Dodaj do ulubionych

7 lat z życiorysu

22.09.05, 20:39
7 lat, siedem dlugich lat bezsilności, walki i nienawiści.
Początki były cudowne, wyadawało mi się ,ze znalazłam super tajny sposób na
utratę i kontrolę wagi!Chudłam i byłam szczęsliwa.Ale to tylko początki.....Z
czasem zaczynałam coraz bardziej nienawidzieć siebie, własnego ciała i tego
co
robię.Masz rację,wystarczy jeden impuls.Jesz sobie coś tam na obiad a tu
nagle
jeden cukierek.No dobra,jeden jest ok a potem drugi. I wpadasz w panikę!!!O
Boże, przytyję!!!100 gram,200 czy to ważne ale skoro i tak juz zamierzam
rzygac
to dlaczego by nie zjesc calej czekolady albo 4 i pol chleba i w ogole pol
lodówki! jedzenie to dla mnie katorga i tak bezustannie o tym mysle. A jesli
nie moge wlozyc palca do gardla bo ktos mi przeszkadza albo juz nie mam
sily.Wtedy dopiero jestem zla!Moge sie odchudzac tydzien, dwa a potem przez
takie ataki i tak wszystko nadrabiam. Mama lekarz. od 7 lat nic nie
widzi.Mnie
sie to wydakje niepojete, jak mozna nie zauwazyc,ze ktos wyzera pol lodowki a
potem niby idzie myc wlosy czy robic pranie.A poza tym jakbym tyle jadla to
bym
musiala wazyc chyba ze sto kilo.Ostatnio pwiedzialam moim przyjaciolkom, bo
zauwazylam ,ze jedna ma ten sam problem.Od niedawna. I najgorsze jest to ze
nie umiem jej tego wyperswadowac, że nie umiem jej ustrzec od tego piekla !
Chlopak tez wie,obiecuje mu ze juz nigdy,sprawdza mi rece czy nie ma sladu
zebów.Ale co z tego i tak mnie nie pilnuje 24 h. A to jest jak
alkoholizm,narkomania...Bulimiczka jestes juz na cale zycie.Bo moze byc
dobrze
przez dlugi czas a wystarczy stres , jeden impuls i wszystko
wróci......Robilam
sobie ostatni obadania.Niby wszystko ok ale jak dlugo?Nie badalam tylko
serca.Pewnie ktoregos dnia po prostu peknie mi nad kiblem...Ale wtedy bedzie
za
poźno.Pozdrawiam wszystkie bulimiczki. Tylko ktoś chory na to paskudztwo moze
zrozumiec druga chora osobe
Obserwuj wątek
    • cintia Re: 7 lat z życiorysu 22.09.05, 21:54
      Dokładnie...osoba która przez to nie przechodzi nie zrozumie!!!!Ja się męczę
      też 7 lat...I dokładnie tak jak u Ciebie na początku było super...ale po
      roku...straciłam kontrole na swoim życiem...
      Pamiętam jak 5 lat temu siedziałam w pokoju po ataku i płakałam...weszła do
      pokoju moja mama i pyta się co mi się stało,o co chodzi...wtedy...zaczęłam jej
      przebąkiwać że coś ze mną nie tak(w sumie nie powiedziałam jej najważniejszych
      rzeczy) bo ona przerwała mi w połowie i powiedziała,że mam się uspokoić,że
      chyba troche przesadzam że to jest TYLKO jedzenie...wtedy TA JEJ wypowiedz mnie
      rozwaliła.Postanowiłam,że nawet nie dokończe jej (w sumie nie powiedziałam jej
      o atakach)ale widziałam w jej oczach że nie zajarzy..że nie zrozumie...
      Ten kto nie wie przez co przechodzimy będzie myślam o nas..że jesteśmy
      głupie,nienormalne,że to są nasze fanaberie...że przecież to jest TYLKO
      jedzenie...jesz kiedy jesteś głodna ,nie jesz kiedy nie jesteś i basta...
      Więc postanowiłam,że nikomu o tym nie powiem,nie pójde do lekarza..bo po
      co...powie mi tyle ile sama wiem...a szczerze mówiąć to on nic nie wie...PA!!
    • awwika Re: 7 lat z życiorysu 22.09.05, 23:08
      podpisuje sie rekami i nogami...:( 8 pieprzonych lat...czuje,ze niedlugo bedzie
      punkt zwrotny...TYLKO NIE WIEM W KTORA STRONE:((((((((((
    • lena.z Re: 7 lat z życiorysu 23.09.05, 12:25
      ja choruję od 9 lat, ale ostatnio nastąpił jakiś przełom, jest coraz lepiej,
      można nawet powiedzieć bardzo dobrze, nic specjalnego w moim życiu się nie
      wydarzyło, poprostu to było tak jakbym pewnego dnia obudziła się zdrowa
      mam nadzieję, że mój wpis będzie jakimś promykiem nadziei dla Was
      trzymajcie się cieplutko, pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka