Dodaj do ulubionych

a ja bym chciała...

26.10.07, 13:38
...być anorektyczką.. ale nie umiem przestać jeść.. okropne, że nie
mam tyle silnej woli, ile niektóre z Was. Mam prawie 22 lata, to nie
jest fanaberia... marzy mi się taki stan.. i znikanie. zazdroszczę
tym, którym się udało. może jestem potworem - nawet jeśli, to
ostatecznie tylko ja cierpię.
Obserwuj wątek
    • asiul-ek25 Re: a ja bym chciała... 26.10.07, 14:10
      rzeczywiscie fantastyczne marzenia,nic tylko pozazdroscic.wpadac z
      jednej skrajnosci w druga. Grubo sie myslisz myslac ze tylko ty
      cierpisz.
      • serelem Re: a ja bym chciała... 26.10.07, 14:30
        kto jeszcze?
        musze sie ukarać - to byłby dobry sposób.. ale słaba jestem. jednak
        będę próbować.
        • unconscious2 Re: a ja bym chciała... 26.10.07, 17:39
          kto jeszcze?
          ty chyba nie pytasz poważnie?
          a rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, pies, kot ?
          Czy ty myślisz, że wszyscy bez mrugnięcia okiem będą patrzeć jak umierasz?
          To nie film, to rzeczywistość.
          • serelem Re: a ja bym chciała... 26.10.07, 19:01
            ludzie za bardzo sie czepiają tego życia.. jakby to było niewiadomo
            jakie szczęście. tymczasem zdecydowanie lepiej byłoby nie istnieć.
            pewnie wielu sie ze mną nie zgodzi, pewnie powiecie, że mam jakiś
            problem ze soba i w takim marzeniu szukam ucieczki - no i oczywiście
            tak jest. ale czy to złe szukać ucieczki? co jest gorsze - patrzeć
            jak umierasz, czy patrzeć jak żyjesz...? wg mnie nie ma różnicy -
            chodzi tylko o fizyczny ból. a ten mi się należy i jest moją
            prywatną sprawą.
            • ankaaa Re: a ja bym chciała... 26.10.07, 20:08
              Gdyby było jak piszesz to dawno nie byłoby Ciebie na ziemi.
              Jednak jesteś.
              Jednak po coś to napisałaś.
              • serelem Re: a ja bym chciała... 26.10.07, 21:58
                nie po cos.. tylko dla czegos - bo jestem tchórzem
                • martina-srebrna Re: a ja bym chciała... 27.10.07, 12:08
                  uwierz mi.. nie wiesz co piszesz! wydaje Ci sie, ze jak przestaniesz
                  jesc to bedziesz miala kontrole nad swoim zyciem i swoim znikaniem,
                  a to nie prawda.. jak zachorujesz wtedy dopiero poczujesz brak
                  kontroli nad soba, swim zyciem - zupelnie nad wszystkim! nie
                  bedziesz potrafila wrocic do swojego 'normalnego' zycia, ktore
                  wlasnie wtedy wyda Ci sie najwspanialsze jakie moglas otrzymac..
                  dopiero wtedy je docenisz! to tez nie prawda, ze tylko Ty jestes
                  odpowiedzialna za swoje 'znikanie'! moze Ci sie teraz wydawac, ze
                  nie ma nikogo, kto moglby ucierpiec na tym, ze Ciebie zabraknie, ale
                  jestem pewna, ze to nie prawda.. wiec radze nie skupiac sie na
                  glodzeniu, wpadaniu w 'upragniona' anoreksje i 'znikaniu, ale zajac
                  sie swoim zyciem i starac sie wykorzystac je jak najlepiej potrafisz!

                  pisze to ja - chora - probujaca, ale zupelnie nie potrafiaca wrocic
                  do normalnego zycia.. i dopiero teraz mam momenty, ze wolalabym nie
                  zyc, niz walczyc z ta choroba!

                  zastanow sie, czego naprawde pragniesz...
                  • serelem Re: a ja bym chciała... 27.10.07, 14:27
                    .. ale wlasnie o to chodzi... nie widze w chorobie szczescia, wiem
                    ze moglabym je miec tu i teraz gdybym chciala, gdybym sie na nie
                    zgodzila i sobie na nie pozwolila..ale nie moge, musze cos sobie
                    zrobic, to ma byc kara - na ktora czekam od losu, a on mi jej nie
                    daje. musze sama. zreszta nie umiem wykorzystywac zycia.. cokolwiek
                    zrobie obraca sie w niwecz. glodzic sie tez nie umiem - wytrzymalam
                    tylko dwa tygodnie..
    • asiul-ek25 Re: a ja bym chciała... 27.10.07, 12:31
      zniszczysz nie tylko swoje zycie.zapewniam cie ze spedzisz sen z
      powiek rodzicom ,bliskim ktorzy beda sie głowic co zrobili nie
      tak.za pare lat tkwienia w chorobie uznasz ze nie warto
      było,dojdziesz do wniosku ze zmarnowalas ładny kawałek swojego
      zycia.stracsz szacunek do samej siebie.w pewnym momencie bliscy nie
      beda mieli juz siły.po paru latach a moze nawet i miesiacach twoj
      organizm dedzie skrajnie wycienczony.a wszystko po co?na pewno nie
      bedziesz szczesliwa w takim stanie.jestes młoda w przyszłosci byc
      moe bedziesz chciała miec rodzine,dzieci ,jednak zrujnowane zdrowie
      bedzie przeszkodą.naprawde nie warto.
      • serelem Re: a ja bym chciała... 27.10.07, 14:28
        za duzo juz bylo w moim zyciu, zebym nie mogla powiedziec, ze nie
        che miec rodziny i dzieci, wiec wzgledy biologiczne mnie nie
        zatrzymaja.... cholera, tylko nie umiem, nie mam silnej woli.......
    • asiul-ek25 Re: a ja bym chciała... 28.10.07, 12:49
      teraz tak mowisz a co gdy spotkasz kogos z kim bedziesz chcila
      zalozyc rodzine.Choc teraz pewnie takiej opcji nie zakładasz,ale
      gwarantuje ze to sie zmieni.zreszta to nie chodzi juz tylko o
      posiadanie dzieci,pomyslalas o innych skutkach.
      • martina-srebrna Re: a ja bym chciała... 28.10.07, 15:51
        a skutki sa.. i to bardzo widoczne.. na poczatku troche dokuczliwe,
        ale potem uniemozliwiaja Ci normalnie zycie..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka