IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.02.02, 19:47


Jak donosi nieoceniony M.Max Kolonko,Prezydent RP spozyl "lancz" w
restauracji -specjalnosc kuchnia srodziemnomorska. M.in.Zupa z jakiegos
zwierzaka-ok o tym nie slyszalem .Ale wniosek:kuchnia srodziemnomorska to jest
to !!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Tola Re: Lancz IP: *.telia.com 01.02.02, 19:57
      Nie rozumiem? Prezydent tez czlowiek musi jesc! Co ciebie w tym tak podniecilo? Zazdroscisz, ze
      sam tam nie jadasz, Ha?
      • Gość: M-ka Re: Lunch IP: *.cm-upc.chello.se 01.02.02, 20:12
        Gość portalu: Tola napisał(a):

        > Nie rozumiem? Prezydent tez czlowiek musi jesc! Co ciebie w tym tak podniecilo?
        > Zazdroscisz, ze
        > sam tam nie jadasz, Ha?

        Chyba nie zrozumialas Dona...
        Chcial podkreslic, ze nasz prezydent pojechal do USA i nie je plastikowego
        hamburgera tylko prawdziwe dobre zarelko. Czyli europejskie.Ot co!
        Don NAPEWNO nie zazdrosci, kuchnie srodziemnomorska ma na codziensmile
        Pozdrawiam
        • Gość: Mirko Drugie śniadanko... IP: 65.206.44.* 01.02.02, 20:17
          A "kara" prezydencka stała i czekała "na kornerze" czy na wprost?
          A co było na deser?
        • jot-23 Re: Lunch 01.02.02, 20:17
          Gość portalu: M-ka napisał(a):

          > Gość portalu: Tola napisał(a):
          >
          > > Nie rozumiem? Prezydent tez czlowiek musi jesc! Co ciebie w tym tak podnie
          > cilo?
          > > Zazdroscisz, ze
          > > sam tam nie jadasz, Ha?
          >
          > Chyba nie zrozumialas Dona...
          > Chcial podkreslic, ze nasz prezydent pojechal do USA i nie je plastikowego
          > hamburgera tylko prawdziwe dobre zarelko. Czyli europejskie.Ot co!
          > Don NAPEWNO nie zazdrosci, kuchnie srodziemnomorska ma na codziensmile
          > Pozdrawiam

          w szwecji macie hamburgery z plastiku? it makes sense, goes well with wasza
          wasa...
          • Gość: Tola Re: Lunch IP: *.telia.com 01.02.02, 20:20
            Zazartowalam sobie z Mirko! Nie kapnales sie , szkoda!
            • jot-23 Re: Lunch 01.02.02, 20:25
              Gość portalu: Tola napisał(a):

              > Zazartowalam sobie z Mirko! Nie kapnales sie , szkoda!

              taaa moze jeszcze ta "fania" to ty... hehe to by mi ulzylo zeby tej impertynencki
              post o "wyzszosci polonii europejskiej nad amerykanska" byl tylko zartem...

              na razie smile
              • Gość: Tola Re: Lunch IP: *.telia.com 01.02.02, 20:42
                Co masz na mysli ta "fania" co to znaczy? Fein?
    • Gość: Maria Re: Lancz IP: *.dip.t-dialin.net 01.02.02, 20:36
      Gość portalu: Don napisał(a):



      .Ale wniosek:kuchnia srodziemnomorska to jest
      > to !!!!

      Absolutnie TAK ! Ryby, owoce morza, warzywa, przyprawy, sery (owcze i kozie)
      oliwa, owoce, wino...

      • Gość: Don Re: Lancz IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.02.02, 20:55
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        > Gość portalu: Don napisał(a):
        >
        >
        >
        > .Ale wniosek:kuchnia srodziemnomorska to jest
        > > to !!!!
        >
        > Absolutnie TAK ! Ryby, owoce morza, warzywa, przyprawy, sery (owcze i kozie)
        > oliwa, owoce, wino...
        >

        To jest to -nareszcie ktos rozumie dzieki
        • Gość: Mirko Podlewany Lancz IP: 65.206.44.* 01.02.02, 21:42
          Gość portalu: Maria napisał(a):

          > Gość portalu: Don napisał(a):
          >
          >
          >
          > .Ale wniosek:kuchnia srodziemnomorska to jest
          > > to !!!!
          >
          > Absolutnie TAK ! Ryby, owoce morza, warzywa, przyprawy, sery (owcze i kozie)
          > oliwa, owoce, wino...

          NO I JESZCZE WINO! Więcej wina!

          Don, kolego z serwera, wyjaśnij mi (nam) proszę, czym sie różni tanie (tańsze)
          wino od droższego. Kupujemy tego (jak na warunki amerykańskie) dużo, czyli
          złopiemy jak kolę. 2-5 letnie za $5-10. Owszem jak sie kiedyś raz czy dwa
          szarpnąłem na te z półki w okolicach $20-30 to różnica była, ale bynajmniej nie
          dwukrotna. Była zaiste drobna. Powiem: subtelna. A do głowy szło tak samo
          dobrze jak to za $4.99.
          Kola, to Kola. Może być litrowa albo 3.
          Ale co co chodzi z winami? Ja wiem, że im starsze..itd, że jedne lata są lepsze
          itd, ale które wybierać? (Interesują mnie głównie czerwone.)
          Czy Ty pijasz tylko 10 letnie i starsze, czy muszą być z północnego stoku a
          grona deptane przez mężatki poniżej 30-stki czy jak?
          Uchyl rąbka tajemnicy!
          • Gość: Don Re: Podlewany Lancz IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.02.02, 22:54
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Gość portalu: Maria napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Don napisał(a):
            > >
            > >
            > >
            > > .Ale wniosek:kuchnia srodziemnomorska to jest
            > > > to !!!!
            > >
            > > Absolutnie TAK ! Ryby, owoce morza, warzywa, przyprawy, sery (owcze i kozi
            > e)
            > > oliwa, owoce, wino...
            >
            > NO I JESZCZE WINO! Więcej wina!
            >
            > Don, kolego z serwera, wyjaśnij mi (nam) proszę, czym sie różni tanie (tańsze)
            > wino od droższego. Kupujemy tego (jak na warunki amerykańskie) dużo, czyli
            > złopiemy jak kolę. 2-5 letnie za $5-10. Owszem jak sie kiedyś raz czy dwa
            > szarpnąłem na te z półki w okolicach $20-30 to różnica była, ale bynajmniej nie
            >
            > dwukrotna. Była zaiste drobna. Powiem: subtelna. A do głowy szło tak samo
            > dobrze jak to za $4.99.
            > Kola, to Kola. Może być litrowa albo 3.
            > Ale co co chodzi z winami? Ja wiem, że im starsze..itd, że jedne lata są lepsze
            >
            > itd, ale które wybierać? (Interesują mnie głównie czerwone.)
            > Czy Ty pijasz tylko 10 letnie i starsze, czy muszą być z północnego stoku a
            > grona deptane przez mężatki poniżej 30-stki czy jak?
            > Uchyl rąbka tajemnicy!


            Kolego ,mam dylemat jak to objasnic.O winach jak o kobietach i samochodach
            wszyscy sie na tym znaja!Sprzedaje wina w krainie wina.Mieszkam w prowincji wina-
            klasa srednia.Wielu znawcow uwaza wino czerwone za wino z komplikacjami.jak
            zauwazyles wiele momentow wplywa na jakosc i itp.Ale nie przesadzajmy jak to
            mowil stary ogrodnik.Dobre wino ma byc produktem naturalnym.Najbardziej cenione
            sa wina z Polnocy Hiszpani dolina rzeki Duero,Delta Ebro,prowincja Nawarra
            itd.Slodkie to Malaga,Jerez (sherry).Zalezy od
            winogron,ziemi,naslonecznienia,procesu fermentacji.,bedzie wino dobre lub
            mniej.Najlepszymi klientami sa "znawcy" zamawiajacy lub kupujacy bo slyszal lub
            podoba mu sie etykieta.sa wina najtansze ,krore sa b.dobre i z denominacion-
            marne.Nie ma co sobie glowy lamac ! smakuje to kupie i juz.Caly cyrk kolo wina
            to komercjalne tere fere.Przywiozlem kiedys 200 l wina z Navarry,4 bidony
            plastikowe-barbarzynstwo w ochach znawcow.Omszale butelki w 1000 letnich
            piwnicach to muzyka w oczach snobow.dla nas smiertelnikow wystarczy to co
            smakuje.U chlopa na wsi kupowalem za 0,50$ takie wino ze niech sie schowaja
            najlepsze francuskie chat..o czy jak to sie pisze. Amerykanskie lub
            australijskie nie sa gorsze od francuzkich,niiemieckich.Jak wiadomo
            np.austriackie byly doprawiane glykolem(do samochodow zima )i tez ludzie
            pili.Czlowiek nie swinia wszystko wypije!.wyobraz sobie ile milionow wina super
            klasy musi byc by kazdy sklep na swiecie to sprzedawal.To jest
            niemozliwoscia.Miliony litrow przywozi sie w cysternach z roznych winnic i
            pakuje oraz etykietuje ,i na sprzedaz.jak pisze ze to jakies tam to ma swoja cene
            i plac.Jak smakuje octem to zawsze jakis snob objasni gosciom przystole,ze to
            extra wytrawne,specjalnie wyselekcjonowane z lekko podmrozonych winogron.I W
            katalogu win stoi jako excellent.Pisac mozna tomy -ja mam zasade prosta.smakuje
            to stawiam na stol i koniec.Mozna kupic pismo dla takich co lubia mowic o
            winach.Tam wszystko jest-najwazniejsze znac terminologie i miec pamiec do
            nazw,Sukces murowany!A tak miedzy nami to z win najlepsza jest czysta dobrze
            ochlodzona.pozdrawiam
            • Gość: maz Re: Podlewany Lancz IP: *.arach.net.au 02.02.02, 00:32
              Troche dodam do Dona,choc zgadzam sie ze jak wino "nie wyjdzie" to zaraz jest
              pelno "fachowcow" ktorzy tlumacza ze to nawet lepsze i w smaku i jakosci.
              Ogolna zasada ,jak wyjasnil mi pewien "winorob" od ilus tam lat,polega na
              ilosci wprowadzonej chemi ,najpierw przy rosnieciu winogron,a pozniej przy
              fermentacji i przyspieszaniu dojrzewania wina.
              Najfajniejsze to to ,ze niedawno w jakims programie telewizyjnym ,ogladalem jak
              zawiazali oczy dziesieciu kipera i dawali im probki do oceny.
              Okazalo sie ze najbardziej smakowaly im wina i szampany w srednich cenach ,a
              najgorzej oceniali drogie . hehehehe
              • Gość: Mirko Re: Podlewany Lancz IP: *.union01.nj.comcast.net 02.02.02, 03:00
                • Gość: Mirko Re: Podlewany Lancz IP: *.union01.nj.comcast.net 02.02.02, 03:20
                  Don, dzięki.

                  Trochę podejrzewałem, że jest jak mówisz a mówisz przekonywująco.
                  (Jak nasz W.P. Prezydent Krzak o gazie i niefortunnym Enronie; z Teksasu, to
                  musi się chłop znać na gazie - tu proszę bez aluzji do jego zwalczonych
                  nałogów.)
                  Znaczy, że dobrze swój polski nos na te naklejki na butelkach używałem do
                  tropienia łupów do koszyka.

                  Czysta schłodzona może być faktycznie ciekawą alternatywą, ale nie trzyma
                  statystyk n/t zachorowań wieńcowych u tych rozmaitych Greków, Włochów i innych
                  Hiszpanów śródziemnomorskich, które są jakby trochę mniejsze niż te u Narodów
                  Północy, w tym Słowian kresowych, którzy z win ponad wszystko przedkładają
                  czyste i wysokoprocentowe kartoflano-zbożowe o krótkim okresie dojrzewania...

                  W ramach rewanżu zdradzę tejemnicę, jak ze spokojem i uśmiechem (powiedzmy)
                  wtryniać papryki z gatunku wypalających dziury w majtkach, ku zdziwieniu
                  miejscowych, oczekujących spektaklu, dymu ulatującego uszami i przedniej
                  zabawy z gringo-zielonodzioba.
                  Sposób jest prosty i podpatrzony naturze.
                  Nalezy te najostrzjesze - jesli już musimy - jeść tak jak pies osę.
                  Zero usteczek, zero języka, wszystko samymi zębami.
                  A i popijać winem.
    • Gość: Maria Wino IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.02, 14:54
      Don, popraw mnie, jezeli sie myle ale przez 20 lat na emigracji ( w Polsce
      przedtem bylo wino marki "Wino" lub "Egri Bikaver"), podpatrujac narody
      poludniowej Europy, doszlam do nastepujacych wnioskow:
      -wino jest dodatkiem do jedzenia, musi to jedzenie uzupelniac, musi byc
      starannie do jedzenia dobrane. Dlatego nie mozna powiedziec jakie wino jest
      dobre, jakie zle, trzeba zaczac od tego jakie wino do czego pasuje, tak, zeby
      podkreslalo, a nie dusilo smak potrawy.
      Sam podzial na biale i czerwone, slodkie i wytrawne tez nie wystarczy.
      Mozna sobie biale renskie lub rieslinga wypic przy kominku, ale nigdy do ryby,
      bo jest za ciezkie, i ma za duzy posmak owocowy. Do ryby konieczne jest wino
      biale lekkie, o bardzo delikatnym smaku.
      Czerwone tez jest przerozne- moze byc lekkie (wino stolowe) do kazdego posilku
      i moze byc ciezkie, ciemno czerwone, mocne, ktorego nie da sie wypic zbyt wiele
      (17%). Ale szczegolnie to mocne czerwone (burgund, barolo) wymaga szczegolnego
      podejscia- otwarcia butelki na kilka godzin przed konsupcja, "dekantacji".
      Kieliszek takiego wina do kawalka dobrego sera (parmezan lub twardy ser owczy)
      to jest uczta.
      -wiek wina: biale nie powinny byc zbyt stare (3-5 lat), ciemnoczerwone moga byc
      o wiele starsze. W mode wchodzi "vino novello"- mlode wino czerwone, roczne.
      -cena wina: dobre i niedrogie wino mozna kupic tylko bezposrednio u producenta
      w takiej Toskanii czy Prowansji. W sklepach dobre "vins de barrique"
      (dojrzewajace w debowych beczkach) musza kosztowac ponad 15 Euro.

      DO MIRKO:
      jezeli masz dobrze zaopatrzony sklep z winami w okolicy to z pewnoscia
      znajdziesz w nim CHIANTI, ktore sie bedzie idealnie nadawalo do T-bone steak.
      Albo Chablis czy Pinot do langusty.
      Ale raczej odradzalabym pic samo wino, bez posilku, chyba ze jakies "bianco"
      (Prosecco!)jako aperitif.
      Smacznego!
      • jot-23 Re: Wino 02.02.02, 15:10
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        > Don, popraw mnie, jezeli sie myle ale przez 20 lat na emigracji ( w Polsce
        > przedtem bylo wino marki "Wino" lub "Egri Bikaver"), podpatrujac narody
        > poludniowej Europy, doszlam do nastepujacych wnioskow:
        > -wino jest dodatkiem do jedzenia, musi to jedzenie uzupelniac, musi byc
        > starannie do jedzenia dobrane. Dlatego nie mozna powiedziec jakie wino jest
        > dobre, jakie zle, trzeba zaczac od tego jakie wino do czego pasuje, tak, zeby
        > podkreslalo, a nie dusilo smak potrawy.
        > Sam podzial na biale i czerwone, slodkie i wytrawne tez nie wystarczy.
        > Mozna sobie biale renskie lub rieslinga wypic przy kominku, ale nigdy do ryby,
        > bo jest za ciezkie, i ma za duzy posmak owocowy. Do ryby konieczne jest wino
        > biale lekkie, o bardzo delikatnym smaku.
        > Czerwone tez jest przerozne- moze byc lekkie (wino stolowe) do kazdego posilku
        > i moze byc ciezkie, ciemno czerwone, mocne, ktorego nie da sie wypic zbyt wiele
        > (17%). Ale szczegolnie to mocne czerwone (burgund, barolo) wymaga szczegolnego
        > podejscia- otwarcia butelki na kilka godzin przed konsupcja, "dekantacji".
        > Kieliszek takiego wina do kawalka dobrego sera (parmezan lub twardy ser owczy)
        > to jest uczta.
        > -wiek wina: biale nie powinny byc zbyt stare (3-5 lat), ciemnoczerwone moga byc
        >
        > o wiele starsze. W mode wchodzi "vino novello"- mlode wino czerwone, roczne.
        > -cena wina: dobre i niedrogie wino mozna kupic tylko bezposrednio u producenta
        > w takiej Toskanii czy Prowansji. W sklepach dobre "vins de barrique"
        > (dojrzewajace w debowych beczkach) musza kosztowac ponad 15 Euro.
        >
        > DO MIRKO:
        > jezeli masz dobrze zaopatrzony sklep z winami w okolicy to z pewnoscia
        > znajdziesz w nim CHIANTI, ktore sie bedzie idealnie nadawalo do T-bone steak.
        > Albo Chablis czy Pinot do langusty.
        > Ale raczej odradzalabym pic samo wino, bez posilku, chyba ze jakies "bianco"
        > (Prosecco!)jako aperitif.
        > Smacznego!

        Zgadza sie maria! ja zawsze pije Pinot do langusty! smile
      • Gość: Don Re: Wino IP: *.uc.nombres.ttd.es 02.02.02, 15:24

        No no no ! POOODEJRZANE ! i to bardzo ´,kobieta o winach.Jest kilka kobiet na
        swiecie zawodowo zajmujacych sie winami. Normalnie to meska domena.Jezeli
        chodzi o Twoj post ,cos w tym jest.Oczywiscie widac wplyw sklepow niemieckich i
        podrozy do Italii.Ale napisales cos co jest kanonem w piciu wina(normalnym
        piciu)Dobieramy do tego co jemy .Zaczynajac od zup a konczac na deserach-mamy
        wino odpowiednie.Ale to dotyczy ludzi ,ktorzy lubia troszke celebrowac,maja
        czas i pieniadze (niestety biedak nie moze byc koneserem wykwintnych win)
        Osobiscie nie jestem tak wyuzdany w doborze win.Nie mam przed Nazwiskiem ani
        VON ani De. Co prawda na rachunkach za telefon pisze Don xxx,ale to przyjeta
        forma w Hiszpanii. Jest taka przyjemna i praktyczna zasada smirkzampan jest dobry
        do wszystkiego-od jajecznicy do entrcote. Jest tez dobry "starter" przed
        zebraniem przy stole-wrecz genialny :szampan z wodka !pol na pol w duzej
        szklance,potem to juz wszystko jedno co jemy i co do tego pijemy.a damy przy
        stole beda piekne i pociagajace (wliczajac w to wlasna policje domowa)
        Pozdrawiam.
        • Gość: Maria Do Dona IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.02, 18:08
          Gość portalu: Don napisał(a):

          >
          > No no no ! POOODEJRZANE ! i to bardzo ´,kobieta o winach.

          No coz, jezeli juz uwazasz, ze kobiety biegow nie potrafia wrzucac (to z Twojego
          postu na temat kobiet za kierownica), to moze chociaz przyznasz, ze moga miec
          smak nie mniej wybredny jak mezczyzni.
          Prosze Cie o tylko o jedno, nie wyobrazaj sobie mnie jako "ogolnoniemieckiej
          szlampy"- jak widzisz z moich postow nie mam teutonskich upodoban.
          Nie zajmuje sie zawodowo ani winami, ani kuchnia. I nie sadze, ze picie dobrych
          win musi byc przywilejem tylko bogatych. Wystarczy zastosowac regule- "malo a
          dobrze".



    • karelia szampan 02.02.02, 21:40
      a propos szampana , pije tu do Donawink) "A szampana , wie to kiep, mozna zawsze
      po i przed"
      Donito , ostatnio rozkoszuje sie winem Seniorio de Los Illianos, cena nad
      podziw nie rujnujaca, a smak w normalnych granicach klasy sredniej. Cud w
      Sverige? Poza tym uwazam , ze niejaka Perquta portugalska jest niezla i tez
      zadziwiajaco tania. Przychylam sie do racji wywodzonych przez Dona, wino nie
      musi kosztowac koszulewink zeby nadawalo sie do picia.
      Dziwne, Don , ale kiedys bylam na takim kursie wieczornym o winach. Uczylismy
      sie o kolorach /bukietach/smakach , dziwne ale od razu rozpoznalam na mini
      egzaminie wino hiszpanskiesmile))) z california i italien mialam niejakie
      problemysmile))
      No, to kielich w gore K.
      • Gość: Don Re: szampan IP: *.uc.nombres.ttd.es 02.02.02, 21:56
        karelia napisał(a):

        > a propos szampana , pije tu do Donawink) "A szampana , wie to kiep, mozna zawsze
        >
        > po i przed"
        > Donito , ostatnio rozkoszuje sie winem Seniorio de Los Illianos, cena nad
        > podziw nie rujnujaca, a smak w normalnych granicach klasy sredniej. Cud w
        > Sverige? Poza tym uwazam , ze niejaka Perquta portugalska jest niezla i tez
        > zadziwiajaco tania. Przychylam sie do racji wywodzonych przez Dona, wino nie
        > musi kosztowac koszulewink zeby nadawalo sie do picia.
        > Dziwne, Don , ale kiedys bylam na takim kursie wieczornym o winach. Uczylismy
        >
        > sie o kolorach /bukietach/smakach , dziwne ale od razu rozpoznalam na mini
        > egzaminie wino hiszpanskiesmile))) z california i italien mialam niejakie
        > problemysmile))
        > No, to kielich w gore K.


        Zawsze mowilem,ze jestes kobieta pelna talentow.Zamiast kursu o winach trzeba
        bylo isc na kurs"bede gospodynia domowa II "lekki przystepny oraz ma tez wstep
        do kursu "bede idealna zona i kochanka I " Pozdrawiam szowinistyczno meskim smile)
        • karelia nieporozumienie 02.02.02, 22:31
          Don, ja te kursy zaliczylam juz dawniej. Bylam wzorowa kursantka i pan
          prowadzacy , po zlozeniu egzaminow przeze mnie, powiedzial, ze niepotrzebnie
          lazilam i wydawalam pieniadze na jakies kursa, bo ja mam talenta wrodzone w tej
          materiiwink, obserwowal mnie od poczatku, ale chcial zebym inne
          kursantki "podciagala" do swego poziomu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka