Gość: kaja3004 IP: 153.19.112.* 20.11.03, 09:06 Proszę, napisz jak zmieniłaś swój jadłospis i co tłustego jadłaś. A poza tym skąd znasz procent tłuszczu w ciele? Jak to się mierzy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: agi do kaja3004 IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.03, 09:56 Zanim zmienilam diete jadlam na sniadanie grejfruta z jajkiem, a popoludniu po garsci gotowanych warzywy(5 - 6 rodzajow mrozonek do gara i woda). Jak sie bardzo zle czulam to jadlam w ciagu dnia jedna marchewke albo papryke. I tak prawie rok. Wiec zmian ditey byla trudna bo mi sie wydawalo ze wogle tego zarcia nie trawie. Jadlam mieso, wolowe i piersi z kurczaka, kilka razy w tygodniu, smazone na oleju z winogron albo oliwie. Ale nie moglam sie przekonac zeby do tego dodac ziemniaki czy makaron. Czasem jadlam ryz, zeby to jakas chinszczyzne przypominalo. Podkreslam ze nie mialam niskiego poziomu zelaza. Wlaczylam chleb (pelnoziarniste tosty na sniadanie ale bez zadnych dodatkow), czasem z maslam ale raczej nie. Do kazdej salatki z warzyw dodawalam troche oliwy z oliwek. Jesli nie pasowalo to majonez. O! Czesto jadlam takie nasze polskie salatki warzywne, ale bez ziemniakow zadnych z jajkiem plus majonez tlusty ale malo. Trzymalam sie kalorii zeby nie bylo wiecej niz okolo 1200 ale nie jadlam nic light. Mniej ale pelnotluste. Rano jadlam mleko z platkami owsianymi. I mleko bylo 2%. Natomiast nie jadlam owocow prawie wcale bo mi juz nie miscilo sie w brzuchu i malam wrazenie ze mnie rozpycha na maxa, Czasami gotowalam sobie kompot z jablek. Jadlam tez jogurty. Ale nic 0% tluszczu czy light. Albo kilka plasterkow sera zoltego. Do kawy dodawalam smietanke zwykla. I tak 4 miesiace. Ale najbardziej zapadlo mi w pamiec to mieso bo tyle miesa to ja od 5 lat nie jadlam. I zadne tam ryby, duze kawalki po 10 dag miesa. Sporo oleju. No i mi pomoglo. I przestalam cwiczyc na silowni, jak byla pogoda to jezdzilam na rowerze. Ale ze jak ja zaczynam spart uprawic to maniakalnie do tego podchodze i najpierw obiecalam sobie ze troszke sobie pojezdza a po kilku dniach juz robilam 30 km dziennie, razy w tygodniu wiec w koncu przestalam i ostatnie 2 miesiace palcem nie drgnelam. Zeby bylo zgodnie z prawda to dodam ze w wakacje pozwolilam sobie na alkohol, ktorego nie tklnelam ze wzgledu na kalorie i odwadnianie organizmu od 2 lat. Ale tego nie polecam tylko pisze tak zebys wiedziala ze bardzo zmienilam podejscie do jedznia. Dwa lata temu wazylam 54 kg (175 wzrostu) i bylam calkowicie zdrowa. Dzien w dzien jadlam tak: rano mleko chude pol na pol z woda i platki owsiane. Na obiad, garsc ryzu, pol puszki tunczyka i pol puszki groszku, na kolacje czasem nawet bardzo pozna pol jablka pol grejfruta, kilka winogron, pol banana i taka saltka. I 3 razy w tygodniu na areobik. I bylam wtedy zdrowa i czulam sie zdrowo i okres jak w zegarku. A co do poziomu tluszczu to ja mialam mierzony na silowni zagranica, razem z testami wydolnosciowymi i planem treningu. Poenwie u nas silownei tez tak robia, te lepsze na 100%. Widzialam tez ze sie reklamuja w aptekach niekiedy ze mierza. Z tym ze widzialam taki pomiar na polskiej silowni raz (ale taka osiedlowa zadna wielka i droga) i wygladalo to inacze niz tam gdzie ja mialam mierzone, tu trzymalo sie takie urzadznie przed soba i to mierzylo. To chyba wsio z tego co pamietam. I orzechy jadlam tez, nerkowce albo fistaszki ale po trochu bo na poczatku to tak mi sie wszysko zle trawilo ze mailam non stop bole brzucha, po kilku gryzach czegokolwiek. Ale po trochu, po trochu. Powodznie zycze i wytrwalosci. Mozna jesc zdrowo a nie tyc. Trzeba rownowagi poszukac miedzy zdrowym jedzeniem i sportem, i nie mozna lekcewazyc braku okresu. Jak organizm mowi nie to trzeba sie go posluchac. Odpowiedz Link Zgłoś