Dodaj do ulubionych

bezczelne potępianie

20.05.08, 14:13
postanowiłam napisać bo po prostu nie do zniesienia jest tu pewna
rzecz, a mianowicie chodzi o uświadomienie co niektórym tutaj osobom
że na te forum wchodzą ludzie chorzy, a nie szaxceśliwi weselolutcy
jak skowronki i tylko ewseli. Mi osobiscie bardzo sie polepsza i
poprawilam swoj komfort zycia po latach rzygania ale to nie znaczy
ze mam kpic i potepiac tych którym jest teraz strasznie cieko, nie
radzą sobie i stracili wiarę. Nie rozumiem takiego bezwzglednego
plucia na tamte osoby. No niestety jest to troche przygnebiające ale
to forum jest po to zeby sobie pomagac i sie wspierac. Każdy jest na
innym etapie tej chorobvy, i każdy sam musi dojrzec, nabrac siły by
sie z tym zmierzyc i coś zrozumieć. To ze wam sie teraz udaje, to
nie znaczy ze macie bezwzglednie traktowac innych, słabszychitd. to
nie w porządku, same bylyscie kiedys na takim etapie ze sie
zagubilyscie, inaczej nie byliby was tutaj, inaczxej nie
zachorowalybyscie, nie tak? i mysle ze nie chcialybyscie zeby ktos
wtedy kiedy szukasz pomocy, nie chce ći sie życ powiedzial " jestes
leniem, tak ci wygodnie, rusz dupe i zrób coś z tym" przynajmniej
jesli chodzi o mnie to ni to by nie pomogło, ja sama do tego
dojrzewałam, bardzo długo, a pomagaly mi ciepłe słowa i wiara we
mnie, dlatego dajcie sobie spokój z takim chamstwem wobec tym w
trudnym etapie swojej choroby i nie wywyższajcie sie bo wcale nie
jesteściwe lepsze ale pomóżcie słabszym . Albo w ogóle sie nie
odzywajcie bo to podłe
Obserwuj wątek
    • beatrishe Re: bezczelne potępianie 23.05.08, 11:30
      Witam, zgadzam się z autorka tego wątku! Swoja opinię, w podobnym temacie
      umieściłam na poście "jak uwierzyć, ze można w pełni wyzdrowieć?".Nie będę sie
      wiec powtarzać ale chciałabym zacytować tu dwa fragmenty ks Wojciecha
      Szczawińskiego "Myśli przy końcu drogi", która jest relacją wolontariusza
      pracującego w hospicjum. Autor rozmawiał, słuchał i zapisywał to, co mówili
      śmiertelnie chorzy...
      "...bo chory działa na zupełnie innych obrotach niż zdrowy, inaczej widzi świat,
      inaczej myśli, inne ma wyczulenie,ale nadal jest jednym z nas i szanować go
      trzeba...Chorzy należą do zupełnie innego świata niż zdrowi. Czasami strasznie
      puszczają im nerwy. Zdrowy nie rozumie, dlaczego tak się dzieje, bo żyje wg
      swoich schematów. Nawet jak studia kończy, książek się naczyta, gada po
      niemiecku, francusku, to na takie sprawy ma głowę za małą..."
      " On cały czas kombinuje, jak by tu kamieniem rzucić w bliźniego, a beki we
      własnym oku nie widzi. Ja go rozumiem. Jak rzuci tym kamieniem, to od razu czuje
      się dowartościowany, lżej mu widać na duszy, a i złość rozładuje. Kiedy oskarża
      pewnie sobie wyobraża, ze postępuje w życiu lepiej od innych.Biedny człowiek.
      Wybacz mu Panie, ponieważ nie wie, co czyni. Współczuć mu trzeba z powodu braku
      świadomości. Wszystkim złym ludziom współczuć należy."
      Nie śmiem nic dodawać do tych słów ani ich komentować, podpisuję sie jednak pod
      nimi całym sercem i duszą!!!!
      Ucałowania i serdeczności dla alfa334
      • galaaa1 Re: bezczelne potępianie 23.05.08, 12:35
        Dziewczyny, zgadzam sie calkowicie z Wami.
        zastanawialam sie, kiedy ktos tu poruszy ta kwestie.

        nie mam nic do dodania wlasciwie do tego, co napisalyscie w tym i w
        watku obok.
        zastanawiajace dla mnie jest tylko jeszcze.... dlaczego osoby, ktore
        tak 'palaja' agresja, cynizmem i bezwzglednym slowem na tym forum,
        nie daly nawet troche poznac siebie, swojej historii, doswiadczenia,
        genezy swoich 'madrosci zyciowych'... ?

        pozdrawiam!
        • alfa334 Re: bezczelne potępianie 24.05.08, 06:29
          Dzięki kochane, ja w swoiom poście poruszyłam trudny i bolesny temat
          dotyczących tych kórzy cierpią i sobie nie radzą.I myślę też a
          raczej przede wszystkim nie o tych zdrowycz- bo ich razej trudno
          podejrzewać mnie o wyrozumiałość i zrozumienie tematu ale tych
          zdrowiejących. Nie potrafie mianowicie zrozumieć ich nadmiernego
          ktrytycyzmu wobec tych kórzy radzą sobie gorzej od nich. Tego po
          prostu nie jestem w stanie zrozumieźć, no nie mogę. Te osoby
          zwyczajnie nie mogą słuchać ipouczają, wymądrzają się a często po
          prostu obrażają tych którzy radzą sobie znacznie gorzej.Ja nie myślę
          że należy wciąż współczuć i głaskać nas po głowie, zresztą nie
          jestem psychologiem bvo taki kop na otrzezwienie jest czasem
          potrzebny, ale to nie chodzi o całkowitą krytykę i często wtzwiska.
          Jak ma się poczuc taka osoba której jest cholernie ciężko nie ma z
          kim pogadać o tym i otwiera się przed nami??? zamiast ciepłego słowa
          otrzymuje kolejny cios i się zniechęca, nie mówię tu o propagowaniu
          choroby, bo najczęściej jest tak że ludzie szukaja tutaj
          pomocy,porady, nawet ci ktorzy sa niby zadowoleni ze swojej
          fałszywej choroby, bo na jej początku zwykle jest takie złudne
          zauroczenie, inaczej nikt by nie chorował,i nie wierze w to że ci
          którzy z tego g... wyszli lub wychodza nigdy sie nie załamywały,
          poddawały i tym samym dołowały troche innych, spójrzcie na to
          troszke inaczej, to egoistyczne, cieszcie sie że wam się udaje
          trzymajcie sie ale nie bądzcie egoistami,bo to na was licza Ci
          którym teraz b. zle nie na tych którzy przez to nie
          przechodzili,poZdrowienia dla gaaala1 i duży buziak w drugą strone
          dla beatrishe
          • little_emma Re: bezczelne potępianie 24.05.08, 15:51
            Ja również absolutnie się z Wami zgadzam.
            Na to forum wchodzą ludzie chorzy, którzy potrzebują jakiegoś wsparcia, pomocy, rady. I przede wszystkim to powinny otrzymać. Oczywiście czasami niezbędne jest korygowanie pewnych poglądów, zwracanie na pewne rzeczy uwagi, ale można to robić z taktem i odpowiednią delikatnością. Jednakże niektórzy na tym forum wychodzą chyba z założenia, że nic nie podziała na chorych lepiej niż solidny kop w ...... A to chyba nie tędy droga. Ostrymi słowami można niekiedy wyrządzić dużo krzywdy i jeszcze bardziej pogłębić chorego człowieka.
            Pomyślcie i przypomnijcie sobie, jak sami byliście/jesteście w ciężkim stanie. I pomyślcie, co Wam by pomogło w takiej sytuacji, a co by Was dobiło. I spróbujcie pomóc. Po prostu "nie rób drugiemu co Tobie niemiłe"................
            Brawo alfa za wprowadzenie takiego wątku.
            Emma
            • asiasiaska Re: bezczelne potępianie 27.05.08, 20:57
              Owszem, owszem... ale wchodzą na to forum takze ludzie którzy zmagają sie z tą
              "chorobą" trochę inaczej - dotkneła kogos z ich otoczenia. I wierzcie mi... to
              nie jest tak kolorowe jak wam sie wydaje. Oczekujecie wsparcia, pomocy, ale nie
              zauwazyłam jakoby były tutaj tematy pomagające tym, którzy wybaczcie ale przez
              Was cierpią. Moja siostra jest bulimiczką... I ciezko z tym życ.. wymioyuje
              praktycznie wszedzie - w łaziecne, pod pryszncem, do wazonów, do doniczek z
              kwiatami, do zlewozmywaka w kuchni a nawet do szklanek - które później myje i
              odkłada na miejsce. ma 18 lat.. i nic do niej nie dociera.. leczyc sie nie
              chce... była w szpialu w Sosnowcu - nic to nie dalo po 2 miesiacach wyszła i
              znów zaczeło się.. dzis polała mnie wrzatkiem za zwrócenie uwagi,niedawno
              zrzuciła ze schodów... mama obstawia po jej stronie... bo jest CHORA... tata
              pracuje zagranicą... jest moim jedynym oparciem... ale niestety nie na
              codzien... lka owineła sobie mame wokół palca.. oszukuje na kazdym kroku..
              wymiotuje, obzera sie i prosto w oczy zaprzecza - zlapana na goracym ucynku...
              dosiegneła dna.. staraam sie jej pomóc... ale niestety.. nie daje rady.. bez
              przesady dziewczyny! same sie w to wpakowałyscie.. gdybyscie nie zaczeły... nei
              byłybyscie w tym stanie.. i nie oczekujcie współczucia, bo podłe jest to, co wy
              robicie ze sobą i co robicie swoim bliskim... mądrze sie wypowiadacie.. ale
              niewiele z was bvyło tak wygadanym gdy chodziło o bulimię czy anoreksję.. tak
              wam było wygodniej... mówię to z pełnym szacunkiem..
              Pozdrawiam
              • bajabongobongobaja Re: bezczelne potępianie 28.05.08, 00:36
                >I wierzcie mi... to
                > nie jest tak kolorowe jak wam sie wydaje. Oczekujecie wsparcia, pomocy, ale nie
                > zauwazyłam jakoby były tutaj tematy pomagające tym, którzy wybaczcie ale przez
                > Was cierpią.

                A czy siostra wymiotuje Ci na głowę?
                Może to problem tkwi nie w siostrze a w Twoim podejściu?
                Ty masz swoje życie, swoje zdrowie, po co wbijasz sobie na banie jaka to
                nieszczęśliwa jestes z powodu siostry?
                Masz swoje życie, zajmij się nim.

                >tata pracuje zagranicą... jest moim jedynym oparciem...
                No jasne jasne, niech się jeszcze tatuś przyłączy do najazdu i prowokowania
                siostry, to zapewne wyjdzie z bulimii! ://

                >same sie w to wpakowałyscie.. gdybyscie nie zaczeły... nei
                > byłybyscie w tym stanie..
                Nie do końca same... gdybyś miała choć odrobinkę większe pojęcie o tej chorobie
                niż "ona rzyga więc jest nienormalna" to wiedziałabyś że o tym decyduje wiele
                innych czynników, niż tylko "głupi wymysł"

            • asiasiaska Re: bezczelne potępianie 27.05.08, 21:00
              little_emma napisała:
              Po prostu "nie rób drugiemu co Tobie niemiłe"................
              > Brawo alfa za wprowadzenie takiego wątku.
              > Emma

              A czy Ty tegonie robiłaś? zastanów sie kto cierpiał z powodu Ciebie... Nie
              oceniajcie ludzi skoro same nie chcecie byc oceniane... kazdemu cos innego na
              sercu lezy...
              • nienill Re: bezczelne potępianie 27.05.08, 23:39
                asiasiaska napisała:

                > A czy Ty tegonie robiłaś? zastanów sie kto cierpiał z powodu
                Ciebie... Nie
                > oceniajcie ludzi skoro same nie chcecie byc oceniane...
                oj jak slicznie powiedziane

                ja jeszcze poprosze o nie wyzywanie sie na "wrednych bulimiczkach"
                tylko daltego, ze ma sie po.., agresywna siostre i jeszcze
                glupsza

                masz z siora problem, to z nia walcz, ale nie obrazaj ludzi z forum,
                ktorych w zyciu na oczy nie widzialas
                skoro tego oczekujesz od ludzi, to sama bardz madra, odpowiedzialna
                i racjonalnie podchodz do problemow.
                siostra cie wrzatkiem oblala, obraza cie? to zlos to madralo na
                policje, do osrodka, gdziekolwiek...
                mama sie nad toba zneca? to idz do psychologa i naucz sie jak sie
                przed nia bronic....

                nie rozumiem jaki masz problem
                bulimiczki sa do dupy bo saobie z nalogiem nie moga poradzic?
                a ty kim jestes skoro poszanowanie wlasnej godnosci nie potrafisz
                zadbac?

                nad biedulką zneca się rodzina.... przykre...
                • 1igla Re: bezczelne potępianie 28.05.08, 00:39
                  mam bulimie i uwazam ze asiasiaska ogolnie ma racje - czasami trzeba
                  kims wstrzasnac... ona wlasciwie nikogo nie obraza, moze upraszcza
                  ze to wszystko przez nas bo zaczelysmy ot tak wymiotowac...ale czy
                  tak nie jest? nie mozemy tworzyc kolka wzajemnej adoracji, chwalic,
                  pocieszac i staczac sie coraz nizej...jesli dobre slowa naprawde
                  odnosz skutek to ok, ale jesli nie?jesli jest coraz gorzej?
                  czytalyscie co ona oglada?co robi jej siostra?nawet ja sobie tego
                  nie wyobrazam...pozdrawiam asiasiaska
                  • beatrishe Re: bezczelne potępianie 28.05.08, 12:27
                    Witaj asiasiaska, na początku prosiłabym abyś przeczytała sobie pierwszy
                    fragment cytowanej(we wcześniejszym poście)przeze mnie ks....asia nawet jeśli nie
                    za bardzo kumasz o co chodzi w tym "chorym świecie"...i jeśli go nie
                    rozumiesz(i możliwe że nigdy tak się nie stanie)postaraj się mimo to uszanować
                    cierpienie drugiej strony(czyli siostry).Jeśli z góry zakładasz, ze za anoreksję
                    i bulimię ponoszą WINĘ chore, to sama stajesz się winna obarczania kogoś czymś,
                    za co nie ponosi odpowiedzialności!!!Bulimiczka nie wybiera sobie choroby!!!!To
                    nie są żadne fanaberie, widzimisię!!!!Mechanizm choroby znajduje się poza
                    zasięgiem jej woli, wiec nie może sobie go wyłączyć ot tak, tak samo jak się nie
                    kasuje samemu grypy, czy raka.Dopóki nie przestaniesz obwiniać siostry za buli(a
                    jak wiadomo za winą idzie kara) i nie przestaniesz karać jej swą dezaprobatą,
                    krytyką,oskarżeniami,potępieniem itp,to nie porozumiecie się...a na pewno jej
                    nie pomożesz....Może siostra czuje, ze w głębi duszy, obarczasz ją odpowiedziln
                    za chorobę i za to, ze "nie chce" wrócić do zdrowia, bo w buli jej wygodnie.Tak
                    naprawdę nie warto szukać winnych,siostra nie powinna obarczać was-rodziny, ani
                    wy-jej, bo to was jeszcze bardziej podzieli, a nie przyniesie uzdrowienia.
                    Wiem tez,że kij zawsze ma dwa końce,jestem więc
                    pewna, ze Ty (i rodzice) potwornie cierpisz, ale chyba nie chcesz się licytować kto
                    bardziej..?Doskonale wiem jak trudnym przypadkiem jest chory na zaburzenia i jak
                    bardzo potrafi uprzykrzyć życie bliskim...Sama widzę, z perspektywy wielu lat,
                    jak ciężkim byłam orzechem do "zgryzienia"....ale pamiętam też, ze nawet
                    paskudnie postępując, nie przestawałam kochać rodziny i tak naprawdę nie
                    chciałam jej krzywdzić...mimo to ciągle raniłam, bo wydawało mi się, ze to ja
                    jestem ta biedna...To jest takie chore wołanie o miłość, uwagę, ciepło, a czsem
                    po prostu obecność i brak potępienia.Chory potrafi się za taka uwagę odwdzięczyć
                    tym samym.Jeśli poczuje sie bezpiecznie i pewnie, zauważy akceptację siebie(też
                    z chorobą)to może dokonać wielkich rzeczy w walce z zaburzeniem.Ludzie
                    zdrowiejąc bardzo często zaczynają później widzieć więcej niż czubek własnego
                    nosa, w chorobie nierzadko skupiają się tylko na sobie i nie dostrzegają
                    otoczenia. Możliwe, ze Twoja siostra widzi tylko swoje bolączki, ale to tez po
                    części na skutek zaburzenia. Bulimia to nie tylko wymiotowanie to rewolucja i
                    bałagan w całym człowieku, również jego osobowości, charakterze(przez co staje
                    się nieznośny), duszy.Mimo to na pewno Was kocha ,paradoksalnie może, na ten
                    moment jeszcze bardziej niż siebie....
                    Uważam też, ze jeśli choruje jeden członek rodziny to w całym jej systemie
                    dzieje się coś niepokojącego i wszyscy powinni spróbować się leczyć, jest taka
                    wola w was-rodzinie...?bo to mogłoby wam wszystkim pomóc poradzić sobie z tym co
                    się dzieje.
                    Piszesz, ze chcesz pomóc siostrze, ale nie dajesz rady...
                    Wybacz, a może źle się zabierasz do tej pomocy..?(rzeczywiście jest taki dział
                    dla bliskich na głodne.pl)
                    Może próbujesz siostrę naprawiać po
                    swojemu, nie wsłuchując się w jej potrzeby..?Może siostra czuje,ze masz wobec
                    niej zal,urazę,pretensje,złość(bo wydaje mi się ze masz...popraw mnie jeśli się
                    mylę)pod którymi giną Twe dobre intencje, w związku z czym czuje się atakowana.
                    Chorzy nie lubią jak się ich poucza, radzi, pociesza, wcale tez nie chodzi im o
                    głaskanie po łebku, litość, łzawe współczucie...
                    Na początku wystarczy PRÓBA zrozumienia, tzn postawa,która nie zawiera OCENY.
                    Chodzi o otwarcie się na drugiego człowieka, jego inność, ból,mroczny świat, bez
                    wartościowania jego zach, choroby, jak i jego samego. Przyjęcie go takiego jakim
                    jest, a nie sugerowanie jakim powinien być.Druga rzecz to szacunek, zastanawiam
                    sie czy okazujecie go sobie..?Jak traktujesz siostrę, do której "nic nie
                    dociera"? Może ona przez swoją chorobę czuję się od Ciebie gorsza, a Ty nie
                    wyprowadzasz jej z błędu..?Może chce zwrócić na siebie Twoją uwagę?(jesteś
                    starsza?. Piszesz, ze źle Cię traktuję, a może za tymi złośliwościami kryje się
                    coś zupełnie innego..? Zastanawiam się czy nie ma miedzy wami jakiejś
                    rywalizacji...(może o uwagę rodziców), która niszczy waszą więź? Jeśli siostra
                    postrzega Cię, a Ty ją, jako rywalkę,wroga, to trudno
                    będzie Wam się porozumieć z tych dwóch odległych frontów.Może powinnyście
                    uczciwie porozmawiać o tym co was boli, co sprawia przykrość,a co dodaje
                    skrzydeł... Kluczem do porozumienia jest wsłuchanie się w drugiego człowieka,
                    warto pozwolić mu mówić, wyżalić się, wypłakać ale w taki sposób,by czuł sie
                    bezpiecznie tzn żeby to co powiedział w godzinie szczerości, nie zostało mu
                    później w złości wygarnięte, wykorzystane przeciwko niemu.Podchodząc do takiej
                    rozmowy trzeba pamiętać, ze os mówiąca o swoich uczuciach, dzieli się przede
                    wszystkim tym co ja np rani,lub co sprawia jej przyjemność. Nie można takich
                    wypowiedzi traktować jako oskarżenie skierowane do nas, nawet jeśli to my
                    jesteśmy autorami tego zranienia,które opisuje. Ludzie na atak najczęściej
                    reagują atakiem lub agresywną obroną, a wtedy kończy sie dialog, a zaczynają dwa
                    odrębne monologi, które zamiast zbliżać oddalają. W takiej rozmowie nikt nie
                    powinien być górą, każdy powinien mieć takie same prawa do mówienia jak i
                    wysłuchania. Taka partnerska ,ciepła, serdeczna, wymiana myśli może stać się
                    początkiem siostrzanej przyjaźni, czego wam z całego serca życzę!!!!
                    Podobno Sokrates tuż przed wypiciem cykuty, powiedział do złorzeczącego mu
                    tłumu: W każdym człowieku świeci słońce. Trzeba to tylko umieć zobaczyć...Oby
                    udało wam się dojrzeć w sobie kawałek
                    słońca!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Powodzenia!
                    Ps. ja sama mam dwie siostry, przez wiele lat zaciekle ze sobą wojowałyśmy,a
                    dziś jesteśmy najbliższymi przyjaciółkami!!!
                  • nienill Re: bezczelne potępianie 28.05.08, 19:22
                    1igla napisała:

                    ona wlasciwie nikogo nie obraza, moze upraszcza
                    > ze to wszystko przez nas bo zaczelysmy ot tak wymiotowac...ale czy
                    > tak nie jest?
                    nie
                    tak nie jest


                    jesli dobre slowa naprawde
                    > odnosz skutek to ok, ale jesli nie?
                    to trzeba zajac sie swoim zyciem a nie zyciem siostry.
                    a jesli sie tego nie umie to isc samemu do psychologa.
                    takie rzeczy tez sie leczy, sorry

                    jesli jest coraz gorzej?
                    nie jej cialo, nie jej zycie, nie jej sprawa

                    > czytalyscie co ona oglada?
                    chce, to oglada

                    co robi jej siostra?
                    jej siostra jest chora, wiec swiruja
                    a kolezanka asia swiruje i nawet do glowy jej nie przyjdzie, ze to
                    tez jest objaw jej "choroby"


                    jezeli ona ma prawo do robienia z siebie cierpietnicy, to jej
                    siostra ma takie samo prawo do choroby.
                    i jedną i drugą życie przerasta. zdarza się

    • ankaaa Re: bezczelne potępianie 28.05.08, 10:29
      Heee, a tytuł wątku brzmi " bezczelne potępianie" ;)))

      Jak widzę Asiasiaska przyjęta zostałaś z szczególnym szacunkiem i
      zroumieniem ;)))
      Nie wdajac sie w tego typu poziom - jak chcesz wejdź sobie na forum
      głodne, znajdziesz masę konstruktywnych "porad" jak postępować z
      twoją egoistycznie uprzykrzajacą wam życie, siostrą.


      • mindtriper Re: poczytałam sobie i... 28.05.08, 10:55

        Pomyślałam, że ten wątek w jakiś sposób opisuje sedno sprawy w
        chorowaniu na ED.
        Piszę nie jako mądralińska co to już 10 lat nie choruje, a nie umie
        od forumi się uwolnić albo taka co nigdy nie chorowała.
        Choruję już 5 lat, od ponad roku się leczę, wiem i robię więcej dla
        siebie, ale nie jestem zdrowa na 100%.

        Kiedy jedna z nas napisała, ze niedobrze jest krytykować chorujące
        za Zachowania, postawy i słowa SPRZYJAJĄCE chorobie - reszta ochoczo
        przytaknęła.
        A kiedy sfrustrowana i rozżalona siostra chorującej po nas
        pojechała, mówiąc sporo słów nieprzyjemnej prawdy - reszta napadła
        na nią z dziką furią.

        Nauczyłąm się już, że ED to dorosła-niedorosłość. Oczekiwanie
        względem innych, że będą traktować nas jak małe dzieci. Wszytsko za
        nas robić izachwycać się każdym gestem i słowem (żeby nie powiedzieć
        każdą kupką :)).
        Tak szybko jak uda się nam zrozumieć, że od zachwytów i
        usprawiedliwainia na każdym kroku NIGDY nikt nie wyzdrowieje tym
        lepiej.
        BTW, wyobrażam sobie, jak cieżko musi się żyć pod jednym dachem z
        osobą chorą. Sama do przyjemniaczków nie należę:)
        • alfa334 Re: poczytałam sobie i... 28.05.08, 20:54
          do asiasiksa czy jak tam masz, na początku gorąco Ci współczuje ,
          kurcze jakaś ty biedna, pozwól że pogłasszcze Cie po główce.
          Ale Ty przecież jesteś silna, a na pewno silniejsza od swojej
          siostry bo ona sie pogubiła i być moze nie radzi sobie z wyjazdwm
          np.waszego taty albo z czems zupelnie innym, sorki może niezbyt miłe
          było to moje wejście ale zastanów sie nad tym. Czy jeśli np.
          zachorujesz na jakąś obrzydliwa chorobe-czego nie zycze oczywiscie,
          i przez to Twoja rodzina bedzie cierpiała to bedziesz ich za to
          przepraszala???? no pytam Ciebie, czy Twoi bliscy będą wtedy na
          Ciebie zli ? Czy beda Cie obwiniali i krzyczeli? zrozum, a
          przynajmniej postaraj sie że bulimia to piekło z którego b. trudno
          sie wydostac zwłaszcza bez wsparcia, choroba duszy boli bardziej niż
          choroba ciała,mówie z własnego doświadczenia.Jestem pewna że gdybys
          zmieniła nieco swoja postawe,to ona reagowałaby inaczej, to że jest
          bulimiczka to nie znaczy ze jest nienormalna, moze byc i czesto tak
          jest ze osoby z zaburzeniami odżywiania sa o wiele bardziej wrażliwe
          twórcze i inteligentne, myślisz że jesteś normalna bo nie chorujesz
          na anoreksje albo bulimie? to dlaczego skreslasz i dołujesz własna
          siostre która gwarantuje Ci nigdy nie zapomni Twojej postawy nawet
          jak wyzdrowieje, popsujesz wszystko zawsze, naprawde nie szkoda Ci?
          Skoro Twoja siostra choruje to pewnie zauważyłaś ze reaguje agresja
          kiedy sie zbyt dużo naje i chce isc zwymiotowac a Ty ja
          powstrzymujesz, nie rób tego bo to nic nie da, rozmawiac to mozna
          przed atakiem a nie sie pozniej wymadrzasz, nie masz bulimii i nie
          masz pojecia jak to jest ale nie masz pewnosci ze ciebie kiedys cie
          to tez nie dopadnie, wiesz ja tez nigdy w życiu nie podejrzewalam
          siebie o taka chorobe...a moze to Ty masz problem bo mama wiecej
          uwagi poswieca siostrze bo jest chora a Ty rywalizujesz o tę miłość,
          napisałaś ile siostra ma lat, ale ile ty masz to juz nie napisałas...
          • little_emma Re: poczytałam sobie i... 22.06.08, 16:09
            Dopiero dzisiaj ponownie weszłam w ten wątek i zobaczyłam co zostało napisane po tym, jak ja wyraziłam się w swoim poście.
            Dochodzę do wniosku, że nie umiemy w normalny sposób dyskutować. Zamiast w normalny kulturalny sposób przedstawić swoje opinie, jedna na drugą napada i agresywnie oskarża.
            Napisałam kilka słów w odpowiedzi na post alfy334 i zostało to ostro "zjechane" przez inną uczestniczkę tego forum. Takich ostrych reakcji było więcej. Wszystko można, ale po prostu w innej formie. Bo taki napastliwy ton może odstraszać i zniechęcać.
            Emma
            • nin4 Re: poczytałam sobie i... 26.06.08, 07:37
              alfa, czy jak ci tam, wyluzuj, bo złość i agresja, która wyziera z twoich postów
              jest nie do zniesienia.
              Asia, bardzo ci współczuje, wiem jakie piekiełko potrafi zgotować bulimiczka -
              sama takie fundowałam swojej rodzinie.
              Kółko wzajemnej adoracji na tym forum sięga po prostu zenitu, i co z tego, że to
              nie nasza wina że zachorowałyśmy? To nie ma znaczenia. Jak już uświadomiłaś
              sobie że jesteś chora, to czas zacząć leczenia a nie skupiać się na tym jaki to
              świat podły a ty biedna i pokrzywdzona. Nie jesteś pępkiem świata i nie masz
              prawa zatruwać życia tym, którzy cie kochają. Najwyższy czas dorosnąć i wziąć
              odpowiedzialność za swoje czyny. A to właśnie w tej chorobie jest najtrudniejsze.
    • nonak23 Szukaj chorych na to samą chorobę 17.08.08, 11:46
      Znalazłem ciekawy portal, gdzie chorzy łatwo mogą odnaleźć się po
      dolegliwościach tym samym wymienić informacjami i radami, bo z lekarzami bywa
      różnie... niestety
      Adres www.naszechoroby.pl
      Odnajdziesz tam osoby o tych samych schorzeniach z całego kraju. Stworzysz
      własną grupę znajomych i razem podejmiesz walkę z chorobą.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka