Dodaj do ulubionych

Po co my To robimy!!!

02.03.06, 14:15
Nie wiedzialam ze jest nas tak duzo.Moja choroba trwa juz 6 lat,sama w to nie
wirze ze az tak dlugo.Nienawidze siebie i tej choroby.odkad zaczelam
wymiotowac i objadac sie przytylam 10kg.po 3 latach kiedy dowiedziala
sie ,nie cala moja rodzina,po wielkim obrzarciu nie mialam swobodnej
mozliwosci sie wyproznic,zaczeli mnie katrolowac i ja szybko przybieralam na
wadze.barzdzo marze o starej wadze ,chce bardzo schudnac ,niepodobam sie
sobie i zle sie czuje ze swoim wygladem.chce byc chuda ale nie potrafie jesc
mniej!!!wyczymuje kilka dni ,robie sobie plansze,porownuje tygodnie
cwicze,przyzekam sobie ze od jutra juz tak nie bedzie zjem mniej ,nie pojde
do lodowki o 12 w nocy.jem normalnie pare dni ,pozniej pekam to jest straszne
zero katroli!!!zdaza sie ze wymiotuje 3 4 razy.nie daje rade !!Nienawidze
tego ,probuje walczyc,ale tak czesto upadam i poddaje sie,pomalu trace
nadzieje.Nie chce tak zyc ,kazda z nas na pewno nie chce,meczy mnie to,placze
po nocach ,wstydze sie tego.Dlaczego nas to spotkalo czemu nie mozemy
normalnie zyc?!!pozdrawiam wszystkich i zycze sily .
Obserwuj wątek
    • iiifa Re: Po co my To robimy!!! 02.03.06, 14:25
      no właśnie dlaczego? dlaczego akurat mnie to spotkało? dlaczego akturat ciebie?
      dlaczego? dlaczego?

      zero kontroli! a jeśli już to tylko przez kilka dni, a potem obżeramy się ze
      zdwojoną mocą. To jest straszne - tyle ludzi umiera z głodu, a my??? !!

      Jestem egoistką!
      • alexxx88 Re: Po co my To robimy!!! 02.03.06, 15:02
        wiem ,żo to co teraz napisze wyda wam się powieszchowne, ale zdałam sobie
        sprawe ,żę jeśli dadal bede ciągle żygać ,jesc strace reszte szacunku do swojej
        osoby, co i tak zostało mi w szczatkach!Zdałam sobie sprawe ,że chce żyć pełnia
        życia, a nie od lodówki do kibla więc dlatego skończyłam z tym definitywnie na
        zawsze.Nie rzygam juz drugi tydzien i wcale nie uważam to za swój sukces.Chce po
        rostu rano spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie dzień dobry zaczyna sie kolejny
        fantastyczny dzien nie zmarnuj tego!!!!!Od kiedy nie obrzeram się nabrałam
        wiekszego szacunku do siebie i wogóle duuuzo lepiej się czuje.Więc gorąco
        namawiam do takich refleksji i zdrowia życze!
        • iiifa Re: Po co my To robimy!!! 02.03.06, 15:38
          zgadzam się z Tobą w 100%
          szacunek do samej siebie zanika
          kiedyś szanowałam siebie bardziej, a teraz potrafie przeprosić ze coś kiedy
          ewidentnie coś nie jest z mojej winy
          potrafię sie podkładać i robić różne rzeczy wbrew sobie
          to jest straszne
          gdzie jest moja dusza sprzed kilku lat???
      • any_g Re: Po co my To robimy!!! 02.03.06, 15:53
        szukam celu od jakiegos czasu,czasami robie to ze zlosci jak mam dola jak moje
        plany sypia sie nie mam silnej woli,nietylko z jedzeniem czy z wymiototowaniem
        sklada sie na nia wiele innych zeczy.niewiem jak Wy ale ja mam wyzuty ze
        niszcze tak ogromna ilosc jedzenia,ze moi rodzice ciezko na to pracuja a ja
        tego nie szanuje.zdaje sobie sprawe ze tak nie mozna ale czesto tego nie
        praktykuje obrzarstwo jest silniejsze od rozumu !!!!
    • noelka84 Re: Po co my To robimy!!! 02.03.06, 18:22
      ja też 6 lat juz rzygam
      tez jest zajbeiscie mi ciezko
      toi takie ku..kie uzaleznienie, normalnie czuje sie neiraz jak alkoholik,
      jedno w glowie nazrec sie

      jest jedno wyjscie leczenie
      walka jest trudna, okropnie ciezka, ale kurde musimy wygrac
      ja chce wreszcie zyc
    • miisiola Re: Po co my To robimy!!! 02.03.06, 21:56
      Tez zadaj sobie to pytanie.ostatnio juz przesadzam...wkurzam sie na siebie bo
      wiem ze mnie to niszczy.boli mnie podrapane gardełko, pozdzierane kostki,
      wysuszone paluchy - to chyba od tych wszystkich enzymów i soków żołądkowych,
      rano budzze sie zapuchnieta i nie chce patrzec w lustro. nie ma jakis
      konkretnych problemów wiec nie wiem po co to robie. zaczelo sie niedawno cos
      k.wakacji. chce z tym skończyc ale nie daje rady, wytrzymuje cały dzien, "ładne"
      posiłki nie za duże tak powiedzmy 4 po 300kcal, potem przychodzi wieczór i
      nawalam, jem jeszcze raz tyle no ale ze na noc sie nie je to chce to
      oddac.jedzac wiem ze zaraz pode zwymiotowac wiec mysle "a zjem jeszcze to i to -
      smaczne bedzie a i tak to wyrzuce"jak mama w domu to wymiotuje ..d o kosza na
      smieci w swoim pokoju bo w łazience mogłaby podejrzewac.czesto mam cos do nauki
      na wieczór ale po moich akcjach czuje sie tak wykonczona ze od razu
      zasypiam.podsumuwuje dzien... znow jadałam i rzygałam.. no i tez dochodzi ten
      fakt.. inni nie maja co jesc a ja przezuwam ich dzienne zapotrzebowanie i
      marnuje je... no i potem tj. dzis przechodze przez ulice i żałuje "dlaczego sie
      nie pslizgnęłam i byłby END
      • iiifa Re: Po co my To robimy!!! 03.03.06, 09:25
        jak bym czytała o sobie
        :((((((((((((((((((((((

        walczcie bo warto,
        cholerne uzależnienie
        to jedzenie i narzeranie sie nie sprawia mi juz nawet radości
        jest fizycznym aktem, tak samo jak fizycznym aktem jest potem wymiotowanie

        ratunku!
        dlaczego akurat ja
        praca - ok, szkoła - ok, pięniądze - ok, chłopak - w miarę ok
        ojciec - alkoholik, mama - całe życie walczy z ojcem...

        zaczyna się kolejny piękny dzień, cudowne słońce, dlaczego nie jestem
        szczęśliwa???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka