Właśnie wróciłam z wakacji w Bieszczadach.Było na prawdę super. Maluszek (ostatniego dnia w Bieszczadach skończył 8 miesięcy) przez cały wyjazd był tak szczęśliwy jak nawet w domu rzadko mu się zdarza.

Częściowo było to spowodowane tym, iż został "gwiazdą" szlaków

czyli jednym z najmłodszych turystów. Z drugiej strony całymi dniami był noszony przez tatę, ciągle miał jakieś ciekawe widoki do oglądania (a było co oglądać!!!).Oczywiście my mieliśmy o wiele więcej do noszenia (tata maluszka a ja całe zaopatrzenie: pieluszki, słoiczki, ubranka itd.) ale warto było. Widoki niezapomniane a poza tym czyste powietrze, chyba najbardziej czystego rejonu w Polsce. Nocowaliśmy w Wołosatem u przemiłej kobiety (matki jednorocznych bliźniaków). Na noc dostawaliśmy kojec dla maluszka żeby miał wygodnie spać. Gorąco polecam.PozdrawiamyEwa i Bartuś (niestety już w mieście)