rea1
23.07.08, 02:42
Wiecie co? Nawet nie wiedziałam ,że miałam anoreksję.Jako dziecko
byłam okrąglutka, ale nie chorobliwie opasła. Babcia latała za mną
ze słoiczkami ( jak nie chciałam jeść to było:"a za babunię nie
zjesz? A za dziadunia?"- kochałam babunię, więc żarłam).W pewnym
momencie nabawiłam się alergii na truskawki, bo mnie nimi przejadła(
stary model wychowania: dziecko zdrowe, jeśli pyzate). Szkoła
podstawowa. Ja z lekką nadwagą, w okresie dojrzewania,koleżanka-
kujonka mówi że mnie i dziewczynie X przydałby się Oświęcim.
Pracowała na swoją popularność- ja tym bardziej miałam się za szmatę.
Bo w domu...Tata pije- ale jest łagodny w tym upojeniu. Chce iść
cichutko spać a Matka robi awantury( zła matka- dobry tata).Matka
jest znerwicowana, ma ciężkie życie, realizuje się zawodowo i
jeszcze dźwiga krwawicę-mnie.Leje czym popadnie-smyczą, patelnią,
trzepaczką;kopie z buta jak już leżę w korytarzu, wali łbem o ścianę
(po latach na moje mruknięcie" biłaś mnie" wywrzeszczy:" Ja?!Ja cię
nawet kwiatkiem nie dotknęłam!!!". I gadaj tu z taką...Ojciec
wyjeżdżał na długo, wracał, dostawał rejest moich win i uczciwie
walił pasy na gołą d.Na szczęście bez pózniejszego analizowania
moich grzechów. Dostałam- kara wykonana.Jakoś nie spotkałam się z
jego strony ze szczególną adoracją( te wszystkie opowieści o Tatusia
córeczce). A... raz mi powiedział ,że mam na mózgu mniej fałdek niż
kura:-). Facet wykształcony, po trzech fakultetach- spec na skalę
europejską w swojej dziedzinie. Urodziła się moja siostra, o wiele
młodsza- oszalał ( Jaka śliczna, mądra, rezolutna). Matka, po
latach: no wiesz, uczyliśmy się na twoich błędach...Miałam 17 lat
kiedy przestałam jeść. Byłam za gruba. Chciałam ,żeby ojciec się mną
nie brzydził( tak mi się wydawało). Wtedy nie wiedziałam ,że dopadła
mnie anoreksja. Patrzyłam w lustro i ciągle wydawałam się sobie
gruba. Przy 164 wzrostu z 58 kilo spadłam do 45.Obiad wynosiłam do
swojego pokoju i pakowałam w foliowe torebki.Na rano miałam
zaplanowane wyjście do sklepu ( 1 km dalej żeby więcej spalić) i
kupienie jogurtu ,lub 1/3 grahamki z plasterkiem sera. Świetnie
schudłam, nareszcie byłam ładna, zaczęłam podobać się chłopakom.
Straciłam okres- kit z tym- i piersi też mogłyby być mniejsze. Matka
nic nie zauważyła- a przeciez schudłam kilkanaście kilo- przy mojej
budowie wyglądałam jak wiór:-). Pomyślałam- odchudzę się na ości!
Może zauważy, że nie ma sensu kopać takiej chudej dupy. Guzik,
jakbym była powietrzem. W pewnym momencie mój pijany,
kochany ,ojciec oparzył mnie wrzątkiem-próbował mi wyrwać czajnik z
gotującą wodą, bo niby lepiej potrafi zaparzyć herbatę. W ranę wdało
się zakarzenie. Przeleżałam całą maturalną klasę. Nie odezwał się do
mnie wtedy ani razu- a ja nie mogłam wstawać z łóżka. Jedynie
położył mi leki przeciwbólowe na lodówce, bo uznał że je nadużywam
(ha,ha-wiedział że nie mogłam wstać, żeby po nie sięgnąć). Potem
wyszłam za mąż, za pierwszego ,który się nawinął( wiedziałam też ,że
drażni moich rodziców więc będziemy widywać się rzadko- to mi
odpowiadało).Potem rodzice mnie rozwiedli ( 13 lat szarpania: kogo
wybieram- rodziców czy męża, zmęczyło mnie). Może i słusznie. Stan
na dziś- kiedy moja matka ma mnie odwiedzić: pod moją nieobecność-
wynoszę list, pamiętniki, zdjęcia i wyciągi bankowe do znajomych (
bo nie dość ,że przeczyta to jeszcze mnie opieprzy: że kredyt, że
krem za drogi kupiłam itd.)Włazi w moją prywatność i jeszcze
rywalizuje bez sensu: ja to mam lepsze łydki od ciebie , mój mąż
jest przystojniejszy od twojego chłopaka, ty, to nie potrafisz
urządzić mieszkania- a ja...Zabieram ten twój płaszcz, bo ci nie
pasauje ( mój ulubiony,bez pytania). Oczywiście mogę się postawić,
ale ona zrowi wtedy taki cyrk, że wolę mieć spokój.
Acha...anoreksja...Mam ją cały czas.Może przytyję z 4 kilo ale
ciąglę widzę w lustrze grubą dziewczynkę. Dzisiaj: na śniadanie
zjadłam jogurt z blendera (400 kcl- zawyżam pewnie),bułkę(230 bo
duża), kawa z mlekiem bez cukru (50 kcl), 3 plasterki salami
(ser=200),wypiłam 200 mililitrów breny (500). Finito.