roma89
29.07.07, 15:01
na pewno doskonale to wiecie bo same przez to przechodzicie...ciezko jest
samej sobie poradzic zawsze bylam pewna siebie dobrze szlo mi w szkole mialam
wiele wyroznien rodzice byli zadowoleni nie sprawialam klopotow dlatego tez
nie zwracali na mnie uwagi tz nigdy nie przypuszczaliby ze cos moze byc nie
tak nie sugeruje tym oczywiscie ze to ich wina tylko to oni zawsze dodawali
mi sil i jesli cos bylo zle zawsze mowili ze ja sobie poradze i ich cieple
slowa dodawaly mi energii i zawsze tak bylo..nigdy nie tracili wiary we mnie
a ja czulam sie z tym bezpiecznie..nie wiem dlaczego tak sie stało wszystjko
bylo niby ok zaczelo sie od herbatek a od roku praktycznie codziennie a nawet
kilka razy dziennie wymioty..i teraz niby potrzebowalabym ich cieplych slow
ze we mnie wierza ze wszystko sie ułoży ;,(ale...boje sie wstydze sie
powiedzialam juz o tym najlepszym przyjaciolka i widze jak jest one tego nie
rozumieja chca dla mnie dobrze wiadomo ale nie rozumieja ze nie mam kontroli
ze nie potrafie..kilkanascie razy z tym konczylam bez skutku..mowia zebym
powiedziala rodzicom bo oni beda mnie wspierac nie wiem co robic jestem tak
zagubiona..kiedy jestem z chlopakiem jest dobrze bo staram sie skupic tylko
na nas ale jak tylko odjezdza...a widzimy sie raz na tydzien no 2 razy(sob i
niedz) to juz jest atak..nienawidze jedzenia!!! jest okropne dostarcza mi
tyle bolu i cierpienia..nie radze sobie z sama soba chociaz wielu moich
znajomych uwaza ze jestem zorganizowana wszytsko zawsze mam zapiete na
ostatni guzik..i to straszne boooo ja nie potrafie oklamywac nienawidze
siebie za to ze to robie ze oklamuje ludzi ktorych kocham ale nie musialabym
gdymym sama zrozumiala ze krzywdze siebie wiem o tym doskonale ale mowic a
robic to dwie rozne sprawy...