29.07.07, 15:01
na pewno doskonale to wiecie bo same przez to przechodzicie...ciezko jest
samej sobie poradzic zawsze bylam pewna siebie dobrze szlo mi w szkole mialam
wiele wyroznien rodzice byli zadowoleni nie sprawialam klopotow dlatego tez
nie zwracali na mnie uwagi tz nigdy nie przypuszczaliby ze cos moze byc nie
tak nie sugeruje tym oczywiscie ze to ich wina tylko to oni zawsze dodawali
mi sil i jesli cos bylo zle zawsze mowili ze ja sobie poradze i ich cieple
slowa dodawaly mi energii i zawsze tak bylo..nigdy nie tracili wiary we mnie
a ja czulam sie z tym bezpiecznie..nie wiem dlaczego tak sie stało wszystjko
bylo niby ok zaczelo sie od herbatek a od roku praktycznie codziennie a nawet
kilka razy dziennie wymioty..i teraz niby potrzebowalabym ich cieplych slow
ze we mnie wierza ze wszystko sie ułoży ;,(ale...boje sie wstydze sie
powiedzialam juz o tym najlepszym przyjaciolka i widze jak jest one tego nie
rozumieja chca dla mnie dobrze wiadomo ale nie rozumieja ze nie mam kontroli
ze nie potrafie..kilkanascie razy z tym konczylam bez skutku..mowia zebym
powiedziala rodzicom bo oni beda mnie wspierac nie wiem co robic jestem tak
zagubiona..kiedy jestem z chlopakiem jest dobrze bo staram sie skupic tylko
na nas ale jak tylko odjezdza...a widzimy sie raz na tydzien no 2 razy(sob i
niedz) to juz jest atak..nienawidze jedzenia!!! jest okropne dostarcza mi
tyle bolu i cierpienia..nie radze sobie z sama soba chociaz wielu moich
znajomych uwaza ze jestem zorganizowana wszytsko zawsze mam zapiete na
ostatni guzik..i to straszne boooo ja nie potrafie oklamywac nienawidze
siebie za to ze to robie ze oklamuje ludzi ktorych kocham ale nie musialabym
gdymym sama zrozumiala ze krzywdze siebie wiem o tym doskonale ale mowic a
robic to dwie rozne sprawy...
Obserwuj wątek
    • barbie221 Re: zle...:,( 29.07.07, 23:54
      ROMA!!! musisz sie wziac w garsc!!! ja tez nie powiedzialm nikomu...nie wiem
      moj chlopak (ktorego zreszta juz trace, bo ja i moje jedzenie jest dla mnie
      wazniejsze),nie wiedza rodzice...tez nie chce Ich ranic...ale jesli to forum mi
      nie pomoze to bede zmuszona Im powiedziec...dzisiaj rano prawie nie udlawilam
      sie wlasnymi wymiocinami...wiec dzisiaj tego nie zrobilam...spanikowalam...nie
      dopusc do tego ze bedziesz wachac kwiatki od spodu!!!nie pozwol wygrac
      bulimii!!! no...jeszcze jedna proba Mala jeszcze jedna...nie poddawaj
      sie...trzymam kciuki i informuj nas o wszystkim:)
      • roma89 Re: zle...:,( 30.07.07, 10:52
        ooooł....dziękuje Ci bardzo...ja też obiecuje wziąć się w garść chociaż wiesz
        jak to jest to bede się starać bardziej niż zwykle...pozdrawiam i również życzę
        zdrowia...buziaki;*
    • roma89 Re: zle...:,( 30.07.07, 11:12
      hmy..nie czytalam wczesniejszych Twoich konentarzy i wypowiedzi...to dziwne
      zawsze wydawalo mi sie ze nie ma z kim o tym pogadac ze przeciez to ja jestem
      inna i nikt tego nie zrozumie..ze to nawet nie jest jakas choroba tylko jestem
      taka i nic tego nie zmieni..od niedawna zaczelam czytac te wszytstkie posty i
      dopiero teraz dostrzegam jak nas jest wiele..czytajac Twoj nowy rozpoczty watek
      poczlam sie jakbym czytala swoja krotka historie dnia i caly ten opis jak widza
      nas znajomi..wchodzilam tutaj bo ludzilam sie ze znajde jakies wskazowki na to
      zeby wyjsc z tego..teraz wiem ze trzeba uwierzyc w sama siebie uwierzyc ze
      jesli sie czegos mocno pragnie to uda sie trzeba tylo nie tracic
      nadziei..dziekuje Ci jeszcze raz za cieple slowa mam nadzieje ze damy rady;*
      • barbie221 Re: zle...:,( 31.07.07, 00:16
        No widze Mala, ze zaczynasz rozumiec:)))ciesze sie ogromnie:)))jest nas
        mnostwo...i kazda z osobna i wszystkie razem walczymy juz nie tylko o zdrowie
        ale takze i zycie...ja dzisiaj nie zwymiotowalam ani razu...caly dzien na
        zdrowej zywnosci...czuje sie rewelacyjnie!!!wiem ze to moze prysnac jutro jak
        banka mydlana...ale wiesz co?nie poddam sie...sprobuje jeszcze raz i
        jeszcze...az wyjde z tego gown...a wiesz dlaczego?bo dzisiaj sie dowiedzialam
        ze moj najblizszy przyjaciel stracil w wpadku samochodowym juz czwarta bliska
        Mu osobe w ciagu 3 lat...a My tracimy swoje najlepsze lata wiszac na muszli
        klozetowej...wstrzasnelo mna...JA CHCE ZYC...I BEDE ZYC...ps.jakbys chciala
        napisac cos wiecej niz chcesz tu na forum to podaje adres:mika134@amorki.pl-
        sprawdzam poczte codziennie...pisz kiedy tylko masz ochote,zawsze odpisze...mi
        tez tu ludzie pomagaja...trzymaj sie cieplutko...:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka