Dodaj do ulubionych

Tak się zastanawiam...

25.04.06, 14:30
Kiedyś, chyba w połowie lutego, jak byłam naprawdę w dołku napisałam pare
słów o sobie i swojej sytuacji i to nawet nie w osobnym wątku, tylko tak
gdzieś, przy okazji. Odezwało się parę osób. I.... z tych paru osób dwie
rzeczywiście mi pomogły, z jedną z nich piszę niekiedy na gg. Są to wspaniałe
dziewczyny, które angażują się w pomoc wszędzie tam, gdzie jest ona
potrzebna. I wielkie dzięki im za to. Ale tak przy okazji zastanawiam się po
co te pozostałe dziewczyny ślą maile z pytaniami o wzrost, wage, upodobania
czy styl....po co? Skoro i tak nie mają zamiaru pomóc. Nie, nie, nie mam
żalu, każdy pomaga na tyle na ile go stać, na ile może. Ja i inne dziewczyny
musimy jakoś sobie przecież poradzić czy z pomocą czy bez. Tylko po co te
maile, po co pytania, po co obietnice? Po co ta moja nadzieją na chwilową
chociaż poprawę, po co nadzieja w oczach dzieci? Ile jeszcze jest dziewczyn
w takiej sytuacji, kiedy obiecana jest im pomoc ale nie dostają jej? Nie,
oczywiście, to nie jest żaden mus, żaden obowiązek.. ale skoro już się ktoś
zainteresuje poważnie... Przychodzi mi na myśl, żeby traktować drugą osobę
tak, jakbyśmy chcieli aby nas traktowano.
Sorry za ten wątek ale tak mnie naszło jak Was czytam.
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • rdkm Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 14:43
      Zgadzam się z Tobą w 100 procentach.Niema chyba nic gorszego jak złamana
      nadzieje,tym bardziej jak człowiem ma kryzysową sytuację.Takie rozczarowanie
      moze doprowadzić do poważnego dołka.pozdrawiam
      • arwena_11 Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 14:52
        A może ktoś chce pomóc i dlatego pyta sie o konkrety, Mając więcej danych może
        stwierdzić czy ubranka, jakie posiada będą dobre, czy nie. Przecież rozmiar
        rozmiarowi nierówny. A ubranka noszone i prane, często nie trzymają już
        wymiarów i trzeba siedzieć z centymetrem i mierzyć każdy rękaw, obwód pasa itd.
        Sama wiem ile to roboty, bo jak oddawałam ubranka zawsze wymierzam. A jak wiem
        ze na oko będą za małe to nie wysyłam i nawet nie bawię sie w mierzenie.
        Kiedyś we wrześniu miałam kilka worów ubrań do rozdania. I naprawdę każdą rzecz
        musiałam centymetrem pomierzyć i schować do paczki przeznaczonej dla konkretnej
        osoby. O robocie jaką wtedy odwaliłam wiedzą dziewczyny, które u mnie akurat
        były. Lea będąc na szkoleniu w warszawie, zabrała do szprotawy dwa wory rzeczy
        dla dzieci. A wcześniej jeszcze raz wszystko przejżałyśmy, bo ona zna te
        dziewczynki i wiedziała co będą nosiły a co nie.
        Dlatego nie piszcie ze jak ktoś się pyta o rozmiar, to oznacza że pomoże. To
        tylko tyle znaczy, że może mieć rzeczy pasujące, ale równie dobrze mogą nie
        pasować. Sweter może byc za szeroki, nogawki spodni można skrucić, ale przecież
        nikt nie dołoży paru cm w pasie do spódniczki czy spodni.
        Dlatego aby uniknąć takich sytuacji, dobrze jest pisać od razu wymiary. Jak
        ktoś będzie coś miał, to wysle, a jak zobaczy po wymiarach że nie ma nic, nie
        odezwie się.
      • doninika Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 14:54
        Zgadzam się z Wami mnie to już kilkakrotnie spotkało, obiecanki cacanki, a
        głupiemu radość.
        • karinka21 Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 15:24
          to napewno nie tak,że obiecanki cacanki, w życiu dzieją się różne rzeczy, ja
          otrzymuję pomoc i czasem starałam się pomóc, bo miałam przez pewien czas lepszą
          sytuację, kiedyś obiecałam jednej mamie mleczko i coś tam jeszcze, a na drugi
          dzień dostałam pismo ze spółdzielni, mniejsza o szczegóły, ale musiałam
          zapłacić 1000zł nie ze swojej winy, było mi głupio pisać do tej mamy o tej
          sytuacji, po prostu ze wstydu więcej się nie odezwałam, a nie byłam w stanie
          wywiązać się z obietnicy.
          • babcia_marysia Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 15:41
            do mnie też w jednym z wątków odezwało sie kilkanaście osób(13albo14)poprosiły
            o adres,obiecały że na pewno wyślą to o co prosiłam.....obietnice spełniło 7
            osób......
    • tres_ka Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 15:45
      Rozumiem Cię. Ale są i odwrotne sytuacje. Piszę do dziewczyny, że mam cos dla niej, podaje wymiary, piorę rzeczy, przygotowuję w międzyczasie. Jestem chętna pomóc i cieszę się, że komuś mogę pomóc. A tu cisza. Nie ma odpowiedzi. Nie wiem wtedy co robić: pisać raz jeszcze i wyłuszczać sprawę? A może dziewczynie nie pasuje to co jej oferuję i dlatego się nie odzywa? Sama nie wiem.

      Tak więc dziewczyny, są różne sytuacje...
    • edward77 Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 15:49
      A ja kiedyś na początku mojego forumowania dałam ogłoszenie, że oddam jakieś
      tam rzeczy. Pod postem nikt nie odpisał, czekałam jakiś czas. W końcu zdziwiona
      brakiem zainteresowania oddałam rzeczy znajomej. Po kilku miesiącach przy innej
      okazji weszłam na moją pocztę gazetową (o której istnieniu nie miałam wcześniej
      pojęcia) no i się okazało, że zainteresowanie było spore))). No i pewnie też te
      osoby, które do mnie napisały mogły sobie tak o mnie pomyśleć.
      Pozdrawiam
    • agniesia33 agnieszko,przypomnij nam tamten wątek... 25.04.06, 15:58
      ja myślę, że to przecież nic nie szkodzi napisać, że wtedy nikt Ci nie pomógł,
      a dzieci tak na to czekały. napisz proszę o co chodziło
      • agnieszka3613 agniesia33 26.04.06, 12:39
        Ech, nie ma o czym pisać i co przypominać. Jest jeszcze gorzej niż wtedy ale
        jakoś trzeba sobie radzić /tylko jak?/. Nie umiem prosić o pomoc, nie umiem być
        taka przebojowa i pisać post za postem. To mimo wszystko jest krępujące, że
        człowiek w wieku 38 lat nie potrafił do tej pory zagwarantować sobie i dzieciom
        jakiegoś godnego zycia. Ale cóż, różnie to się w życiu układa, prawda?
        Niedawno odeszła na zawsze osoba dzięki której jeszcze jako tako się trzymałam.
        Zawsze pamiętała o moich dzieciach, zawsze coś kupiła, przywiozła, czy to
        ubrania czy coś do jedzenia.... Teraz już sama nie wiem, jak będzie dalej. Nie
        umiem się pozbierać po tym wszystkim. Za dużo złych rzeczy wydarzyło się
        ostatnio w moim życiu... Często zadaję sobie pytanie: i co dalej? Tylko
        odpowiedzi jakoś nie umiem znaleźć i nikt mi jej też nie udzieli.
    • cilantre Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 16:27
      A mnie dziwią wpisy typu "ja też mam ciężką sytuację,
      więc Ci nie mogę pomóc".
      Skoro osoba prosi o pomoc,to takie słowa nic nie
      zmieniają w jej sytuacji.Po co to pisać?
    • magda505 Re: Tak się zastanawiam... 25.04.06, 20:28
      ja tez miałam teka sytuację 5 osób sie odezwało że pomoże a 2 pomogły.co prawda
      nie liczyłam na wiele bo tak naprawde jeszcze nic od nikogo nie dostałam i
      musze liczyc tylko na siebie ale było naprawde miło jak te dwie osoby wysłały
      mi paczuszki.dziękuje bardzo
      • zwiatrem magda505 25.04.06, 21:46
        jak to nic od nikogo nie dostałaś??
        Magda mam na dzieje że to nie o mnie że nie dotrzymałam
        obietnicy.....pliiiiiiiis
        • magda505 Re: magda505 26.04.06, 05:17
          nie nie o Tobie były inne osoby,tobie bardzo dziękuje właśnie jesteś jedną z
          dwóch które mi pomogły dziekuje Ci bardzo!!!
    • escribir Re: Tak się zastanawiam... 26.04.06, 00:33
      Poza tym czasami jest tak, że robi sie porządem w szafie, znajduje się coś co
      można komus podarować. Pisze sie post "oddam", a na następny dzień wszystko sie
      wali, z pracy wychodzisz nie wiadomo o której, w domu musisz sie zajac dziećmi
      i sorry, ale nie wymagajmy od kogoś że rzuci wszystko i będzie taszczył paczkę
      na pocztę. Jak tak mam że po powrocie z pracy nie jestem w stanie gimnastykowac
      się z przesyłką i tak ledwo chodzę. Niestety pewna mam długo czekała na
      kołderkę, ja miałam wyrzuty sumienia, ale po prostu nie miałam czasu.
      Tak ja teraz. Tak jak mamy które mają ode mnie odebrac butki i ciuszki. Ale tak
      to niestety funkcjonuje. W obie strony.
    • annamalgorzata25 a ja chce powiedziec agnieszko 26.04.06, 11:21
      ze nie zapomnialam o ubraniach tylko ten chlopak o ktorym ci mowilam (wrocil z
      sanatorium) i sie nie odzywa (a juz kilka smsow wyslalam i nic).Nie chce go
      namawiac na sile zeby pomogl bo nie wiem-ale moze mysli ze ja ciuchland otwieram
      (moze ma takie podejrzenia a nie ze chce pomoc komus)...NAprawde roznie to
      bywa...A znowu mam tez taka sytuacje ze mam gotowe 2 paczki do wyslania ale nie
      mam na nie pieniążków zeby wreszcie wyslac i tak stoją az mnie w oczy kłują!!!
      Ktośtam gdzieśtam wiecie jak jest oferowal pomoc w wyslaniu ale sie nie odzywa
      juz wiec no roznie bywa.Myślę że trzeba brac tez rozne rzeczy na dystans i nie
      zalamywac sie ze akurat od kogos ta jedna paczka nie przyszla tylko naprawde
      popatrzec na to ze kilka osob wlozylo duzo serca i zachodu np zeby zrobic
      zakupy,zaplacic za nie wygospodarowac czas w wyslanie stanie w kolejkach
      niejednokrotnie...A czasami tez komus akurat cos wypadnie i tez nie ma
      pieniazkow na wyslanie-naprawde roznie bywa...Bo z pewnoscia kazda z nas miala
      podobna sytuacje i nie tzreba odrazu sie załamywac...

      Pozdrawiam
      Ania
      • agnieszka3613 Re: a ja chce powiedziec agnieszko 26.04.06, 12:00
        Dobrze, kochane, ze wszystkim się zgadzam. Rozumiem też, że zdarzają się
        naprawdę różne sytuacje, np.nagle nie mamy pieniążków na wysyłkę albo ktoś inny
        kto miał pomóc, zawiedzie. Tak, wszystko rozumiem. Ale przecież można chyba
        napisać o tym do osoby, której się pomoc obiecywało, prawda? Żeby nie czekała
        nadaremnie, a gdzie tam, żeby po prostu nie czekała w ogóle. Pomyślmy, jak my
        same byśmy się czuły w takiej sytuacji?
        Ja wcale nie mam do nikogo pretensji, nie załamuje się chociaż pewnie powodów
        do tego byłoby mnóstwo zwłaszcza ostatnio. Doceniam zaangażowanie osób
        pomagających i podziwiam je, naprawdę PODZIWIAM! Dostałam dwie paczuszki i jest
        to o wiele więcej niż się w ogóle spodziewałam kiedykolwiek.
        Mimo wszystko jednak jestem zdania, że powinnyśmy traktować innych tak jakbyśmy
        chciały, aby nas traktowano.
        Agnieszka
        • isabelka20 Re: a ja chce powiedziec agnieszko 26.04.06, 13:04
          Nie znam Aga twojej sytuacji nie czytalam tego watku ale moge sobie wyobrazic
          co czujesz po tym jak czekalas czekalas i sie cieszylas a w koncu nic z tego
          nie wyszlo. Jednak nie chodzi mi o to ale chce powiedziec ze mnie strasznie
          irytuje to gdy daje ogloszenie ze "oddam cos tam cos tam tylko w szczecinie",
          (bo nie stac mnie na wysylke bo pojscie z moja mala na poczte to horror), a
          dostaje kupe maili od osob z bardzo odleglych miast, opisujacych swoja sytuacje
          i proszacych o wysylke. I druga rzecz to osoby ktore odpowiadaja na kazdy post
          typu "oddam" i biora tak naprawde wszystko co popadnie. I nie pisze tego
          absolutnie przez zazdrosc czy zawisc, ale dziwi mnie to ze komus potrzebne
          rzeczy zarowno na rozm 68 jak i na 110 (przyklad oczywiscie zmyslony ale takie
          osoby obserwuje i wiem ze gdy tylko pojawi sie nowy post one zaraz odpowiedza).
          Pozdrawiam
          iza mama oliwki
      • sylka22 Re: a ja chce powiedziec agnieszko 26.04.06, 13:10
        ja też niestey ostatnie miesiące mam cięzkie..
        obiecane rzeczy wciąż leżały spakowane gotowe na wysyłkę a ja nie miałam kasy,
        bo zawsze byly inne wydatki..
        dopiero dzisiaj udało mi się wkońcu wszystko powysyłać smile ..a miesiąc chyba
        stały sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka