13.10.05, 17:12
Dziewczyny... Od dwóch tygodni, jak nigdy wcześniej, zmotywowałam się do
walki.. Mam swoje priorytety, do których dążę. I świadoma tego, że w
towarzystwie bulimii nie można byc szczęsliwym, zrealizowanym, postanowiłam
ją zabić. Jednak nie mam żyłki mordercy wystarczająco dobrej..
Od dwóch tygodni jem niewiele, tj. nie przekraczam 800kcal (czasem zdarza
się zjeść 550), wiele produktów wykluczyłam z diety. Jak dotąd wymiotowałam
dwa razy (drugi raz miał miejsce przed momentem). Wiem, że powinnam cieszyć
się z owego sukcesu, gdyż potrafilam zamknąć się w domu, oblozyć garnkami i
wymiotować nieustannie ok. dwudziestu razy.. Jednak nie potrafię.. z każdą
porażką czuję, że przegrywam.. Czuję, że jedzenie, które powinno byc paliwem
człowieka, a także rozkoszą podniebienia stało się moim przeklenstwem..
Sądzicie, że jestem już przegrana? Że to gó.. pernamentnie będzie ze mną?
Nie chcę tak żyć Nie chcę !
Obserwuj wątek
    • tyna88 Re: Cholera.. 13.10.05, 17:38
      Nie jesteś przegrana!!!Żadna z nas nie jest przegrana!!!Każda ma szansę na
      wyleczenie tylko nie dość, że musi chcieć, to musi posiadać niesamowicie silną
      wolę...Ty podjęłaś się tego kroku...Musisz być silna!!!Nie możesz się poddawać,
      bo wtedy właśnie ta zaraza Tobą zawładnie od nowa!!!Po każdym upadku musisz
      podnieść się jak małe dziecko i iść dalej w świat, który cały czas stoi dla
      Ciebie otworem!!!Mówię o tym lepszym świecie...O życiu, w którym nie będziesz
      się bała każdego kolejnego kęsa i będziesz potrafiła stanąć i powiedzieć pewnym
      głosem:"WYGRAŁAM!!!"
      Życzę Ci tego i trzymama za Ciebie kciuki...Ja dzisiaj podjęłam tą próbę...Mam
      nadzieje, że się uda!!!Trzymaj się i pamiętaj, że są ludzie, którzy w Ciebie
      wierzą!!!
      • nieokielznanaaa Re: Cholera.. 13.10.05, 18:13
        Moja Kochana :* Serduszko się usmiecha, gdy oczy czytają tak budująca
        wypowiedź..
        Chciałabym takze, spytać Was, czy zanim dopadła Was bulimia, byłyście pełnymi
        optymizmu kobietami, potrafiącymi poradzić sobie z wielorakimi problemami,
        twardo stąpającymi po ziemi, famme fatale? ..Pozniej, gdy nastala determinacja
        bulimiczna popadlyscie w apatię, smutek, i poczucie waszej wartosci spadło
        niemalze do zera ?
        Czy podobnie jak ja jesteście perfokcjonistkami? Nieustannie chciałbyście
        wykonywać każdą czynność doskonale, a każda porażka Was demobilizuje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka