misiaxl
05.12.04, 02:46
Sama nie wiem kiedy to tak na prawdę sie zaczęło?Chyba jak miałam 13
lat...Byłam w szpitalu z podejrzeniem o wyrostek i przez tydzień nic nie
jadłam.Schudłam i wszyscy to zauważyli-szczególnie mama na której opini
zawsze mi zależało.W końcu mnie zuważono.Byłam w centrum
zainteresowania.Wszyscy mówili:jak ty ładnie wyglądasz.Cieszyłam sie i byłam
dumna z tego,że potrafiłam się odchudzic i że miałam taką silną wolę.Niestety
jednak jak wróciłam do domu zaczęłam się najadać i znów przytyłam.Znów czułam
się gruba,brzydka i nic nie warta.Potem były studia-nie dostałam się na mój
wymarzony kierunek.To było upokorzenie ale postanowiłam że pójde na jakieś
inne studia-i tak zrobiłam.Niestety studiowałam tylko dwa lata bo mnie
wywalili.i co zrobiłam?Znów aczęłam sie odchudzać.Moje koleżanki nie mogły
wyjść z podziwu co się ze mną stało?Ja byłam dumna z tego co udało mi sie
osiagnąć!Potem kontynuowałam naukę ale w innym mieście.Znów jadłam i znów
tyłam.Nagle jednak w wakacje pojawiła się oferta pracy(aktualizacja daych
osobowych).Praca ta dała miokazję do ponownego schudniecia ponieważ trzeba
było dużo chodzić.Oprócz tega zaczęłam stosować dietę 1000kcal.-liczyłam
kalorie tak żeby nie przekroczyć 1000.Znów schudłam ale tym razem jednak tak
że mogłam założyć krótką spódnicę.Po skonczeniu studiów nie mogłam znależć
pracy i wpadłam w depresje a potem w anoreksję-jeszcze wtedy nie zdawałam
sobie z tego sprawy.Dopiero jak pewna p.dr wysłała mnie do psychologa
zrozumiałam co tak na prawdę się ze mną dzieje.W czasie terapii na którą
chodziłam przez dwa lata,raz w miesiącu nastąpiła poprawa.Zaczęłam normalnie
jeść i przytyłam ale nie drastycznie.Akceptowałam siebie taka jaka
byłam.Niestety nie trwała to zbyt długo.Znów wylądowałam w szpitalu i znów
schudłam bo nie mogłam nic jeść.Po powrocie ze szpitala zaczęłam jeść
normalnie tak jak wszyscy w domu.ponieważ mam kiepską przemiane materii to
przytyłam.Wszystko byłoby w porządku gdyby nie uwaga mamy,że przytyłam i
słowa,że muszę się pilnować.Znowu zaczęłam odchudzanie ale tym razem niestety
zbyt drastyczne.Mama zaniepokojona tym co robię(głodzenie się,liczenie
kcal,przeczyszczanie,wmawianie sobie że jestem gruba i muszę schudnąć a wtedy
wszystko się ułoży)zrobiła mi awanturę i powiedziała,że chce porozmawiac z
moją panią psycholog.Tak więc wpadłam w to jak śliwka w kompot...Nie wiem co
mam robić bo w głowie mam tylko to,że muszę być chuda.Moje myśli krążą wokół
jedzenia i wagi.chciałabym z tego wyjść ale nie wiem co mam robić.Może ktoś z
Was mi coś doradzi?Proszę pomóżcie mi!!!Doradźcie co mam robić?