25.04.09, 22:15
Dzisiaj zdałam sobie sprawę, ze na głodzie bulimicznym zachowuję się zupełnie
irracjonalnie. Wszystko bym zrobiła, żeby się nażreć i zwalić. Taki prawdziwy
najgorszy napad to daje mi takiego głoda, że potrafię zeżreć tyle ile bym
nigdy nie przypuszczała, że jestem w stanie pomieścić. Jak stoję w kolejce do
kasy i pani przykładowo taśme zmienia w kasie fiskalnej to wciekła jestem jak
diabli, że nie mogę od razu zacząć żreć. Boże, ile ja jestem w stanie
pomieścić. W Lidlu i Biedronce to powinnam mieć złota kartę klienta, taka im
napędzam koniunkturę, hi, hi. W pracy myślą, ze mam anę, taką podleczoną, ale
że niby na granicy balansuje, tak mi powiedziała koleżanka. Że niby kości mi
sterczą , fakt, ale to uboczny skutek tego całego ed. Nie wiem po co to
napisałam, zupełnie nie wiem.
Obserwuj wątek
    • zlotowlosa01 Re: Napady 26.04.09, 10:22
      Ja mam dokładnie tak samo,jak chcę się nażreć to nic innego się nie liczy,jeśli
      ktokolwiek mi w tym przeszkadza,to od razu napadam na niego,potrafię awanturę
      zrobić itp.A jak już ktoś uniemożliwia mi rzyganie to wogóle mnie nosi,nie mogę
      wytrzymać z jedzeniem w żołądku,nienawidzę tego uczucia...Aż współczuję ludziom
      którzy mają ze mną styczność podczas napadu.Jestem wtedy dla nich okropna,a
      przecież w gruncie rzeczy oni nic mi nie robią.Ostatnio jak nie mam napadów,to
      mam wstręt do jedzenia,nie jem dopóki nie wytrzymam,nikt wtedy nie jest w stanie
      zmusić mnie do zjedzenia czegokolwiek.Boję się przerywać tej pustki w żołądku,bo
      z nią czuję się jakoś bezpieczniej...Więc albo żrę albo nie jem nic przez kilka
      dni,znowu coś nowego się u mnie pojawiło,czasami nie mam już siły,albo całkowity
      brak kontroli,albo przesadna kontrola...
      • azis_she Re: Napady 26.04.09, 14:34
        Jest to dokładny opis moich zachowan... Mam tak samo a ostatnio jestem strasznie ograniczona .. Nie moge z siebie tego " zarcia" wypedzic jest kontrol z kazdej strony a ja nie chce tego nosic w sobie... poza tym staram sie ograniczac jedzenie ale te napady nawet slodkie mnie kusi chodz nigdy nie lubialam ... atmosfera w mojej glowie jest tak goraca ze kiedys wybuchne!!!
    • e_bulwa Re: Napady 04.05.09, 10:15
      Napady...hym co to właściwie jest ? Złe samopoczucie, samotność, chandra, wielki
      dół a potem to już tylko same oskarżenia ze sama jestem winna temu co się ze mną
      dzieje.Góruje nad tym duże poczucie odrzucenia. Czuję się zupełnie osamotniona i
      zagubiona. Chce mi się jeść. Ale to nie jest zwykły głód i nie da się go
      nakarmić...Chce mi się jeść ale wiem że nie powinnam bo jestem za gruba. Nawet
      mój 5-letni synek mówi ze jestem gruba zdaje mi się że powtarza to po mnie. Jem,
      jem, jem....zdaje mi się ze stało się to moja obsesją. A każde moje zdanie
      zaczynam od : "o rany znowu przytyłam " albo ... "wiesz ile ja dzisiaj zjadłam "
      Nikt tego nie rozumie to fakt. I przestaje to byc smieszne. zwykle trwa to
      tydzień a potem tylko pozostaje mówienie. Troche mnie to już meczy. Choc nie
      trwa zbyt długo ale i tak jest niepokojace. najgorsze jest to ze nie mogę myslec
      o czymś innym. Zaczynam się martwić. nie chcę tak zyć . ale zaczyna to byc
      częscią mnie samej chyba . i czuje się poirytowana ze o tym piszę ale czy jest
      jakies inne rozwiazanie?
      • e_bulwa Re: Napady 04.05.09, 11:07
        A najgorsze wsumie jest to że ja sama się oszukuję. Ucze się ... cisza ...wstaję
        nagle bo zdje mi się że powinnam upiec ciasto dla znajomych. To nic że z nikim
        nie jestem akurat umówiona. przeciez mogę być ? robie ciasto patrez jak
        rośnie...znowu zakalec zaszybko wyjęłam ale nie ma czasu. oczywiście xzakładam
        że ja go nie bede jeść ... po czym zjadam całe albo prawie całe a potem .... idę
        żygać . Przecież jestem uczulona na czekoladę i jestem gruba jak mogłam tak
        zrobic....mija godzina za godzina a ja w kółko robie to samo. Czasem próbuje
        przestać spotkac się z kims znaleźć przyjaciela ale nie udaje mi sie kolejna
        porazka to powód do przejedzenia. A nie ma nic gorszego jak marchewka i zakalec.
        Na szcżeście chipsów nie kupuję ale sa jeszcze płatki na mleko mojego synka.
        Notorycznie je zjadam . Biedna dziecko zawsze jest obrazony i mówi tylko mi nie
        zjadaj ...jak mu cos kupuje do jedzenia. ot to cała prawda o mnie? I kto pokocha
        takiego potwora? Jak ja sam siebie nie lubię? Chyba juz nikt. Ale mój syne mnie
        kocha i chyba jeszcze nie wie ze jego mam jest chora. mam nadzieję . Ale czy
        zdąże sie wyleczyć zanim on podrosnie. Top głupie pytanie. wsumie nie lubie
        wybiegać w przyszłość. Zaczynam myslec wstecz to chyba ma związek z ciągłym
        cofaniem sie jedzenia w moim przewodzie pokarmowym. Przenosi sie to na sposób
        funkcjonowania. Wiem dobrze co powinnam była zrobic wczoraj ale zupełnie nie
        wiem co robic dzisiaj jutro...to bardzo trudne...nie wiem ????? kto mi pomorze ?
        bardzo się boję ze znowu coś zawalę . Moja młodsza siostra sobie lepiej radzi
        odemnie. To irytujące . Dno. Powiedziałam o tym mojej mamie ale chyba nie
        uwierzyła. Zawsze miała jakies problemy ze mna ale tym razem to zawiele.
        Postaram się wiecej o tym nie wspominac . Po co ja martwic postaram się byc
        podpora i duma dla niej samej albo przynajmniej nie odstawac od innych członków
        rodziny. Zakłamanie. Ale przecież tak jest lepiej niz ciągle zmagać się z
        udowadnianiem prawdy. Nikt już w to nie wierzy że moze być lepiej .to znaczy
        jesli chodzi o mnie. Chyba się wszystcy boją ze się załamię albo ze dostane
        depresji ale przeciez ja ja mam ciagle. beznadzieja. ale tylko czasami. bo
        przeważnie jest całkiem niexle. Lubię nawet to wszystko co jest byle nie było we
        mnie :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka