Dodaj do ulubionych

czy wyjezdzac do USA ?

IP: *.*.*.* 29.01.02, 13:12
Pobieramy sie wkrotce i rozwazamy teraz gdzie wiesc nasze nowe zycie. On
mieszka w USA ( zielona karta) i powinien tam zostac conajmniej jeszcze trzy
/cztery lata, ja tutaj - chwilowo calkiem niezle stanowisko i praca, ale w
dzisiejszych czasach cholera wie co bedzie (kontrakt do konca roku i nie
wiadomo czy przedluza).
On przyjedzie tu - bedzie mial problem ze znalezieniem pracy i nie nabywa
uprawnien do swiadczen z USA, ja jade tam z moja szkolna znajomoscia
angielskiego i co mam sprzatac domki ?
Wiem, ze to nasza decyzja, ale co o tym myslicie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Mirko Re: czy wyjezdzac do USA ? NIE, NIE! Do Ustrzyk! IP: *.union01.nj.comcast.net 29.01.02, 13:16
      A możeby tak do Australii ??? Trochę daleko i dobę się leci, w zimie maja tam
      lato a w lecie upał taki, że idzie zdechnąć, ale za to podobno piękna jest
      kraina kangurzym mlekiem płynąca...
      • Gość: Mati Re: czy wyjezdzac do USA ? NIE, NIE! Do Ustrzyk! IP: *.*.*.* 29.01.02, 13:34
        Ciesze sie Mirko, ze masz dobry humor. Jak poczytasz uwaznie to sam dojdziesz
        do tego, ze nie pytalam o Ustrzyki ani Australie. Problem jest konkretny,
        przynajmniej dla mnie smile
        POzdrawiam,
        • Gość: Mirko Do Ustrzyk! I abyśmy zdowi byli... IP: 65.206.44.* 29.01.02, 14:58
          Ale przecież w Ustrzykach też jest ładnie!

          Tak, tak, dobry humor mnie nie opuszcza rzeczywiście. A Ty z kolei, występując
          na darmowym forum o darmową poradę musisz być niestety przygotowana na
          wszystko. Czyli jak w małżeństwie: na dobre, złe (i wesołe - dodam).

          A ja pytam: czy lepiej być pięknym, młodym i bogatym czy może...itd, itd. Jak
          sądzisz??

          A tak na serio: nie chce Ci się uczyć angielskiego? To trudno. Możesz zostać
          tam gdzie jesteś, jechać do Ustrzyk (wtedy będziesz miała wybór pomiędzy
          Górnymi i Dolnymi) lub nadal myśleć o wyjeździe do USA. W USA (podobnie jak w
          Ustrzykach) są miejsca, wręcz całe dzielnice, gdzie możesz całe życie przeżyć
          znając tylko polski.
          Niezbyt tam na ogół atrakcyjnie, ale to jest już odzielny temat i ... kwestia
          wyboru.

          A, a propos wyboru, byłbym zapomniał! Wybierz troszkę (nazywa się to doza)
          rozsądku. Rozsądek wynika z wiedzy. Mając wiedzę nie popełnia się błedów. Twoim
          najpoważniejszym jest brak wiedzy, w tym wypadku n/t realiów emigracji do USA.
          W USA rzeczywiście znajomość angielskiego jest niezwykle przydatna. Ale nie
          martw się! Nawet jeśli zdecydujesz się na naukę, to masz dosyć czasu na nawet
          skończenie jeszcze studiów filologicznych, zanim dostaniesz wizę imigracyjną do
          USA. Przyznawanie tych wiz to temat tzw Biuletynu Wizowego Departamentu Stanu
          USA.
          travel.state.gov/visa_bulletin.html
          Podaje się tam daty podań OBECNIE ROZPATRYWANYCH.
          W kategorii w jakiej mogłabyś po ślubie ze stałym rezydentem USA się znaleźć
          (2A) obecnie są rozpatrywane podania z... "22OCT96" czyli niestety sprzed ponad
          5-ciu lat! Czy Twoje będzie rozpatrywane za 5 lat? Nikt Ci na to nie odpowie
          niestety.
          Jedyne co Ci w tym może pomóc to wiedza. Czytanie, znajdowanie informacji itd.
          N.p. w opisanym powyżej przypadku:
          www.ins.usdoj.gov/graphics/services/residency/LIFE.htm

          Powodzenia!
          • Gość: Mati Re: Do Ustrzyk! I abyśmy zdowi byli... IP: *.*.*.* 30.01.02, 08:43
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Ale przecież w Ustrzykach też jest ładnie!

            Calkiem mozliwe, za to NY i Chicago nie zrobilo na mnie dobrego wrazenia, wole
            Poznan

            > Tak, tak, dobry humor mnie nie opuszcza rzeczywiście. A Ty z kolei, występując
            > na darmowym forum o darmową poradę musisz być niestety przygotowana na
            > wszystko. Czyli jak w małżeństwie: na dobre, złe (i wesołe - dodam).

            Hm.... darmowe forum z darmowa porada, nigdy tak na to nie patrzylam, myslalam
            raczej o tym jako o forum dyskusyjnym hmmm.....

            > A ja pytam: czy lepiej być pięknym, młodym i bogatym czy może...itd, itd. Jak
            > sądzisz??

            nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi mowia niektorzy

            > A tak na serio: nie chce Ci się uczyć angielskiego? To trudno. Możesz zostać
            > tam gdzie jesteś, jechać do Ustrzyk (wtedy będziesz miała wybór pomiędzy
            > Górnymi i Dolnymi) lub nadal myśleć o wyjeździe do USA. W USA (podobnie jak w
            > Ustrzykach) są miejsca, wręcz całe dzielnice, gdzie możesz całe życie przeżyć
            > znając tylko polski.
            > Niezbyt tam na ogół atrakcyjnie, ale to jest już odzielny temat i ... kwestia
            > wyboru.

            ucze sie angielskiego ale to nie kwestia chwilki, zanim sie go naucze na tyle,
            zeby poslugiwac sie nim swobodnie troche czasu uplynie. Ustrzyki dolne czy gorne
            nie wchodza w rachube, podobnie jak Polakowo ( i nikogo nie zamierzam tu obrazac )


            > A, a propos wyboru, byłbym zapomniał! Wybierz troszkę (nazywa się to doza)
            > rozsądku. Rozsądek wynika z wiedzy. Mając wiedzę nie popełnia się błedów. Twoim
            > najpoważniejszym jest brak wiedzy, w tym wypadku n/t realiów emigracji do USA.

            co ty o tym wiesz, ja nie pytalam o to jakie sa mozliwosci emigracji do USA

            > W USA rzeczywiście znajomość angielskiego jest niezwykle przydatna. Ale nie
            > martw się! Nawet jeśli zdecydujesz się na naukę, to masz dosyć czasu na nawet
            > skończenie jeszcze studiów filologicznych, zanim dostaniesz wizę imigracyjną do
            > USA.

