syncmaster710
07.05.06, 14:26
Gdy zaczęłam chorować (a właściwie dowiedziałam się o mojej przewlekłej
chorobie stawów) wysłano mnie do sanatorium. Tam dużo ćwiczyłam, a depresja
powodowała, iż po posiłkach wymiotowałam. Schudłam z 56 do 46 kg przy
wzroście 168. Wyglądałam strasznie. Do choroby stawów już się przyzwyczaiłam
(w sensie wiem czego mogę się spodziewać, leczę się), ale w tym wymiotowaniu
tkwię nadal. Mialam okres gdy przestałam, przytyłam do 52 kg. Ale nie mogę
tego zaakceptować, źle się czuję z tymi kg. Wydaje mi się, że lepiej było jak
mialam 48 kg. najgorsze jest jednak ciągłe uczucie głodu - opycham się
strasznie, zjadam wszystko co jest w lodówce, w jedym posiłku pochłaniam np.
8 hamburgerów i 2 litry lodów i jakieś ciacha jeszcze. Potem wymiotuję. Ale
tyję zamiast chudnąc. I takim sposobem zapędziłam się w kozi róg - mam
chorobę i nie spełniam swoich zamiarów. Nie warto wpędzac się w tę chorobę.