Dodaj do ulubionych

Pomocne mamy?

24.03.09, 13:33
Przeglądałam sobie ostatnie wątki i stwierdziłam, ze coraz rzadziej to robię,
coraz rzadziej mam ochotę na wchodzenie na to forum..... Niedługo nikt nie
odważy tutaj się prosić o pomoc czemu zresztą się nie dziwię...bo niby po co?
zanim poznacie sytuacje osądzacie człowieka, mieszacie z błotem, udowadniacie,
że jest nikim, bo Wy przecież tak sobie świetnie poradziłyście w życiu, więc i
on może.
Ja wiem, że po historiach z kilkoma "potrzebującymi" jesteśmy wszystkie trochę
przewrażliwione ale dlaczego z góry zakładać, że każdy taki jest?
Świetnie tropmy oszustów, sprawdzajmy wiarygodność proszących ale róbmy to w
cywilizowany sposób. Nie zawsze wszystko jest czarne lub białe, zwykle między
tymi kolorami jest cała paleta innych barw.
Doprowadzacie do tego, ze naprawdę potrzebujący boją się odezwać, napisać,
poprosić o pomoc.
Nie będę podawać przykładów, nie piszę tego do jednej konkretnej osoby tylko
ogólnie chodzi mi o całokształt i o to co się tutaj dzieje.
Wiem, że jest kilka osób które myślą podobnie i stąd ten post, bo i one tracą
ochotę na zaglądanie tutaj....
Dziewczyny kiedyś na tym forum była fantastyczna atmosfera, robiłyśmy razem
wspaniałe rzeczy a przede wszystkim starałyśmy się pomóc, nie mogłoby tak zostać?
Obserwuj wątek
    • szymina Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 13:56
      Dziekuje Slonko! Wlasnie we wmnie wzbieralo i tez sie przelalo-
      zastanawialam sie tylko pod czyim watkiem to napisac- Madzi? Lizki?
      Jestem nowa na forum, ale nawet dwa miesiace temu panowala tu inna
      atmosfera. Dla mnie te wypowiedzi sa tak ostre, nic nie wnoszace,
      obrazliwe, dotykajace czyjejs godnosci, ze postulowalabym wrecz
      zmiane regulaminu i zakazania takiego blota. Wolnosc slowa wolnoscia
      slowa, ranienie innych jednak nie jest na miejscu.
      Mnie zastanawia jeszcze inna sprawa- jak to jest, ze niektore
      potrzebujace mamy dostaja tyle paczek, ze nie moga sie doliczyc, a
      niektore nawet zlamanego slowa wsparcia?
      I Slonko- tez do Ciebie - dwa miesiace temu, kiedy trafilam na to
      forum sprawdzalyscie zglaszajce sie potrzebujace (chocby ogniem
      konkretnych pytan). Teraz widze tu kilka watkow, ktore porywaja za
      serce, ale nic o tych dziewczynach nie wiemy. Wydaje mi sie, ze
      skupilyscie sie na akcji Wielkanoc zapominajac o bierzacych
      sprawach?
      Oczywiscie podsumowujac- podziwiam Wasze wielkie serducha!! smile
      • slonko1335 Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 14:06
        Szymino fakt ja teraz trochę na Akcji skupiona jestemsmile ale głównie na moim
        ząbkującym synu i zbuntowanej trzylatce z która ciągle biegam po lekarzach....
        wykańczają mnie fizycznie i psychicznie i na niewiele więcej mam czas i siłę.
        Szymino ze sprawdzaniem nie jest łatwo, bo nie wszędzie damy radę dotrzeć. A
        wiadomo, że jak osoba jest sprawdzona to ludzie chętniej tej właśnie pomagają.
        Moderatorka prosiła kiedyś tutaj o zgłaszanie się chętnych z rożnych okolic
        które mogłyby potwierdzić sytuację naszych proszących, niewiele osób się zgłosiło.
        • szymina Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 14:27
          Biezacych...
          Przy watku Kukusi pomyslalam, ze Kroliczyca bedzie taka mila i tam
          podjedzie, tylko boi sie "wychylic" sama, bo jest nowa. Madzia jest
          z Pruszcza- Arleta juz wrocila, moze by podjechala? Wlasnie o tym
          pisze, ze wiele e-mam omija takie niesprawdzone watki i mozemy
          przegapic kogos w wielkiej potrzebie i tylko nalac do jego serca
          troche wiecej goryczy...
          • kroliczyca80 Re: Pomocne mamy? 25.03.09, 11:43
            Myślałam o tym, ale ja chyba nie nadaję się na "sprawdzacza".
            • szymina Re: Pomocne mamy? 25.03.09, 18:31
              Wiesz, myslalam o Tobie, bo dobrze Ci z oczu patrzy wink
              Ja tez tu jestem nowa i nie wiem, na czym sprawdzanie polega. Ale na
              moje wyczucie wazne jest bezposrednie spotkanie i sprawdzenie czy
              czy czyjas mowa ciala zgadza sie ze slowami i jakie sa Twoje ogolne
              wrazenia. Nie musisz od razu komus zagladac do lodowki smile)
              Ale myslalam, ze to moderatorzy podsuna Ci taki pomysl
              • kroliczyca80 Re: Pomocne mamy? 27.03.09, 19:37
                Bez względu na to, czy obserwuje się mowę ciała, czy zagląda do
                lodówki, jest się 'sprawdzaczem' od którego być może zależy los
                osoby sprawdzanej (bo podam dalej czy warto jej pomagać). Jak dla
                mnie to za duża odpowiedzialność. Czytałam w archiwum, jak kiedyś
                niejaka nioma (chyba dobrze zapamiętałam) poręczyła za niejakiego
                pana Edwarda. I jak potem niomie było głupio i jak na niej na forum
                psy wieszano, bo w pana Edwardo wpompowano z kilka tysięcy, a on to
                przepił... Dziękuję, ale już wolę wpompowywaćwink w miarę możliwości
                oczywiście.
                • szymina Re: Pomocne mamy? 27.03.09, 23:11
                  Kazdy moze sie pomylic. Zauwaz tez, ze wspominane sa ciagle tylko
                  historie Edwarda i Lizki. A iluz rodzinom w potrzebie pomoglo to
                  forum? Wiele osob (M.in. ja) nie pomoze niesprawdzonym rodzinom.
                  Wole duze prawdopodobienstwo niz loterie. Wiec niesprawdzajac mozesz
                  zrobic krzywde komus bardzo potrzebujacemu.
                  Rozumiem jednak Twoje racje.
    • sion2 Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 13:58
      O właśnie, czekalam na taką wypowiedz, sama bałam się wczoraj
      założyć wątek oddzielny. Mogłabym przekleić swoją wypowiedź z
      wczoraj - nie osądzajmy ludzi po pozorach, naprawde posiadanie
      wiecej niz jednego dziecka wynikac moze z RÓŻNYCH motywacji a nie
      tylko takich ze ktos jest bezmyslnym dzieciorobem, liczy na
      becikowe a potem jakos to będzie itd. I niech propozycja
      antykoncepcji w wydaniu forumowiczek będzie JEDNĄ Z WIELU form
      pomocy danej rodzinie a nie pierwszą i jedyną jak tu bywa coraz
      częściej sad. Naprawde bieda nie zniknie jak kobiety przestana
      rodzic dzieci - sprawa jest troche bardziej skomplikowana i wymaga
      wiekszego pomyslunku niz założenie prezerwatywy. POmagajmy dzieciom
      ktore juz są i maja swoje potrzeby (zawsze mozna zastrzec matce że
      żadnego kolejnego dziecka nie obejmiecie pomocą) a nie w
      imię "chciała głupia to ma" żałujcie wysłania kazdej uzywanej
      zabawki czy ubrania po swoich pociechach.
      NIe mowie zeby wierzyc kazdemu i od razu ale żeby przestac gnoić
      wielodzietne matki w trzy minuty po ich pierwszym wpisie na forum,
      nie posiadajac ŻADNEJ wiedzy dodatkowej o nich samych.
    • anka7961 Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 15:16
      Jestem na forum od bardzo niedawna - w zasadzie od tygodnia.
      Przydreptałam tutaj, bo nie potrafię patrzeć na ludzkie nieszczęścia
      i chociaż sama nie mam nieograniczonych środków, to chcę pomagać
      innym.
      I powiem Wam, że przykro mi że niektóre Mamy są tu tak traktowane.
      Łatwo zmieszać kogoś z błotem, wyzwać, poniżyć - szczególnie przez
      internet. Ciężej nastomiast postawić się w czyjejś sytuacji i
      czasami sobie czegoś odmówić, żeby komuś pomóc.
      Myślę że jeśli ktoś nie chce, nie musi pomagać, nie musi tu wcale
      zaglądać. Czemu niektóre z Was wogle tu zaglądają, skoro nie
      pomagają, a jedynie "gnoją" proszące Mamy? Po co? Ja wiem, że mamy
      demokrację i wolność słowa. Ale niektórzy nadużywają tych terminów i
      chowając sie za nimi zwyczajnie przekraczają granice dobrego
      wychowania i taktu. Po przeczytaniu takich reakcji Mamy - takie jak
      Lizka - przepraszają za to że proszą!!! Dziewczyny, proszę Was
      zachowajcie niektóre komentarze dla siebie, nie rańcie tak łatwo
      innych. Nigdy nie wiemy w jakiej sytuacji my będziemy kiedyś.
      • nioma Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 15:53
        zajrzyj do starszych watkow, poczytaj, moze zrozumiesz
        • bj32 Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 16:51
          A Ty, Nioma, rozumiesz?
          Czemu Lizka sie boi i jak sobie strzeliła w stopę - wiedzą starsze
          bywalczynie. Ale Lizka to nie Pan Edward czy Pati79, prawda? Czy
          masz moze jakieś wątpliwości?

          Sama osobiście pogoniłam stąd kilku naciągaczy. Udało mi się
          nawet "wychwycić" kilka osób, zanim ktokolwiek zdążył im
          odpowiedzieć.
          Ale zgadzam się - nie róbmy schizy, że każdy, kto musi prosić o
          pomoc jest albo leniwy, albo głupi, albo wygodny.
          Bo ja nie mam gwarancji, czy za miesiąc albo pół roku sama nie będę
          zmuszona prosić tu o pomoc.
          I co? Też mi wtedy ktoś napisze, ze mogłam myśleć zanim spłodziłam
          jedyne dziecko? Ze mogłam przewidzieć, ze będzie niepełnosprawne, a
          ja nie będę mogła podjąć pracy? A moze ktoś w życzliwości swojej i w
          ramach zmniejszania mi kosztów egzystencji zaleci morderstwo, żebym
          mogła mieć własne mieszkanie, zamiast sie szwendać po wynajmach? Nie
          więdząc, czemu na tych wynajmach jestem zresztą...
          Zgadzam się, ze mamy tu pomagać, a nie dokopywać na zasadzie "trzeba
          było...". Bo to nie ma znaczenia, co *rzeba było*, tylko *co dalej z
          tym fantem*.
          Nikt tu nie robi zbiórek na nowe autko. Chodzi o dzieci.
    • kroliczyca80 Re: Pomocne mamy? 24.03.09, 22:50
      O, a to ci niespodzianka. Jakieś 10 dni temu zamieściłam tu bardzo
      podobny wątek, w podobnym tonie i z podobnymi konkluzjami. Zniknął.
      Moderacji się nie spodobał. Cóż. Fajnie że Twój nadal wisi, bo
      sprawa jest słuszna.
      • bj32 Re: Pomocne mamy? 25.03.09, 07:08
        Wyjaśniałam Ci, czemu Twój poszedł na Osła... Zlituj się.
        • kroliczyca80 Re: Pomocne mamy? 25.03.09, 09:25
          Tak, napisałaś że był off-topic. I że atakował stałe forumki. Bez
          komentarza.
    • annall slonko- dziękuję za tego posta:) 25.03.09, 08:53
      jestem z Wami z przerwami od dawna, kiedyś na początku to forum było dla mnie
      cudownym miejscem...Był czas, że dużo pomagałam(było to zanim urodziła się nam
      Ola), był czas, ze tylko czytałam... był czas, ze łamałam się aby napisać, ale
      bałam się tej całej nagonki...teraz staram się jak mogę nadal pomagać, choć
      szczerze mówiąc sama czasem na jedzenie nie mam i też tułam się po
      sublokatorkach,ale mając niepełnosprawne dziecko z pełną odpowiedzialnością
      zdecydowałam się na kolejne i nie interesuje mnie że to się komuś może nie
      podobać, bo to moje życie i moja decyzjasmile
      Ale staram się pomagać po cichu, bo nie są to jakieś wielkie paczki czy cudne
      firmowe ciuchy...Ale faktycznie wolę osoby sprawdzone, tylko że nie kosztem ich
      upokarzania... I szczerze- nie wiem co będzie jak skończy się czas szkoły, bo
      nie dorobię wtedy, i pewnie zawieszę pomaganie na jakiś czas, ale wiem jedno
      nigdy nie "skopię" leżącego. I tylko o to Was proszę- nie dobijajcie, bo czasem
      to forum to ostatnia deska ratunku, ostatnie miejsce wsparcia choćby właśnie
      dobrym słowem- ja sama wiem jakie dobre słowo jest ważne...
      Sprawdzajmy- oczywiściesmile ale może w miarę delikatniej??(sama byłam 'ofiarą" p.
      Edwarda przez ponad 2 lata, ale nie żałuję,traktuje to jako kolejne życiowe
      doświadczenie).
      pozdrawiam ciepło tej śnieżnej wiosnysmile
      Anka
    • mama_amelii slonko 25.03.09, 09:32
      > Wiem, że jest kilka osób które myślą podobnie i stąd ten post, bo i one tracą
      > ochotę na zaglądanie tutaj....

      Zgadzam się z toba w 100%.Wydaje mi się,że panie,które :"gnoją",wyżywają się na osobach proszących o pomoc,chcą nas zniechęcić,pokazać tzw. prawdę(chociaz wnioskują tylko po jednej czy dwóch wypowiedziach tej osoby).
      Myślę,że jeśli ktoś chce pomóc to pomoże pomimo tego co czyta pod prośbą(a może jeszcze bardziej będzie chciał pomóc?)
      Oczywiście,że najlepiej byłoby sprawdzic naocznie sytuację rodziny.Wiem,że jest wiele oszustów,ale każdy pomaga na własna odpowiedzialność i komu chce(nie żałuję wysłanych paczek do pana Edwarda,bo robiłam to z myśla o dzieciach i w dobrej wierze,a że wyszło jak wyszło to trudno,życie toczy sie dalej).
      • papuzka_gda Re: slonko 25.03.09, 11:09
        Macie racje, te 4-5 lat temu czlowiek notorycznie wlazil na forum,
        zyl nim i pozbywal sie z domu (swojego i znajomych, rodziny) zapasow
        ubran, zywnosci i zabawek.
        Dzisiaj wchodze z doskoku, mimo ze chodze po innych forach.
        Nie ukrywam,ze ostatnio zyje czym innym, duzymi zmianami w moim
        zyciu - i to tez jest tym spowodowane.
        Ale do rzeczy-nie wchodze we wszystkie watki, bo po prostu nie mam
        na to rowniez i czasu. Jezeli chcecie, zebym gdzies zajechala w
        promieniu swojego miasta - to najprosciej dac mi znac. Z tym, ze i
        tak trzeba brac pod uwage pore roku, jeszcze szybko robi sie ciemno
        a nie wszystkie okolice sa mile do odwiedzic,czy łatwe do trafienia
        (jak poza Gdanskiem).
        Z pozdrowieniami
        papużka
        • mamaroksany Re: slonko 25.03.09, 19:23
          zwalmy to na karb:

          nadciśnienia
          niedociśnienia
          braku sexu
          ząbkujących dzieci
          wrednego męża
          liniejącego kota
          braku słońca
          hałaśliwego sąsiada
          itd, itp
          • arwena_11 no to może jakaś konkluzja? 27.03.09, 13:24
            Ponieważ ostatnio z przyczyn zdrowotnych jestem częściowo wyłączona
            z forum, to jeśli Bj będzie chciała i znajdzie czas, proponuję
            zrobić listę osób, które były by chętne do sprawdzenia nowych
            potrzebujących.

            Myślę, ze najlepiej byłoby zgłosic się tu, a szczegóły np miasto z
            którego się jest i teren, który można sprawdzić, bo np Warszawa jest
            na tyle duża, ze przejechanie z jednego końca na drugi zajmuje min.
            1h, a bywa ze i 2-3. Dlatego też np osoby z Ursynowa mogą sprawdzić
            np. Mokotów i Wilanów, ale już Praga będzie często niewykonalna.

            Co do sprawdzania, to nie chodzi, aby dzieci były obdarte i brudne,
            to widać że bieda. Komputer i internet to teraz też nie luksus (
            kilka lat temu były ogromne wątki na ten temat i chyba zostało już
            to ustalone ). Myśle raczej o potwierdzeniu w papierach ( zasiłki,
            dochody, pomoc z Mopsu ) i np bezpośrednio w MOPSie ( czyli trzeba
            by zgody osoby potrzebującej na ujawnienie jej spraw przez
            pracownika ). Ważne jest stwierdzenie, że w domu nie ma alkoholu lub
            jak jest to pomyśleć o pomocy dla dzieci z pominięciem rodziców np.
            przez szkołę. W sumie dla mnie ważne jest też czy się w domu pali,
            bo akurat tego nie umiem zrozumieć, że ma się 5 zł na paczkę
            papierosów a na chleb z masłem dla dzieci już nie. Coś od siebie też
            trzeba dać.

            Myśle, ze jak zrobimy "burze mózgów" to wyjdą nam uniwersalne zasady
            sprawdzania.

            Co do antykoncepcji, to napadać nie wolno, ale czasami osoby mające
            dużo dizeci nie wiedzą nawet jak sie zabezpieczyć. Moze trzeba wtedy
            poradzić, czy chociaż zaprowadzić do lekarza. Są oczywiście dzieci
            np. z gwałtu w rodzinie, ale wtedy nie jest to jedyna forma
            przemocy. Potrzebna jest pomoc policji, prawnika itd aby przemocowca
            usunąć z rodziny. Często i psycholog musi wejść, bo "syndrom ofiary"
            jest bardzo ciężko skasować.

            Blanka jestes w stanie podjąć się sporzadzenia takiej listy i nia
            zarzadznia?
            • arwena_11 Re: no to może jakaś konkluzja? 27.03.09, 13:27
              A i jeszcze jedno, ważne chyba by osoby sprawdzające , same nie
              potrzebowały pomocy ( chyba że byłyby to osoby od "lat" bedące na
              forum ).

              Nie chodzi mi o to, ze nie mam zaufania, tylko raczej o sytuacje,
              które mogą zaistnieć. Przecież jak odrzucą kogoś ( z przyczyn jak
              najbardziej racjonalnych ) to może powstać zarzut, ze nie
              chcą "konkurencji" przy uzyskiwaniu pomocy.
              • papuzka_gda Re: no to może jakaś konkluzja? 27.03.09, 14:23
                Marta, to tak nie jest do konca jak piszesz. Ja nie mam takich obaw.
                Pomysl Agnieszki uwazam za dobry-ale to chyba jakas liste w googlach
                trzeba zrobic-zeby sie kazdy dopisywal-albo przed bj
                • sion2 Re: no to może jakaś konkluzja? 27.03.09, 15:43
                  Arweno jestem "za". Tylko ze zasadniczo wątek nie tego dotyczy...
                  Chodzi o atmosfere na forum, robienie tabelki niczego nie zmieni
                  niestety. Nadal pierwsza "pomoca" jaka sie zaoferuje matkom
                  wielodzietnym bedzie spirala a czesto pozostanie to jedyna pomoca. I
                  wcale nie chodzi mi o to ze nalezy zabronic proponowac
                  antykoncepcje. Bynajmniej - ja ironizuje ze to forum powolutku staje
                  sie antywielodzietne i niedlugo to bedzie jego mysl
                  przewodnia "kobieto po cos tyle rodzila". To ze dziewczyny
                  potrzebujace pisza pod nickami nie swiadczy przeciez o tym ze nie
                  placza na widok takich rad. A juz najlepiej jak udziela ich osoba
                  ktora nigdy w zyciu nie byla ani w biedzie ani dziecka
                  niepelnosprawnego nie miala ani nie kupowala na kreske ani nie wie
                  co to byc zwolnionym z pracy z powodu ciagle chorujacego dziecka w
                  zlobku bo sama sobie jest szefową. Naprawde takie osoby, w dodatku
                  pozbawione szacunku do drugiego czlowieka, nie maja zadnego prawa
                  gnoic te ktore takie bohaterki zyciowe jak one nie są. I tego
                  dotyczy ten wątek. Atmosfery nieprzyjaznej rodzinom wielodzietnym.
                  • majka0791 Re: no to może jakaś konkluzja? 27.03.09, 22:14
                    tu sie zgodze z panią,może w mieście dzieje się lepiej,ale na wsi
                    państwowy ginekolok w ośrodku zdrowia odmówi srodków
                    antykoncepcyjnych,ponieważ jest wierzącym i przepisywać nie będzie
                    śmierci dla płodu ludzkiego, bo nie jest mordercą,karze się trzymać
                    kalendarzyka małurzeńskiego,a kalendarzyk ,to pic na wode,ja dzięki
                    ginekologowi i jego poradom z kalendarzykiem,mam 6 dzieci,dodam że
                    na prezerwatywy mam uczulenie niestety tak jest u nas na wsi
                    • kroliczyca80 Re: no to może jakaś konkluzja? 27.03.09, 23:08
                      Nie do końca rozumiem ten podział na lekarzy miejskich i wiejskich.
                      Toż oni wszyscy kończyli jedne i te same uczelnie - zawsze miejskie.
                      I uczono ich tam tych samych rzeczy. Nie wierzę, żeby jakikolwiek
                      ginekolog wyniósł ze swojego przygotowania do specjalizacji wiedzę,
                      że pigułka antykoncepcyjna morduje płód.
                      Wierzę natomiast, że niektórzy lekarze z powodów religijnych nie
                      usuną ciąży. To się zgadza. Ale pigułka???
                      • arwena_11 Re: no to może jakaś konkluzja? 28.03.09, 08:49
                        Króliczyca może dlatego, że antykoncepcji nie uznaje KK. Jest
                        uznawana za grzech. KK w sumie dopuszcza tylko NPR. Ja jestem
                        wierząca, ale ta jedna sprawa jest dla mnie niezrozumiała. Jest może
                        szansa, że kiedyś KK zmieni wykładnię, bo w końcu ileś lat temu to
                        nawet NPR było niedopuszczalne.
                        Lekarz może nie chcieć przyczyniac sie do grzechu. Inna rzecz ze ma
                        wtedy obowiązek wskazać lekarza, który przepisze tabletki.

                        Ja rozumiem odmowę aborcji i założenia spirali, bo działa ona jak
                        środek wczesnoporonny.
                        • bj32 Re: no to może jakaś konkluzja? 28.03.09, 09:32
                          Dokładnie. Podział lekaży na "miejskich i wiejskich" wiąże sie z
                          tym, ze w małych miejscowościach wszyscy sie znają, a kler ma duży
                          wpływ i na lekarzy również. A wiedza ludu, niestety, jest na
                          rozmaitym poziomie. Jak pan ksiądz z ambony ogłosi, że doktor
                          Kowalski to szatan i morderca, bo przepisuje pigułki, to będzie
                          chryja na całe Zalesie Dolne i lekarz ma po praktyce. Nawet proces
                          wytoczony ksiedzu nie pomoże.
                          "Kalędażyk księżowski" to fajny jest, żeby zajść w ciąż [sama
                          sprawdziłam], ale jako antykoncepcja całe to badanie śluzu nic nie
                          daje.
                          Nie mam pojecia, czemu gumy też są zabronione... Czy wynika z tego,
                          ze użycie jest mordowaniem półludzia, czy co? Czy w związku z tym
                          należałoby młodzieńców 13letnich wysyłać do spowiedzi za zmazy i
                          profilaktycznie urządzać ceremoniał pogrzebowy podpasek? Bo przecież
                          nawet nie wiemy, czy aby nie udało nam sie zajść w ciażę, która
                          sobie popłynęła w dal...
                          Ja spotkałam sie z przypadkiem... jednej takiej, co jej tu nie
                          nazwę, która w dojrzałym wieku lat 21 rodziła piąte dziecko.
                          Najstarszy chłopiec był z nią, trzech w sierocińcu, a ona orzekła,
                          że jak dziewczynkę urodzi, to ja sobie zostawi, a jak chłopaka to do
                          bidula... Przepraszam, ale taką to ja bym z nakazu odgórnego
                          podwiązała.
                          Znajomy musiał wywieźć żonę na podwiązanie do Niemiec, bo u nas to
                          się nazywa okaleczanie. A kobieta po 4 ciążach [dwie pojedyncze,
                          jedna bliźniacza i jedna potrójna] usłyszała, że kolejna ciąża to
                          zgon. I co? Zgodnie z nauką KRK powinna raczej osierocić siodemkę
                          dzieci niż sie zabezpieczyć skutecznie. Fajne.
                          Najnowsze wieści z Brazylii też były fajne...
                          Antykoncepcja nie jest decyzją ksiedza czy lekarza, tylko kobiety i
                          jej meża, o ile się nie mylę. Czy może robi nam sie państwo
                          orwellowskie nieomal?
                          • papuzka_gda Re: no to może jakaś konkluzja? 28.03.09, 09:48
                            Odbiegamy od tematu.
                            Do Kasi sion - Kasiu to forum zawsze bylo (i niechtak zostanie) - forum
                            przyjaznym osobom wielodzietnym.
                            Nie mylmy pojec - bezmyslnosci, brania wszystkieco leci, z potrzebami,
                            bezinteresowna pomoca.

                            Sama nacielam sie kilka razy. Za kazdym razem mowilam, ze nigdy wiecej...az do
                            nastepnego razu. Bo TO albo ma sie we krwi - albo sie TEGO nie ma.

                            Nie mieszajmy do pomocowych dyskusji nauk KK czy innego. Wiara jest osobista
                            sprawa kazdego czlowieka i kazdy postepuje tak,jak mowi mu jego wlasne sumienie.


            • bj32 Re: no to może jakaś konkluzja? 28.03.09, 09:57
              Pokombinujemy.
              Formalnie jeśli chodzi o pytanie rozmaitych urzędników - jako osoby
              prywatne i bez zgody zainteresowanych możemy sie wypchać morską
              trawą. Ale coś tam podumam... A dumam ostatnio nader intensywnie.

              Kwestia sprawdzania osobistego w pewnym stopniu jest juz załatwiona:
              mamy dobre duszyczki w Warszawie i okolicach, we Wrocławiu [też jest
              sporawy, choc nie aż tak wielki, jak Warszawa], Krakowie,
              Szczecinie, Trójmieście i częściowo na Śląsku. Ale Polska jest
              znacznie wieksza i ja nie dam rady pognać na przykład do Oławy czy
              Opola sprawdzić cokolwiek. Kiedyś wywiesiłam tu prośbę, zeby mi sie
              życzliwe osoby zgłaszały, to odzew był potężny: sztuk dwie sie
              zgłosiło.

              Owszem, papiery w postaci skanów i zdjeć dostaję. Nie ja jedna
              zresztą. Zakładam, ze nikomu sie nie będzie chciało rzeźbić w brązie
              i fałszować dokumentów tylko po to, żeby dostać paczkę na Dzień
              Dziecka.
              Mamy tez znakomite urzadzenia w postaci wyszukiwarki na forum, gógla
              i wyczajki, oraz forum NK, które jest kopalnią wiedzy. Posiadamy
              również mózgi i zdajemy sobie sprawę, że jeśli ktoś maksymalnie nam
              utrudnia sprawdzanie to znaczy, ze ma cos do ukrycia. Jeśli ktoś
              zrobił miesiac temu weselisko na 30 osób, a teraz prosi o gadżet pod
              choinke, to też wiemy, co o tym sądzić.
              Ja przyznam szczerze, że nie mamy tu jakiegoś sita, które
              zostawiałoby osoby wyłącznie właśnie umierajace z głodu. Ale staramy
              się i tylko szkoda, ze próby wyłudzeń szkodzą tak na prawdę tym
              osobom, które faktycznie pomocy potrzebują.

              Co do antykoncepcji to sądzę, ze sobie mozemy prywatnie proponować.
              Ale bez narzucania.
              Natomiast złe we mnie wstepuje, jak czytam "mogłaś mysleć
              wcześniej..." bo tak znakomite "rady" post faktum nie trzymają się
              kupy i niczego nie wnoszą. Nie jestesmy z Jakuzy i nie mamy mordować
              dzieci, które juz są, ani matek, które z obojętnie jakich przyczyn
              te dzieci urodziły. Chcemy pomagać, prawda? A pomaganie nie polega
              na stwierdzeniu: "diabli wzięli Jędrusia, niech wezmą i kołyskę" i
              skazywaniu na banicje kogoś tylko za to, że ma siedmioro dzieci.

              Zatem te rozsądne Koleżanki, które mają mało dzieci, są ustawione i
              uważają, ze wróżenie, co by było, gdyby potrzebujące Koleżanki
              zrobiły dawno temu cośtam - zapraszam na forum ezoteryczne. Po co
              wprowadzac tutaj nerwową atmosferę?
              • sion2 Otoz to! 28.03.09, 14:58
                Ten ostatni wpis bj32, popieram w calej rozciaglosci i szczególe.
                Wlasnie ja sie tym kieruje gdy pomagam - inetresuja mnie dzieci
                ktore juz są i maja źle. W dodatku jak widze ze matka glupia i
                bedzie rodzila co roku to stawiam sprawe jasno - pomagam twoim 3/4/5
                dzieciom ktore juz są urodzone a żadnym kolejnym sie nie zajmę. I
                tego sie trzymam. Bo moje gadanie ze "po cos tyle rodzila" w zaden
                sposob nie przyczyni sie do poprawy sytuacji urodzonych dzieci.

                Papuzko - forum ma dluga historie i rozne przejscia, kazdy wie.
                Kiedys bylo wiecej oszustw, wiecej akcji typu wątek na 200 wpisow,
                teraz wiecej akcji zorganizowanych i slusznie ale jednoczesnie biora
                gore czesto we watkach osoby znajace biede i trudy wylacznie z
                teorii, gnojące wielodzietnych. To nie jest moje osobiste wrazenie
                li tylko - wypowiedzialo sie w tym tonie kilkanascie osob na oko
                licząc.
              • szymina Tylko co z tego wynika? 28.03.09, 16:53
                Ja chcialabym zapytac jak w praktyce wyglada kwestia "sprawdzania".
                Piszesz, ze mamy kogos w Krakowie (nie wiedzialam), mamy Arlete w
                Trojmiescie. Mialabym cos dla Madzi z Pruszcza czy dla Kukusi, ale
                czy to ja w takim wypadku mialabym prosic osobiscie "sprawdzacza",
                zeby tam sie dla mnie przejechal??? Bo dla jednej paczki, to mi
                glupio kogos ganiac! Ale podejrzewam, ze gdyby ktos obiektywnie
                napisal, co zobaczyl w tych rodzinach pomoc bylaby inna.
                Z drugiej strony jesli ktos napisal-"jest mi zle" to moze albo zle
                gospodarowac budzetem, albo byc troche leniwym, albo troche wstydzic
                sie przyznac, ze jest tragicznie. Tylko ktos obiektywny z zewnatrz
                moze to ocenic. Jako przyklad podam Elize, ktora bez grzecznosci
                Slonka dostalaby o wiele mniej... A nie mamy pojecia kto nie
                otrzymal pomocy, choc jej bardzo potrzebowal
              • majka0791 można mnie było sprawdzić 28.03.09, 20:18
                nie jedna z e mam napewno czytała wątki pod ja sama2009,moje
                rozpaczliwe tłumaczenia,kto tylko poprosił podawałam nr.opieki
                społecznej bo tam znają naszą sytuację,po co to wszystko było,nawet
                nie wiem czy ktoś nawet tam zadzwonił,podobno w Krakowie jest ktoś
                kto może sprawdzić sytuację materialną,od nas to 70 km,bezpośrednio
                można dojechać autobusem,czy busem praktycznie co godzinę
                jezdzi,można było sprawdzić naszą sytuację,po tym wszystkim został
                strach o poproszenie o żywnośc o co kolwiek,żeby na nowo nie trzeba
                odpierac ataków,tłumaczyć się nawet takim osobą ,które nie mają
                zamiaru pomóc,a nk to nie zawsze prawda jest ukazana,moje małe córki
                mają nk,mają porobione zdjęcia w luksusie,miały zaproszenie na
                sylwestra i skożystały z zaproszenia,oglądając te zdjęcia każdy
                pomyśli w jakim luksusie żyją,a to był luksus na jeden dzień i noc,a
                póżniej powrót do żeczywistości
              • gabi683 Re: no to może jakaś konkluzja? 29.03.09, 08:52
                bj32 napisała:

                > Pokombinujemy.
                > Formalnie jeśli chodzi o pytanie rozmaitych urzędników - jako
                osoby
                > prywatne i bez zgody zainteresowanych możemy sie wypchać morską
                > trawą. Ale coś tam podumam... A dumam ostatnio nader intensywnie.
                >
                > Kwestia sprawdzania osobistego w pewnym stopniu jest juz
                załatwiona:
                > mamy dobre duszyczki w Warszawie i okolicach, we Wrocławiu [też
                jest
                > sporawy, choc nie aż tak wielki, jak Warszawa], Krakowie,
                > Szczecinie, Trójmieście i częściowo na Śląsku. Ale Polska jest
                > znacznie wieksza i ja nie dam rady pognać na przykład do Oławy czy
                > Opola sprawdzić cokolwiek. Kiedyś wywiesiłam tu prośbę, zeby mi
                sie
                > życzliwe osoby zgłaszały, to odzew był potężny: sztuk dwie sie
                > zgłosiło.
                >
                > Owszem, papiery w postaci skanów i zdjeć dostaję. Nie ja jedna
                > zresztą. Zakładam, ze nikomu sie nie będzie chciało rzeźbić w
                brązie
                > i fałszować dokumentów tylko po to, żeby dostać paczkę na Dzień
                > Dziecka.
                > Mamy tez znakomite urzadzenia w postaci wyszukiwarki na forum,
                gógla
                > i wyczajki, oraz forum NK, które jest kopalnią wiedzy. Posiadamy
                > również mózgi i zdajemy sobie sprawę, że jeśli ktoś maksymalnie
                nam
                > utrudnia sprawdzanie to znaczy, ze ma cos do ukrycia. Jeśli ktoś
                > zrobił miesiac temu weselisko na 30 osób, a teraz prosi o gadżet
                pod
                > choinke, to też wiemy, co o tym sądzić.
                > Ja przyznam szczerze, że nie mamy tu jakiegoś sita, które
                > zostawiałoby osoby wyłącznie właśnie umierajace z głodu. Ale
                staramy
                > się i tylko szkoda, ze próby wyłudzeń szkodzą tak na prawdę tym
                > osobom, które faktycznie pomocy potrzebują.
                >
                > Co do antykoncepcji to sądzę, ze sobie mozemy prywatnie
                proponować.
                > Ale bez narzucania.
                > Natomiast złe we mnie wstepuje, jak czytam "mogłaś mysleć
                > wcześniej..." bo tak znakomite "rady" post faktum nie trzymają się
                > kupy i niczego nie wnoszą. Nie jestesmy z Jakuzy i nie mamy
                mordować
                > dzieci, które juz są, ani matek, które z obojętnie jakich przyczyn
                > te dzieci urodziły. Chcemy pomagać, prawda? A pomaganie nie polega
                > na stwierdzeniu: "diabli wzięli Jędrusia, niech wezmą i kołyskę" i
                > skazywaniu na banicje kogoś tylko za to, że ma siedmioro dzieci.
                >
                > Zatem te rozsądne Koleżanki, które mają mało dzieci, są ustawione
                i
                > uważają, ze wróżenie, co by było, gdyby potrzebujące Koleżanki
                > zrobiły dawno temu cośtam - zapraszam na forum ezoteryczne. Po co
                > wprowadzac tutaj nerwową atmosferę?
                Bardzo madre słowa i ciesz się ze słonko poruszyła ten temat.
                • madzi-a1985 Re: no to może jakaś konkluzja? 30.03.09, 11:32
                  poniewaz, ten watek dotyczy rowniez mojej osoby, wiec pozwolialam
                  sobie dodac kilka slow od siebie smile jesli chodzi o sprawdzanie mnie
                  to nie mam nic przeciwko i jezeli Pani Arleta wyrazi chec
                  odwiedzenia nas to serdecznie ja zapraszamy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka