nadiaaa3
14.07.07, 13:35
moje problemy z jedzeniem trwają już od ok 8 lat. zaczęło się niewinnie:
chciałą troszkę schudnąć poprzez sport i ograniczenie słodyczy....potem była
anoreksja, następnie bulimia, i znów anoreksja...a teraz bulimia. W sumie 8
lat cierpień i walki ze sobą. Wcześniej miałąm wielką motywację aby próbować
przynajmniej żyć normalnie, uczyłam się, uprawiałam sporty...itp.Niestety
coraz częściej myślę sobie,że to nie ma sensu...że właściwie to po co się
starać??? Niedawno o bulimii powiedziałam swojemu mężowi...miałam nadziej,ze
mi pomoże. Mam jednak wrazenie,że on zbagatelizował problem. Najperw
oczywiśćie zaoferował pomoc....ale potem temat jakby przestał istnieć:( Co
gorsza- stwierdził nawet,iż każdy człowiek ma różne problemy...a moje to
wcale nie są takie wielkie i na pewno wszystko wyolbrzymiam. sama nie wiem
już jak to jest. wymiotuję każdego dnia i choć nienawidzę tego to naprawde
nie umiem przestać. Czuję się taka beznadziejna, słaba, mam żal do siebie o
to że nie umiem wziąć się w garść. Rano nawet nie chce mi się wstać z łózka,
trace przyjaciół, staję się coraz bardziej nerwowa i nieszczęśliwa.To co
kiedyś sprawiało mi przyjemność dzis jest dla mnie obojętne. Coaraz bardzxiej
siebie nienawidzę.....a najgorsze jest to ,że nikt tego nie chce zobaczyć.
kocham swojego męża i wiem,ze ona kocha mnie....niestety czuję się przez
niego taka opuszczona. Co ja mam zrobic???