Dodaj do ulubionych

Picie dużych ilości wody

07.07.06, 14:27
Witam!
Nie wiem, czy dobrze wybrałam forum i czy ktoś z Was będzie umiał mi pomóc,
ale mam bardzo nietypowy problem i nie wiem, gdzie szukać rady. Chodzi o mają
19-letnią siostrę, która cierpi na dziwną chorobę. Klika lat temu zaczęła pić
coraz więcej niegazowanej wody mineralnej. Początkowo nikt w rodzinie nie
zwracał na to uwagi: woda przecież jeszcze nikomu nie zaszkodziła -
myśleliśmy. Z czasem jednak zaczęło nas to niepokoić, bo potrafiła wypić
nawet 20 litrów dziennie. Kiedy mówiliśmy o tym komukolwiek, nawet lekarzom -
nikt nie wierzył, że można wypić tak dużo. Siostra jadła normalnie, ale
zaczęła bardzo chudnąć. Potem zaczęła czuć się słabo, tracić przytomność.
Trafiła do szpitala, gdzie okazało się, że pijąć wodę wypłukała sobie sód i
potas z organizmu i doprowadziła do niedożywienia tkanek. Lekarze
stwierdzili, że cały zjedzony pokarm był rozcieńczany wypitą wodą i wydalany,
zanim zdążył zostać przyswojony. Kazali jej ograniczyć picie, ale ona
buntowała się, twierdziła, że bardzo jej się chce, że nie może się opanować.
Staraliśmy się z nią rozmawiać, pilnować jej, ale nie byliśmy w stanie
opanować tego. Lekarze podejrzewali u niej anoreksję, ale potem przekonali
się, że je normalnie, więc ta choroba jest wykluczona. Poratowali ją
kroplówkami, trochę przytyła i wyszła ze szpitala, ale nadal piła i teraz, po
dwóch latach od tamtych zdarzeń, znów jest w szpitalu. Ta choroba jest trochę
podobna do anoreksji, trochę do bulimii, ale nie jest żadną z nich.
Najprawdopodobniej ma podłoże nerwowe - siostra sięga po wodę zwłaszcza
wtedy, gdy czymś się zdenerwuje, a denerwuje ją prawie wszystko, choć staramy
się, jak możemy, żeby jej pomóc. Czy ktoś z Was doświadczył czegoś podobnego
na własnej skórze, albo zna taki przypadek. bardzo się martwię, lekarze nie
są w stanie postawić diagnozy, a moja siostra niknie w oczach. Dodam, że
kiedyś była bardzo wesołą osobą, a teraz drażni ją wszystko, jest opryskliwa
i wiecznie nieszczęśliwa. Bardzo proszę, pomóżcie!
Obserwuj wątek
    • hellena8 Re: Picie dużych ilości wody 07.07.06, 14:37
      Ja pije około 5 - 6 litrów dziennie i mi to wydawało sie dużo! Widzę, że się
      myliłam. a czy siostra napewno nie wymiotuje? (ja piłam duże ilości wody nie
      tylko po to by wypełnić żołądek, a i poto by było łatwiej pozbyć się zawartości
      żołądka). Zdecydowanie bez psychologa tu się nie obejść. Napewno ta dolegliwość
      i przygnebiony nastrój siostry wynika z stanu depresyjnego. Może warto
      sprawdzić czy ma ona jakies problemy w szkole albo z chlopakiem, a może ona
      robi to bo potrzbuje waszej uwagi i opieki? Jestem pewna, że ona nie
      zaprzestanie tego dopóki nie pozbędzie się depresji. Pozdrawiam.
      • smutna_siostra Re: Picie dużych ilości wody 07.07.06, 16:00
        Nie sądzę, żeby wymiotowała, bo raczej nie zaobserwowaliśmy żadnych częstych,
        czy występujących po posiłach wizyt w łazience. Jej choroba faktycznie ma
        podłoże depresyjne, bo zaczęła się od problemów z rodzicami. Ojciec był
        poważnie chory, załamał się tym, zaczął pić, mama dołączyła do niego i dom
        zmienił się w piekło. Ja jestem starsza, wyprowadziłam się do narzeczonego, a
        siostra przeniosła się do babci, bo nie mogła wytrzymać z rodzicami. Myślałam,
        że w spokojnym domu dojdzie do siebie, poza tym rodzice wyszli z dołka,
        przestali pić, więc powody do stresów minęły. Rozstrój nerwowy siostry jednak
        nie minął - wręcz przeciwnie - jest coraz gorzej. Chodzi do psychiatry, ale to
        nie pomaga. Konsultuje się z różnymi lekarzami, ale oni są bezradni. Sama już
        nie wiem, u kogo szukać ratunku. Do tej pory żaden lekarz, u którego byliśmy,
        nie słyszał o podobnej przypadłości. W żadnej książce też nic nie znalazłam...
        • ankaaa Re: Picie dużych ilości wody 07.07.06, 19:18
          Poszukaj psychoterapeuty, spokojnie powinni sobie poradzić z Jej problemem.
          Istnieje www z certyfikowanymi psychologami/psychoteraputami - tam szukaj.

          Inna rzecz <ale daleko posunięte gdybanie> - wcale nie musi znikać zaraz po
          posiłku żeby zwymiotować, można to pociągnąć nawet do paru godzin <2-3>.

          Pzdr.
          • darciak5 Re: Picie dużych ilości wody 08.07.06, 12:07
            a może twoja siostra ma cukrzyce??
            • smutna_siostra Re: Picie dużych ilości wody 08.07.06, 19:54
              Dzięki za wszystkie rady. Spróbuję z psychoterapeutą. Co do cukrzycy, to
              lekarze nie stwierdzili niczego takiego, chociaż robili wszechstronne badania.
              Zaczynam się zastanawiać nad leczeniem zamkniętym. Co o tym myślicie? Wiem, że
              to ostateczność, ale boję się, że sama psychoterapia to może być za mało. Nie
              upilnujemy jej w domu, a w ośrodku terapeutycznym na pewno by potrafili. Boję
              się, że to mógłby być dla niej dodatkowy stres, który źle by na nią wpłynął,
              ale z drugiej strony, skoro leczenie w domu nie przynosi efektów... To może być
              ostatnia deska ratunku...
              • ankaaa Re: Picie dużych ilości wody 08.07.06, 20:27
                Póki chodzi i żyje - NIE UMIESZCZAJCIE jej w ośrodku zamkniętym !!!


                Dalej - nie pilnujcie jej w niczym, to jej ma zależeć na zdrowiu i wyleczeniu !
                Ty zajmij się Sobą, więcej korzyści będzie mieć Twoja siostra z tego niż tak
                jak teraz jest ...
                Możliwość załątwienia jej terapeuty i koniec. Na tym wasza pomoc się kończy.
                Reszta należy do niej samej.
                Wy za nią żyć nie będziecie ani rozwiązywać jej problemów.

                Wejdź sobie na forum na www.glodne.pl - tematyka też ed - ale dużo tam jest
                informacji na prawdę pomocnych m.in.: dla TAKICH osób jak TY.
                Pzdr.
                • smutna_siostra Re: Picie dużych ilości wody 08.07.06, 20:58
                  >Póki chodzi i żyje< - no, właśnie, obawiam się, że bez naszej pomocy to już
                  niedługo... Miała już kilka ataków podobnych do padaczki, a spowodowanych
                  spadkiem sodu. Cud, że stało się to w domu, a nie np. na ulicy, bo mogłoby już
                  być po niej. Poza tym klika razy trafiła do szpitala, prawie umierając z
                  niedożywienia. Jeśli będę czekać, aż jej zacznie zależeć, to mogę ją po prostu
                  stracić. Uważam, że są sytuację, kiedy chory człowiek nie jest w stanie sam
                  siebie ratować. Zwłaszcza, jeśli ma problemy nerwowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka