04.04.03, 17:55
Zastanawia mnie fakt,że większość listów, artykułów w gazetach i programów
dotyczy anoreksji. A przecież bulimia jest równie straszna, choć na pewno nie
tak "efektowna", bo nie widać wystających żeber, kocistych kolan i
patykowatych ramion.Któż może wiedzieć, rozumieć wymioty, objadanie się,
pakowanie w siebie sterty żarcia i odwiedzanie toalety kilka, kilkanaście,
kilkadziesiąt razy dziennie. Wypadające zęby, nadkwaśność, palenie w
przełyku, wrzody, opuchlizna, no i oczywiście to koszmarne samopoczucie,
obwinianie się, niespełnione obietnice, ciągły strach, ukrywanie
się...Codzienność bulimiczki, czyli moja. Perfekcja w kłamstwie i
zaciemnianiu obrazu.
Nienawidzę siebie. Prosto i odważnie mówię, że nie mam do siebie nawet
odrobiny szacunku.Nic.. Tyle na razie. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • midm Re: bulimia 04.04.03, 19:17
      >A przecież bulimia jest równie straszna,
      Zgadzam sie i osobiscie wydaje mi sie, ze jest nawet gorsza.

      > Nienawidzę siebie. Prosto i odważnie mówię, że nie mam do siebie nawet
      > odrobiny szacunku.Nic..
      Hej... oddziel chorobe od siebie samej.

      Leczysz sie?
    • pawellac Re: bulimia 06.04.03, 22:16
      max-max napisała:

      > Nienawidzę siebie. Prosto i odważnie mówię, że nie mam do siebie nawet
      > odrobiny szacunku.Nic.. Tyle na razie. Pozdrawiam.

      Nie ma powodu, żebyś straciła szacunek do siebie. Nie chcesz przecież robić
      nikomu krzywdy. To choroba, nad którą nie panujesz. To, że siebie nienawidzisz,
      może być jej przyczyną. Znajdź kogoś, kto to zmieni. Psychoterapeutę,
      przyjaciela; może pomogą Ci rodzice, rodzeństwo. Próbuj!
      • max-max Re: bulimia 07.04.03, 12:40
        Dzięki za odzew. Nie spodziewałam się.
        Z tym leczeniem nie jest aż tak prosto. Nie bardzo mogę sobie pozwolić na
        szpital ani pod względem czasu, ani pieniędzy. Wiem, wiem, zdrowie jest
        najważniejsze, ale... Dlaczego szpital? Tak mi poradził specjalista. Mój
        przypadek kwalifikuje się do leczenia na oddziale. No i pozostaje kolejny
        problem - rodzina. Nie zdają sobie sprawy z mojej choroby i jak bardzo mnie ona
        niszczy. Jestem sama. A znając ich wszystkich, po takich rewelacjach dostałabym
        na zawsze etykietkę świra(co nie zmienia faktu, że są ukochani i cudowni).
        Strasznie to namieszane. Na dodatek mam ostatnio koszmarny dół, bo przytyłam 3
        kg i nie mieszczę się w żadne spodnie. Pozdrawiam.M.
        • pawellac Re: bulimia 07.04.03, 13:18
          max-max napisała:

          > Dzięki za odzew. Nie spodziewałam się.
          > Z tym leczeniem nie jest aż tak prosto. Nie bardzo mogę sobie pozwolić na
          > szpital ani pod względem czasu, ani pieniędzy. Wiem, wiem, zdrowie jest
          > najważniejsze, ale... Dlaczego szpital? Tak mi poradził specjalista. Mój
          > przypadek kwalifikuje się do leczenia na oddziale. No i pozostaje kolejny
          > problem - rodzina. Nie zdają sobie sprawy z mojej choroby i jak bardzo mnie
          ona
          >
          > niszczy. Jestem sama. A znając ich wszystkich, po takich rewelacjach
          dostałabym
          >
          > na zawsze etykietkę świra(co nie zmienia faktu, że są ukochani i cudowni).
          > Strasznie to namieszane. Na dodatek mam ostatnio koszmarny dół, bo przytyłam
          3
          > kg i nie mieszczę się w żadne spodnie. Pozdrawiam.M.

          Jeżeli nie możesz iść do szpitala, lecz się ambulatoryjnie, bo inaczej i tak
          tam trafisz w najmniej korzystnym momencie.
          Jeżeli rodzina Cię kocha, to Twoje zdrowie jest dla nich najwyższym dobrem.
          Porozmawiaj - może na początek z tą jedną najukochańszą osobą (mama, tata,
          siostra?). Może oglądali wczorajszy odcinek "Na dobre i na złe" o bulimii.
          Podsuń im jakąś książkę o bulimii (służę tytułami na życzenie).
          Etykietkami się nie przejmuj. Ważne jest Twoje życie i zdrowie! Niech Ci zależy
          na opinii tylko tych ludzi, których cenisz. Jeżeli uznają Cię za "świra",
          odpuść ich sobie.
          3 kg? Co to jest? Daj spokój. Zastanów się, co dla Ciebie jest najważniejsze w
          życiu.

          Pozdrawiam
          Trzymaj się
        • midm Re: bulimia 07.04.03, 15:55
          Nie bardzo mogę sobie pozwolić na
          > szpital
          Moim zdaniem tylko to stanowi problem, rodzine po prostu brzydko mowiac "olej".
        • koloredka Re: bulimia 07.05.03, 07:19
          czytając twój list miałam wrażenie, że sama go napisałam! To straszna jak
          możemy marnowac sobie zycie! Nie potrafie pomóc sama sobie chociaz próbuję.
          Może napiszesz do mnie, opowiem Ci o moich doswiadczeniach i walce z tym , może
          razem nam sie uda... Pozdrawiam
          • midm Re: bulimia 07.05.03, 09:37
            Nie potrafie pomóc sama sobie chociaz próbuję.
            > Może napiszesz do mnie, opowiem Ci o moich doswiadczeniach i walce z tym ,
            może
            >
            > razem nam sie uda...
            Kontakt z inna chora to dobry pomysl, ale nie rezygnuj z lekarza.
            • koloredka Re: bulimia 07.05.03, 14:24

              Przed lekarzem ma straszny opór, bo ja wiem co mi jest i wiem jak nad tym
              (teoretycznie) zapanowac, co jest tego przyczyną, wiele artykułów, programów
              przerobiłam i wniosek z tego wyciagnęłam jednen - jesli masz szczęscie to
              trafisz do dobrego lekarza, reszta wcale tego nie rozumie i patrzy na nas jak
              na głupie baby co to maja taka dziwna mode albo jakies fanaberie. A NAM ŻYCIE
              UCIEKA ! Rozpacz i płacz w toalecie, drżace rece i nogi, opuchnieta twarz,
              bezsilnosć, ból brzucha,gardła... przyrzekam sobie ze kazdy raz jest tym
              ostatnim, ale to nie prawdza. Oszukuje sama siebie juz 6 lat... i ten koszmarny
              strach... Boże jak ja sie czasem boję... nawet nie potrafie opisać tego
              strachu.
              • midm Re: bulimia 07.05.03, 15:53
                > Przed lekarzem ma straszny opór, bo ja wiem co mi jest i wiem jak nad tym
                > (teoretycznie) zapanowac, co jest tego przyczyną
                No chyba, ze tak... ja nie mialam pojecia co nia rzeczywiscie jest. Zreszta
                nawet jakbym wiedziala, to mysle, ze terapia i tak by mi sie przydala. (Bo
                np. m.in. pozmienialam w trakcie niej swoje rozne "teorie".)

                >jesli masz szczęscie to
                > trafisz do dobrego lekarza, reszta wcale tego nie rozumie i patrzy na nas jak
                > na głupie baby co to maja taka dziwna mode albo jakies fanaberie.
                Ja przyznam, ze nie spotkalam sie z takim podejsciem wsrod psychoterapeutow,
                wsrod innych lekarzy to owszem, ale to tez bardziej kiedys (a ja chorowalam
                lata temu) niz teraz.

                A NAM ŻYCIE
                > UCIEKA !
                No niestety.
                Namawialabym Cie nadal na sprobowanie leczenia, moze a nuz, tylu to pomoglo.
                Jak uznasz, ze nie, to sie wycofasz.
                • midm Re: bulimia 07.05.03, 15:55
                  A i jak max-max by Ci nie odpisala to moze wejdz tu
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12886, moze tu kogos
                  znajdziesz.
                  • midm Re: bulimia 07.05.03, 15:56
                    Trzymaj sie, zycze zebys z tego wyszla.
                    • midm Re: bulimia 07.05.03, 16:05
                      Zreszta ponizej dziewczyny tez podaly kontakty.
                      • koloredka Re: bulimia 08.05.03, 08:02

                        • midm Re: bulimia 08.05.03, 08:15
                          > Koleżanka w listopadzie zeszłego roku opowiedziała mi o diecie,
                          >do której sama wraca ( ona ma problemy z hormonami, nie moze miec dzieci, lczy
                          >się i niestety skutek uboczny tego leczenia to tycie. rzeczywiście działa, juz
                          >po dwóch tygodniach leca centymetry i waga i co najwazniejsze nie wyniszcza
                          >organizmu, co wiecej, poprawia stan naszego organizamu, oczyszcza, nawet
                          >wyniki
                          >z badań okresowych sa rewelacyjne,chociaz nie powinno sie stosowac cześciej
                          >niz
                          >dwa razy w roku. I To jest moj ratunek, ale z drugiej strony to obarstwo i
                          >potem... ale jeśli ktos chce moge dokładnie opisac na czym to polega i odesłac
                          >do ksiązki - autorka to lekarz medycyny
                          Jesli to Ci pomaga, to stosuj, ale pamietaj, ze to nie rozwiazuje wszystkiego.
                          • koloredka Re: bulimia 08.05.03, 09:46

    • messala Re: bulimia 09.04.03, 18:14
      Jestem chora na bulimie. Lecze sie. Od miesiaca nie wymiotowalam, chodze do
      psychologa( jest darmowy, na Kase Chorych). Mozna, naprawde mozna sie leczyc.
      Jestem dumna z siebie, ze kontroluje siebie. Chce mi sie krzyczec z radosci.
      Potrafie!
      Uwierz w siebie. Zglos sie do kogos, zadzwon do telefonu zaufania, poda ci
      numery, adresy kontaktowe. Moge ci kilka zarekomendowac.
      Kiedy dowiedziala sie rodzina o mojej chorobie, przezyla ogromny szok.
      Przeciez jestem przykladna studentka, lubiana, z licznymi przyjaciolmi, ba, ma
      nawet stypendium. Potrafilam doskonale funkcjonowac w spoleczenstwie. Gorzej
      juz bylo z moja psyche, ktora sie sypala. Nie dopusc do tego, zeby choroba
      zawladnela twoim zyciem. Nie dopusc do tego, ze nie bedziesz myslec
      samodzielnie. Blagam cie, zycie masz tylko jedno. Sila tkwi w tobie. I nie badz
      z tym sama, bo sobie nie poradzisz. Na samym poczatku musi ktos cie
      kontrolowac, wiem to ze swojego doswiadczenia. No i oczywiscie musisz chciec,
      bo nawet najlepszy specjalista cie nie wyleczy jesli nie bedziecz chciala tego
      sama. Ja chce, bardzo. Wierze, ze mi sie uda. Z kazdym dniem coraz bardziej
      wierze w siebie, nabieram sil. Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, tyle
      ludzi do pozanania..To nie ma sensu, dostosowywac swoje zycie do jednej
      czynnosci, a wlasciwie dwoch: jedzenia i wymiotowania.
      Teraz jestem madra, bo podjelam walke. Na poczatku bylam w podobnej co ty
      sytuacji. Nie wyobrazalam sobie innego zycie, bez bulimii. Zzylam sie z nia tak
      bardzo, ze zapomnialam jak sie normalnie funkcjonuje. Teraz sobie przypominam.
      Zycze ci odwagi w podjeciu decyzji o leczeniu. Ze swojej strony nie moge ci
      pomoc, tylko ty mozesz to zrobic.
      Pozdrawiam.
      Magda.
      Messala@interia.pl
    • jula7 Re: bulimia 25.04.03, 10:20
      witam serdecznie rozumiem cię wpełni mam dokładnie ten sam problem a wiesz co
      jest najgorsze nie te fizyczne dolegliwości ale fakt że całe moje życie jest
      zdominowane przez jedzenie nienawidze tego próbowałamz tym walczyć ale nie
      wychodzi mi słuchaj jak masz ochote pogadać to zapraszam do siebie nagadu-gadu
      mój numer to 5604467 zcekam
      • max-max Re: bulimia 09.05.03, 15:51
        Strasznie długo nie zaglądałam na FORUM i jestem zaskoczona ilością listów. Mam
        niestety ostatnio wrażenie, że jest ze mną coraz gorzej. Nie mam życia, nie
        umiem normalnie spotkać się ze znajomymi ani rodziną,wszystko podporządkowuję
        temu potwornemu nałogowi, nawet praca nie jest w stanie wyrwać mnie z obłędu
        myślenia o jedzeniu. Charakter też mi się chyba spaczył,trudno ze mną wytrzymać
        nawet mnie samej. Rodzina mocno narzeka, przed znajomymi jeszcze trzymam fason,
        przecież nie bywam z nimi 24 h na dobę. Jakoś nie umiem się pozbierać,
        myśleć...Odezwę się w przyszłym tygodniu, może coś konkretniejszego napiszę.
        Trzymajcie się dziewczyny...
        • buli77 Re: bulimia 10.05.03, 13:22
          Kochanie, błagam Cię, lecz się! Twoje życie mnie przeraża, lecz się! Jeśli
          twoja rodzina chce dla ciebie jak najlepiej zrozumie cię! Uszka do góry! pa pa
          Bulinka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka