Dodaj do ulubionych

Wyleczyłam się z bulimii - sama

26.02.05, 16:58
Tak to jest mozliwe i sama do tego doszlam.

Moim zamiarem nie jest pisać dlugiego postu ale zobaczymy jak to wyjdzie w
praniu.
Pragne rowniez nadmienic ze majac bulimie codziennie udzielalam sie na tym
forum.Rwac wlosy z glowy bylam w koszmarnej sytuacji tak jak wy. A jak jest
dzisiaj?

Początek:
Chciałam schudnąć około 5 kg wiec czemu nie szybko. I Zrobilam kilka razy
diete cambridge (pilam tylko chemiczne koktaje przez ok 3 tygodnie).Wazylam
przed dieta ok 64 kg .
Nast etap:
Po skonczeniu diety zaczelam jesc. Jedzenie mi smakowalo 100 razy bardziej
niz normalnie. Wazylam 56 kg.
Bulimia:
Nie wiedzialam ze to tak sie odbywa. Zaczelam czytac na necie . I wyszlo ze
mam bulimie. Oznaki takie jak w scenariuszu tej choroby. Opisze po krotce -
te osoby ktore choruja wiedza dokladnie o co chodzi.
Oznaki : jadalam niestworzone ilosci jedzenia. Smakowalo mi wszystko. Nawet
budynie przygotowywane w 5 min.Codziennie rano przyrzekalam sobie poprawe,
ale wieczorem moj mozg skazywal mnie na mysli wylacznie o jedzeniu. Wiec
chodzilam do sklepow po kilka razy dziennie i w nocy tez. Potem wymiotowalam.
Po tym wszystkim wazylam 70 kg.
Wyzdrowienie numer jeden:
-poradzilam sie kolezance , ta kazala mi uprawiac sport. biegalysmy,
chodzilymsy na aerobik itd
Upadek:
-przyszly wakacje.Znowu zaczelam duzo jesc.Czasme wymiotowalam. Bylam w
smutnym okresie. Potem pojechalam na jakis okres za granice. Nie jadalam na
poczatku nie mialam ochoty potem znowu to nadrabialam. Nastepnie studia .
sylwester 2004/2005.
Uzdrowienie nr 2:
Ostatnio od okolo 2 miesiecy jem normalnie. Nie mam dni zebym nic nie
jadla.Przedtem jak mialam bulimię 4 dni potrafilam nie jesc potem znowu
wracalam do bulimii i jadlam 10000 kalorii dziennie przez nastepnych kilka
dni.I tak w kolko.I tak to trwalo. Ale tak jak powiedzialam od 2 miesiecy mam
jakas dziwna odmianę.Jem wszystko slodycze pizze itd. I zaczynam wracac do
normy. Juz widze ze moj mozg wraca do poprzedniego stanu. Nie mam ochoty na
jedzenie. Tak jak dawniej smakuja mi produkty ktore lubilam przed
odchudzaniem i bulimią. Dzis bym nie zjadla juz budyniu w 5 min przeciez to
jest ochydne.Jem to na co mam ochote - ale ja nigdy nie lubilam slodyczy itd.
Tak mam i teraz. A majac bulimie marzylam o czekoladzie w kazdej mozliwej
sekundzie zycia. Odrozniam co jest dobre a co nie. Przedtem mi wszystko
smakowalo.
Kazda pizza czekolada kazde ciasto chleb itd. Teraz odmowie pizzy bo jej tak
naprawde nie lubie, a kiedys majac B. nie byloby to do pomyslenia.
Mysle ze kluczem do skucesu jest jesc normalnie. I codziennie zjesc cos
porzadnego.Rozumiem kolacji mozna nie jesc ale np zjesc normalny obiad.
I tez sie schudnie no i sport.Mysle ze tym razem mi sie uda trzymajcie kciuki.
I zeby mnie tylko nie kusilo znowu zaczac sie odchudzac.

Prosze o Wasze opinie.
Dziekuje.
Narazie.