            filologie skonczylam niestety nie angielska, sa jeszcze wizy narzeczenskie i w
            ostatecznosci turystyczne smile))

            >Przyznawanie tych wiz to temat tzw Biuletynu Wizowego Departamentu Stanu
            > USA.href="http://travel.state.gov/visa_bulletin.html">travel.state.gov/visa_bull
            > etin.html</a>> Podaje się tam daty podań OBECNIE ROZPATRYWANYCH.
            > W kategorii w jakiej mogłabyś po ślubie ze stałym rezydentem USA się znaleźć
            > (2A) obecnie są rozpatrywane podania z... "22OCT96"
            > Jedyne co Ci w tym może pomóc to wiedza. Czytanie, znajdowanie informacji itd.

            bardzo dziekuje, tak sie sklada ze czytanie i znajdowanie informacji to poniekad
            moje zawodowe obowiazki, ale czlowiek czasem o tym zapomina
            Mysle, ze jedyne co mi teraz moze pomoc (bo wiedze niejaka na ten temat z
            ulubionym posiadamy) to umiejetnosc podjecia byc moze ryzykownej decyzji

            > Powodzenia!

            dziekuje i pozdrawiam
            • behemotka Re: Do Ustrzyk! I abyśmy zdowi byli... 30.01.02, 19:05
              Gość portalu: Mati napisał(a):

              Mati,pamietaj jednak,ze z wizy narzeczenskiej skorzystac moze jedynie osoba bedaca narzeczona(ym)obywatela USA,nie zas posiadacza zielonej karty.

              > filologie skonczylam niestety nie angielska, sa jeszcze wizy narzeczenskie i w
              > ostatecznosci turystyczne smile))
        • Gość: Lexi Re: czy wyjezdzac do USA IP: *.btinternet.com 29.01.02, 15:17
          Wyjedz. Zawsze mozesz wrocic, a jak nie pojedziesz teraz to zawsze cie bedzie
          nekac 'co by bylo gdyby'. Jak zdecydujesz sie wrocie (z obojetnie jakiej
          przyczyny)to przynajmniej bedziesz wiedziala z czego rezygnujesz. Teraz nie
          mozesz zrobic 'informed decision', bo nie mozesz porownac jak ci sie zyje w
          Polsca a jakby ci sie zylo gdzie indziej. Zacznij szlifowac jezyk od dzisiaj -
          czytaj ile sie da na internecie, idz do angielsko jezycznych chat rooms dla
          praktyki. Kto mowi ze musisz bys sprzataczka? Jezeli twoj angielski nie jest
          wystarczajacy na prace biurowa, na poczatek zatrudn sie np. w sklepie gdzie
          bedziesz miala staly kontakt z mowionym jezykiem. Nie od razu NY zbudowali.

          Powodzenia.

          Lexi
    • jot-23 Re: czy wyjezdzac do USA ? 29.01.02, 15:07
      Gość portalu: Mati napisał(a):

      > Pobieramy sie wkrotce i rozwazamy teraz gdzie wiesc nasze nowe zycie. On
      > mieszka w USA ( zielona karta) i powinien tam zostac conajmniej jeszcze trzy
      > /cztery lata, ja tutaj - chwilowo calkiem niezle stanowisko i praca, ale w
      > dzisiejszych czasach cholera wie co bedzie (kontrakt do konca roku i nie
      > wiadomo czy przedluza).
      > On przyjedzie tu - bedzie mial problem ze znalezieniem pracy i nie nabywa
      > uprawnien do swiadczen z USA, ja jade tam z moja szkolna znajomoscia
      > angielskiego i co mam sprzatac domki ?
      > Wiem, ze to nasza decyzja, ale co o tym myslicie ?

      Jezeli On mieszka w stanach...to powinien wiedziec jak tu jest i to raczej z nim
      powinnas przedyskutowac "problem". Ale moge ci powiedziec, ze przy odrobinie
      szczescie, checi podejmowania ryzyka i duzo solidnej pracy, to jest kraj ktory
      moze ci i twojej rodzinie zapewnic spokojne, normalne zycie. (aaa mowie o
      usa smile)) )
      • Gość: Mati Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: *.*.*.* 30.01.02, 08:32
        jot-23 napisał(a):
        > Jezeli On mieszka w stanach...to powinien wiedziec jak tu jest i to raczej z ni
        > m powinnas przedyskutowac "problem".

        smile))) glownie z nim dyskutuje ten problem, chcialam tylko poznac opinie osob,
        ktore sa tam, ktore wyjechaly ...

        >Ale moge ci powiedziec, ze przy odrobinie
        > szczescie, checi podejmowania ryzyka i duzo solidnej pracy, to jest kraj ktory
        > moze ci i twojej rodzinie zapewnic spokojne, normalne zycie. (aaa mowie o
        > usa smile)) )

        Dzieki za Twoja opinie. Dla mnie to jest jednak dosyc duze ryzyko, tu mam pozycje
        i dobra prace (choc niestety w obecnej sytuacji nie wiadomo na jak dlugo - to tez
        ryzyko) i dopoki ja mam wiode relatywnie spokojne, normalne zycie. No coz jakas
        decyzje trzeba bedzie kiedys podjac.
        • drapieznik Mati 31.01.02, 05:29
          Mati,

          Wlasciwie to sobie sama odpowiedzialas, jak przeczytasz swoje posty. Z twoimi
          watpliwosciami nie dasz tu rady, a tzw. pozytywne myslenie tobie akurat nie
          pomoze.

          Byl taki film grecki ktory opisywal wedrowke mlodego Greka do Ameryki.
          Doslownie, wedrowke. Pewnego raze zaszedl do knajpy, jeszcze w Grecji i
          powiedzial wszystkim, ze idzie do Ameryki i sie z tego bardzo cieszy, bo
          Ameryka... Na to odeezwal sie strszy, schorowany facet: w Ameryce bylo fajnie
          dopoki nie spadlem z drabiny.

          Zobacz sobie pare filmow, np Bilet Powrotny. Ameryka jest w porzadku, ale nie
          dla kazdego. Jedni potrafia szybko stanac na nogi czy to dzieki zdolnosciom,
          czy tez przypadkowi (albo jedno i drugie) a innym w ogole sie nie wiedzie i nie
          moga nic na to poradzic. Poczytaj inne watki, np o dlugach.
          • Gość: interme Re: Mati IP: 217.98.56.* 31.01.02, 06:15
            Akurat w Polsce, bez rodziny, przyjaciol, wlasnego domu, bez pracy i bedac inwalida, jest 100x trudniej, niz w Stanach lub Francji, w identycznej kondycji. (Tylko tak zgaduje.)

            Niemniej konkretnie co do Mati, to podzielam opinie drapieznika. (Przepraszam, ze nie bede nadto informatywny.) Tej dziewczynie troche przyrodzonego krytycyzmu brakuje, jak na takie wyprawy. Owieczki raczej nie powinny sie daleko wypuszczac. Czytajac Mati, nie podejrzewam po niej, ze jest ona w Polsce realnie suwerenna i wyalienowana, wiec powyzsze porownanie (Polska-Zachod) jest z jej perspektywy na pewno nieistotne. Tu jest ciepla rodzinka, wujek, ciocia, pudel, ulubione kolezanki-plotkary i te sprawy, wiecie...

            Czemu ja sobie ta dziewczyne tak wlasnie wyobrazam???

            Zreszta... co ja wiem o zyciowych potrzebach takich typow. Niech sie jej chlopak po prostu dobrze nia zaopiekuje.

            (Uwaga! Wypowiedzialem sie absolutnie nieodpowiedzialnie. Nie bylo moim zamiarem, zeby komukolwiek ulatwic myslenie. Sorry za konfuzje!)
            • Gość: Mati Re: Mati IP: *.*.*.* 31.01.02, 14:14
              Gość portalu: interme napisał(a):
              > Niemniej konkretnie co do Mati, to podzielam opinie drapieznika. (Przepraszam,
              > ze nie bede nadto informatywny.) Tej dziewczynie troche przyrodzonego krytycyzm
              > u brakuje, jak na takie wyprawy. Owieczki raczej nie powinny sie daleko wypuszc
              > zac. Czytajac Mati, nie podejrzewam po niej, ze jest ona w Polsce realnie suwer
              > enna i wyalienowana,

              nie chce mi sie powtarzac tego co juz napisalam, dodam wiec jedynie, ze owieczki
              rzadko kiedy zostaja Dyrektorami w renomowanych firmach, zarzadzam 40- osobowym
              zespolem ( a propos kolejnej oceny mojego charakteru, a nie checi pochwalenia
              sie, choc jak znam zycie zostanie to zaraz tak podsumowane)

              >Tu jest ciepla rodzinka, wujek, ciocia, pudel, ulubi one kolezanki-plotkary i te
              sprawy, wiecie...

              no chyba wlasnie kolego nie wiecie ....

              > Czemu ja sobie ta dziewczyne tak wlasnie wyobrazam???

              no wlasnie sad

              > (Uwaga! Wypowiedzialem sie absolutnie nieodpowiedzialnie. Nie bylo moim zamiare
              > m, zeby komukolwiek ulatwic myslenie. Sorry za konfuzje!)

              jak widac tobie tez nie ulatwily
          • Gość: Mati Re: Mati IP: *.*.*.* 31.01.02, 14:05
            drapieznik napisał(a):
            > Wlasciwie to sobie sama odpowiedzialas, jak przeczytasz swoje posty. Z twoimi
            > watpliwosciami nie dasz tu rady, a tzw. pozytywne myslenie tobie akurat nie
            > pomoze.

            Watpliwosci sa po to aby je rozwiac, bardzo latwo przychodzi tu wszystkim ocena
            mojego charakteru na podstawie kilku zdan. Moze wam ulatwie i powiem, ze naleze
            do takich ludzi, ktorzy jak juz raz podejma decyzje to daza do celu. Do tej pory
            mi sie to udawalo, i wierze, ze i tym razem wyjdzie

            > Byl taki film grecki ktory opisywal wedrowke mlodego Greka do Ameryki.
            > Doslownie, wedrowke. Pewnego raze zaszedl do knajpy, jeszcze w Grecji i
            > powiedzial wszystkim, ze idzie do Ameryki i sie z tego bardzo cieszy, bo
            > Ameryka... Na to odeezwal sie strszy, schorowany facet: w Ameryce bylo fajnie
            > dopoki nie spadlem z drabiny.

            kazdy z nas kilka razy spadal, ja sie podnosze i ide dalej, Ty jak ?
            Ten problem jest kolejnym do rozwiazania i juz

            > Zobacz sobie pare filmow, np Bilet Powrotny. Ameryka jest w porzadku, ale nie
            > dla kazdego. Jedni potrafia szybko stanac na nogi czy to dzieki zdolnosciom,
            > czy tez przypadkowi (albo jedno i drugie) a innym w ogole sie nie wiedzie i nie
            > moga nic na to poradzic. Poczytaj inne watki, np o dlugach.

            A ogladales "Dlug", a wiesz jaka jest sytuacja na rynku pracy w Polsce itd. Tu,
            podobnie jak tam, jedni potrafia stanac na nogi, dzieki zdolnosciom, pracy czy
            przypadkowi, inni pograzaja sie w dlugach i laduje na ulicy. Polska jest w
            porzadku ale nie dla kazdego ?


            • drapieznik Re: Mat' 31.01.02, 15:36
              Droga Mati,

              Pysk to ty masz od ucha do ucha. Jest to bardzo wazna cecha jezeli sie wybiera
              na podboj swiata... (a co mi tam!)

              To, ze masz stanowisko dyrektora, niewiele ma wspolnego z twoimi zdolnosciami,
              a raczej z tym jak dajesz dupy i/lub ew. koligacje. Cudow nie ma.

              Proponuje sie jednak zastanowic nad tym pudlem (pieskiem). Wspolczuje
              narzeczonemu.

              Czy ci twoi pracownicy nie sa przypadkiem toba zastraszeni? Radze zawsze
              zagladac rano pod samochod.

              Odpowiadam na twoje pytanie: idzie mi bardzo dobrze. Filmu "Dlug", niestety nie
              widzialem ale ciesze sie, ze tobie nie jest obcy.
              • Gość: Mati Re: Mat' IP: *.*.*.* 31.01.02, 16:18
                drapieznik napisał(a):
                > To, ze masz stanowisko dyrektora, niewiele ma wspolnego z twoimi zdolnosciami,
                > a raczej z tym jak dajesz dupy i/lub ew. koligacje. Cudow nie ma.

                O tym caly czas mowie, jak nie cieple kluchy to daje dupy albo ma wujka prezesa.
                Co innego gdybym byla facetem prawda ?

                > Proponuje sie jednak zastanowic nad tym pudlem (pieskiem). Wspolczuje
                > narzeczonemu.

                Mam kota - wystarczy, narzeczonemu przekaze - ubawi sie

                > Czy ci twoi pracownicy nie sa przypadkiem toba zastraszeni? Radze zawsze
                > zagladac rano pod samochod.

                zdecyduj sie czy fujara zyciowa co daje dupy czy ludzi straszy, bo to sie troche
                nie komponuje

    • Gość: baker Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: *.mentorg.com 30.01.02, 19:13
      Pogadaj z kobietami na tym forym, ktore sa w usa i probuja znalezc prace jak
      Anna27. Sa tutaj watki w tym temacie. To Ci da lepsze wyobrazenie. W duzej
      mierze to zalezy od zawodu. I jak juz ktos wspomnial, jesli wyjdziesz
      za 'zielono kartowac' a nie obywatela moze Ci troche czasu zabrac dostanie sie
      do usa. Chyba, ze przyjedziesz na wizie turystycznej i zostaniesz tutaj z mezem
      w oczekiwaniu na staly pobyt.
      • Gość: bat Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: *.vc.shawcable.net 31.01.02, 06:25
        A moze do 'Zasranej Kanady', duzy kraj, malo ludzi.
        Jezeli chcesz zasiegnac wiecej informacji zajrzyj do mojego watku.
        Podszedlem to zagadnienia smierdzaco, ale uczciwie.
      • Gość: Mirko Nie dziamolić! Nie wyjeżdżać! Kto za? Kto przeciw? IP: *.union01.nj.comcast.net 31.01.02, 06:40
        Gość portalu: baker napisał:

        > I jak juz ktos wspomnial, jesli wyjdziesz
        > za 'zielono kartowac' a nie obywatela moze Ci troche czasu zabrac dostanie sie
        > do usa. Chyba, ze przyjedziesz na wizie turystycznej i zostaniesz tutaj z mezem
        > w oczekiwaniu na staly pobyt.

        Baker, kolego, mylisz się. Nie na wizie turystycznej. Wiza turystyczna jest
        ważna góra parę miesięcy w najlepszym wypadku, najpierw trzeba ja dostać i jeśli
        się nie wyjedzie w oznaczonym terminie to "żegnaj Zielona Karto" (da się to niby
        potem odkręcić, ale nie jest to takie proste).
        Są nowe rodzaje wiz, które pozwalają czekać na swoją kolejkę do stałego pobytu w
        USA. Nazywa się to wszystko program LIFE czy jakoś i jest opisane z detalami
        tutaj:
        www.ins.usdoj.gov/graphics/services/residency/LIFE.htm

        A tak poza tym, to nie jest to moja sprawa, ale dziewczynie - z treści jej pytań
        biorąc albo kompletnie brakuje przekonania do wyjazdu z Polski dokądkowiek poza
        ew. wczasami na Węgry, albo ma cykora jak diabli albo najpewniej i jedno i
        drugie.

        Nic nie pisze n/t ew. wątpliwości co do samego małzeństwa czyli jej pytanie nie
        wydaje się nawet klasy klasycznego "chciałabym a boję się".
        Czyli, że reprezentuje sobą w tym temacie aby przelękniony rozsądek a zero
        zapału, napału, czy jaktam.

        Dodatkowo: WCALE nie kuma co się do niej pisze.
        Ja jej: "taka ustawa, tyle się czeka, tu przeczytaj" - a ona: "czy ja wiem...
        poradźcie co zrobić..., sama nie wiem..., itd.
        Nawet nie proszę o skromne "dziękuję" bo i co mi z niego, ale za informację z
        moich linków, w czasie pierwszej wizyty, prawnik imigracyjny w USA wziąłby $200.
        A dziewczę nawet nie raczyło spostrzec, że jej $200 leży na stole.
        Panienka jest jak ciepłe kluchy z olejem.
        Nic z cyklu "czy w moim zawodzie...?" albo "jakie kursy...?", "jaki zawód...?"
        Zamierza w tych Stanach spadek odziedziczyć czy wygrać w totolotka? A może
        bogato wyjść za mąż?
        Zero. Dno. Kwoka domowa.
        "Boże, Ty widzisz i nie grzmisz!"

        Moja rada na podstawie przekroju psychologicznego: NIE WYJEŻDŻAĆ! SIEDZIEĆ W TYM
        BŹDZINOWIE GÓRNYM I OGLĄDAĆ TELEWIZJĘ!
        TAM WSZYSTKO JEST. KOMFORTOWO! Nie trzeba się wysilać.
        I do sanatorium/na wczasy (odpowiednie skreślić) do Ustrzyk.
        A narzeczonego odstąpić jakiejś bardziej potrzebującej i bardziej zdecydowanej
        koleżance, bo jest oczywiste że gościa w ogóle nie interesuje fucha bezrobotnego
        w ojczyźnie.

        I abyśmy zdrowi byli.

        • Gość: Mati Re: Nie dziamolić! Nie wyjeżdżać! Do Mirko IP: *.*.*.* 31.01.02, 13:46
          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > A tak poza tym, to nie jest to moja sprawa, ale dziewczynie - z treści jej pytań
          > biorąc albo kompletnie brakuje przekonania do wyjazdu z Polski dokądkowiek poza
          > ew. wczasami na Węgry, albo ma cykora jak diabli albo najpewniej i jedno i
          > drugie.

          I tu masz racje Mirko, gdyby nie to, ze moj przyszly maz powinien z roznych
          powodow zostac w USA, nawet do glowy by mi nie przyszlo zastanawiac sie nad
          wyjazdem. Kompletnie brakuje mi przekonania do tego wyjazdu i jesli juz sie na to
          zdecydujemy to tylko na ten czas, ktory jest konieczny.

          > Nic nie pisze n/t ew. wątpliwości co do samego małzeństwa czyli jej pytanie nie
          > wydaje się nawet klasy klasycznego "chciałabym a boję się".
          > Czyli, że reprezentuje sobą w tym temacie aby przelękniony rozsądek a zero
          > zapału, napału, czy jaktam.

          jw. jesli wyjade to zrobie to tylko dla niego, poniewaz co do malzenstwa nie mam
          zadnych watpliwosci

          > Dodatkowo: WCALE nie kuma co się do niej pisze.
          > Ja jej: "taka ustawa, tyle się czeka, tu przeczytaj" - a ona: "czy ja wiem...
          > poradźcie co zrobić..., sama nie wiem..., itd.
          > Nawet nie proszę o skromne "dziękuję" bo i co mi z niego, ale za informację z
          > moich linków, w czasie pierwszej wizyty, prawnik imigracyjny w USA wziąłby $200
          > A dziewczę nawet nie raczyło spostrzec, że jej $200 leży na stole.

          Sorry, dziekuje. Zasadniczo jednak moj problem nie jest problemem prawnym, w
          kazdym razie nie takie bylo moje zamierzenie

          > Panienka jest jak ciepłe kluchy z olejem.
          > Nic z cyklu "czy w moim zawodzie...?" albo "jakie kursy...?", "jaki zawód...?"
          > Zamierza w tych Stanach spadek odziedziczyć czy wygrać w totolotka? A może
          > bogato wyjść za mąż?
          > Zero. Dno. Kwoka domowa.

          Ja i kura domowa, uchachalam sie i moi koledzy rowniez. Poza tym to nieladnie,
          akurat zupelnie sie mylisz. W bardzo krotkim czasie, samodzielnie i samotnie (bez
          rodziny, w obcym miescie) zdobylam bardzo dobra pozycje zawodowa. Finansowo i
          emocjonalnie jestem niezalezna, a nawet wiecej. Nie licze na totka i bogatego
          meza.

          > "Boże, Ty widzisz i nie grzmisz!"

          Troche lepiej mnie zna wiec nie ma o co grzmiec

          > Moja rada na podstawie przekroju psychologicznego

          ten przekroj ci wyszedl, ale bardziej swiadczy o tobie niz o mnie

          : NIE WYJEŻDŻAĆ! SIEDZIEĆ W TYM BŹDZINOWIE GÓRNYM I OGLĄDAĆ TELEWIZJĘ!
          > TAM WSZYSTKO JEST. KOMFORTOWO! Nie trzeba się wysilać.
          > I do sanatorium/na wczasy (odpowiednie skreślić) do Ustrzyk.

          no rzeczywiscie tu nie trzeba pracowac tu sie lezy i dostaje pieniadze, no
          przeciez to Polska nie USA, nie wiem gdzie teraz jeset *(pewnie w USA sadzac z
          twoich wypowiedzi) ale czasy sie troche zmienily. Tu sie po prostu zapierdala od
          rana do nocy zeby cos osiagnac

          > A narzeczonego odstąpić jakiejś bardziej potrzebującej i bardziej zdecydowanej
          > koleżance, bo jest oczywiste że gościa w ogóle nie interesuje fucha bezrobotneg
          > o w ojczyźnie.

          nie wiem skad wzial ci sie problem narzeczonego, tu akurat nie mamy problemu.

          > I abyśmy zdrowi byli.

          zachowali zdrowy rozsadek i umiar w ferowaniu "wyrokow" czego z calego serca zycze

          • Gość: polishAM Prawda o Mati... IP: 194.204.164.* 31.01.02, 14:58
            Mozesz miec nawet 50 ludzi pod soba (widac pozycja na jezdzca jest
            twoja ulubiona), a i tak bedziesz miala mentalnosc glupiej gesi...
            W twoim przypadku to sprawa genow wink

            Pozdrowienia z hAmeryki
            • Gość: Mati Re: Prawda o Mati... IP: *.*.*.* 31.01.02, 15:35
              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              > Mozesz miec nawet 50 ludzi pod soba (widac pozycja na jezdzca jest
              > twoja ulubiona), a i tak bedziesz miala mentalnosc glupiej gesi...
              > W twoim przypadku to sprawa genow wink

              Bardzo konstruktywna krytyka, pogratulowac polotu (calego klucza gesi chyba)
          • Gość: Mirko Re: Nie dziamolić! Nie wyjeżdżać! Od Mirko IP: 65.206.44.* 31.01.02, 15:24
            Gość portalu: Mati napisała):

            > Zasadniczo jednak moj problem nie jest problemem prawnym, w
            > kazdym razie nie takie bylo moje zamierzenie

            Pytalas wiec o opinie czy fakty? Chcalas pocieszenia czy 14-tu opinii: "cos Ty,
            nie bedz glupia, nie wyjezdzaj!"
            Moja opinia - powtarzam jeszcze raz jest taka, ze najlepiej jest byc bogatym,
            zdrowym, mlodym i pieknym.

            Bo coby o tym wszystkim nie pisac, to zmiana stanu cywilnego z jednoczesna zmiana
            kraju, prezydenta, burmistrza, pracy, adresu, jezyka, prawa jazdy i wlasciwie
            wszystkiego z wyjatkiem - pardon - majtek TO JEST PROBLEM PRAWNY jak stad (New
            Jersey) do Ustrzyk, szczgolnie jesli na zgode na staly pobyt trzeba czekac
            powiedzmy na luzie powyzej 5-ciu lat.
            Jesli nie dostrzegasz tego jeszcze jako zasadniczego elementu calej ukladanki to
            wybacz, ale nie zmienisz mojej opinii, ze jestes osoba KOMPLETNIE niegotowa na
            jakiekolwiek wyjazdy i zadni obcy i przypadkowi ludzie nie beda Ci w stanie nic
            madrego napisac tak dlugo jak nie zadasz jakkolwiek madrych pytan w rodzaju "co
            trzeba zrobic zeby w USA, w n.p. Filadelfii dostac prace jako n.p. piekarz? Czy w
            ogole wiesz gdzie jest Filadelfia? Czy Cie to w ogole interesuje?
            Usilujesz sie przedstawiac jako osoba zaradna, ktora POTRAFI jak
            trzeba "zap.."itd a jednoczesnie w ogole nie ciekawia Cie fakty, czyli ze jesli
            faktem jest ze masz do zaorania pole jak stad do lasu, to nie patrzysz jak
            szeroka lopate przyniesc, tylko ktorego rolnika z iluskibowym plugiem zgodzic.
            "Ozap...sie" jest latwo, to nie jest zadna sztuka. Zrobic cos z sensem jest.
            A sensu Ci wlasnie brakuje.
            Pare osob - mniej lub bardziej uprzejmie juz Ci to tutaj napisalo - a Ty dalej
            swoje.
            Wybacz, ale sa to cechy kogos z polki "cieple kluchy" a nie zaradnego zyciowo.
            Zaradny zyciowo mysli i pyta.
            Kluchy - dziamola - jak Ty.
            A moze Cie zab boli i nie mozesz prosto myslec? Zastanow sie wiec, skad wezmiesz
            $800-1000 na leczenie kanalowe w USA.

            Niemniej powodzenia. I abysmy zdrowi...
            • Gość: Mati Re: Do Mirko IP: *.*.*.* 31.01.02, 16:02
              Gość portalu: Mirko napisał(a):

              > Pytalas wiec o opinie czy fakty? Chcalas pocieszenia czy 14-tu opinii: "cos Ty,
              > nie bedz glupia, nie wyjezdzaj!"
              > Moja opinia - powtarzam jeszcze raz jest taka, ze najlepiej jest byc bogatym,
              > zdrowym, mlodym i pieknym.

              Pytalam o opinie. Ty podales fakty + "ocene" mojego charakteru - dziekuje.

              > Bo coby o tym wszystkim nie pisac, to zmiana stanu cywilnego z jednoczesna zmia
              > na kraju, prezydenta, burmistrza, pracy, adresu, jezyka, prawa jazdy i
              wlasciwie wszystkiego z wyjatkiem - pardon - majtek TO JEST PROBLEM PRAWNY ...
              > Jesli nie dostrzegasz tego jeszcze jako zasadniczego elementu calej ukladanki t
              > o wybacz, ale nie zmienisz mojej opinii, ze jestes osoba KOMPLETNIE niegotowa
              na jakiekolwiek wyjazdy

              problem prawny dostrzegam (sure za wyjatkiem bielizny), ale nie o to pytalam.
              Ludzie tutaj zadaja rozne pytania dotyczace doswiadczen innych np. tego jak to
              sie stalo, ze jestes w USA, jakim sposobem tam sie dostales czy jestes obywatelem
              czy tez nielegalnym. Luzne wspominki - pamietasz? Taki byl charakter mojego
              pytania, co ludzie mysla o wyjezdzie, jak sie tam czuja, co robia.

              > Usilujesz sie przedstawiac jako osoba zaradna, ktora POTRAFI jak
              > trzeba "zap.."itd a jednoczesnie w ogole nie ciekawia Cie fakty, czyli ze jesli
              > faktem jest ze masz do zaorania pole jak stad do lasu, to nie patrzysz jak
              > szeroka lopate przyniesc, tylko ktorego rolnika z iluskibowym plugiem zgodzic.
              > "Ozap...sie" jest latwo, to nie jest zadna sztuka. Zrobic cos z sensem jest.
              > A sensu Ci wlasnie brakuje.

              Nie usiluje - jestem, ale nie musisz sie ze mna zgadzac.
              Mirko, powtarzam raz jeszcze (ostatni)nie o to pytam, nie dlatego ze mnie to nie
              interesuje tylko inny byl cel mojego pytania. Bylam w USA (turystycznie legalnie,
              nie w Filadelfii a jedynie w NJ i Chicago po drodze z jednego do drugiego
              zwiedzajac wszystkie kolejne stany, wymienic?) przez jakis czas i wiem, ze bez
              angielskiego ani rusz, ze trzeba zalatwic papiery, przegladalam ogloszenia o
              prace, mam tam znajomych troche. Pytalam o opinie. Jak to rozwiazac (prawnie)
              ewentualnie, jesli sie zdecydujemy juz wiem. Jestes w stanie to zrozumiec ?

              > Pare osob - mniej lub bardziej uprzejmie juz Ci to tutaj napisalo - a Ty dalej
              > swoje.

              juz koncze bo nie ma sensu dyskutowanie z ludzmi, ktorzy charakter, umiejetnosci
              i intelekt oceniaja na podstawie jednego luznego pytania. Twoje wypowiedzi
              bylyby calkiem OK bez tych cieplych kluch. Kiedys juz z Toba na forum rozmawialam
              ale wtedy nie sililes sie na oceny tylko skupiles sie na pytaniu. Uwierz mi to ci
              lepiej wychodzi.

              > Wybacz, ale sa to cechy kogos z polki "cieple kluchy" a nie zaradnego zyciowo.
              > Zaradny zyciowo mysli i pyta.
              > Kluchy - dziamola - jak Ty.

              jak wyzej

              > A moze Cie zab boli i nie mozesz prosto myslec? Zastanow sie wiec, skad wezmies
              > z $800-1000 na leczenie kanalowe w USA.

              jako osoba zaradna zyciowo mam troche oszczednosci, powiedzialam pracuje tu i
              zarabiam

              Pozdrawiam cieplo jak to kluchy smile))


    • Gość: drapieznik Mat' one more time IP: *.westln01.mi.comcast.net 31.01.02, 15:55
      "...Ja i kura domowa, uchachalam sie i moi koledzy rowniez..."

      Mowie niezle po polsku, a tu tymczasem widze zwrot jakiego uzylas, ktorego
      nigdy nie slyszalem, a wiem, ze jest na tyle niezwykly zeby go tu na forum
      wspomniec: UCHACHALAM SIE...

      Moj na ogol nieokielznany, jak rowniez nieortodksyjny sposob wyrazania sie na
      tym forum, nie bylby w stanie zaakceptowac tej frazy nawet pod grozba zlych
      kocow w Guantanamo Bay.

      Czy tak mowi pani dyrektor na codzien?

      Wiesz co, PRZYJEZDZAJ JAK NAJSZYBCIEJ. Jak podasz kiedy przylatujesz, to ci
      przysle kosz z kwiatami (lub balonami). Pochwal sie kolegom, ze masz obiecane
      przyjecie z kwiatami na lotnisku w USA. Bedzie fajnie!
      • Gość: Mati Re: Mat' one more time IP: *.*.*.* 31.01.02, 16:25
        Gość portalu: drapieznik napisał(a):
        > Mowie niezle po polsku, a tu tymczasem widze zwrot jakiego uzylas, ktorego
        > nigdy nie slyszalem, a wiem, ze jest na tyle niezwykly zeby go tu na forum
        > wspomniec: UCHACHALAM SIE...
        > Moj na ogol nieokielznany, jak rowniez nieortodksyjny sposob wyrazania sie na
        > tym forum, nie bylby w stanie zaakceptowac tej frazy nawet pod grozba zlych
        > kocow w Guantanamo Bay.

        raczej dosyc powszechnie stosowany kolokwializm

        > Czy tak mowi pani dyrektor na codzien?

        na codzien jest czlowiekiem i czasem uzywa slow nie tylko kolokwialnych, jako
        pani dyrektor powiedzialabym raczej, ze bardzo mnie rozbawily twoje opinie.
        Lepiej ?
        • Gość: Mirko ...once again. IP: 65.206.44.* 31.01.02, 17:03
          Gość portalu: Mati napisał(a):

          > Ludzie tutaj zadaja rozne pytania dotyczace doswiadczen innych
          > np. tego jak to
          > sie stalo, ze jestes w USA, jakim sposobem tam sie dostales
          > czy jestes obywatelem
          > czy tez nielegalnym. Luzne wspominki - pamietasz?
          > Taki byl charakter mojego
          > pytania, co ludzie mysla o wyjezdzie, jak sie tam czuja, co robia.

          Rozumiem i nie (czyli nie za bardzo a więc nie).

          Co Ci mają dać opinie i wspomnienia innych ludzi? Co człowiek, to
          przygoda. Czy jeśli ja napiszę, że najpierw wmaszerowałem z Meksyku
          a teraz jestem obywatelem to coś Ci z tego przyjdzie? Czy jak nie dostaniesz
          wizy to polecisz do Meksyku?

          Jesteś zaradna i masz oszczędności? To fantastycznie - powie Ci każdy
          amerykański doktor.
          Czy Twoje oszczędności pozwolą Ci żyć tu do czasu, aż wygrasz w totolotka czy
          zaraz po przyjeździe z lotniska planujesz się rozpłakać?

          A więc zrozumiałbym, gdybyś napisała: "jestem architektem i kocham być
          architektem, kocham się kochać z architektami. Architekci z USA, napiszcie co
          muszę (powinnam) zrobić żeby w USA być architektem i kochać się z architektami!"

          A Ty pytasz: czy warto wyjechać? Warto w jakim sensie? Zostania kimś innym,
          zarobienia więcej pieniędzy, nauczenia się innego języka, mania dzieci które
          pewnego dnia będą mówiły lepiej niż Ty po angielsku i ze sobą TYLKO po
          angielsku, gotowania polskiego rosołu z amerykańskiej kury??
          O co Ty w ogóle pytasz?
          Zadaj jedno precyzyjne pytanie to ja (albo ktokolwiek) skupi się na precyzyjnej
          odpowiedzi.
          Napisz PO CO TY CHCESZ JECHAĆ? Mieszkać z gościem, który nie chce mieszkać tam
          gdzie mieszkasz teraz?
          Czy może usiłujesz od innych się dowiedzieć po co masz tam (tu) jechać?
          Ile ogonów ma Twój kot jak go tak odwracasz?
          • Gość: Realista Mirko, dobra robota! IP: *.il.us.prserv.net 31.01.02, 18:41
            Bardzo rzeczowo to uargumentowales.
            Brawo!
    • Gość: baker Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: *.mentorg.com 31.01.02, 19:03
      Piszesz, ze bylas juz w USA, wiec nie rozumie po co to pytanie o wyjazd.
      Nikt lepiej od ciebie na nie nie odpowie. Wiesz na czym stoisz w polsce, masz
      pojecie co cie czeka w usa i jak tam jest wiec po co to pytanie???
    • Gość: Realista Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: *.il.us.prserv.net 31.01.02, 19:19
      Gość portalu: Mati napisał(a):

      > Pobieramy sie wkrotce i rozwazamy teraz gdzie wiesc nasze nowe zycie.
      *** Moze rozwazyc nalezy, czy w ogole brac ten slub, dopoki sytuaca sie nie
      ustabilizuje.

      On mieszka w USA ( zielona karta) i powinien tam zostac conajmniej jeszcze trzy
      > /cztery lata,

      *** Gdybys byla w USA i wyszla za niego za maz, to nie daje Ci to zadnych praw;
      nawet pozwolenia do pracy nie otrzymasz, chociaz by pracy za gotowke, nie jest
      wymagane.

      ja tutaj - chwilowo calkiem niezle stanowisko i praca, ale w
      > dzisiejszych czasach cholera wie co bedzie (kontrakt do konca roku i nie
      > wiadomo czy przedluza).

      *** Coz to za zwiazek? On tam, ty tu. Przeciez ludzie musza byc razem, by "to"
      trwalo.

      > On przyjedzie tu - bedzie mial problem ze znalezieniem pracy i nie nabywa
      > uprawnien do swiadczen z USA, ja jade tam z moja szkolna znajomoscia
      > angielskiego i co mam sprzatac domki ?

      *** Sprawa kompromisu: ktos musi porzucic swoje ambicje na rzecz drugiej osoby. W
      malzenstwie jest to zwyczajna sprawa. Jego swiadczenia, Twoj angielski, sprawa
      wyboru.
      Coz z tego, ze musialabys sprzatac domki? Lepsze to, niz szwedanie sie z kata w
      kat w Polsce, bez pracy i ciaglym wspominaniu, ze kiedys mialas dobre stanowisko.


      > Wiem, ze to nasza decyzja, ale co o tym myslicie ?

      *** To sa moje opinie.

      • Gość: Mati Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: *.*.*.* 01.02.02, 08:33
        1.Wszystkim uczestnikom "konstruktywnej" czesci dyskusji dziekuje za udzial i
        informacje o moim charakterze. Dowiedzialam sie, ze jestem cieploklucha
        terrorystka, ktora albo wie jak i komu dawac dupy albo ma wujka prezesa.
        Szkoda, ze nie wiedzialam tego wczesniej.
        2. Tobie Mirko za duze zaangazowanie w odpowiadaniu nie na temat, aczkolwiek
        bardzo racjonalnie. Gdybym chciala wiedziec jak to zrobic byloby swietnie, ja
        pytalam czy - oczekujac jedynie (dokladnie tak jak napisales) opinii ludzi,
        ktorzy to zrobili. Czasem czlowiek ma watpliwosci i potrzebuje po prostu
        pogadac, nie pomoze to w podjeciu decyzji ale... Czy ty zawsze zadajesz tylko
        konkretne pytania ?
        3. Realiscie za jego opinie na temat.
        4. Tym, ktorzy probowali pomoc dziekuje najserdeczniej

        Zegnam Panstwa i mam nadzieje, ze decyzja bedzie jedynie sluszna
        • Gość: lola Re: czy wyjezdzac do USA ? IP: 203.69.88.* 01.02.02, 09:05
          Gość portalu: Mati napisał(a):

          > 1.Wszystkim uczestnikom "konstruktywnej" czesci dyskusji dziekuje za udzial i
          > informacje o moim charakterze. Dowiedzialam sie, ze jestem cieploklucha
          > terrorystka, ktora albo wie jak i komu dawac dupy albo ma wujka prezesa.
          > Szkoda, ze nie wiedzialam tego wczesniej.
          > 2. Tobie Mirko za duze zaangazowanie w odpowiadaniu nie na temat, aczkolwiek
          > bardzo racjonalnie. Gdybym chciala wiedziec jak to zrobic byloby swietnie, ja
          > pytalam czy - oczekujac jedynie (dokladnie tak jak napisales) opinii ludzi,
          > ktorzy to zrobili. Czasem czlowiek ma watpliwosci i potrzebuje po prostu
          > pogadac, nie pomoze to w podjeciu decyzji ale... Czy ty zawsze zadajesz tylko
          > konkretne pytania ?
          > 3. Realiscie za jego opinie na temat.
          > 4. Tym, ktorzy probowali pomoc dziekuje najserdeczniej
          >
          > Zegnam Panstwa i mam nadzieje, ze decyzja bedzie jedynie sluszna

          Wszystko w zyciu sie zmiennne, ogolnie 80% zdarzen w zyciu jest przykrych dla
          nas , takze i decyzji. Te pozostale 20% trzeba pielegnowac i dostrzegac.
          Ja wyjechalam , moze nie dlatego ze ktos na mnie czekal, ale ze sama bylam
          ciekawa, i zdecydowalam sie ze wyjade. Pamietam jak wyjezdzalam i zrobilabym
          dzisiaj to samo. A na chlopaka to bym nie lyczyla, sama sie decyduj bo sama sobie
          dasz najlepiej rade. A w kraju ktos sie toba tak bardzo intereuje? Jezyk, bardzo
          wazny ale wszystko przed toba.

          • Gość: Mirko Odpowiedz sobie sama i nie zawracaj glowy. IP: *.union01.nj.comcast.net 01.02.02, 14:16
            Przepraszam jesli Cie urazilem.
            Tym razem (ostatnim) bedzie juz na serio. Nic o majtkach. Spodziewam sie tez,
            ze watek uznajesz za zakonczony i te odpowiedz taktownie przemilczysz. Trudno.
            Twoja sprawa.

            Z rozpietosci odpowiedzi - i jako podobno osoba zaradna - powinnas zrozumiec,
            ze zadalas bardzo dziwne, wrecz infantylne pytanie: "Czy wyjezdzac?".
            W Polsce wichury, niedlugo powodzie, 20 % bezrobocia, 90% tych ktorzy pracuje -
            pracuje za grosze wobec cen, Ty sama nie masz pewnosci co bedzie za 10
            miesiecy i zadajesz takie glupie pytania, na ktore jak zapewne zauwazylas
            dostalas zasadniczo glupie odpowiedzi.

            Nie napisalas co robisz i co chcialabys robic. KOMPLETNIE I ANI SLOWEM! Tak
            jakby nie mialo to zadnego znaczenia.
            Jestes jak ktos stojacy na przystanku, z ktorego odjezdza tramwaj na Mokotow,
            (w jedna strone ??). I Ty pytasz wszystkich - jakby Cie omamilo/zaslepilo -
            trzymajac bilet w reku - czy masz wsiasc do tego tramwaju?
            "Wsiasc", ale po co? Zeby sie przejechac?
            Zeby dojechac na Makotow? A dlaczego na Mokotow? Co zrobisz jak dojedziesz za
            30 minut na Mokotow?
            "Domki sprzatac?"!!
            Ty, powazna polska pracownica nie-wiadomo-czego?!!
            A niby dlaczegozby nie? Korona z glowy Ci nie spadnie!
            A moze spadnie?
            Wiele panienek, ktore tu znam sprzata lub sprzatalo.
            Obecnie wyciagaja nawet $700-1000 na tydzien, I TO GOTOWKA, czyli bez podatku.
            A galon soku pomaranczowego kosztuje $3 a benzyna $1. Za prawie 4 litry!
            To tyle co by w biurze zarobic $1000-1300 z ktorych 30% zabiera podatek.
            Oczywiscie, ze nie jest to praca w bucikach na obcasikach, polyskuajcych
            rajtuzkach i bialej bluzeczce, ALE JEST!!!
            Ponadto jestes sama-sobie sterem, zeglarzem i okretem i jak chcesz to zamiast
            odkurzac i "mapowac" (jak wyjedziesz to sie dowiesz co to jest) - mozesz we
            wtorki i czwartki za zarobione w pozostale dni tygodnia $450 chodzic najpierw
            na intensywne kursy angielskiego (nie zapytalas jakie) a zaraz potem na kurs
            obslugi baz danych (nie zapytalas gdzie i jaki). I jeszcze powinno Ci zostac
            na drobne wydatki.
            Jak bedziesz dobra i pomozesz troszke swojemu szczesciu, za 3-5 lat bedziesz
            zarabiala 50-70 tys. rocznie. (Aczkolwiek niestety przed podatkiem).
            I na obcasikach i w bialej bluzce, jesli Ci o to chodzi.
            Jesli za 2-3 lata w Polsce, po wejsciu do Unii zrobi sie taka Ameryka, jaka ma
            sie zrobic, to co bedzie Cie (Was) powstrzymywac przed powrotem? Znajomosc
            angielskiego tez moze sie w polskich biurach przydac, prawda? I baz danych? Bo
            jak nie, to czy warto do takich biur wracac?

            50 lat temu jak sie zdecydowalo pocalowac betonowe nabrzeze portu w Gdyni to
            byl to czesto ostatni raz jak sie Polske widzialo do konca zycia. A dzisiaj -
            jakbys chciala, mozesz przylatywac co miesiac/ na miesiac? Albo w ogole
            przyleciac na stale - jako pracownica amerykanskiej korporacji.
            Nie napisalas ile masz lat. Fakt, ze jesli 55, to bajki o obcasikach mozesz
            miedzy bajki wlozyc.

            A Ty pytasz czy wsiasc do tramwaju...


        • Gość: Mirko Albo rybki, albo akwarium. IP: 65.206.44.* 01.02.02, 20:01
          Gość portalu: Mati napisała:

          > 1.Wszystkim uczestnikom "konstruktywnej" czesci dyskusji dziekuje za udzial i
          > informacje o moim charakterze. Dowiedzialam sie, ze jestem cieploklucha
          > terrorystka, ktora albo wie jak i komu dawac dupy albo ma wujka prezesa.
          > Szkoda, ze nie wiedzialam tego wczesniej.
          > 2. Tobie Mirko za duze zaangazowanie w odpowiadaniu nie na temat, aczkolwiek
          > bardzo racjonalnie. Gdybym chciala wiedziec jak to zrobic byloby swietnie, ja
          > pytalam czy - oczekujac jedynie (dokladnie tak jak napisales) opinii ludzi,
          > ktorzy to zrobili. Czasem czlowiek ma watpliwosci i potrzebuje po prostu
          > pogadac, nie pomoze to w podjeciu decyzji ale... Czy ty zawsze zadajesz tylko
          > konkretne pytania ?
          > 3. Realiscie za jego opinie na temat.
          > 4. Tym, ktorzy probowali pomoc dziekuje najserdeczniej
          >
          > Zegnam Panstwa i mam nadzieje, ze decyzja bedzie jedynie sluszna

          "Jedynie sluszna"?? Nigdy sie tego nie dowiesz, bo wbrew temu co chcialabys, nie
          mozesz jednoczesnie wyjechac i niewyjechac, wiec to ktora decyzja bedzie jedynie
          sluszna nie przekonasz sie metoda porownawcza. Mozesz byc potem co najwyzej mniej
          lub bardziej zadowolona jak ze skrecenia na rozdrozu w kierunku "Ustrzyki Dolne"
          lub "Ustrzyki Dolne".

          Niniejszym bardzo uprzejmie prosze o zmiane klasyfikacji.
          Najbardziej ze wszystkich staralem sie (platne i bezplatne porady) zalapac do
          kategorii 4-tej. Nie chce miec kategorii 2-giej sam dla siebie. Nie chce dyplomu
          za racjonalnosc, bo to nie racjonalizacja tylko bankowosc. Poza tym Racjonalista
          nie dostal, mimo przyznania mu tak jak mnie oddzielnej kategorii, wiec i mnie nic
          po nim.
          Nie zasluzylem na karny dyplom "nie na temat"!

    • lublin1 Re: czy wyjezdzac do USA ? 02.02.02, 20:33
      Gość portalu: Mati napisał(a):

      > Pobieramy sie wkrotce i rozwazamy teraz gdzie wiesc nasze nowe zycie. On
      > mieszka w USA ( zielona karta) i powinien tam zostac conajmniej jeszcze trzy
      > /cztery lata, ja tutaj - chwilowo calkiem niezle stanowisko i praca, ale w
      > dzisiejszych czasach cholera wie co bedzie (kontrakt do konca roku i nie
      > wiadomo czy przedluza).
      > On przyjedzie tu - bedzie mial problem ze znalezieniem pracy i nie nabywa
      > uprawnien do swiadczen z USA, ja jade tam z moja szkolna znajomoscia
      > angielskiego i co mam sprzatac domki ?
      > Wiem, ze to nasza decyzja, ale co o tym myslicie ?

      Decyzja Wasza,nasza opinia na ten temat nie liczy sie..............

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka