Napady głodu...

03.09.06, 08:40
Hej dziewczyny! Mam pytanie. Czy wśród Was jest jakaś bulimiczka, która nie
może wytrzymać nawet jednego dnia bez wymiotowania? Kiedyś mogłam nie
wymiotować 2 dni i jeść tylko owoce, ale gdy moja matka z ironią w głosie
powiedziała mi, że od owoców tez się tyje, to przestałam je jeść. Nie bolałoby
to tak bardzo, gdyby nie wiedziała, że jestem chora. Zdarza mi się, że
wymiotuję do 2 razy dziennie codziennie i nie mogę się opanować, żeby nie
otworzyć lodówki i nie wepchać w siebie tony jedzenia... Czuję się taka
nieatrakcyjna i wciąż gruba, mimo, że nie mam nadwagi (53kg przy 167cm
wzrostu). Teraz w wakacje bulimia się nasiliła. Wymiotuję nie ze stresu przed
klasówką, czy maturą, ale z nudów. Cały czas myślę o tym co by tu zjeść i
jakby to zwymiotować. Ja już nie daję rady!
    • joans1 Re: Napady głodu... 03.09.06, 10:57
      Ja mam teraz tak,że wszystko co zjem mam chęć zwymiotować.Totalnie wszystko...
      Cały czas kręcę się bezcelowo po domu i myślę o jedzeniu.A kiedy już coś zjem
      odrazu mam chęć to zwrócić.
      Mam nadzieję,że jak zacznie się szkoła to przestanę tak obsesyjnie myśleć o
      jedzeniu i pochłoną mnie-choć częściowo-inne sprawy.
      • manuelle Re: Napady głodu... 03.09.06, 17:29
        nie jesteś sama. mogę wymiotwac codziennie kilka razy,i to od rana i to
        absolutnie wszystko co zjem. prawda jest taka, że z nudów zaczynam sie obżerać
        (nawet specjanie w tym celu ide do sklpu po 3,4czekolady). Im bedziesz mieć
        zatem więcej zajęć tym lepiej. Jemy,by żyć, a nie na odwrót - pamiętaj o tym!
        • maniura6 Re: Napady głodu... 13.09.06, 12:03
          Codziennie próbuje znależć sobie jakieś zajęcie, żeby tylko nie myśleć o
          jedzeniu. Żeby nie otworzyć lodówki i pochłonąć połowy zawartości. To jest
          okropne i choć bardzobym chciała przynajmniej zrobić sobie jednodniową przerwę -
          nie potrafię, bo to jest silniejsze ode mnie. Bulimia zawsze wygrywa i boję się,
          że tak już będzie zawsze, aż w końcu się wykończę. Czasami mam takie myśli, że
          chciałabym zarzygać się na śmierć, ale jak na złość nie mogę... Przed chwilą
          znowu miałam napad. Po zjedzeniu wszystkiego co tylko było do zjedzenia ledwo
          stałam na nogach, było mi strasznie słabo i bolał mnie brzuch i tak jest zawsze.
          Za kilka dni zaczynam studiować i może wtedy przestanę cokolwiek jeść...
          • chuda18 Re: Napady głodu... 13.09.06, 12:24
            ja mam ane od 6 lat, w te wakacje zaczela mi sie przeradzac w bulimie, ale
            anoreksja wygrala..
            przez 2 miechy dzien w dzien wymiotowalam, bieglam do sklepu po slodycze malo
            nog nie polamalam, potem nie moglam trafic kluczem w zamek tak mi sie rece
            trzesly !!! kiedy dotarlam pochlanialam to wszystko z obledem w oczach i szlam
            do lazienki odkrecalam kran przysznic i wode jeszcze lalam do wanny zeby
            zagluszyc strach i wszystko zwracalam
            dopiero powstrzymaly mnie 2 zlamane zeby 400 zl zostawione u dentysty i
            zapalenie dziasel
            i oto tak anoreksja powrócila z wielkim hukiem bo jedzac i wymiotujac troche
            przytylam to teraz schudlam 5 kilo i przy 175 cm waze 48 kilo.. piekne?
            chce wyzdrowiec ale lekarka postawila juz na mnie krzyzyk..
            od pazdziernika studia i anoreksja kolejny rok króluje

            pozdrawiam
            • hesjja Re: Napady głodu... 15.09.06, 04:20
              Jak to lekarka postawiła na Tobie krzyżyk?! Skoro Ty chcesz wyzdrowieć to nie
              popuszczaj. Idż do innej, bardziej kompetentnej. Przecież z takich chorób nie
              wychodzi się w tydzień, często to kilkuletnie terapie.
              • chuda18 Re: Napady głodu... 15.09.06, 08:42
                postawila..
                powiedziala ze u 20 letniej osoby z 6 letnim stazem w chorobie nie widzi szans
                na wyleczenie
                a w szpitalu pewna lekarka mieszala mnie z blotem powiedziala ze jestem nikim i
                to oni tu decyduja a ja nie mam prawa do wlasnego zdania
                napisala bym cos wiecej co tam zaszlo ale to najmniejszego sensu nie ma..
                bylo "jestes anorektyczka i sie zamknij"
                • maniura6 Re: Napady głodu... 15.09.06, 09:22
                  Leczenie zaczyna się nie od wpychania anorektyczce jedzenia, ale od wyleczenia
                  jej psychiki. Szczerze mówiąc, to jestem wstrząśnięta tym, co napisałaś. Nie
                  mówię - są nam czasami potrzebne kopniaki, żeby z tego wyjść, ale nie
                  wyzdrowiejemy cały czas słysząc krytykę. Nawet nie zdaję sobie sprawy jak
                  musiało być Ci przykro. Jedno wiem na pewno zgodzi się ze mną większość
                  dziewczyn z tego forum - takie osoby nie powinny nazywać się lekarzami. Po tym,
                  co napisałaś to wnioskuję, że ci ludzie(chociaż to za duże słowo) zostli
                  "lekarzami" dla pieniędzy, a nie, żeby pomagać cierpiącym. Ale na szczęście masz
                  nas i pomożemy Ci, wspierając Cię słowem jak tylko umiemy. 3maj się Kochana
                  cieplutko. Buziaki. PA!PA!PA!PA!
                • idamarcowa Re: Napady głodu... 15.09.06, 10:04
                  jestem zbulwersowana!
                  to kolejny dowód na to, że Polska to jest kompletny ciemnogród:
                  instrumentalne traktowanie pacjenta, stosowanie nieaktualnych metod, niedouczony
                  i NIEMORALNY personel
                  a kodeks zawodowy psychologa/lekarza?! o tym uczą na pierwszym roku studiów.
                  okazuje się, ze "specjaliści" mają to gdzieś; traktują nas z góry, szufladkują i
                  nie szanują godności osobistej.
                  nie wszyscy, ale bardzo współczuję dziewczynom, które akurat na takich trafiły :(
    • kinga20_sdz Re: Napady głodu... 15.09.06, 14:48
      ja tez mam takie napady jedzenia ze w głowie sie nie miesci.nie jem nie
      jem.głodówa na całego.same marchewki jabłka srodki przeczyszczajace.a jak juz
      nie wytrzymam to opycham sie tak ze po prostu wstac nie moge.brzuch mam
      jak....az mi sie ulewa z buzi to jedzenie.
      nawet najgorszemu wrogowi nie zycze doprowadzic sie do takiego stanu.koszmar to
      mało powiedziane.
      pzdr
    • weeroonis007 Re: Napady głodu... 16.09.06, 20:15
      Ja tak samo potrafiłam zwrócić wszysto co tylko zjadłam, nawet jak nie miałam
      napadu głodu, bo ogólnie posiłki typu śniadanie , obiad to jem mikroskopijnej
      wielkości. Gorzej jak jestem sama w domu...
      • maniura6 Re: Napady głodu... 17.09.06, 08:14
        Zgadzam się z Tobą. Mi też trudno wytrzymać bez napadu, kiedy jestem sama.
        Właśnie wtedy jest najgorzej, bo wiem, że nikt mnie nie przyłapie i nie będę
        musiała się z niczego tłumaczyć. Zanim wszyscy wrócą do domu, to ja już skończę
        i wywietrze dom, żeby nie było nic czuć, no i jeszcze dodatkowo wlewam Domestos
        do muszli, żeby tak bardzo nie śmierdziało... Wczoraj matka znowu się na mnie
        wydarła tak bardzo, że nawet poważnie myślałam, żeby się pociąć, ale z
        tchórzostwa nie zrobiłam tego i teraz żałuję, bo to oznacza, że będę musiała
        jeszcze długo słuchać jej głupich komentarzy na mój temat.Niedawno dostałam się
        na studia, a ona jak zawsze skomentowała to jednym zdaniem:"Głupi ma zawsze
        szczęście". Powiedziała jeszcze, że mam tak mały mózg, że nie skończę tych
        studiów. I jak tu się nie załamać i wierzyć w siebie... :-(
        • misiaxl Re: Napady głodu... 17.09.06, 09:34
          maniura6 współczuję Ci, że nie masz oparcia w rodzinie.Wiem, że jeżeli ma sie
          wsparcie rodziny dużo łatwiej wyjść z tego bagna.Ja po przeczytaniu tego co
          napisałaś pomyślałam że jestem szczęściarą bo mam wspaniałych wyrozumiałych
          rodziców.Mam zaburzenia odżywiania-wprawdzie jak powiedziała psycholog nie jest
          to ani ano ani buli ale też jest mi ciężko.Ciągle myślę o jedzeniu a szczupła
          sylwetka jest dla mnie celem życiowym.Mam nadwagę i wydaje mi się,że tylko
          głodząc się mogę schudnąć.Potrafię przez tydzień się głodzić ale po rozmowie z
          psychologiem wszysto bierze w łeb bo od owa zaczynam jeść.Wiem, że aby żyć
          trzeba jeść ale ja wolałabym nie jeść bo jak jem to wydaje mi się, że
          grubnę.Mam skrzywioną psychikę i dlatego postanowiłam zwrócić się o pomoć do
          specjalistów-psychiatry i psychologa.Tylko w ten sposób mogę zacząć normalne
          zycie beż obsesyjnych myśli o jedzeniu.Pomyśl może warto byłoby skorzystać z
          pomocy fachowców-ale prawdziwych fachowców.Ja leczę się już cztery lata i
          stopniowo robię postepy.Chociaż czasem jestem zła że to tak długo trwa to mam
          nadzieję że jestem już blisko wyzdrowienia i to właśnie podtrzymuje mnie na
          duchu i umacnia w postanowieniu żeby nie pzrerywać terapii.Nie powiem bo mam
          momenty kiedy chciałabym uciec i schowac się gdzieś gdzie nikt by mnie nie
          znalazł ale to nie jest wyjście.Trzeba umieć stawić czoło problemom.Dobrze
          byłoby gdybyś mogła liczyć na czyjeś wsparcie-może to być psycholog,lekarz lub
          przyjaciółka albo przyjaciel.Dobrze jest wiedzieć że jesteś dla kogoś kimś
          ważnym.A mamą sie nie przejmuj tylko pomysl sobie,że jak tak Cię traktuje to
          sama powinna zwrócić się o pomoć do specjalisty bo to nie jest normalne
          zachowanie.Najważniejsze że dostałaś się na studia.Jesteś wartościowym
          człowiekiem.Musisz tylko w to uwierzyć.Pozdrawiam:)))
          • maniura6 Re: Napady głodu... 18.09.06, 10:55
            Dziękuję Ci bardzo za słowa otuchy i wsparcia. W liceum rzeczywiście miałam 2
            bliskie Przyjaciółki, które wiedziały o mojej chorobie. Robiły wszystko, żeby mi
            pomóc, ale ja zachowałam się jak ostatnia kretynka i okłamałam ich, że się z
            tego wyleczyłam. Poczułam,że nie mam prawa obarczać ich moimi problemami i
            dlatego zostałam z tym sama.
Pełna wersja