Konwalia.
Obserwuj wątek
    • 30stka Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 26.02.05, 17:32
      A pod jakim nickiem się udzielałaś, jeśli to nie jest tajemnicą?
    • ipiatek Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 26.02.05, 18:18
      A różnie to bywało. Najczęściej podpisywałam się jako kwiatjesieni.
      • 30stka Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 26.02.05, 18:28
        To dziwne, ale nie mogę znaleźć żadnego Twojego posta...
        • ipiatek Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 26.02.05, 18:32
          wlasnie tez szukalam i nie ma ...dziwna sprawa
    • free123 Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 26.02.05, 20:19
      Wcale nie wyleczyłaś się z bulimii.

      Może to i cios w plecy, a może "dobra informacja" - wyleczenie nie odbywa się
      na poziomie talerza.
      Fakt, jest łatwiej Tobie i lepiej że "jesz normalnie".

      Zgłoś się do odpowiedniego specjalisty teraz żeby uniknąć - przyszłych postów,
      kiedy będzie znów źle.
    • niobe5 Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 26.02.05, 20:24
      A mozesz napisac cos wiecej? Tzn. czy walczylas, czy po protu przyszlo Ci to
      samo? Jak dlugo bylas chora? Czy cos waznego wydarzylo sie w Twoim zyciu w
      ostatnim okresie?

      Pozdrawiam i zycze, zeby choroba nigdy nie wrocila.
    • fiona83 Dopiero chcesz sie wyleczyc...... 26.02.05, 20:24
      ...bo na pewno zdrowa nie jestes. Twoj post to niemy krzyk o pomoc. Nie wiem
      czego oczekujesz. Przynajmnie ja czuje zejestes bardzo rozchwiana psychicznie. W
      tym stanie nie ma podstaw zeby stwierdzic ze jestes zdrowa. Moze to tylko
      kolejny etap choroby. Na pewno potrzebujesz pomocy....
      • wodnik73 Re: Dopiero chcesz sie wyleczyc...... 26.02.05, 21:19
        I ja czekam na więcej szczegułów. Napisz dokładnie ile czasu byłaś chora.
        Ja też miałam długie przerwy w pierwszych 3 latach choroby.
        Potem niestety, około 4 roku, bulimia sie bardzo nasiliła, ostatnie 6 lat to
        dopiero prawdziwy koszmar. Nikomu nie życzę......
        • ipiatek Więcej szczegułów 27.02.05, 12:31
          Czy zapanowała homeostaza w moim orgazniźmie gdy zaczęłam normalnie jeść
          to zawsze będzie pytanie. Prawdopodobieństwo że choroba B. powróci jest duże
          bo wiem przez co przeszłam. Pocieszam się ,że moje dwie koleżanki sięz tego
          wyleczyły podobnie jak ja - przestając się odchudzać, akceptując siebie i po
          czym zaczynały jeść normalnie kończąc z bulimią.Zawsze będę chwiejna - bo z
          każdym dniem boję się czy bulimia nie powróci .Ale ja mam klucz do tego.
          Bulimia powraca gdy zaczynam się odchudzać - jeden dzień mało jem, drugi trzeci
          a w piątym jem za cały miesiąć , wymiotując przy tym. Więc przestałam się
          odchudzać. Jak będzie dalej czas pokaże.
          • 30stka Re: Więcej szczegułów 27.02.05, 12:48
            W każdym razie życzę powodzenia!
            • wodnik73 Re: Więcej szczegułów 27.02.05, 19:08
              Trzymaj się więc i nie daj jej wrócic, powodzenia !!
    • milka1906 Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 27.02.05, 22:30
      gratuluje ci,ja tkwie w tym gownie juz 14 lat,zaczeło sie jak miałam 15
      lat,jest napewno lepiej bo zygam około 2 razy w tygodniu czasem raz,przedtem
      objadałam sie nawet do kiklu razy dziennie.ale pomimo tego niby zadko sie
      objadam to naprzemian głodze sie,kiedys mi mowili ze to choroba nastolatek a ja
      stara dupa juz jestem a jeszcze w tym tkwie,mam 2 dzieci meza.a sa dni ze
      niepotrafie sie z niczego cieszyc bo moim durnym zyciem zadzi ta głupia
      bulimia.trzymam za ciebie kciuki nie poddawaj sie,pozdrawiam
    • iiifa Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 28.02.05, 09:55
      po przeczytaniu twojego posta - pierwsze wrażenie - nie wyleczyłaś się :(((.
      Gratuluje energii i wytrwałości, ale czytając dużo na temat bulimii uwierzyłam
      jak trudno jest z tego wyjść. Życzę Ci aby to był początek Twojego
      wyzdrowienia. Ja walczę i także mam nadzieję ze dojrzałam do tego aby z tego
      wyjść. Przy czym moj błąd --> chciałabym teraz zchudnąć z 5 kg., bo ciasno w
      spodenkach :((. Nie wiem jak to zrobić. Nie chce wracać do bulimii i na razie
      nic mnie nie kusi (20 czysty dzień) ale ciągle sie boje....

      coś ci powiem - też mam wrazenie że wyleczyłam sie sama - ale mam ciągłą
      niepewność, nie wiem co będzie dalej....??

      Życzę dużo zdrowia!!!
      • wodnik73 Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 28.02.05, 10:33
        :)
        Ja też bym chciała zgubić 5 kg, ale nie będę się odchudzać. Bo...nie umiem, za
        bardzo lubię jeść. Nie mogłbym się głodzić, odmawiać sobie czegoś. Dieta
        wpędziłą by mnie tylko w stres a wiadomo, do czego stres może doprowadzić....
        dziś 43 dzień bez B
        :)
        • niobe5 Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 28.02.05, 15:42
          Ja zycze Ci ipiatek zebys juz nigdy nie wrocila do tego paskudztwa! Przezylam
          taki sam okres cudownego wyzdrowienia jak Ty. Przez 3 miesiace jadlam normalnie
          (pizza, slodycze), bez kompletnie zadnych wyrzutow sumienia, bez ciaglego
          myslenia o jedzeniu itd. - po prostu jakby bulimii nigdy nie bylo!
          I nagle jeden dzien zaprzepascil wszyskto - stres przed egzaminem. Nagle
          momentalnie wszytko wrocilo. I gdybym byla madrzejsza, gdybym miala wtedy to
          forum przetrwalabym ten kryzys.. moze bylabym juz zdrowa od 3 lat?

          Nie chce Cie bron Boze zniechecac, albo oslabiac Twojego entuzjazmu, pisze to
          wlasnie zebyc pamietala, ze jezeli kiedykolwiek pomyslisz chociaz o ataku,
          jezeli kiedykolwiek bedziesz miala gorszy dzien, kryzys itp., zebys pamietala
          slowa, ktore tu napisalas i chocby nie wiem co nie wrocila do tego.

          Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.

          PS. Pomimo wszystko uwazam, ze powinnas skorzystac z jakiejs terapii. Przeciez
          bylas chora, cos wywolalo Twoja chorobe, dobrze byloby przynajmniej wiedziec co
          to bylo, zeby ustrzec sie przed tym w przyszlosci.

          • ipiatek Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 01:38
            No tak. Mialam nadzieje ze juz jestem za ta choroba. Ale nie, wg Was nadal mam
            duze szanse by wrocic na zla droge. I wiecie co macie racje. To jest najgorsze.
            W sumie dzis jadlam kanapke - jakos tak przed chwila i sie zastanawialam czy
            czasem nie siegne po nastepna. Juz sie balam ze zacznie sie wszystko od nowa.
            Przedtem majac bulimie szlam na obiad - spoko obiad trzeba zjesc ale potem
            kupowalam ciastka , jadlam kanapke druga trzecia itd....i tak teraz tez mam.
            Jem cos i boje sie ze po sniadaniu wezme sie od razu za obiad. To mnie
            troszeczke wykancza. Ale tylko troszeczke. Pisze o tym zebyscie wiedzialy ze
            tak to prawda mam takie uczucia - niekiedy.
            No i tak...
            A ska wiem ze wyzdrowialam?
            Otoz juz takie odczucia mialam wielokrotnie ale tylko wtedy gdy zaczynalam sie
            odhcudzac a potem znowu dopadala mnie bulimia. Zaczynalam malo jesc spoko bylo
            panowalam nad sytuacja ale nie potem znowu dramat.
            I ciagle mialam to cholerna ochote!!
            Chce schudnac, ja tak wygladac nie moge.Identycznie to co Wy piszecie.
            Pasowalo by pare kilogramow sie pozbyc.I to jest 1 stopien do piekla.
            Ja tak myslalam przez dwa lata i ciagle wracalam do bulimii.
            Ale teraz mam jakies dziwne mysli ze juz mnie nie ciagnie ten piernik co lezy
            na stoliku obok. Ze nie chce mi sie czekolady bo ja jej nigdy nie lubilam.
            A takiego odczucia majac bulimie nie mialam nigdy przenigdy - czekolade moglam
            jesc na peczki.Dlatego mysle ze wracam do mojego poprzedniego stanu.
            I dziekuje za grupe wsparcia.
            Musialam sie z wami podzielic.
            Jakbym miala odtrutke to zaraz bym Wam ja wyslala.
            I po 10 - moze bys cie sie tak przestaly odchudzac?
            Hm?


            • iiifa Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 10:17
              to co napisałaś to święta prawda. Czuje, że jesli będę myslała o odchudzaniu
              nigdy nie wyjdę z bulimii. Utwierdzam się w przekonaniu ze nie moge sie
              odchudzać jak chce być zdrowa i to jedyna droga do osiągnięcia sukcesu. Ale
              druga połowa mojego mózgu domaga się chudości, luźniejszych spodni.
              Mam następujący plan:

              będę jadła tylko troche mniej: obiadek, kawki itd., wieczorej lekka kolacja ok
              18 i to wszystko. Zobaczymy może się uda. Nie jem słodyczy - może to troche
              wpłynie na moją wagę???

              Wytrwałości życzę.
              • ipiatek Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 13:25
                Wlasnie to jest lucz do sukcesu. Przestac sie odchudzac.
                Ja wpadalam w bulimie tylko z jednej przyczyny gdy zaczynalam sie odchudzac -
                nierozsadnie. Bo np pilam kawe capuucino, potem zjadla jablko i to bylo
                wszystko.Wytrzymywalam tak od poniedzialku do czwartku a potem znowu w weekend
                jadlam od nowa.No i tak to trwalo. Wiele tu jest takich wypowiedzi - dziewczyny
                raz chudna 3 kilo nic nie jedzac potem znowu grubna bo maja atak bulimii.
                Jedna osona nawet napisala - ze pewnie ludzie mysla ze jest nienormalna ze raz
                jest chuda raz gruba.
                Mnie tez nachodza mysli - nie powinnam jesc bialeg pieczywa. Aniby czemu?
                przeciez moge bo sie nie odchudzam. No czasem tak mam.
                Ale daze do rownowagi.
                Mam nowa teorie zby sie wyleczyc z bulimii trzeba powrocic do poprzedniego
                stanu jak sie normalnie jadlo. Wtedy organizm znowu zaczyna normalnie
                funkcjonowac.
                Drugi klucz do sukcesu jest taki ze owszem mozna sie powiedzmy delikatnie
                odchudzac - ale trzeba zjesc cos porzadnego np obiad. Duzy obiad nie odmawiac
                sobie niczego.Jeden dzien nie jesz i w drugim dniu to nadrabiasz. Tak wyleczyla
                sie moja kolezanka - przestajac sie odchudzac i wiecie co?? z 65 kg lub nawet
                wiecej wazy teraz ok 57 kg ale potrzebowala na to ok roku .
                Ja jedzac normalnie ostatnio przez dwa miechy - tez ponoc schudlam.
                Trzeci klucz to sport - jaki sie tam chce. Wydziela sie w tedy tak zw chormon
                radosci i stresy odchodza. Na poczatku trzeba sie zmusic.Ale potem idzie bardzo
                dobrze.
                Wiecie ze majac bulimie wazylam sie kilka razy dziennie.Teraz nie uzywam wagi.
                Za kazdym razem po takich atakach przybywalo mi ok 2 kg juz o tym pisalam.
                W wyniku tego wszystkiego odhcudzania plus choroby waze 10 kg wiecej niz na
                poczatku. I po co mi to bylo?
                • ipiatek Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 13:38
                  do tego dodam krociotki epizod z dzisiejszego dnia:

                  Mianowicie zawsze majac B. marzylam sobie co zjem rano dobrego na sniadanie.
                  Wstajac od razu o tym myslalam co wiecej ta mysl zrywala mnie z lozka.
                  I dzis wstalam i stwierdzilam ze powinnam cos zjesc. Tak normalnie pomyslalam.
                  i co?? Zagladam do lodowki patrze i jest moj jakis jogurt. I bylam w szoku ze
                  jeszcze jakis ostal. Hm...i pomyslalam no szok. Nie wiedzialam ze mam jakis
                  jogurt do zjedzenia zapomnialam o tym. Przedtem w moim mozgu tylko siedzialo co
                  mialam w lodowce, co w szafce co moglabym zjesc. A dzis o dziwo. Nie
                  wymyslilabym co tam jest w lodowce.
                  I jeszcze jedne epizod jak bulimia dziala na mozg ( jeszcze jak mi za
                  przeproszeniem jeb.... przez ta bulimie) Mianowicie przyszedl kiedy kumpel bo
                  jakims tam kursie gdzie naucyzli go jak dobrze zapamietywac i kazal mi wymyslec
                  20 przedmiotow i ze on je zapamieta. No i ja wymyslam a na koniec sie skaplam
                  ze 80% tych przemdiotw dotyczylo jedzenia. Np jablko, ser, bulka, pierog....i
                  robilam to nieswiadomie.Wtedy tez sie wystraszylam.Ze z ta bulimia to mialam na
                  powaznie.
                  • ipiatek Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 13:43
                    Wy liczycie dni bez bulimii??
                    Hm ja tak nie robie. W dupie to mam. Przeciez mam to juz za soba.
                    A kiedys liczylam.
                    • iiifa Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 13:55
                      ja licze, ale dopiero teraz zastanawiam się po co - wiecie co mi przyszło do
                      głowy - masakra!!! :( - licze je po to, aby potem, jak sie poddam, to napisać
                      ile udało mi się wytrzymać bez b. To bez sensu!!!! To tak jakbym nie wierzyła w
                      to, że moge z tego wyjść. To tak jakbym była swiadoma, że nie chce z tego
                      wyjść.

                      I jeszcze jedno chce podkreślić - bulimia nie powoduje że chudniemy do cholery -
                      wręcz przeciwnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • 30stka Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 15:59
                        Właśnie Iiifa, ja też w bulimii byłam pulchniejsza, ale wiem, że różnie to
                        bywa. Znam dziewczynę, która mimo bulimii była niesamowicie chuda, wręcz
                        anorektyczna. Nie wiem dlaczego :-(

                        A do Ciebie Ipiatek mam jedną uwagę:
                        niech kluczem do sukcesu będzie dla Ciebie odnalezienie siebie samej poprzez
                        gąszcz tych myśli o jedzeniu/niejedzeniu. Sport - ok, może pomóc, rzeczywiście
                        też kiedyś biegałam - super sprawa, połowa smutków sama mi odchodziła, ale
                        wydaje mi się, a nawet jestem o tym przekonana, że natrętne myśli o jedzeniu są
                        wynikiem tłumienia w sobie jakichś emocji. Pomyśl o tym. Tak jak pisałam -
                        życzę powodzenia!
                      • niobe5 Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 17:06
                        Ja chyba licze po to, ze jak mam gorszy dzien, jak do glowy przychodza mi
                        glupie mysli to wtedy mowie sobie - to juz 18 dzien, nie moge tego zmarnowac!
                        To daje mi niesamowita sile! Nie czuje sie jeszcze zdrowa wiec nie jestem
                        jeszcze gotowa myslec - nie ma co liczyc, bulimia po prostu nie wroci. Za to
                        potrzebuje jakiegos kopniaka kiedy zaczynam sie zalamywac - i tu wlasnie w
                        sukurs wkracza ta moja mala statystyka :)
                        • iiifa Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 01.03.05, 21:31
                          Niobe - z tej strony na to nie spojrzałam. To prawda jeśli minie już 50 dni to
                          prawdopodobnie skończę liczyć, a będę pamiętała tylko datę kiedy z tym
                          skończyłam. Tymczasem moge liczyć i motywować sie ilością tych czystych dni.

                          Pozdrawiam Gwiazdki :*
                          • ipiatek Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 02.03.05, 00:15
                            hm....
                            chwila kazda z nas szuka odpowiedzi jakiegos rozwiazania by wyjsc z bulimii.
                            wiec moze tak orzekajac zgrubsza kazda z nas musi odkryc swoj wlasny klucz.
                            jak myslicie? macie jakies przemyslenia?
                            no bo jak na to nie moze byc lekarstwa no jak ??
                            • wodnik73 Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 02.03.05, 09:59
                              Czasem sobie myślę...ile nas tyle kluczy. Każda z nas kryje w sobie zagadkę i
                              tylko my same możemy znaleźć do tej zagadki klucz. Ach, gdyby było jakieś
                              cudowne lekarstwo na bulimię.
                              Alkoholik zapija swoje problemy, to jego sposób na tłumione emocje, lęki, obawy
                              i problemy. Leczenie alkoholika to farmakologia + psychoterapia, często całych
                              rodzin.
                              Nie ma tabletki na alkoholizm, nie ma tabletki na bulimię.
                              Nawet na bóle głowy, żołądka, bezsenność nie pomogą tabletki jeśli ból,
                              dolegliwość ma podłoże emocjonalne.
                              A jak do bólu podchodzi moja pani psychiatra na terapii ?
                              - boli mnie głowa - jakie uczucia kłębią się w pani głowie??
                              - boli mnie kręgosłup - jaki ciężar (emocjonalny) pani dźwiga ?
                              - boli mnie brzuch - jakie uczucia pani trawi??
                              - muszę wyjść do ubikacji (podczas sesji )- jakie uczucia się skropliły ?

                              Każda dolegliwość ciała przekładana jest na dolegliwość duszy, każda podobno
                              choroba ma swoje podłoże w psychice, podobno też każdą chorobę można wyleczyć
                              siłą woli. Nawet raka ....
                              Bronicie przed fachową pomocą. Boicie się, wstydzicie> Rozumiem Was, sama to
                              przerabiałam.
                              Więc może na początek same dla siebie przeprowadźcie taka mała psychoterapię.
                              Zapisujcie wszystkie swoje uczucia. Przed, w trakcie i po jedzeniu. Co się
                              dzieje gdy chcecie ale zabraniacie sobie na jedzenie. Jakie jedzonko działaj na
                              Was najsilniej. Kiedy najbardziej chce Wam się jeść. Pomyślcie o wszystkich
                              sytuacjach stresowych, które Was spotykają. Zastanówcie się: dlaczego się tego
                              boję, dlaczego ona mnie wkurza , czemu on mnie tak drażni, dlaczego się czegoś
                              boję ??? Warto stać się dla samej siebie takim prywatnym psychoterapeutą.
                              I na koniec – ta chorobę da się pokonać. Daje Wam słowo !!!
                              aha....ja dalej liczę te dni, dziś 45
                              • ipiatek Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 04.03.05, 14:40
                                Hm....
                                Wiem ze psychoterapeuci rozkladaja wszystko na czesci pierwsze.
                                Moje pytanie brzmi : czy warto korzystac z uslug psychologa badz psychiatry??
                                • iiifa Re: Dlaszy ciag mej wypowiedzi 04.03.05, 14:55
                                  myślę, że tak - mogą pomóc
                                  ja nie chce na razie z nich korzystać, wierzę że samej uda mi sie z tego wyjść..
                                  Pozdrawiam
    • mema1 Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 04.03.05, 22:13
      hej
      mam jedno pytanie ...jak sobie poradzilas z tymi ciaglymi myslami o jedzeniu, bo
      ja juz nie wiem co mam robic....dziennie sobie obiecuje , od jutra zaczynasz
      normalnie jesc i znow sie konczy na obzarstwie .Nawet nie umiecie sobie
      wyobrazic ile ja umiem zjesc!!!probuje sobie wmowic " jedz wtedy , kiedy czujesz
      glod", ale moja glowa mi kaze isc do lodowki i zezrec wszystko co w niej jesc.
      Nie umiem powiedziec sobie - NIE! , WYTRWAM ale te ciagle mysli o jedzeniu mnie
      po prostu dobijaja ...jedzenie ma nad mna kontrole.....jestem wyczerpana...jak
      sobie mam pomoc?jak wytrwalas w postanowieniu , ze od teraz bedzie inaczej?
      pozdrawiam
      • iiifa Re: Wyleczyłam się z bulimii - sama 06.03.05, 16:50
        postanowienie ze nie wymiotuje obudziło we mnie myśl ze musze znaleźć granice
        jedzenia. Wiem ze wychądząc z tej choroby nie schudnę, ale myślę sobie ze jak
        będę jesc jak normalny człowiek to moze dużo nie przytyje..
        i co ważne - zaczęłam planować sobie cały dzień i jeśc zgodnie z tym planem
        Także umiem wchłonąć niewyobrażalne ilości jedzenia (żarcia!), ale jak nie
        wymiotuje to przecież mogę pęknąć :)

        Planowanie, układanie całego dnia - to chyba recepta.
        • ipiatek Przerabialam wszystkie mozliwe rozwiazania.. 07.03.05, 00:47
          by wyjsc z tej choroby...oprocz psychoterapii.

          Dotarlam nawet do klubu wsparcia tak zwanych kompulsywnych zarlokow.
          To tez jest z tym powiazane.
          IO co ?? i nic.
          Tam tez masz planowac co jesz. Choc jest i klucz do tego.
          Jesz 3 razy dziennie I NIC POZATYM.
          Nic.To tak jak z uzaleznieniem.
          Sniadanie caly obiad cala kolacja.
          I koniec.
          Wytrzymywalam tak ale potem znowu sie zaczynalo.
          Nie moglam zniesc mysli ze bylam/jestem za gruba i powinnam cos schudnac
          zamiast jesc schabowy z ziemniakami i pelne sniadanie plus kolacja.
          • ipiatek Przerabialam wszystkie mozliwe rozwiazania..cd 07.03.05, 01:02
            Bleeee.....
            Dalej nie moge pozbierac sie z mysla ze na B. nie ma lekarstwa, jak to mozliwe.
            Ze dziewczyny cierpia po kilka lat. Kurna jak nie cukrzyca kokluż rak tak
            przypałeta się takie dziadostwo jak bulimia.Zawsze musi siedziec w mozgu cos
            niedobrego.

            Jak sie wyleczylam ? jak wyrzucilam te mysli o jedzeniu to na ten temat
            rozpisywalam sie w porzednich postach.Ale do rzeczy.

            Hm...nie potrafie ogladnac filmu zeby czegos nie jesc.
            Nie potrafie usiasc i siedziec bezczynnie.
            Kiedys jadlam slonecznik ( nawet nie majac b. dlugie lata wstecz)
            lupiac uspakajalam rece. Wiec moze ja zawsze na takie rzeczy bylam podatna.
            Nie wiem, nie wiem.....

            Potrzebuje kupic wage... chyba waze z 70 kg,czas spojrzec prawdzie w oczy.
            Tluszczu mam az za nadto. A pomyslec ze przed bulimia wazyalm 60 kg.
            Bleee.... I chyba znowu przytylam . Nie wiem. Wiec skad ten rozmiar L sie
            pojawil?? no skad??

            I teraz znowu sie glowie czy nie zaczac sie odchudzac, znowu bedzie bledne
            kolo, po kazdej takiej akcji tylam w oczach. Najpier wazylam 60 kg potem znowu
            bulimia i znowu od nowa. Bledne kolo. tzw vicious cycle.

            A teraz?? HM ... znowu sie zaczac odchudzac?
            Nie moge zniesc mysli ze nie odwaze sie zalozyc juz sukienki a tu wiosna idzie.
            Patrze na moje zdjecia i placze nad nimi.
            Nie lubie jak mi ktos robi zdjecia, filmuje wygladam okropnie.
            Jakby kots wtloczyl we mnie tluszcz.

            Cor obic??
            Jest post, ida swieta...
            Zaczac czy nie zaczac sie odchudzac.
            Tytul artykulu wprost na temat artykulu o operacjachc plastycznych - ladni
            nzaczy szczupli maja lepiej. Bo maja lepiej. A ja mloda jestem, chlopa nie mam,
            kiedys by sie przydalo wziasc za siebie. To wstyd ze dziewczyna w moim wieku
            ( mam ponad 20 lat) tak wyglada. Jak patrze na kolezanki.
            Jakie chude.Mam zle mysli. Zle mysli.
            Odchudzac sie?? Nie chce myslec kategoriami i tak mnie ktos taka pokocha.
            Ale jak? jak ja sie nawet sobie nie podobam.
            Ktos napisal patrze na siebie w lustrze ale nie patrze na siebie patrze gdzies
            dalej. Ja sie tak samo czuje.
            Oj niedobre mam mysli.
            Znowu sie zaczyna...
            No i co odhcudac sie???
            Nie odchudzac??
            Sa we mnie dwie sily.
            • iiifa Re: Przerabialam wszystkie mozliwe rozwiazania..c 07.03.05, 09:09
              ja też chciałabym schudnąć, ale uświadomiłam sobie ze wychodząc z tej choroby
              nie moge robić tego drastycznie. Po prostu staram sie jeść regularnie i mniej
              wieczorem (to bardzo trudne do zrealizownia). Myślałam o konkretnej diecie ale
              wiem ze to bardzo niebezpieczne, próbuje swoim własnym torem, drogą, wyjść z
              choroby, być w pełni szczęśliwą. Przede mną całe życie - dlaczego mam je
              spędzić na kiblu. Co mi da to ze sie najem jak prosiak i zwymiotuje - nic poza
              dołem i zapuchnięciem. Przecież chce troche schudnąć a dzięki wymiotowaniu to
              nie możliwe - nie na tym etapie (na początku tak, ale teraz jest inaczej)

              Powodzenia, siły i niewyczerpanych pokładów energii życzę Wam ;)
              • ipiatek Re: Przerabialam wszystkie mozliwe rozwiazania..c 07.03.05, 09:49
                Dobra, to jak Ty to i ja.
                Zobaczymy.
                Zaczyna sie dzien pierwszy diety.
                Trzymaj kciuki.
                Ja za Ciebie tez trzymam i Cie wspieram telepatycznie !!
                Uda nam sie.

                A schudlas juz cos?
                • iiifa Re: Przerabialam wszystkie mozliwe rozwiazania..c 07.03.05, 16:01
                  czy schudłam? - dobrze sie teraz czuje, wolna, może lżejsza, nie mam
                  podrażnionego gardła, zaczynam sie regularnie wypróżniać, nie schudłam w
                  spodniach mam tak samo ciasno...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka