Gość: kamila
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
14.10.04, 17:13
Cześć wszystkim! Weszłam na forum i postanowiłam, że napiszę o tym co mnie
spotkało. Oczywiście w wielkim skrócie, bo czasu i miejsca by zabrakło. Mam
na imię Kamila. Mam 17 lat. Moja anoreksja trwa już 3 lata. Dwa lata temu
byłam w szpitalu w Sosnowcu, gdzie przyjęto mnie z wagą 29 kg. Wszystko
miałam „rozwalone”. Serce nie to, nerki nie te, żołądek przeżywający katusze.
Po 3 miesiącach przybrałam do 40 kg i opuściłam szpital. Ale anoreksja nadal
jest we mnie i nadal mam myśli, by schudnąć i czasem brakuje mi pani A.,
tęsknię za nią. Tego nie da się wytłumaczyć, ale tak po prostu jest. Gdybym
trafiła do szpitala tydzień, może 2 tygodnie później już bym nie żyła.
Najgorsza jest chyba właśnie ta myśl, że mogłam umrzeć, że otarłam się o
śmierć. Ale widocznie Bóg czuwał. Nadal od 3 lat nie mam miesiączki. Czasem
zadaję sobie pytanie jak mogłam funkcjonować bez jedzenia. Teraz wiem, ze da
się, ale po co? Czy to ma sens? Nie wiem.... To bardzo trudne. Z jednej
strony ma się anoreksji po dziurki w nosie i oddałoby się wszystko by się jej
pozbyć, a z drugiej strony ona jest do czegoś potrzebna. Te ostatnie słowa
kieruję do osób, które to przeżyły bo tylko one mogą to zrozumiec. Jeśli ktoś
chciałby pogadać, tu jest mój mail: wirek728@wp.pl