Dodaj do ulubionych

ODKRYCIE NAUKOWE

15.10.05, 02:18
Słyszałyście?

Naukowcom udało się poznać biochemiczne podłoże anoreksji. - Wreszcie pojawia
się realna szansa na skuteczne leczenie tej choroby - twierdzą badacze

Anoreksja to najbardziej zabójcza z chorób psychicznych - śmiertelność
pacjentów sięga nawet 20 proc. Nazwa choroby, jadłowstręt psychiczny, stanowi
jej najlepszy opis. Cierpiąca na nią osoba odmawia przyjmowania jedzenia, a
potem także płynów, doprowadzając swój organizm do wycieńczenia, a nawet
śmierci. Dotychczas lekarze nie mieli pewności, co powoduje chorobę - czy
jest ona jedynie zaburzeniem psychicznym, czy ma podłoże bardziej
fizjologiczne. Coraz częściej mówi się też o możliwym genetycznym
uwarunkowaniu choroby (miałyby to być geny związane z komunikowaniem się
komórek nerwowych).

Brak jednoznacznych danych co do etiologii choroby uniemożliwiał jej
skuteczne leczenie. - Dlatego nasze odkrycie jest tak ważne - mówi dr Ursula
M. Bailer, lekarz ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Pittsburghu. - Wreszcie
wiemy, co źle działa w mózgach osób zagładzających się na śmierć. Szczegóły
badań zamieszcza pismo Archives of General Psychiatry.

Podglądanie mózgu

Badania, które przeprowadziła dr Bailer, to część szeroko zakrojonego
programu prowadzonego przez uczelnie z USA oraz londyński King's College. Tym
razem postanowiono przyjrzeć się bliżej neuroprzekaźnikom - substancjom
chemicznym produkowanym przez komórki nerwowe i umożliwiającym im wzajemną
komunikację. - Jednym z głównych objawów anoreksji jest ciągły, obsesyjny
lęk - mówi dr Bailer - dlatego w pierwszej kolejności postanowiliśmy zająć
się serotoniną, neuroprzekaźnikiem związanym z tym uczuciem.

Do badań zaproszono 25 anorektyczek, które właśnie zakończyły podstawowy etap
leczenia. - Z oczywistych względów nie mogły to być osoby dopiero
rozpoczynające leczenie, bo ich skrajne wychudzenie i niedowaga mogłyby
fałszować wyniki - zaznacza autorka pracy. U pacjentek zdiagnozowano
wcześniej dwie odmiany choroby - 13 cierpiało na tzw. anoreksję restrykcyjną
(tj. całkowicie odmawiały jedzenia), a 12 - na odmianę bulimiczną (fazy
niejedzenia przeplatały się z okresami obżarstwa i prowokowania wymiotów).
Dodatkowo w badaniu wzięło udział 18 zdrowych ochotniczek zwerbowanych dzięki
ulicznym ogłoszeniom. - Chcieliśmy zobaczyć, czy mózg chorej osoby prawidłowo
wykorzystuje serotoninę i czy wszystkie jego części dobrze się ze sobą
komunikują - wyjaśnia Bailer. By podejrzeć pracujący mózg, lekarze podali
kobietom specjalną substancję łatwo wykrywalną podczas badania pozytronowym
tomografem emisyjnym (PET). - Użyta przez nas substancja była podobna do
serotoniny i przyczepiała się do tych samych receptorów co neuroprzekaźnik -
wyjaśnia badaczka - dzięki temu można było zobaczyć, gdzie zużywane jest
najwięcej serotoniny, a gdzie najmniej.

Za dużo serotoniny!

To, co odkryli naukowcy, było dla nich sporym zaskoczeniem. Okazało się
bowiem, że stężenie serotoniny oraz sposób, w jaki mózg anorektyczek ją
wykorzystuje, są dalekie od normalności. - Największe zmiany zaobserwowaliśmy
u pacjentek z bulimiczną odmianą choroby - mówi lekarka. - W tych przypadkach
pewne rejony mózgu produkowały i zużywały kilkakrotnie więcej serotoniny niż
u zdrowego człowieka. Wysokie stężenie tej substancji zaobserwowano m.in. w
płatach skroniowych, jądrach szwu oraz w przednim zakręcie obręczy. Ta
ostatnia struktura pełni ważną funkcję w regulowaniu naszych emocji, m.in.
lęku. - Jej zadaniem jest hamowanie ciała migdałowatego, prymitywnego
fragmentu mózgu, który zawiaduje strachem i agresją. Ponadto zakręt obręczy
umożliwia nam poprawne rozpoznawanie i interpretowanie uczuć innych oraz
naszych własnych.

Zebrane przez badaczy puzzle zaczęły układać się w spójną całość. Zaburzenie
biochemicznej równowagi we wspomnianych rejonach mózgu może - zdaniem autorów
pracy - powodować nieustanny, paniczny lęk. - Jedną z możliwych reakcji jest
w takim wypadku obsesyjna kontrola otoczenia - zauważa Bailer - a u
anorektyków kontrola wagi ciała. Nieprawidłowy poziom serotoniny miałby
powodować także inne problemy emocjonalne, z jakimi borykają się chorzy,
m.in. zamknięcie się w sobie, trudność w wyrażaniu uczuć.

Pigułka na apetyt

O tym, jak wielki wpływ na nasz nastrój ma serotonina, wiedziano już
wcześniej. Niedobór tego przekaźnika jest jednym z powodów depresji - dlatego
właśnie chorym podaje się tzw. selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu
serotoniny (SSRI), które podwyższają jej stężenie w układzie nerwowym. Teraz
okazuje się, że za wysoki poziom serotoniny w wybranych rejonach mózgu może
być równie groźny. - Wydaje się, że jadłowstręt jest tu czymś wtórnym,
jedynie reakcją na nieustanny, paraliżujący lęk spowodowany nadmiarem
neuroprzekaźnika - spekuluje dr Bailer. Badania pokazały zupełnie nowy
kierunek, jakim mogłaby podążyć terapia chorych na anoreksję. Analizując
wzory zużycia serotoniny, można by szybciej diagnozować schorzenie i
rozpoznawać jego odmianę. - Dzięki temu będzie można lepiej planować leczenie
poszczególnych pacjentów - tak, by było w danym przypadku najskuteczniejsze -
podkreśla dr Bailer.


Obserwuj wątek
    • encef komentarz lekarza 15.10.05, 02:20
      Dla Gazety komentuje lek. med. Elżbieta Niziołek, psychiatra z Ośrodka Leczenia
      Nerwic i Zaburzeń Jedzenia "Dąbrówka" w Gliwicach



      Podstawą leczenia zaburzeń jedzenia, m.in. anoreksji i bulimii, jest
      psychoterapia. Istotą tych zaburzeń jest to, że dają one poczucie kontroli nad
      własnym ciałem. Pacjentki czerpią z tego ogromną satysfakcję, podczas gdy
      brakuje im poczucia kontroli nad własnym życiem.

      Wyleczenie z bulimii i anoreksji jest niemożliwe bez głębokiej wewnętrznej
      przemiany, która dotyczy zarówno samooceny, jak i funkcjonowania w
      społeczeństwie. W terapii zaburzeń jedzenia leki odgrywają jedynie pomocniczą
      rolę. Stosowane są przeważnie w przypadkach współistnienia zaburzeń lękowych
      czy depresji. Skuteczne są wówczas leki przeciwdepresyjne typu SSRI. Natomiast
      podawanie niewielkich dawek leków przeciwlękowych przed jedzeniem zmniejsza
      paniczny lęk przed przytyciem.

      Moim zdaniem nie można dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o przyczynę
      zaburzeń jedzenia. Niewątpliwie zależy to od czynników społecznych, ale też od
      indywidualnych predyspozycji biologicznych. Opisywane badania wskazują na
      nadczynność układu serotoninowego u niektórych osób chorych na anoreksję. To
      jak dotychczas zupełna nowość, ale obawiam się, że mechanizmy, jakie prowadzą
      do anoreksji, są tak złożone, że na razie nie ma co liczyć na cudowny lek w tej
      dziedzinie.

      Jednak to, co mnie cieszy, to fakt, że - w dużej mierze dzięki środkom masowego
      przekazu - ludzie zdają sobie sprawę, że anoreksja i bulimia nie są fanaberiami
      dorastających panienek, tylko chorobami, które trzeba leczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka