nowicka35
22.02.10, 10:10
jestem matka 4-dzieci 4,7,15,16 lat moze i powinnam byc pelna
szczescia gdyz Bog dal mi zdrowe dzieci i to chyba w moim zyciu jest
jedynym szczesciem,maz jest bez pracy,ja tez.maz dorabia u ludzi
zawsze cos tam zarobi,komus pomoze.ale ja jestem w takim stresie ze
trudno wyrazic slowami;kladac sie spac juz mysle co bedzie jutro,co
dam dzieciom jesc,jednemu buty sie rozpadly,nastepnemu zeszyt trzeba
kupic,co zrobic na obiad jak wszyskiego brak;czasem mam ochote z tej
bezradnosci odebrac sobie zycie,isc gdzies daleko zostawiajac
wszystko za soba ale po chwili namyslu mysle;milosc dzieci trzyma
cie przy zyciu,one sa niewinne;;;i tak wyglada prawie moj kolejny
dzien.gdzie isc i prosic o pomoc to slysze jestes matka stworz
dzieciom odpowidnie warunki,zeby im niczego nie brakowalo.a ja
niechce wiele tylko pomocy dla moich kochanych dzieci.zycie tak
biednych ludzi jak ja czy inni jest okropne.jestem klebkiem nerwow i
paniki co bedzie jutro. najgorsze jest to,ze gdy jakis czas temu tez
bylo mi dobrze,pomagalam rodzinie,znajomym-a w tej chwili gdy prosze
o pomoc to zamykaja wszyscy drzwi ,gdyz nie pasuje juz do ich
towarzystwa;to tak bardzo boli..moje dzieci rozumieja co to jest
bieda,brak chleba,ale nie zazdroszcza kolegom,bo wiedza aby przezyc
kolejny dzien nie potrzeba modnych ciuchow czy blyskotek-tylko
jedzenia i wzajemnego szacunku.a ja te kochane dzieci rozumiem i
zycie oddalabym dla nich.moze ktos pomysli ze narzekam,bo wkolo jest
durzo ludzi ktorym trzeba pomoc-wierzcie mi gdybym miala kawalek
chleba sama bym nie zjadla tylko oddala glodnym.gdyz wiem co to
znaczy;;malgosia
kontakt: gosia34l@interia.pl.moze ktos ma jakies niepotrzebne rzeczy
my przyjmiemy.