hibiskus
12.01.04, 18:40
hej!
A oto krotka relacja z naszego pobytu w Hurgadzie 2-9.01.2004 r.
Celem naszego pobytu w Hurgadzie bylo plywanie na deskach windsurfingowych,
wybralismy hotel Alladin, bo najkorzystniejsze polozenie wzgledem wody i
jest blisko bazy windsurfigowej Tommy Friedla, w ktorej zamierzalismy 3mac
przywieziony sprzet windsurfingowy.
Do Hurgady przylecielismy z piatku na sobote ok.2 giej w nocy. No i zaczelo
sie ....
Doczlapalismy sie z 200 kg bagazem do busa podstawionego przez Oasis Tour i
pan kierowca oswiadczyl,ze nie zabierze nas z takim dlugim (3 m paczka) i
ciezkim bagazem. Stwierdzilismy, ze w sumie nie ma sie co facetowi dziwic i
postanowilismy wziasc taxi, ale zeby za bardzo z nas nie zdarto poszlam do
pani rezydentki, ktora skierowywala podroznych do busow,zeby powiedziala mi
ile mam zaplacic i co powiedziec kierowcy zebysmy wyladowali z tym calym
majdanem w Alladinie. Jakie bylo moje zdziwienie gdy Pani powiedzial ,ze nie
jedziemy do zadnego Alladina ,bo nie ma miejsc, tylko do Desert Rose.
Powiedzaila, ze mam isc do autobusu i zaraz pan Jan nam wszystko wytlumaczy.
No wiec jak doszlam do busa Pan Jan K juz tlumaczyl reszcie naszej ekipy ,
ze jedzie do DR, bo to taki super hotel,itp. i ze to nie ma znaczenia, ze my
przyjechalismy tu plywac na deskach, bedziemy sobie dojezdzac busikiem 4
minutki. Po ostrej wymianie slow, pan JK powiedzial,ze moze jutro ok.10tej
bedzie cos wiedzial czy mozemy sie przeniesc do Alladina, a teraz jest noc i
nic nie moze zrobic.
Oczywiscie sie nie zgodzilismy, bo napewno nie zmieniliby nam tego hotelu na
2gi dzien. Usiedlismy na naszych bagazach i powiedzielismy ze do innego
hotelu niz Alladin nie jedziemy. Pan JK zaczal szukac wsparcia wsrod osob,
ktore zniecierpliwione 45 min siedzeniem w busie zaczely sie dopytywac czemu
nie jada do hotelu skoro juz wszyscy sa, na to pan JK powiedzial,ze to przez
nas, bo nie zgadzamy sie na zmiane hotelu.
Po czym stanal na schodach busa i powiedzial:
"To jedziecie czy nie?"- mega drwina upewnila go, ze jednak nie bedzie
uleglosci z naszej strony.
Pan JK stwierdzil, ze nie ma czasu sie z nami uzerac, bo gdzies jeszcze
musi, jechac a i tak juz jest spozniony i sie zmyl.
A my siedzac na bagazach czekalismy na dalszy bieg wydarzen.
Gdy autobus zaczal odjezdzac, podszedl do nas Arabski rezydent OT i
powiedzial, ze mamy pakowac sie do taxi i jedziemy do Alladina.
Informacja, ze w Alladinie nie ma miejsc byla totalnym klamstwem, bo jak nie
ma miejsc to raczej nie ma mozliwosci wyboru lokalizacji pokoi. A my
moglismy sobie wybrac pokoje blisko plazy.
Rezydenta OT nie zobaczylismy az do momentu pojawienia sie na lotnisku w
drodze powrotnej do Polski.
Jak sie pozniej okazalo, ze powszechnym procederem wsrod rezydentow jest
branie lapowek od hoteli za sciaganie do nich turystow, metody nie sa wazne.
I na koniec o dyskusji z Panem Janem Kajdanowskim.
Relacja z naszego wyjazdu znajdzie sie w gazecie, ktora czyta ok. 20tys
ludzi. Kolega usilowal uzyc nastepujacego argumentu:
Czy dla prezesa Oasis Tour liczy sie to,ze 20 tys czytelnikow dowie sie co
wyrabiacie z turystami?
Pan Jan Kajdanowski : NIE
A to ze artykul bedzie nosil tytul: "Porazka w Egipcie z Panem Janem
Kajdanowskim?"
Pan Jan Kajdanowski : NIE
Pozdrufka
Magda
sciski dla Ani i Saida , ktorzy pokazali nam Hurgade od kuchni.