Dodaj do ulubionych

co ja mam???

13.01.05, 21:37
mam 18 lat, 170cm wzrostu, waze niecale 52kg. kiedys wazylam 66 ale szybko
schudlam tracac okres na dlugo (rok). teraz jest ok bo jestem "na hormonach".
przez ostatnie dni schudlam z 53kg i choc wiem ze to i tak byla niedowaga to
jeszcze ograniczylam kalorie do ok 800 dziennie. ciagle mi zimno, brakuje mi
energii ale nie potrafie zaczac jesc normalnie!!!co mam zrobic bo psychologom
nie ufam . uwazam ze to ludzie ktorzy sluchaja bo ktos im za to placi a jak
wyjde to zapominaja...choc w sumie to nie mam problemow, stresow w domu ani w
szkole, mam kochajacego chlopaka...co sie ze mna dzieje???
Obserwuj wątek
    • i-am-a-fat-pig Re: co ja mam??? 13.01.05, 22:10
      wiesz nikt tu na forum nie postawi ci ot tak diagnozy;/ to moze zrobic tylko
      lekarz takze powinnas sie udac do niego skoro masz watpliwosci...byc moze
      zaczynaja sie twoje problemy z ed ale po twoich wymiarach sadze ze nie jest
      zle , ja mam podobne wymiary i dopiero przy 40 kg czulam sie w miare ok. masz
      gg? jak chcesz pogadac to podaj , napisze do ciebie , pozdrawiam papa :)
    • kamila785 do maviki7 14.01.05, 11:53
      droga M.
      ja mam za soba 15 lat zmagań najpierw z anoreksja a potem z bulimią.Bardzo
      dobrze wiem co czujesz ale z Twojego listu wyciągam wniosek,że jestes w miejscu
      w którym bardzo blisko do wyrwania sie z tego błędnego koła.Piszesz tak,że mam
      wrażenie że naprawde zalezy ci na tym by być zdrowa a to znaczy by nie myśleć
      tylko o jedzeniu i ciele,jego wymiarach.
      Podczas mojego ostatniego etapu bulimii ważyłam bardzo mało choć i tak w
      klinice nerwic gdzie byłam trzy mies.udało mi się bezboleśnie(tak,tak)przytyc 9
      kg.Z 32 na 41.po powrocie do domu czułam sie piękna ale szybko okazało się że w
      porównaniu z "normalnymi" ludzmi jestem dalej zbyt chuda.mam 166cm
      wzrostu.Nigdy wczesniej chorując bym w to nie uwierzyła ale czułam że zdrowieję
      własnie dlatego że tak bardzo chciaółam przyttyć,być zdrowa i piękna.Chciałam
      tak 45 kg ważyć.uznałqm że dobrze mi bedzie z taka waga.Ale jak to zrobić???
      sama w domu nie dawałam rady bo albo nic nie jadłam albo miałam napady
      obżarstwa z głodu.bardzo chciałm zeby te kilogramy w jakiś magiczny spsób po
      prostu we mnie weszły ale ja panicznie bałam się dużego brzucha a jak tu
      przytyć nie objadając się? oczywiscie pierwsza rzecza jaka samodzielnie
      zrobiłam do udałam sie do wybranego psychoterapeuty.o dziwo!! pierwszy raz w
      życiu zgodziłam się na faceta,w dodatku niestarego i przystojnego.możesz nie
      wierzyć że za pieniądze itede.ale wierz mi że ten zawód to parszywa
      robota,studiuje to i wiem,owszem dostaja za to pieniądze ale terapia i tak ma
      polegac na wytworzeniu więzi między wami ,nie na zmienianiu twojego życia!!!!!
      długo trwa samo łapanie kontaktu a w tym wszystkim chodzi o to byście oboje
      byli otwarci bo przez ta otwartośc terapeuta zacznie cie umacniać,poczatkowo
      możesz nawet starac się tylko dla niego a potem sama zobaczysz że z tak silnym
      wsparciem czujesz jak ci skrzydła rosna,zaczniesz sama działać i sie
      zmieniać.ten związek cie zmieni.ale ważne jest by zaufać ,.żaden dojrzały
      związek nie zaistnieje bez zaufania i szczerości.
      mam do Ciebie ogromna prośbę.W poprzedim poście koleżanka pisze Ci że Twoja
      waga jest ok.Cóż,wydaje mi sie że Ty tak nie uważasz.i słusznie .przy takim
      wzroście musisz być bardzo chudziutka.hm ja waze teraz 49 kg i czuje się
      piękna ,zreszta nie tylko czuje się ,wszyscy sie za mna oglądaja ale nie to
      jest ważne.Ważne że mój mąz który poznał mnie jeszcze bardzo chuda teraz
      wariuje jak mnie widzi.cvzuje sie cudownie.choc ta figure wypracowałam w
      niezbyt zdrowy sposób,po prostu jadłam rzeczy które w bardzo małej objętości
      maja bardzo dużo kalorii.nie polecam oczywiście.choć była to słooodka dieta:)
      po drugie ta kolężanka namawia cie do kontaktu,cóż ,ja po latach bycia w tym
      wszystkim czuję że ona jest na etapie dojrzewania w swojej chorobie która zdaje
      się kochac i byc do niej przywiązana.myslę że uważa iz jej choroba jest
      jedynyjm co ma tylko dla siebie.barszo mi jej szkoda i modle się by znalazła
      tez w sobie tyle siły i odwagi by chciac nad tym postawić kropke i zacząć
      naprawde żyć.
      tobie tego tez życzę i jestem z Toba myslami.
      pozdrawiam
      kamila
      • perfectta Re: do kamili 14.01.05, 12:24
        Bardzo się cieszę, że udało Ci się wyzdrowieć. Bardzo bym chciała aby mi
        równiez sie to udało. Choruję na anoreksję. Ważyłam 43 kg przy wzroście 168 cm.
        Zawaliłam studia, odsunęłam się od rodziny i znajomych, zostałam sama. Pojawiła
        się silna depresja. Któregoś dnia zrozumiałam, ze dłużej tak nie dam rady.
        Zaczęłam jeść. Oczywiście zapomniałam co to znaczy jeść "normalnie" i jadłam
        czasami zbyt dużo, czasami zbyt mało ale jednak jadłam. Przytyłam. Niedawno
        bliska mi osoba powiedziała "no, masz juz bioderko". Anoreksja wróciła, znowu
        nie potrafię niemal nic zjeśc. Kiedyś nie rozumiałam, ze nie warto za cenę
        szczupłej figury marnować sobie życia, teraz juz to doskonale wiem. Nie wiem
        tylko jak zaakceptować przyrastające kilogramy a na komentarze tego typu
        reagowac z uśmiechem. Jak Tobie udało się tak pieknie pogodzić z samą soba?
        Pozdrawiam Cię.
      • perfectta Re: do maviki7 14.01.05, 12:34
        To co opisujesz maviko wygląda jak początek anoreksji. Nie pakuj się w to! Póki
        nie jest za późno idź do psychologa. Na tym etapie możesz naprawde szybko
        uzyskac skuteczną pomoc. Ja sama wiele bym dała aby anoreksja nie pojawiła sie
        w moim zyciu. Zmarnowałam juz grubo ponad 2 lata i niestety nie moge obiecac,
        że bedzie lepiej. Z perspektywy ten czas oceniam jako pasmo porażek,
        nieszczęscia i cierpienia. Na pewno nie chcesz aby w ten sposób wyglądało Twoje
        życie, aby sprowadziło sie do codziennych rozmyślan co zjeść a czego nie, ile
        powinnam mieć centymetrów w tali a ile wynosi obwód moich ud. Zawróć z tej
        drogi póki czas! Trzymam za Ciebie kciuki.
        • gwiazda_001 Re: do maviki7 14.01.05, 14:56
          No własnie czuje ze ze mna jest podobnie...tzn.sa dni ze jem tylko sałatke
          owocowa,albo jedno jabłko,ale sa tez takie, ze ide na pizze ,jam ja cała-bez
          poczucia nawet smaku..a nastepnie kierunek apteka lub wc.Jak zjem chocby kromke
          zwykłego chleba cała noc nie mogę spac -mysle jaka to słaba i beznadziejna
          jestem...nie mam powoli siły z tym zyc,choc wygladam całkimem zdrowo (wazę 55
          kg przy 176-i tez zaczynam sie czuc coraz bedziej atrakcyjna).Najgorsze jest
          to ,ze ja to po prostu lubie!!!!Albo głodówka albo przeczyszczanie(tudziez
          wymioty)-nie moge skupic sie na niczym innym.Byłam u psychiatry-tzn na prosbe
          chłopaka-ale.....hmmm ,jak to lekarz ujał "dosc ciezka ze mnie pacjentka..." no
          coz....
      • mavika7 Re: do maviki7 15.01.05, 07:23
        ze mna jest dziwnie bo mam niby wszystkie oznaki anoreksji (patrz:
        zainteresowanie jedzeniem, chec gotowania dla wszystkich tylko nie dla siebie,
        obsesyjne liczenie kalorii, zanik okresu) ale nie mam jak widac jakiejs
        strasznej niedowagi. waze teraz 51kg przy wzroscie 170cm i nie chce ani utyc
        ani schudnac. napewno nie poslucham dziewczyny ktora udzielila mi pierwsza
        odpowiedzi bo teraz sie akceptuje, czuje atrakcyjna. zmagam sie z tym od 1,5
        roku i dobrze wiem ze to bagno. ciagle zmeczenie, niechec do wszystkiego,
        uczucie zimna, spadek libido...mam cudownego chlopaka ktory sie o mnie martwi i
        wszystko wie ale jestem strasznie uparta. z jednej strony jak mam ochote na
        slodycze to je jem, ale wylicze to zawsze tak zeby nie przekroczylo
        1000kcal...to czego sie teraz boje, to ze przytyje i znowu przestane sie
        akceptowac, ze wroce do wagi kiedy wszyscy za moimi plecami mowili ze mam
        wielki tylek (dowiedzialam sie o tym jak schudlam). dopiero teraz wszyscy mowia
        ze wygladam super (moje wymiary to 83-62-86 wiec nie tak strasznie malo). to
        pewnie dlatego gdy zbliza sie jakas impreza z jedzeniem wczesniej ograniczam
        sie zeby jesli sie skusze nie przytyc a w rezultacie chudne bo i tak nic nie
        ruszam...zle mi z tym ale do psychologa nie pojde bo mam juz swoje zdanie a
        poza tym nie stac mnie na dobrego...:(
    • dziulka86 Re: co ja mam??? 15.01.05, 08:51
      mi też to przeszkadza. najbardziej schudlam przes wieta. po prostu tak sie balm,zeby nie przytyc, ze jadlam tylko pomarancze i mus jablkowy. moim glownym pozywieniem jest jogurt, a ja naprawde chce cos czasm normlanego zjest. tylko nie moge, bo puchnie mi zoladek i musze go 'oczyscic'. a wcale nie ejstem szczupla. juz sama nie wiem czy to bulimia czy nie:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka