sion2
24.01.06, 11:38
Witajcie,
ja znowu w sprawie "słynnej" Ani z Sebastianem z Pruszkowa co to jej pomagamy
już półtora roku.
Słuchajcie oprócz bycia "mózgiem" akcji czyli organozowania co, gdzie i jak,
jak od wrzesnia uczę dwójkę dzieci Ani u siebie w domu: Pawełka zerówkowicza i
Emilkę z 2 klasy. Te dzieci bez fachowej i serdecznej pomocy absolutnie nie
radzą sobie, rodzice im w nauce nie pomogą bo są sami ledwo pismienni... Biorę
dzieci do siebie oddzielnie każde 2 razy w tygodniu. Poniewaz chcemy jeszcze
od wrzesnia najmłodsze dziecko posłać do przedszkola, zacząc już starania o
większy lokal dla nich itd a ja jestem niepełnosprawna (choroba stawów bardzo
utrudniająca samodzielne poruszanie sie) to powoli .... brakuje mi mozliwości
i siły gdyż mam jeszcze swoje życie przecież.
Dlatego BARDZO POSZUKUJEMY wolontariuszki/sza który przejąłby ode mnie naukę
Pawełka - od wakacji dopiero a wczesniej pomógł w załatwianiu w urzędach spraw
zwiazanych z wyżej wymienionymi kwestiami. Oczywiście nie chodzi tutaj o
załatwianie czegos za kogoś ale dowiedzenie się dokładnie co gdzie i jak i
potem pilotowanie w załatwianiu - ci ludzie nie rozumieją co jest napisane na
wszelkich urzędowych papierkach itd.
Najlepiej gdyby była to osobna młoda z Pruszkowa k. Warszawy albo okolic ale z
samochodem. My zapewniniamy wszelką pomoc takiemu wolontariuszowi - w
odrabianiu lekcji z dzieckiem rady moje i wychoiwawczyn, materiały do pracy,
ćwiczen dodatkowych, zwrot kosztów ewentualnego przejazdu Pawełka itd. Dzieco
będzie potrzebowac byc zabierane na odrabianie lekcji 2 w tyg do kogoś do
domu, u niego nie ma warunków.
Błagam rozuście wieści bo naprawdę ja już nie mogę a widzę efekty pracy -
dzieci poprawiły się, wyluzowały i robią postępy... szkoda tego zmarnować.