal się przedłużył w depresję bez leczenia-będą
            grzebać w detalac
            > h doszukiwać się znaczeń..w sumie teraz nieistotnych. i nadal będą
            cierpieć.
            Mysle podobnie jak akacja ,po co komu taka analiza ,Po przeczytaniu
            kacper twojego watku odezwalo sie we mnie wspomnienie ,moich
            cierpien wspomnienie cierpien dziewczyn z grupy terapeutycznej,i
            wiesz co nasunelo mi sie jako drugie ,to to ze tytaj ofiara jest
            facet i chyba wtym przypadku widzisz slusznisc tego ,ze jednak nie
            zawsze uda sie uratowac zwiazek ,ze czasami tkwienie w chorym
            zwiazku moze doprowadzic nawet do samobojstwa ,jesli osoba
            doswiadczajaca jakiejkolwiek przemocy ,nie uzyska pomocy we
            wlasciwym czasie a sama nie jest w stanie sobie pomoc,Nie zrozum
            mnie zle ,ja uwazam ze rozwod to ostatecznosc ,i wiem ze niektorym
            udalo sie pokonac trudnosci i udalo sie uratowac swoje zwiazki ,ale
            niekiedy niesytety przychodzi ta ostatecznosc ,Po co to
            analizowac ,????
        • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 14:56
          kasper254 napisał:

          > Ta analiza nie ma żadnego celu "zewnętrznego". Po prostu chodzi o
          > zrozumienie przeszłości, o np. zamknięcie drzwi, o rozrachunek, o
          > ujęcie w jakichś racjonalnych formach zaistniałych w trakcie
          rozwodu
          > aktów agresji, wrogości, podłości. Dla byłego męża jest to
          > absolutnie niejasne w świetle przecież tylu lat wspólnego życia.
          > kacper ,nie moge jakos przestac myslec ,o tym
          czlowieku ,rozumiem go i to bardzo .Ja usilowalam ,poukladac sobie w
          glowie,jak to jest mozliwe ??? jak mozna po 34 latach ,malzenstwem
          jestesmy 29lat ,tak sie zachowywac ,nie moglam sobie z tym zupelnie
          poradzic ,trafilam tutaj wpolowie stycznia ,duzo pomogli mi ty
          obecni,cudowni ludzie.Nie potrafilam wogole funkcjonowac ,nie
          spodziewalam sie po moim m.takich potwornosci .wlasnie to jak to po
          tylu latach? powoli zaczelam racjonalnie myslec ,pomagala mi moja
          siostra ,cudowna siostra ,Mamy darmowy nr do siebie ,I praktycznie i
          w dzien i wnocy ,. jak miala dyzur w szpitalu . Kochana moja
          siostra musiala nie wiem po ile razy sluchac tego samego
          pytania ,DLACZEGO ,i zcierpliwoscia odpowiadela dlaczego ,Pozniej
          pewien czlowiek piszacy na tym forum ,mowie teraz o leptisie ,pomogl
          mi ,nie pisal do mnie pisal do kogos innego ,Ale TO bylo TO ,Moj m,
          teraz wiem ,przez tamte lata nie wiedzialam o tym ,ma zaburzenie
          osobowosci ,efekt traktowania przdmiotowego w dziecinstwie ,zawsze
          mialam wrazenie ,ze sa w nim dwie natury ,ciemna i jasna ,Nawet
          kiedys jeszcze w narzeczenstwie kupil mi dwa misie maskotki ,jeden
          byl czrny ,drugi byl bialy ,Troche tak zartowalismy ,po jakis
          klotniach ,Tutaj na foru ten czlowiek napisal cos takiego ,nie wiem
          czy pamietasz ,to byl leptis , napisal tak ze TERAZ ON PRZESZEDL NA
          CIEMNA STRONE ZYCIA ,TERAZ NIE ZROBISZ NIC ,To naprawde mne
          doslownie przbudzilo wreszcie dostalam odpowiedz na pytanie
          DLACZEGO ??? Nie wiem co jest z ta kobieta ,ale napewno to co robi
          i to co robila ,to jest funkcjonowanie czlowieka po ciemnej stronie
          zycia ,Dlaczego pomimo przezytych lat ,ktos przechodzi na ciemna
          strone zycia ,tego nikt nie wie ,I nie ma co sie zastanawiac ,bo sie
          nie dowiemy ,A teraz co jest najwazniejsze ,to to aby funkcjonowac
          TERAZ w nowej rzczywistosci ,nie ma sensy zastanawiac sie i
          szukac ,przyczyn aby znienawidziec ,partnera ,Nie wiem moze komus to
          pomaga ,kazdy ma inne mechanizmy obronne ,Ja staram sie nie
          znienawidziec ,bo mam wrazenie ,jesli go znienawidze to strace sama
          siebie ,Jest mi trudno ,bo mieszkamy razem ,a on mnie wlasnie
          neka ,roznymi czsem drobnymi zlosliwosciami ,Mysle ,ze ten czlowiek
          powinien juz zamknac ten czs ,cieszyc sie ,ze nie jest juz nekany ,i
          zaczac zyc w swojej nowej rzeczywistosci ,Trzymam kciuki i
          serdecznie pozdrawiam ,
          • sylwiamich Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 22:44
            bozenadwa napisała:
            Tutaj na foru ten czlowiek napisal cos takiego ,nie wiem
            > czy pamietasz ,to byl leptis , napisal tak ze TERAZ ON PRZESZEDL
            NA
            > CIEMNA STRONE ZYCIA ,TERAZ NIE ZROBISZ NIC ,To naprawde mne
            > doslownie przbudzilo wreszcie dostalam odpowiedz na pytanie
            > DLACZEGO ???

            Bożena...jak to teraz?On tam był jedną nogą zawsze.Bo to co się
            dzieje teraz było od dawna? Czym się różni teraz od kiedyś?
            • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 23:01
              sylwiamich napisała:

              > > Bożena...jak to teraz?On tam był jedną nogą zawsze.Bo to co się
              > dzieje teraz było od dawna? Czym się różni teraz od kiedyś?
              Sylwia odpisuje ,chociaz ,bardo mnie rozwalil na pare godz, ten
              watek ,wylazlo to co juz gdzies mialo pojsc ,W takich chwilach nie
              radze sobie .z emocjami ,,ale to i tak jest dobre ,bo potem sie
              ciesze ,ze wychadze juz z tego diadziadostwa ,i uczucie wolnosci ,A
              teraz odpowiem Ci. Ja juz o tym pisalam,moj m kiedys byl jedna
              noga ,pociemnej stonie ,a druga po tej jasnej ,a tak czsami wchodzil
              na chliwe obiema na jasna strone ,zeby potem choc na chwile ,byc
              obiema ,w tej ciemnej ,A tak jednak w wiekszosci ,byl jedna nogy
              tu ,a jedna noga tam,TERAZ wszedl obiema nogami ,i powiedzial mi ,ze
              on tam juz zostanie ,malo tego,jak bede mu przeszkadzac ,i probowac
              go z tamtad wyciagnac ,to mnie zniszczy,
    • drugiezycie Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 10:12
      A mnie nie przeszkadza, że to o osobie trzeciej.

      Kobieta naoglądała sie chyba za dużo filmów..(motyw zostawiania bielizny). Tyle,
      że raczej winy jej się tym nie udowodni-bo to chyba nie jest zabronione.A jakaś
      forma dołowania partnera to jednak jest. Odniosłam wrażenie, że Twoje pytanie ma
      na celu ewentualne oskarżenie tej kobiety o nekanie. A nie prościej zamknąć
      drzwi i nie wpuszczać jej do domu?
      Jesli jesteś z tym panem blisko-nie zostawiaj go. Ważne, by nie był sam (z ta
      bielizna). Bo z tego co piszesz nie jest zbyt odporny psychicznie.
    • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 10:55
      Kacper ochlonelam ,prosisz o pomoc ,wiec sprobuje cos napisac tak
      jak ja mysle ,Pierwsze pytanie brzmialo ,czy jest mozliwe celowe
      manipulowanie emocjami i zachowaniami doroslego
      czlowieka ,odpowiadam ,tak jest mozliwe i w tym przypadku napewno
      chodzilo o manipulacje w celu nekania ,ale czy to nekanie mialo
      nacelu doprowadzic do samobojstwa ??? To jest bardzo powazny
      zarzut ,i mysle ,ze tutaj nie da sie jednoznacznie okreslic ,ze to
      nekanie wlasnie mialo to na celu ,wiecej w realu jesli byloby wiecej
      danych i rozeznania sytuacji ,tez nikt nie podjal by sie z cala
      pewnosci tak stwierdzic ,bo moze byc ze nawet ona sama nie wie po co
      neka ,Ale jesli wiedziala ,ze w rodzinie byla proba samobojstwa ,i
      ze maz jest w kiepskim stanie psychicznym ,mogla zastanowic sie nad
      poczynaniami ,ktore moim zdaniem byly nie ludzkie ,ze moga
      spowodowac takie a nie inne skutki ,Kacper tego nikt na swiecie na
      100 nie okresli ,I powiem ,tak nie to jest wazne ,Wazniejsze jest to
      ze ta kobieta wiedzac o tym wszystkim dopuszczala sie nekania ,a to
      kuz wgprawa karnego jest przestepstwem ,a wg prawa moralnego to to
      jest morderstwo na duszy czlowieka .Drugie pytanie dotyczylo
      bielizny zostawianej ,naprawde trudno odpowiedziec w jakim celu to
      robila ,i to jest tutaj mniej wazne ,w jakim celu ,Wazniejsze jest
      to ,ze to bylo okrutne nekanie tego czlowieka i to samo wsobie jest
      nie do przyjecia ,Mysle ,ze lepiej nie analizowac tylko skupic sie
      na pomocy temu czlowiekowi ,Sprawic aby staral sie zobaczyc
      pozytywne strony swojego obecnego zycia ,zobaczyc radosci tego
      zycia ,On przezyl autentyczna traume ,ale wiem z autopsji ,ze mozna
      wyjsc z popiolow ,trzeba wiedziec po co jestesmy na tym
      swiecie ,Duzo sily i spokoju dla tego czlowieka ,pozdrawiam
    • sylwiamich Re: Proszę o analizę, o pomoc 03.05.08, 12:28
      A ja myślę Kacprze że dużo chętniej zajęłabym się pobudkami tego
      pana.Gdyby przyszedł do mnei człowiek z taką historią i prosiła o
      radę powiedziałabym:
      -Każdy chciałaby "wiedzieć".Każdy chciałby poukładać sobie te
      orozrzucane rzeczy które zostały po byłych partnerach.I to
      normalne.Widzę że próbujesz znienawidzić ją.To normalne, zwłaszcza
      że ją kochałeś...chyba nawet trochę nadal kochasz.To tylko
      etap.Jesli pomoże Ci to w rozstaniu...zrób to.Obarcz ją wszytskimi
      winami, zapamiętaj najgorsze chwile i przypominaj sobie zawsze gdy
      miłość będzie wracać.A jak już zaznasz spokoju, zweryfikuj wszystko
      co masz w głowie.Wtedy dopiero będziesz mógł sobie poukładać...gdy
      zrozumiesz że zrozumiemie jest niepotrzebne.
      • zuza145 3cia osoba 03.05.08, 13:43
        moim zdaniem powinna zająć sie sobą, nie pytać dlaczego tylko
        natychmiast poszukać wyjścia.
        Babranie się w gównie nie pomoże- 3cia osoba jest po rozwodzie- to
        co było to się zmyło- i warto układać życie im prędzej- tym lepiej
        dla 3ciej osoby.
        A jak 3cia ososba znajdzie siły i nadal będzie miała chęci, zakończy
        depresyjny etap życia i będzie gotowa- to się zastanowi nad motywami-
        jak jeszcze będzei miała ochotę to zrobić. I będzie mogła bez
        protestów sowjego organizmu to robić.
        Na dzień dzisiejszy- to bicie piany- bezcelowe- moim skromnym
        zuzowatym zdaniem.
        • zuza145 i przepraszam za literówki 03.05.08, 13:45
          bo dzisiaj mam nastrój "nietenteges"- - odczuwam odpływ nadziei-
          więc się zabrałam za robotę fizyczną- by nie myśleć.
          Pomyślę jak przyjdzie pora i będę potrafiła zrobić to logicznie i
          konstruktywnie.
    • young_and_bored następna 03.05.08, 19:26
      ciemna, nawiedzona baba, której pozostało czytanie różnych
      kretynizmów o parapsychologii, tarotach, czarach, marach,
      astrologii, siłach nieczystych i najchętniej ukatrupiłaby byłego
      męża, a generalnie to nie wie o co jej się rozchodzi.
      Naród rozkochany w gusłach i w legendach.
      • zuza145 Re: następna 03.05.08, 19:34
        uogólniasz- wątpię coby z premedytacją działała- działa bo ma taki
        charakter- bez otoczki wyczytanej. Genetyczną skazę ma i tyle.
        Ze taka pokręcona inaczej.
        Baby czytające horoskopy znam- one nieszkodliwe są.
        Na czytaniu im żyice upływa i czekaniu- na to co wyczytały.
        Tutaj insza inszość.
        Wyrafinowana.Lub jak pisałam- taka skaza charakterologiczna i tyle.
        • kasper254 Re: następna 04.05.08, 07:19
          Napisałem-"proszę o analizę..." Forma 3-osobowa wydała mi
          najwłaściwszą. Pozwoliła opisywane zdarzenia jakk gdyby wydobyć na
          zewnątrz, pozbawić je cech emocjonalnych, a może też ckliwych. Jak
          napisałem - ta kobieta kłamała wówczas, ale to się okazało niedawno -
          około 3 tygodni wstecz. Czyż niewłaściwa jest więc forma analizy,
          gdy obszar jej bezpośredniej manipulacji poddaje się kontroli
          dopiero po latach? Po drugie - czasami ktoś przychodzi na forum i
          nie chce np. bliższej identyfikacji. Nie oznacza to jednak, że nie
          oczekuje pomocy - od ludzi, którzy sporo doświadczyli, sporo musieli
          zrozumieć i wiele udżwignąć.
          Dziękuję za dotychczasowe głosy.

          • tricolour No to napisz jeszcze jak widzisz rolę faceta... 04.05.08, 11:57
            ... w małżeństwie.

            Na razie mamy opis żony, mało chlubny - wręcz zarzucający skrajną nielojalność i
            nieodpowiedzialność. Co uważasz o facecie?
            • bozenadwa a po co chcesz to wiedziec /?????????? 04.05.08, 12:50
              tricolour napisał:

              > ... w małżeństwie.
              >
              > Na razie mamy opis żony, mało chlubny - wręcz zarzucający skrajną
              nielojalność
              > i
              > nieodpowiedzialność. Co uważasz o facecie?
              • tricolour Nie chcę wiedzieć... 04.05.08, 12:52
                ... mnie to wisi i powiewa.

                Chodzi o to, by facet sam napisał, jak widzi własną rolę w nieudanym
                małżeństwie. By zobaczył jak łatwo pisze się o innych, a jak trudno zobaczyć
                własną odpowiedzialność za związek.
                • bozenadwa Re: Nie chcę wiedzieć... 04.05.08, 12:56
                  tricolour napisał:

                  > ... mnie to wisi i powiewa.
                  >
                  • tricolour Jeżeli chcesz mnie cytować... 04.05.08, 12:59
                    ... to rób to porządnie: wykasuj ptaszki, weź w cudzysłów. Żeby czytelnik
                    wiedział, że to cytat, a nie Twoje słowa.

                    smile)
                • bozenadwa Re: Nie chcę wiedzieć... To po co pytasz??? 04.05.08, 13:03
                  tricolour napisał:

                  > ... mnie to wisi i powiewa.
                  >
                  > Chodzi o to, by facet sam napisał, jak widzi własną rolę w
                  nieudanym
                  > małżeństwie. By zobaczył jak łatwo pisze się o innych, a jak
                  trudno zobaczyć
                  > własną odpowiedzialność za związek.
                  • tricolour A w którym miejscu pytam? 04.05.08, 13:10
                    Pytanie, to zdanie zakończone znakiem zapytania. Widzisz gdzieś pytanie?
                    • bozenadwa Re: A w którym miejscu pytam? 04.05.08, 13:12
                      tricolour napisał:

                      > Pytanie, to zdanie zakończone znakiem zapytania. Widzisz gdzieś
                      pytanie?
                      • tricolour Będę miał z Ciebie niezły ubaw... 04.05.08, 13:17
                        ... ale na razie zmykam. Męcz się sama dalej.

                        smile)
    • sbelatka Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 09:15
      Kasper.. no smutna jest ta twoja historia. Rozumiem, ze dotknęło Cie
      to wszystko okrutnie.
      Na moja anlaize nie możesz jednak liczyć - bo wszytsko jest mozliwe -
      ilu ludzi tyle możliwych zachowań, u podłoża których leży jeszcze
      ze 100 różnych powodów własnie takich zachowań.
      Może jest wredna, może chora, może skrzywdzona, może... To wszystko
      co Ci napiszemy to tylko hipotezy - często będące odbiciem naszych
      własnych wydarzeń - a więc subiektywne jak najbardziej
      interpretacje...
      Mozliwe zresztą, ze z tego może cos dla Ciebie wyniknąc... Bywszy
      już PO tym jak pytalam dlaczego - mam wrazenie, ze ważniejsze sa
      pytania - i co z tym?, w tym? Co z moimi uczcuiami, jak sobie radzę,
      co może mi pomóc? w Końcu - jak życ i co dalej?
      \Mam nadzieje, ze okres analizowania zachowań żony nie będzie Cie
      zbyt długo tzrymal po tamtej, mrocznej stronie życie. I że niedługo
      wyjdziesz już, rozejrzysz sie po świecie i zobaczysz jak pieknie
      kwitna jabłonie...
      A kwitną naprawde pięknie...
      Pozdrawiam I powodzenia
      • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 15:17
        sbelatka napisała:

        > Kasper.. no smutna jest ta twoja historia. Rozumiem, ze dotknęło
        Cie
        > to wszystko okrutnie.
        > Na moja anlaize nie możesz jednak liczyć - bo wszytsko jest
        mozliwe -
        > ilu ludzi tyle możliwych zachowań, u podłoża których leży jeszcze
        > ze 100 różnych powodów własnie takich zachowań.
        > Może jest wredna, może chora, może skrzywdzona, może... To
        wszystko
        > co Ci napiszemy to tylko hipotezy - często będące odbiciem naszych
        > własnych wydarzeń - a więc subiektywne jak najbardziej
        > interpretacje...
        > Mozliwe zresztą, ze z tego może cos dla Ciebie wyniknąc... Bywszy
        > już PO tym jak pytalam dlaczego - mam wrazenie, ze ważniejsze sa
        > pytania - i co z tym?, w tym? Co z moimi uczcuiami, jak sobie
        radzę,
        > co może mi pomóc? w Końcu - jak życ i co dalej?
        > \Mam nadzieje, ze okres analizowania zachowań żony nie będzie Cie
        > zbyt długo tzrymal po tamtej, mrocznej stronie życie. I że
        niedługo
        > wyjdziesz już, rozejrzysz sie po świecie i zobaczysz jak pieknie
        > kwitna jabłonie...
        > A kwitną naprawde pięknie...
        > Pozdrawiam I powodzenia
        Kacper pozwolilam sobie powtorzyc to co napisala shelatka ,bo
        napisala to oieknia ,i tego Ci zycze z calego serca Bozena
    • nangaparbat3 Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 12:05
      Mnie sie zdaje, ze bardzo sensownie napisala Bozena - sama w kazdym razie mysle,
      ze to bardzo prawdopodobne , co pisze.
      I rozumiem, Kasper, ze chcesz zrozumiec.
      Czlowiek, zwłaszcza w trudnych emocjonalnie sytuacjach, potrzebuje opinii innych
      o tym, co sie dzieje, bez tego łatwo wpasc w paranoje po prostu.
      • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 14:55
        Przepraszam Cie kacper ,ze tutaj ,teraz w twoim watku gdzie prosisz
        o pomoc ,nastapila ta wymiana zdan ,jesli mozna wogole to nazwac
        wymiana ,zdan ,Weszlam na forum ,bo nadal od czoraj mysle ,o tym co
        napisales ,co moglo sie dziac ztym poranionym do bolu czlowiekiem i
        co sie dzieje ,ze mna jak wrocily moje ukryte rany ,i co czytam
        tri ,znowu nie liczyac sie z Twimi uczuciami ,prowokuje Cie ,zebys
        sie przynal ,ze to chodzilo o ciebie ,anie o osobe trzecia ,i zby
        mogl ,z cala swiadomoscia okrutnego sedziego ,ktory jest
        nieomylny,czlowiekowi ktory nicamu nie byl winien ,powiedziec ,ze
        jest wspolodpowiedzialny za to ,ze byl tak nieludzko traktowany,Od
        poczatku wiedzial ,ze to chodzi o Ciebie ,przeciez to wszyscy
        wiedzielismy ,ale to nie chodzi o to ,nie uszanowej niczego ,i
        Chcialam to pokazac Tym ktorzy nieczego zdroznego nie widza w tym co
        on wyprawia ,Myslalam ,ze jest bardziej inteligentny ,Nie chodzi
        bron boze aby wykazac ,ze jest malo inteligentny ,on poprostu
        tutaj ,wirtualnie ,bawi sie ludzkimi uczuciami ,I
        tyle , Kacper ,zastanawialam dzisiaj rano ,czy mamdo
        Ciebie jeszcze napisac ,czy nie ,Bo moze juz nie chcialbys o tym
        rozmawiac ,Uswiadomilam sobie cos takiego ,ze to Ty tez mi pomogles
        twoim postem ,kiedys napisales dlugi post o twoim rostaniu .zona ,i
        jak to wygladalo ,Dzisiaj zrozumialam dlaczego wymazalam go
        zpamieci ,chosiaz to bylo w tym samycm czasie kiedy leptis napisal
        juz historyczne Tu i TERAZ ,Wymazalam,bo opisywales w nim uczuciz\
        podobne do moich.A ja nie jestem wsta nie juz czuc ,tak na
        zywca,Totez rozumiem kogos ,kto nie moze poradzic ,sobie ,ze zdrada
        uczuc ,zdrada ,zycia ,zdrada rodziny ,zdrada jecestwa ,Wiesz w Twoim
        watku mowie o tym pierwszym poscie ,bylo tyle ,emocji ,tyle
        bolu ,nieporadnosci ,ze ja w pierwszej chwili musialam odejsc od
        kompa ,wzielam pare oddechow , prosiles o pomoc ,a ja na ten moment
        nie bylam w stanie Ci pomoc tak jak chciales .Nie moglam wogole
        przyjac do wiadomosci ,ze Twoja zona mogla postepowac w ten
        sposob . Tutaj wielki uklon dla tych ,ktorzy sami przeszli traume ,i
        teraz logicznie ,z calego serca chca pomoc ,rozmawiac ,moze trzwba
        czasu ,Stalam tak w pokoju i mocno oddychalami w glowie mialam
        jedno ,kacper taki silny ,madry mezczyzna prosi o pomoc ,musi bardzo
        cierpiec ,i musze sie pozbierac i sprobowac Ci pomoc ,tak jak
        potrafie .A dzisiaj jeszcze jedno mi przyszlo zeby Ci
        powiedziec ,Wiem jak trudno pogodzic sie ,z nienawiscia kogos do
        ciebie ,jesli Ty ta osobe darzysz uczuciem ,Wiem bo to teraz
        doswiadczam ,Autentyczna nienawisc ,ale to che Ci powiedziec ,bo
        wiem ,potym co kiedys pisales ,ze jestes wspanialym ,kochajacym
        ojcem tyn tak cie odebralam ,jak pisales o swoim zyciu ,Totez kacper
        moj syn ,sredni adechadowiec ,cale zycie wysmiewany ,przez
        kolegow ,przez brata ,przez nauczycieli ,bo wtedy kiedy chodzil do
        podstawowki nikt jescze nie mial w polsce pojecia co to jest adhd ,i
        jak ttym dzieciom jest trudno .To jescze byl wysmiewany przez
        wlasnego ojca ,dzisiaj wiem ,ze moj m, swoje slabosci ,ktore
        nienawidzil u siebie przelal na niego ,Pozniej jak syn zaczal
        dojrzewac ,zaczal stawiac granice ,moj m,znienawidzil go ,Kacper nie
        wiem dlaczego tak mi przyszlo aby Ci powiedziec o tym ,ale
        mowie ,wyobraz sobie ,co niesie w tym zyciu moj szn ,swiadomosc ze
        jego wlasny ojciec go nienawidzi ,Mnie jest ,latwiej zniesc
        nienawisc mojego mdo mnie ,bo nie mialam rodzicow ,ktorzy mnie
        nienawidza ,Moze Tobie bedzie latwiej zniesc tamta traume ,ona byla
        Twoja zona ,ale mamnadzieje ,ze nie doswiadczyles nienawisci ,ze
        strony rodzicow ,i to takiej autetycznej ,To co ja teraz napisze to
        moze glupie ,ale ja staram sie aby to mnie nie pochlonelo wiec ,ja
        mysle ,ze jak juz to wolalabym nienawisc od wspolmalzonka niz od
        ojca ,I wiem ,ze to glupie ,jak mozna cos wolec ,poprostu moj
        mechanizm obronny .Przepraszm ,za literowki ,bo pisze tak jak
        leci ,od serca ,i jeszcze raz Cie przepraszam jesli chciales juz
        zapomniec o calej sprawie ,i jeszcze jednojest taka ksizka napisana
        prza lekarza psychiatre do lekarzy ,wiem mozesz miec nie zabardzo
        skojarzania co do takich ksiazek ,Ale ona opisuje doslonale mech,
        przemocy psych ,Doskonale oddaje ,mech, dialania agresora ,i co
        zwiasku ztym dzieje sie z ofiara ,ktora moze wyladowac w szpitalu
        psychiatrycznym ,a nawet popelnic samobojstwo ,A co najwazniejsze
        opisuje ,jak pomoc ofierze ,jaki rodzaj terapii ,I co jest
        budujace , i to i Ci zacytuje / Przezyty uraz psychiczny zaklada
        przebudowe osobowosci oraz inny typ relacji z otaczjacym
        swiatem.Pozostawia slad,ktoregonie da sie wymazac,alena ktorym
        mozliwe jest odbodowanie.Takie bolesne zyciowe doswiadczenie jest
        czesto okazja do osobistej mobilizacji.Wychodzi sie zen silniejszym
        i mniej naiwnym.Mozna postanowic,ze odtadbedzie sie
        szanowanym.Istota ludzka,ktora byla okrutnie traktowana,moze ze
        stwierdzenia swojej bezsilnosci czerpac nowe sily zywotne na
        przyszlosc ,Skrajne przygnebienie moze obudzic utajone
        predyspozycje.Tam gdzieosobnik perwesyjny utrzymywal proznie,moze
        pojawicsie teraz przyciaganie energii,podobnie dociagu
        powietrza.Intelekt nie rodzi sie po prostu ze zwyklego
        cierpienia,lecz z cierpienia traumatycznego.Powstaje jako zjawisko
        wtorne lub proba kompensacji calkowitego bezwladu
        psychicznego,AGresja staje sie wowczas doswiadczeniem
        inicjacyjnym,Wyzdrowienie mogloby zatem polegac na zintegrowaniu
        tego traumatycznego wydarzenia jako konstruktywnego epizodu
        zyciowego.pozwalajacego odnalezc wyparta wiedze emocjonalna ./
        gdzies jeszcze w tej ksiazce wyczytalam cos takiego ,Nie zasluguje
        na takie traktowanie ,z racji swojego unizenia i z racji swojej
        wielkosci ,I jescze jedno ,agresorzy bo tak niestety sie ich nazywa
        wybieraja czasem podswiadomie osoby silne ,inteligentne ,kochajace
        zycie ,po to aby im to zabrac ,dlatego ,ze sami tego nie
        posiadaja ,a ofiary lacza sie znimi ,bo poswiadomie mysla jak juz
        oddadza mu siebie calego to go uratuja , Autorka MARIE FRANCE
        HIRYGIYEN tytul MOLESTOWANIE MORALNE ,pozdrawiam i jeszczeraz
        przepraszam jesli juz tego nie chciales , Ja nie potrafie
        zanalizowac postepowania bez emocji ,To moga tylko
        psychiatrzy ,ktorzy sie o tym uczyli ,ale nia orzezyli ,a Ty
        poprosiles o pomoc nas ,POzdrawiam i powodzenia
        • kasper254 Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 21:08
          Nie masz za co przepraszać. To nasz wątek, tak jak twój - jest
          wszystkich. Jeśli tutaj jesteśmy, to żeby m.in. zrozumieć,głębiej
          przeżyć, odkryć wiele rzeczy na nowo - i siebie. Po to, żeby nie
          błądzić, nie radzić. Ja np. do siebie mówię, że limit błędów
          wyczerpałem. Wiem, że nie popełnię więcej żadnego. Jest takie
          starorzymskie powiedzenie - jeśli przyjmujesz słowa, dowiadujesz się
          strasznych rzeczy.
          Dziękuję ci, Bożeno, za wszystko; za ciepło, serdeczność i za
          przysłany cytat z książki; powiedziałbym podobnie, chociaż nie tak
          mądrze, jak autorka. Musisz być bardzo dobrym człowiekiem. Tri tego
          nie rozumie, dlatego tak perwersyjnie wali. Jest jeszcze ślepy.
          • kasper254 Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 21:11
            Ma być: "nie ranić", a nie "nie radzić". To pewnie ze wzruszenia, że
            poświęciłaś mi tyle czasu.
          • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 04.05.08, 21:31
            Ja tobie tez dziekuje ,ze mile slowa ,i jak nie masz mnie jeszcze
            dosc ,Moze Tobie sie to juz udalo ,ale tak mi przyszlo ,bo mnie
            jeszcze sie nia udalo ,chociaz pracuje nad
            tym ,WYBACZENIE ,wybaczenie dlaniej ,dla siebie ,dla waszch
            dzieci ,Zycze Ci abys uwolnil sie od przeszlosci wybaczyl i zamknal
            ten rozdzial zycia ,serdecznie pozdrawiam Bozena
          • tricolour Perwersyjnie wali? Ja? 04.05.08, 22:43
            Jedno pytanko do Ciebie to już perwersja? I to pytanko byś opisał jak wyobrażasz
            sobie rolę faceta w związku?

            To jest pytanie ze szkoły podstawowej, a nie żadna perwersja. Problemem ono jest
            dla tych, co nie wiedzą jak wyobrażają sobie swoją rolę w związku i napisać nie
            potrafią tak elementarnej rzeczy.
            • akacjax Re: Perwersyjnie wali? Ja? 05.05.08, 09:43
              tricolour napisał:
              > To jest pytanie ze szkoły podstawowej, a nie żadna perwersja. Problemem ono jes
              > t
              > dla tych, co nie wiedzą jak wyobrażają sobie swoją rolę w związku i napisać nie
              > potrafią tak elementarnej rzeczy.

              A czy wiesz, że wiele osób ma problem własnie z tym podstawowym pojęciem: jak wygląda rola: partnera w związku, ojca/matki(również ojca mego dziecka/matki mego dziecka).
              Albo przeciwnie na podstawie wyobrażeń nie patrzy na istniejące warunki, tylko dorabia teorię do złej gry.
              A potem wychodzi, że nieprzegadane, niedyskutowane w związku tematy rozwalaja związek na strzępy.
              • tricolour Wiem, że na tym polega problem... 05.05.08, 09:47
                ... podejrzewam nawet, że to ten problem tak denerwuje, kiedy moje pytanie
                uświadamia mrok niewiedzy o sobie samym. Myślę, że to jest powodem niechęci, że
                nagle uświadamiam, że dorosły człowiek ma aż takie dziury, nierozpoznane
                obszary. Pojawia sie wręcz strach przed samym sobą.

                Tak mi sie wydaje...
                • akacjax Re: Wiem, że na tym polega problem... 05.05.08, 10:14
                  Nie tylko boli, że dorosły tego nie wie, ale ta świadomość rozsypuje dokładnie
                  domek z kart, który był budowany i nazywany życiem.

                  Ale nie każdemu dane wynieść z domu właściwy obraz. Nie każdemu dane zobaczyć w
                  dzieciństwie jak się buduje dorosłe relacje. Wyobrażenie danej roli może i
                  być-tylko skąd wiedzieć jak się ja wciela w życie, jakie są warunki wstępne
                  dobre do startu?

                  Na szczęście zawsze mozna nad sobą pracować, wystarczy chcieć.
                • bozenadwa Re: Ty nie wiesz ,ze to jest Twoj problem 05.05.08, 10:19
                  tricolour napisał:

                  > ... podejrzewam nawet, że to ten problem tak denerwuje, kiedy moje
                  pytanie
                  > uświadamia mrok niewiedzy o sobie samym. Myślę, że to jest powodem
                  niechęci, że
                  > nagle uświadamiam, że dorosły człowiek ma aż takie dziury,
                  nierozpoznane
                  > obszary. Pojawia sie wręcz strach przed samym sobą.
                  >
                  > Tak mi sie wydaje...
                  • tricolour To nie jest mój problem... 05.05.08, 10:32
                    ... a dokładnie mówiąc, to jest problem przed Tobą.

                    Kiedy dojdziesz do momentu, że przestaniesz interesować się mężem-przemocowcem,
                    a zadasz sobie pytanie dlaczego byłaś jego żoną i jak to się stało, że
                    dobrowolnie wyszłaś za takiego faceta. Bedziesz musiała sobie uświadomić
                    kryteria wyboru życiowych partnerów - mówiąc krótko: przypatrzysz się
                    odpowiedzialności za własne decyzje.
                    • bozenadwa Re: To nie jest mój problem...Niestety Twoj 05.05.08, 10:40
                      • tricolour Możesz wypierać ile chcesz... 05.05.08, 10:45
                        ... i przerzucać swoje problemy na mnie - ale to niczego Cię nie doprowadzi.
                        Masz własny rachunek, to dbaj o jego stan...
                        • bozenadwa Re: Możesz wypierać ile chcesz... 05.05.08, 10:48
                          tricolour napisał:

                          > ... i przerzucać swoje problemy na mnie - ale to niczego Cię nie
                          doprowadzi.
                          > Masz własny rachunek, to dbaj o jego stan...
                          • to.ja.kas W sumie to bardzo mądre pytanie Tri 05.05.08, 11:33
                            Przeczytałam watek Kacpra i tak sobie myślę, że nie ma nic o
                            mężu...jest jak przzroczysty, z załozenia dobry, jest ofiarą.

                            A mnie tez interesuje dlaczego pozwolił na to wszystko?
                            Czy widzi jakieś swoje błedy?
                            Jaka jest jego rola w tym skopanym związku?
                            Dlaczego pozwolił na takie zachjowanie?
                            I czy w koncu dotarło do niego, ze powinien cos zobić dla siebie
                            zamiast popadac w depresję????

                            Szkoda, że w sumie nad pytaniami które sa najistotniejsze dla
                            problemu (a nie kolor bielizny zony na łóżku) nie chce sie autor
                            watku pochylić???

                            Tri jak widzę masz juz fankę jak nic tongue_outPPP
                            • tricolour Fankę, powiadasz... 06.05.08, 17:09
                              ... właśnie nadszedł czas, by ją zacząć traktować jak dorosłą kobietę.
    • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 05.05.08, 11:57
      Okazuje sie ,ze dopoki ,ktos tutaj na forum nie otworzy sie ,nie
      powie ,o swoim cierpieniu, nie poprosi o pomoc ukazujac tym samym
      swoja bezradnosc w tym momencie,Mozna ,z nim dyskutowac z
      szacunkiem ,Jesli To jednak zrobi ,to momentalnie pojawiaja sie
      slabi ludzie ,aby mu dowalic ,pod pretekstem pomocy ,Bo tylko
      slaby , i nieszczesliwy czlowiek moze tak postepowac z drugim
      czlowiekiem ,DZIWNY JEST TEN SWIAT Czeslaw Niemen
      • to.ja.kas Re: Proszę o analizę, o pomoc 05.05.08, 12:07
        Bożena czy Ty nie przesadzasz?
        Niedługo zadanie pytania o cokolwiek bedzie przez Ciebie oceniane
        jako przemoc i złosliwosc.
        Kobieto opamietaj się. Nie jesteś jedyna wyrocznia tego jak można
        pisac. Poki co mnie to bawi, ale kobieto, napisałas jeden watek,
        drugi, w kazdym watku gdzie piszesz nawiazujesz do Tri....jak
        chodzisz na terapie zajmij się natrectwami i nieumiejetnoscia
        patrzenia na siebie i swoje problemy.

        Ty lubisz sie poużalać i lubisz jak się głaszcze Cie po głowce, ja
        mam pytania i MAM DO TEGO PRAWO.
        Oczywiscie powiesz, ze jestem przemocowcem. Ale w koncu skoro Ty
        mozesz ciagnąć ten watek którys dzien z kolei i szukac przemocy i
        odchyłów u ludzi którzy tu pisza dłuzej czy krócej, stawiać diagnozy
        i oceniać ich ja mam prawo Ci napisac, ze przesadzasz i zajmij się
        kobieto sobą bo zaczynasz nudzic...

        Dla mnie autor wątku przedstwawił problem, poprosił o ANALIZE, a mi
        do analizy brakuje drugiej strony...moze pojmiesz w koncu ze w
        zwiazku są dwie strony , a czasem trzeba spojrzec w lustro i sie
        zastanowic nad własnym udziałem w problemie.

        Nie rozumiem dlaczego Twoje uczucia mają być ważne a osób które
        diagnozuijesz i oceniasz nie????
        • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 05.05.08, 13:31
          to.ja.kas napisała:

          > Bożena czy Ty nie przesadzasz?
          > Niedługo zadanie pytania o cokolwiek bedzie przez Ciebie oceniane
          > jako przemoc i złosliwosc.
          > Kobieto opamietaj się. Nie jesteś jedyna wyrocznia tego jak można
          > pisac. Poki co mnie to bawi, ale kobieto, napisałas jeden watek,
          > drugi, w kazdym watku gdzie piszesz nawiazujesz do Tri....jak
          > chodzisz na terapie zajmij się natrectwami i nieumiejetnoscia
          > patrzenia na siebie i swoje problemy.
          >
          > Ty lubisz sie poużalać i lubisz jak się głaszcze Cie po głowce, ja
          > mam pytania i MAM DO TEGO PRAWO.
          > Oczywiscie powiesz, ze jestem przemocowcem. Ale w koncu skoro Ty
          > mozesz ciagnąć ten watek którys dzien z kolei i szukac przemocy i
          > odchyłów u ludzi którzy tu pisza dłuzej czy krócej, stawiać
          diagnozy
          > i oceniać ich ja mam prawo Ci napisac, ze przesadzasz i zajmij się
          > kobieto sobą bo zaczynasz nudzic...
          >
          > Dla mnie autor wątku przedstwawił problem, poprosił o ANALIZE, a
          mi
          > do analizy brakuje drugiej strony...moze pojmiesz w koncu ze w
          > zwiazku są dwie strony , a czasem trzeba spojrzec w lustro i sie
          > zastanowic nad własnym udziałem w problemie.
          >
          > Nie rozumiem dlaczego Twoje uczucia mają być ważne a osób które
          > diagnozuijesz i oceniasz nie????
          > Po pierwsze to .ja. kas. napisalam tylko jeden watek ,a nie
          dwa ,Napisalam bo tak uwazalam ,nie podoba mi sie chamstwo i
          manipulowanie ludzmi ,po drugie ,w moim watku do tri to Ty dzisiaj
          cziagnelas ten watek ,nie dosc tego to woruszalas jakies inne
          sprawy ,oprocz tego sama cziagnac watek mialas pretensje ,ze ten
          watek sie nadal ciagnie .Po trzecie drugi watek na temat przemocy
          napisala nanga ,w ktorym to wlasnie Ty wyklocalas sie i to dosc
          mocno ,poruszane byly tam w klotniach nawet prywatne sprawy wogole
          nie dotyczace watku ,Po trzecie trzeci watek napisal tri ,znie znowu
          ja i tam ciagneliscie znowu to samo ,a ze oboje pisaliscie nieprawde
          to zakonczyl sie tak ,jak zakonczyl ,A po czwarte autor watku teraz
          poprosil zypelnie ,o cos innego niz to co napisalas ,Ja w watku z
          nanga po rozmowie z Toba uswoadomilam sobie ,ze nie jestes
          osoba ,ktorej chodzi o porozumienie ,wiec przestalam rozmawiac ,W
          tej chwili tez pod pretekstem pomocy w analizie ,tri zadal to
          pytanie kacprowi ,bynajmniej ,nie zeby mu pomoc ,A Ty dlaczego tego
          nie wiem ?? Jest takie powiedzenie ,ze kazdy sadzi wg siebie wiec
          rozumiem juz ,dlaczego napisalas mi ze mowie co innego i robie co
          innego,Zuza ma racje ,ze przychodzi taki monent ,zeby odpuscic i to
          jest absolutna prawda ,Nie uwazam ,aby Tobie na dzien dzisiejszy
          chodzilo o porozumienie ,ze mna ,wiec mysle ze damy sobie
          spokoj ,Tym bardziej ,ze ja nie naleze do ludzi ,ktorzy lubia sie
          klocic ,a co nie oznacza ,ze jesli ktos mowi o mnie nieprawde to nie
          potrafe zareagowac ,Pozdrawiami przepraszam za literowki
          • to.ja.kas Re: Proszę o analizę, o pomoc 05.05.08, 13:37
            Policz swoje posty o Tri i zobaczymy ile ich napłodziłaś. Ale
            oczywiscie wszystko to uzasadnione i w dobrej wierze.

            Tak a po co Tri zadał to pytanie Kasprowi wszechwiedząca istoto? A
            ja po co je zadałam? A inne osoby????
            Bozena wybacz nie szukam z Toba porozumienia, bo mam je w nosie. Nie
            po to tu jestem. Interesuje mnie bardziej problem i jego rozwiązanie
            niz zakolegowanie sie z Tobą.
            Zadałam pytanie bo do analizy czegokolwiek potrzebne są pełne dane.
            I tak tego nie pojmiesz, szkoda prądu na gadanie tego i słuchanie
            jaki to Tri zły, Ty jaka biedna i jak chcesz dobrze. Nudne to i kupy
            sie nie trzyma.

            Za literówki nie przepraszam. Nicki i imiona pisze się z wielkiej
            litery, to oznaka szacunku.
            • bozenadwa Re: Proszę o analizę, o pomoc 05.05.08, 14:38
              Nie wiedzialam ,o zasadzie pisania nickow ,z duzej litery .Dziekuje
              za zwrocenie uwagi ,Poprawie sie .
      • zuza145 indywidualnie 05.05.08, 12:09
        trzeba.
        W moim związku było przegadane, porozumienie bez słó- do czasu aż
        rozmowy przerodziły sie w monologi.
        Wiem, wiedziałam, widziałam, działałam- i wyszło jak jest.
        Węc teraz mysle sobie- juz wiem co i jak, nie będę bic piany w
        nieskończonośc bo mojego - MOJEGO życia szkoda mi na takie jałowe
        czynności- mimo że jestem wtak zwanym trakcie, momencie zwrotnym i
        jakoś tak- jak chcecie zwijcie.
        Musze szukać wyjścia.
        Więć dlatego napisałam- że chyba w pewnej chwili trzeba ( o ile
        oczywiście juz można i to chyba tez zaznaczałam) dać sobie spokój i
        żyć- bo życie ucieka, a stojąc w miejscu i zajmując sie
        rozgrzebywaniem rany - powoduje sie jedno- ona może zacząć sie
        paprać.
        Bo bywa i tak że odpowiedzi to się nogdy nie znajdzie na swoje
        fundamentalne pytanie.
        Pomimo hasła - kto pyta nie błądzi.
        Zresztą- jak wiadomo- mam wpływ tylko na siebie, wypierałam, i nadal
        mam poukrywane - z jednego powodu- oceniam że do końca to ja
        akurat "okejaśna" nie jestem jeśli chodzi o wytrzymałość.
        To zadbałam- i mam tego świadomośc o swoja osobę.
        Chronię się.
        Wygrtzebie jak przyjdzie pora.
        Jak prezyjdzie- a czy przyjdzie i kiedy- tego to akurat nie wiem.

        ale to ja tak mam- inni moga miec inaczej.
        A ma sie goić.
        • akacjax Re: indywidualnie 05.05.08, 13:08
          Nadchodzą w życiu takie, a nie inne zdarzenia, reagujemy tak, a nie inaczej. Azprzychodzi moment, że reagujemy inaczej, a nie tak jak było. Zmienia się coś.
          Ale tak jak pisał Tri-to tezdobry moment zobaczyć siebie, swoje zachowania, poszukać przyczyn.
          Każde zachowanie jest do zaakceptowania(pomijam zachowania przestepcze-to chyba jasne, ale pisze by się nie czepiać)o ile jest ono świadome, wybrane, a powody reakcji zrozumiane przez siebie samego(samą).
          Aby nie wpaść w rutynę życiową warto, co pewien czas badać swoje przekonania, obserwowaćpriorytety i wyznawane wartości.Wtedy nie zapędzimy siesami w kozi róg. A gdy tam jesteśmy- póki w nas życie trwa-możemy coś poprawić.
          W ramach cytowania wierszy: fragment z Kiplinga (inne kawałki tu jużprzerabialismy):
          "......
          Jeżeli zniesiesz, aby z twoich słów
          Dla głupców łotrzy tworzyli
          Lub gmach swego życia, co runął w nów
          Bez słowa skargi wznieść będziesz miał siły

          Jeżeli zbierzesz, coś w życiu swym zdobył
          I na jedna kartę wszystko to postawisz
          I przegrasz i zaczniesz wieść żywot nowy
          A żal po tej stracie nie będzie cię trawić

          Jeżeli zmusisz, choć ich już nie stanie
          Serce, hart ducha, aby ci służyły
          A gdy się wypalisz, wola twa zostanie
          I wola ta powie ci:"Wstań! zbierz siły"
          ......
          ........
          Twoja jest ziemia i wszystkie jej stworzenia
          A ty mój synu-bedziesz prawdziwym człowiekiem!"

          • kasper254 Re: indywidualnie 06.05.08, 12:20
            Piękny wiersz. Proszę o wybaczenie, ale nie mogę podac innych,
            bliższych szczegółów. Myślałem, że najogólniejszy zarys zaistniałych
            faktycznie zdarzeń umożliwi ich weryfikację. Stąd ograniczyłem pole
            widzenia do odpowiedzi na dwa konkretne pytania. Nie wiem, co ma do
            tego zakres pytań tri. Gdyby szedł jego tokiem rozumowania, szukałby
            aktualnego sensu sentencji: "oko za oko ząb za ząb" czy też
            uzasadnień dla kar mutylacyjnych.
            Po drugie - odpowiedż na postawione przeze mnie pytania kryje -
            jak myślę - szerszą perspektywę: skąd bierze się zło w ludziach,
            którzy sobie przysięgali miłość, wierność itd.i wreszcie - jaka jest
            jego skala, gdzie jest ten kamyk, który uruchamia lawinę.
            niegodziwości?
            • to.ja.kas Re: indywidualnie 06.05.08, 12:31
              Kasper254 pisze:
              > Po drugie - odpowiedż na postawione przeze mnie pytania kryje -
              > jak myślę - szerszą perspektywę: skąd bierze się zło w ludziach,
              > którzy sobie przysięgali miłość, wierność itd.i wreszcie - jaka
              jest
              > jego skala, gdzie jest ten kamyk, który uruchamia lawinę.
              > niegodziwości?


              Nie zgodzę się z Tobą bo po tym co napisałeś nikt nie jest w stanie
              nawet w przybliżeniu powiedzieć skąd to zło się wzięło?
              Mogło być tak, że to zła kobieta była a mogło być tak, że zachowania
              zony były konsekwencją zachowań męża. By zobaczyć problem i określić
              jego przyczynę trzeba na niego spojrzeć z przodu i z tyłu też smile
              Zastanowić się czy kat rzeczywiście jest katem, czy nie jest tak, że
              ofiara nie nakreca spirali przemocy.
              Patrz watek Rybaka...wyobraź sobie, że wchodzi Jego żona i
              pisze "mój mąż to ostatnia świnia, chce mnie wykopać z mieszkania i
              zabrać wszystko czego się dorabialiśmy, bronię się przed tym ale nie
              wiem jak długo..." i super, tylko, że mając wiedzę od Rybaka już
              wiemy iż ofiara w takim przypadku niekoniecznie ofiarą być musi.
              Warto więc w ANALIZIE (a o to prosiłeś) zastanowić się nad rolą
              każdej z osób które występuja w tym przedstawieniu jakie opisałeś.
              Jak chcesz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jak mają Ci
              odpowiedzieć inni gdy w Twoim opowiadaniu występuje tylko jedna
              strona...żona despotka i niemalże zabójca męża i przezroczysty,
              idealny mąż. Ale jakie były układy, jak się wszystko zaczęło, jak
              wyglądała rola każdego z nich w tym związku i kto do czego przyłożył
              palec tego nie wiadomo.

              Oczywiście możesz napisać "chcę się wyżalić i opowiedzieć pewną
              historię" i wtedy ok...ale jak prosisz o pomoc i ANALIZĘ to niestety
              ale akurat wgłebienie się w problem jest zaletą a nie wadą.
              I tu Tri ma 100% rację wg mnie
              • kasper254 Re: indywidualnie 06.05.08, 17:02
                Wyobraż sobie, że na miejsce zdarzenia przybywa ekipa śledcza.
                Stwierdzają, że jest za małośladów, aby snuć jakiekolwiek wersje
                dochodzeniowe i wzywają sprawcę, aby się bliżej określił.
                Podaję tyle, ile mogę i chcę. Nie proszę o autorytatywne
                odpowiedzi (bo takich nie ma), ale o przybliżenia: być może ktoś zna
                podobne przypadki, rozumie, czuje itp. I nic więcej.
                Żle czytasz historię (prawdziwą), którą opowiadam. Nie ma tutaj
                czarnego i białego, ale raczej szarość. I w tej szarości szukam
                odpowiedzi na pytania. Gdybym chciał odwrócić Twoje rozumowanie, to
                każda spirala przemocy (np. zakaz wyjścia dziecka z domu) powinien
                sankcjonować odarcie rodzica ze skóry. Nieważne, kto do czego
                przyłożył palec w związku - ważne, czy i skąd biora się okrutne
                dysproporcje. A to już rzecz dot. dobra i zła i skali.
                • tricolour Szkoda czasu... 06.05.08, 17:05
                  ... na gdybanie. W sumie możesz napisać czego konkretnie oczekujesz? Bez
                  zaciemniających przykładów, aluzji. Zwyczajnie dokończ zdanie: Oczekuję...
                  • kasper254 Re: Szkoda czasu... 06.05.08, 18:04
                    Tri, czy ty nie rozumiesz prostych pytań? Ktoś, kto coś podobnego
                    widział, słyszał, czytał np. w literature fachowej mógłby np.
                    napisać: "wiesz, stary w odpowiedzi na pytanie pierwsze to mogę tyle
                    i tyle powiedzieć; jest coś takiego możliwe lub nie. Natomiast co do
                    drugiego pytania, np. ktoś, kto ma określoną wiedzę z psychiatrii,
                    kryminologii czy wiktymologii mógłby napisać: to może znaczyć to,
                    sio czy tamto. I nic więcej. Czy trzeba tak gmatwać, jak Ty to
                    robisz? Gdy ktoś nie zna się na takiej czy innej dziedzinie, mógłby
                    np. powiedzieć: "wydaje mi się, że ... " lub "nie wydaje mi się,
                    żeby to było możliwe".
                    Pytasz, czy ten mężczyzna pytał b. żonę, dlaczego zostawia te
                    rzeczy? Ależ tak. Słyszał, że wróci. Ale około trzech tygodni wstecz
                    dowiedział się, że nie miała takiego zamiaru,bo - pisałem już. Tego
                    też nie rozumiesz? Gdy się dowiedział, w innym świetle zobaczył
                    tamte wydarzenia. I skojarzył rzucenie najlepszej z posad, jakie
                    miał: był tam szefem, lubił zespół itd. z faktem tego, co nastąpiło.
                    • tricolour Ty chcesz odpowiedzi na pytanie? 06.05.08, 19:03
                      Chcesz jakiejś rzetelnej odpowiedzi, czy takiego gdybania, że coś może coś
                      znaczyć, ale nie musi?

                      Człowieku, skoro masz problem, to poczekaj moment lub rok i dojrzej do
                      właściwego sformułowania problemu. Nie denerwuj się, że zadajesz enigmatyczne
                      pytanie, a ludzie nie chcą udzielać enigmatycznych odpowiedzi.

                      Z mojej strony dostałeś konkret: napisałeś coś o kobicie i NIC o facecie dlatego
                      zapytałem o faceta.

                      Może to zboczeniec i morderca i stąd wszystko zło?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka